Fot. Nacho Arteaga/Unsplash

O co chodzi z papieską rezygnacją? Tłumaczymy

“Podpisałem swoją rezygnację” - przyznał papież Franciszek, a media na całym świecie podchwyciły sensacyjnie brzmiącą wiadomość. W rzeczywistości Franciszek wspomniał o warunkowej rezygnacji, którą podpisał już w 2013 zaraz po tym, jak został wybrany na Stolicę Piotrową. To rezygnacja na wypadek, gdyby stan zdrowia uniemożliwił mu trwałe sprawowanie posługi.

Reklama

Pod koniec serialu “Młody papież”, Pius XIII zapada w śpiączkę. Ci, którzy widzieli kontynuację serialu, wiedzą też, że śpiączka – uniemożliwiająca przecież sprawowanie posługi papieskiej – trwała 12 miesięcy, po których papież, grany przez Judiego Law, wrócił do sprawowania urzędu. W międzyczasie konklawe wybrało dwóch kolejnych papieży.

Jeśli chodzi o zastosowanie prawa kanonicznego, twórcy “Młodego…”, a potem “Nowego papieża” pominęli jego istnienie: taka sekwencja faktów w żadnym rzeczywistym scenariuszu nie wydarzyłaby się (o czym za chwilę). Ale siłą tego serialu jest postawienie pytań. Jedno z nich brzmi: co by się stało, gdyby papież rzeczywiście zapadł w śpiączkę?

CZYTAJ: Franciszek ujawnił, że po wyborze podpisał swoją rezygnację. „Na wypadek problemów ze zdrowiem”

Reklama
Reklama

Gdyby doszło do gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia urzędującego prezydenta państwa, wdrażane są odpowiednie, przygotowane uprzednio przepisy. Paragraf 131 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej określa na przykład, że trwałą niezdolność Prezydenta Rzeczypospolitej do sprawowania urzędu ze względu na stan zdrowia uznaje Zgromadzenie Narodowe – a więc zebrani razem Sejm i Senat – uchwałą podjętą większością co najmniej dwóch trzecich głosów. Analogiczne przepisy znajdziemy w prawodawstwie innych państw. Prawo kanoniczne w łączności z innymi konstytucjami apostolskimi przewidują zasady postępowania w wypadku śmierci papieża, jego rezygnacji, ale nie znajdziemy ani jednego przepisu, co w sytuacji, gdyby papież był trwale niezdolny do sprawowania urzędu. 

Do takiej sytuacji, jak śpiączka powodująca długie miesiące, a nawet lata przebywania w łóżku bez kontaktu z rzeczywistością, w historii papiestwa nie doszło, ale rozwój medycyny i fakt, iż takie zdarzenie może w przyszłości dotknąć nawet któregoś z papieży, stawia pytanie: i co wtedy? I czy nie należy jak najszybciej zrewidować przepisów kanonicznych? 

W Kościele nie istnieje formuła zniesienia urzędującego papieża. Nikt nie ma takiej władzy, bo przecież to papież pełni najwyższą władzę w Kościele: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą.

Reklama
Reklama

W Kościele nie istnieje formuła zniesienia urzędującego papieża. Nikt nie ma takiej władzy, bo przecież to papież pełni najwyższą władzę w Kościele: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Nie ma przepisu określającego postępowanie w razie śpiączki papieża, bo w takiej sytuacji ktoś byłby “ponad” papieżem. Nawet określenie trwałej niezdolności do sprawowania urzędu jest ponad kompetencjami kogokolwiek. Tylko śmierć i rezygnacja przeprowadzona zgodnie z przepisami niosą za sobą kres pontyfikatu i rozpoczynają okres sede vacante. Śpiączka, nawet kilkuletnia, takiego efektu nie przynosi.

Przebieg zdarzeń zarysowany w obu częściach serialu “Młody…” i “Nowy papież” jest zatem zupełnie fikcyjny. Nie byłoby możliwe konklawe, podczas gdy żyłby – będąc nawet w stanie śpiączki – papież, który nie przygotował warunkowej rezygnacji. Nie byłoby nowego serialowego papieża, Franciszka II, a potem Jana Pawła III, w końcu – zupełnie kuriozalny jest powrót papieża do władzy po tym, jak przebudził się po 12 miesiącach. Bo w takim razie był, czy nie był papieżem, skoro automatycznie wrócił na tron papieski? Kim byliby jego poprzednicy, papieżami czy kimś w rodzaju jego zastępców, których decyzje musiałyby zostać unieważnione (albo usankcjonowane przez papieża), bo przecież on ciągle papieżem był? A jeśli rzeczywiście z jakiegoś powodu uznanoby, że Pius XIII papieżem nie jest, a urzędujący po nim papieże zgodnie z prawem sprawowali urząd, jego powrót na tron papieski możliwy byłby tylko i wyłącznie poprzez konklawe i kanoniczny wybór.

W historii rezygnacji papieskich było zaledwie kilka: abdykowali Klemens I, Poncjan, Sylweriusz, Benedykt IX (dwukrotnie), Celestyn V, Grzegorz XII i – przed dziesięcioma laty – Benedykt XVI. Od 1415 aż do 2013 każdy pontyfikat kończył się wraz ze śmiercią papieży, choć w prawo kanoniczne zawsze wspominało o możliwości zrzeczenia się urzędu, a dramatyczne sytuacje często nakazywały rozważenie takiego rozwiązania. 

Reklama

Myśl o rezygnacji towarzyszyła papieżom o wiele częściej niż same rezygnacje. Nie raz biskupi Rzymu planowali zrzeczenie się urzędu na wypadek uwięzienia: na przykład Pius XII (czasy II wojny światowej) przygotował rezygnację na wypadek gdyby został aresztowany przez nazistów. “Osoba która pod przymusem opuści Watykan to już nie będzie Pius XII, ale Eugenio Pacelli” – miał powiedzieć o swoim planie współpracownikom. Wraz z uwięzieniem rozpoczęłoby się sede vacante, a – zgodnie z przygotowanymi przez papieża dyspozycjami – konklawe miało zostać zwołane w Lizbonie, w Portugalii, państwie gwarantującym Kościołowi azyl.

O abdykacji myślał również Pius VII (zmarł w 1823), ale warto podać przykład jego poprzednika, Piusa VI, którego pontyfikat przypadł na trudny czas po rewolucji francuskiej. Pius VI również rozważał ustąpienie. Jednak kiedy Rzym, zajęty przez wojska francuskie, został ogłoszony Republiką rzymską, a papiestwo przez tę republikę zostało zniesione, Pius VI postanowił jednak nie składać rezygnacji: zmarł uwięziony w Walencji. Jego śmierć odbiła się szerokim echem w Europie.

Od 2013 r. mówi się głośno o istnieniu dwóch listów, w których swoją rezygnację dopuszczał Paweł VI. Ich istnienie potwierdził w końcu kard. Giovanni Battista Re, emerytowany prefekt kongregacji ds. biskupów. Ujawniona w nich treść rezygnacji przypomina okoliczności, o których wspomniał papież Franciszek w sobotnim wywiadzie dla hiszpańskiego dziennika ABC: „My, Paweł VI deklarujemy, że w przypadku choroby, przypuszczalnie nieuleczalnej lub długotrwałej, lub w przypadku innej poważnej i długotrwałej przeszkody… zrzekamy się z naszego urzędu” – czytamy w liście datowanym na 2 maja 1965 r. Był to więc list napisany nie u schyłku pontyfikatu, gdy papież był już stary i chory, ale właściwie na samym początku. Warunkowa rezygnacja Franciszka to nie pierwsza taka sytuacja w historii.

Ujawniona rezygnacja papieża Franciszka na wypadek trwałej niezdolności do sprawowania urzędu nie jest niczym sensacyjnym. Eksperci zajmujący się Stolicą Apostolską przewidywali, że w taki właśnie sposób papieże przygotowują się na wypadek trwałej niezdolności do wykonywania urzędu, na przykład śpiączki. Bo w przeciwieństwie do ustrojów państw, w przypadku papieży w śpiączce nikt nie miałby prawa uznać pontyfikat za zakończony. Warunