Nasze projekty
Reklama
Fot. Materiały Wydawnictwa Edycja św. Pawła

Idź do św. Rity! „To fenomen naszych czasów”

Św. Rita przyprowadza do Chrystusa ludzi z różnych zakątków, wierzących, niewierzących i obojętnych religijnie. To święta uniwersalna.

Św. Rita jest bliska sercu każdego człowieka i nikomu nie odmawia swojego wstawiennictwa  u Pana Boga – zapewnia ks. Sławomir Sznurkowski, autor książki “Idź do Świętej Rity. Pielgrzymka duchowa w sześciu etapach”. Czytając tę publikację przenosimy się do Cascii, gdzie na przełomie XIV i XV wieku żyła święta augustianka, znana dziś ze skutecznego pośrednictwa w wypraszaniu łask u Boga.

Przytaczamy poniżej wypowiedzi ks. Sławomira Sznurkowskiego o najnowszej książce o świętej Ricie, pochodzące ze spotkania autorskiego oraz ze wstępu do publikacji, wydanej nakładem Edycji św. Pawła.

Skąd pomysł na duchowe pielgrzymowanie do wspólnoty św. Rity w sanktuarium w Cascii? 

Dla osób, które miałyby pragnienie udania się do Cascii, ale z różnych powodów tam się nie wybiorą, ta publikacja być może będzie pierwszym zetknięciem się ze św. Ritą. Jej celem jest poznać, pokochać, naśladować święta Ritę, modlić się do niej i nawiązać głęboką duchową więź ze świętą, która może stać się powierniczką w codziennych naszych sprawach. Św. Rita staje przed nami jako osoba, którą chcemy zaprosić, żeby była nam przewodniczką podczas tej pielgrzymki. I to wydaje mi się bardzo ciekawe. Czytając książkę, która jest podzielona na sześć etapów, możemy każdy z nich przebyć osobno i na różne sposoby. Na pierwszym etapie czytelnik zapoznaje się ze Świętą Ritą, na drugim nawiązuje z nią przyjaźń, na trzecim uczy się ją naśladować, na czwartym, po dotarciu do Cascii, z ufnością podejmuje modlitwę i wzywa Świętą Ritę, na piątym etapie poznaje augustiańskie mniszki z Cascii, będące świadkami życia i świętości Świętej Rity, na szóstym przeczyta świadectwa osób, które otrzymały łaski za wstawiennictwem Świętej Rity, a następnie sam będzie mógł spisać to, czego doświadczył i przeżył w czasie lektury świadectwa Czcigodnej Matki Marii Rosy Bernardinis. W ten sposób zostajemy zachęceni, by podziękować Panu za wszystkie łaski, których On udzielił na każdym etapie tej pielgrzymki.

Reklama

Pomysł na książkę w tym kształcie powstał podczas wywiadu z matką Marią Bernardinis, przeoryszą sióstr augustianek w Cascii. Jest ona osobą, która wywarła na mnie ogromne wrażenie, już podczas pierwszego spotkania, które odbyło się w marcu 2023 roku. To nie było tylko takie spotkanie kurtuazyjne, to było coś więcej. Dostrzegłem w tej kobiecie i mniszce wyjątkową postać, która jest jak gdyby przedłużeniem obecności świętej Rity i jej głosem. Chciałem złożyć jej hołd przygotowując tę książkę, ale też poprzez jej wypowiedzi pokazać świętą Ritę, by więcej osób mogło się do niej zwracać o potrzebne łaski. Święta Rita jest coraz bardziej znana i kochana, coraz więcej ludzi wpatruje się w nią jako wzór świętości. I coraz więcej ludzi mówi, że skoro święta Rita tak wiele dzisiaj może wyjednać mi łask, dlaczego więc nie poprosić ją o wstawiennictwo? I zobaczcie, możemy prosto zweryfikować czy święta Rita działa w naszym życiu. Jak? Zwracając się do niej z prostą prośbą: Święta Rito, dzisiaj chcę, żebyś była moją opiekunką i orędowniczką u Jezusa, żebyś mi pomagała w moich codziennych sprawach i w moich cierpieniach, żeby życie, które przeżywam nie było przeze mnie zmarnowane. Ty nie zmarnowałaś ani chwili swojego życia, całe życie przeżyłaś dla Chrystusa, z miłości do Chrystusa i z miłości do ludzi.

Kult świętej Rity zatacza coraz szersze kręgi, pojawia się nawet w Libanie i w Egipcie, gdzie chrześcijaństwo nie jest dominującą religią.

Tak, Rita przyciąga wszystkich, nawet muzułmanów i żydów. To jest fenomen dla mnie, ponieważ oni przychodzą do Cascii, wstępują w tych swoich chustach i proszą świętą Ritę o łaski. A więc dla Boga nie ma granic wiary, bo Bóg patrzy na ludzkie serce. Myślę, że to wstawiennictwo jest też ważne dla tych, którzy kochają swoich najbliższych, są zatroskani o ich wieczne zbawienie, chcą przybliżyć do Boga, ale czują, że nie wystarczą ich słowa. My możemy mówić dużo, zachęcać do zmiany postawy, do skierowania swojego serca na Chrystusa, ale czasem jest jakaś bariera w człowieku, którą szatan zakłada, i tylko może cud sprawić, że ta osoba powróci do Boga. Matka Bernardinis opowiada w książce o spotkaniu mężczyzny, który towarzyszył swojej żonie w Cascii, ale nie chciał wejść do kościoła, nie chciał pokłonić się świętej Ricie, po prostu nie miał takiej potrzeby, bo on czuł się daleki od kościoła. W pewnym momencie poczuł jakby przymus wewnętrzny, żeby tam wejść. I kiedy dotarł do urny świętej Rity, rozpłakał się, poczuł, że stał się inny, jakby na nowo nawiązał głęboką relację z Jezusem Chrystusem.

Reklama

Co ważne, jak podkreśla matka Bernardinis, święta Rita nie skupia uwagi na sobie. To nie jest jej zadanie. Nie tylko, że nie chce swoją osobą przesłaniać Chrystusa, ona wręcz robi wszystko, żeby doprowadzić ludzi do Chrystusa. I to jest najpiękniejsze, bo świętość to jest właśnie miłość, pełnia miłości. Święci chcą, żeby jak najwięcej ludzi zostało zbawionych. Dlatego święta Rita przyprowadza do Chrystusa ludzi z różnych zakątków, wierzących, niewierzących, muzułmanów, ludzi obojętnych religijnie. Dla niej największym szczęściem jest, żeby ludzie poznali i pokochali Chrystusa. To nie święta Rita jest najważniejsza, tylko Chrystus.

Fot. Materiały Wydawnictwa Edycja św. Pawła

Kult  św. Rity jest mocno związany z tematem cierpienia. Czy wybrzmiewające w książce orędzie dotyczące cierpienia, które przemienia, może być współcześnie aktualne?

Wiemy, że cierpienie może zniszczyć człowieka. Ale czy każde cierpienie? I tutaj chyba nie ma jednej odpowiedzi, bo są ludzie, którzy cierpią latami, a są szczęśliwi, weźmy na przykład bł. Alexandrinę Marię da Costa, która była sparaliżowana, ale przeżyła swoje życie jako wynagrodzenie, adorując Chrystusa we wszystkich tabernakulach świata. Natomiast cierpienie bez wiary staje się dla nas ciężarem i szukamy sposobu, aby się go pozbyć. I to jest naturalna reakcja. Nikt nie jest odporny na cierpienie, nikt. Dlatego szukamy różnych rozwiązań, szukamy pomocy u lekarzy, u psychologów, itd. 

To, co wydarzyło się w życiu świętej Rity, to właśnie głęboka relacja z Jezusem ukrzyżowanym, która zrodziła się w jej sercu już jako u małej dziewczynki. Ta miłość do Chrystusa ukrzyżowanego, który stał się dla niej wzorem przyjęcia i akceptacji krzyża jako woli Bożej, pomogła jej przebyć wszystkie etapy życia. Już jako młoda dziewczyna, która żyła pragnieniem poświęcenia swojego życia Chrystusowi, spotyka się z wolą rodziców, którzy chcą wydać ją za mąż za Paolo Manciniego. To nie było po jej myśli, ale ona to przyjęła. Relacja małżeńska z Paolem była dla niej powodem wielu cierpień, ale ona nie uciekała przed tymi cierpieniami. Ona po prostu przyjmowała dzień po dniu, jako wyraz woli Bożej. Tak samo śmierć synów – dla matki to jest śmierć wewnętrzna, jak traci się dziecko, a mimo to nie popadła w rozpacz. I zobaczcie, jest taki epizod, że trzy lata po śmierci męża i synów, ona codziennie chodziła na górę Rocca Porena i przed Chrystusem wylewała swoje łzy. To nie oznacza, że ona godziła się tak bezkrytycznie na to cierpienie. Ono było jak kowadło w niej. Chrystus zezwalał jej na to cierpienie, bo chciał ją przemienić duchowo i ona na to się zgodziła. Ale wyrazem jej zgody na cierpienie było przede wszystkim uczestnictwo w cierpieniach Chrystusa, kiedy otrzymała stygmat korony ciernia z korony Chrystusa. Dlaczego? Bo jeżeli cierpienie nie jest przyjęte z miłością, staje się dla nas wielkim ciężarem. Ale jeżeli my przyjmujemy to cierpienie z miłością i jako wyraz woli Bożej, ono może nas przemienić duchowo.

Reklama

dalsza część tekstu pod wideo



Dlaczego św. Rita jest tak bardzo skuteczna?

Święta Rita pokazuje, że nawet najtrudniejsze momenty życia, jeżeli je złączymy z cierpieniami Chrystusa i  je wykorzystamy pozytywnie, staną się dla nas darem. To jest wszystko dar i łaska, bo żaden człowiek bez pomocy łaski Bożej nie jest w stanie przeżyć swojego cierpienia. Nikt. Żeby znieść nawet ból głowy, to szukamy tabletki. Zgodzić się na 15 lat bólu noszenia stygmatu ciernia z korony Chrystusa, na izolację od sióstr, bo ta rana wydawała nieprzyjemną woń, to tylko święci mogą przeżyć. Ale to był właśnie owoc zjednoczenia jej z Chrystusem, owoc jej miłości do Chrystusa. 

My wielokrotnie mówimy: “Pan Bóg nas kocha”, a z drugiej strony pytamy “Co ja mogę zrobić, żeby Pana Boga kochać?”. Najprościej – zgodzić się na wolę Bożą. A ta wola Boża może wyrażać się w różny sposób. Zobaczcie, jak trudno jest, na przykład. zgodzić się na przyjęcie codziennych cierpień, które nam życie dostarcza i ofiarować je, tak jak święta Rita za zbawienie innych ludzi. Mamy cierpienie, ale mamy też szansę, by uczynić dar z tego cierpienia. To jest bardzo ważne. Nasze nastawienie do życia może mieć wiele wymiarów. Możemy na cierpienie, które mamy w swoim życiu, odpowiedzieć albo je przyjmując je albo odrzucając. Rita przyjęła to cierpienie, zgodziła się na nie i Chrystus dał jej łaskę, że ona jest teraz taką duchową matką, która rodzi duchowe dzieci, właśnie dzięki tej łasce cierpienia.  

Mówimy o Ricie, to jest “świętą od spraw beznadziejnych”, bo dała Chrystusowi wszystko i dlatego u Chrystusa może wyprosić łaski, które z ludzkiego punktu widzenia wydają się niemożliwe.

Autor książki „Idź do Świętej Rity” ks. Sławomir Sznurkowski SSP | Fot. Materiały Wydawnictwa Edycja św. Pawła

Co zrobić, jeżeli mamy poczucie, że modlitwa, którą zanosimy przez świętą Ritę, nie ma kompletnie żadnego sensu, że nie działa?

Z jednej strony mamy koronki, nowenny, mnóstwo nabożeństw, które związane są z postacią świętej Rity i z sytuacjami trudnymi, a z drugiej  dość powszechnym doświadczeniem jest brak reakcji “z góry”. Modlimy się, koronka jedna, druga, piąta, aż przychodzi moment znużenia i wątpliwości, czy to w ogóle ma sens, czy to działa. 

Mamy wrażenie, że nic się nie zmienia, bo my wyznaczamy czas Panu Bogu, a nie czekamy na ten moment, kiedy to Bóg będzie chciał, żeby stało się w naszym życiu to, o co prosimy.  Zobaczcie, czasami trzeba lat czekania – np. św. Franciszek Salezy, człowiek o bardzo porywczym charakterze, potrzebował 25 lat, by zmienić swoją naturę. A my chcemy by w jednej chwili dokonało się to, o co Pana Boga prosimy, czyli jak gdyby narzucamy Panu Bogu, kiedy ma nas wysłuchać. 

W książce jest też podkreślony inny wymiar – my chcemy, żeby Pan Bóg wysłuchał nas za wszelką cenę. Matka Bernadinis daje przykład swojej współsiostry, której brat jako dziecko był umierający. Zrozpaczona matka chłopca udała się do świętej Rity prosząc o uzdrowienie, ale ojciec mówił, że być może Pan Bóg nie chce, żeby to dziecko było uzdrowione. Matka jednak wciąż nalegała i chłopiec wyzdrowiał, ale kiedy dorósł stał się przyczyną wielu cierpień dla rodziny. Nie zawsze to, o co prosimy jest dla nas dobre, bo my widzimy z naszej perspektywy, że to jest dla nas dobre, ale Bóg patrzy z perspektywy wieczności. My powinniśmy mówić Bogu “nie jak ja chcę, ale jak Ty niech się stanie”. Tą właśnie modlitwą modlił się Pan Jezus w Ogrójcu, prosił Ojca o oddalenie kielicha, ale powiedział w końcu: „Nie jako Ja chcę, ale jako Ty”.

Być może ta modlitwa, którą my tak uporczywie powtarzamy, jest wysłuchana zupełnie w inny sposób, ale to jest sposób taki, w który Bóg chce nam udzielić łaski. Dlatego najprostszą modlitwą na zniechęcenie jest proszenie Boga: “Pokieruj moimi myślami, udziel mi światła, żebym umiał prosić o to, co jest dla mnie najlepsze, a nie o to, co jest tylko dla mnie tylko na chwilę dobre i co ja uważam, że to jest według mnie dobre”.

Fot. Materiały Wydawnictwa Edycja św. Pawła


Co gdy Bóg mówi: „Nie, nie dam ci”?

Pan Jezus powiedział w Ewangelii, że przecież Bóg, który jest Ojcem, nie da kamienia swoim dzieciom, tylko chleb, nie da węża, tylko rybę. Bóg chce nam zaoszczędzić dodatkowych cierpień i my musimy wiedzieć, że skoro Bóg nie wysłuchuje moich próśb, to być może nie są one według woli Bożej. Dlatego najpiękniejszą modlitwą jest powiedzieć: „Bądź wola Twoja”. Kiedy my zaufamy Bogu, powiemy “Ufam Tobie”, to Bóg poprowadzi nas najlepszą drogą, wyprostuje nasze ścieżki i nawet do tego, o co Go prosimy jeszcze coś dobrego dołoży. Warunek – musi być z naszej strony zgoda, żebyśmy nie wypełniali swojej woli, tylko wolę Bożą w naszym życiu.

Duchowa pielgrzymka do Cascii składa się z sześciu etapów. Który z nich jest najtrudniejszy do przejścia?

Myślę, że najtrudniej jest naśladować świętą Ritę w jej cierpieniu, w jej całkowitym oddaniu się i pragnieniu, żeby być jak plastelina w rękach Jezusa. Ale możemy też naśladować ją w innych wymiarach: przez bycie posłańcami pokoju i przebaczenia, bycie tymi, którzy zachęcają  ludzi, którzy cierpią, by złożyli nadzieję w Bogu. Święta Rita pokazuje nam, że jeżeli przeżywamy głęboką relację z Chrystusem, to zawsze, w każdej sytuacji życia znajdzie się jakieś rozwiązanie, nie według logiki ludzkiej, nie według logiki tego świata, ale według logiki Chrystusa ukrzyżowanego.To jest jeden z takich etapów, kiedy ja mówię: “Z miłości do Ciebie, Panie Jezu, godzę się na takie życie, jakie mi się w danym momencie wydarzy”. To nie oznacza, że ja muszę być bierny, że gdy ktoś mnie bije w twarz to mam mu dziękować. Chodzi o to, że nie zawsze cierpienie, które nas dotyka jest dla nas złe, bo ono może być leczące. Gdyby na przykład w relacjach małżeńskich nie nastąpił kryzys, być może ci małżonkowie nie poznaliby siebie samych na tyle, żeby powiedzieć: „Chcę być dla ciebie wsparciem. Ty bądź dla mnie wsparciem”. Jeżeli mamy dziecko, które sprawia nam trudności, z którym mamy ciężkie relacje, a wiemy, że dzisiaj dzieci różnie reagują, to kiedy to dziecko doświadczy z mojej strony bezinteresownej miłości i pomocy, to nauczy się jak ma prawdziwie kochać i też, że prawdziwa miłość to nie jest tylko dawanie, ale też stawianie pewnych wymagań. I myślę, że cała ta książka, to jest jak gdyby proces podchodzenia do kraty w klasztorze, by spotkać się ze świętą Ritą, żeby jej zawierzyć życie, prosić o wstawiennictwo u Boga i odejść z przeświadczeniem, że mam przyjaciółkę w niebie, która modli się za mnie, która będzie mnie wspierać, nawet w tych najtrudniejszych chwilach mojego życia, w cierpieniu i odchodzeniu.

Moim celem było to, żeby Rita była bardziej znana i kochana i żeby więcej ludzi się do niej modliło, bo to jest narzędzie, które Bóg daje współczesnemu światu zagubionemu, który raczej preferuje wojny niż pokój, żyje bardziej nienawiścią niż przebaczeniem, oddalił się od Boga, szuka szybkich i natychmiastowych rozwiązań nie według logiki Bożej, ale według logiki tego świata. Rita wciąż pokazuje nam: patrz na Chrystusa ukrzyżowanego, nawiąż głęboką relację z Chrystusem ukrzyżowanym. Tam odnajdziesz pokój, tam odnajdziesz światło, tam odnajdziesz siłę do dźwigania również twojego krzyża.


Idź do Świętej Rity
Pielgrzymka duchowa w sześciu etapach

ks. Sławomir Sznurkowski

Z rozmowy z s. Marią Rosą Bernardinis OSA, przeoryszą klasztoru św. Rity w Cascii, dowiesz się, jak żyją zakonnice z klasztoru św. Rity, a także poznasz świadectwa uzyskania za jej przyczyną pomocy w sprawach trudnych, a nawet beznadziejnych. 
KUP KSIĄŻKĘ>>>

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas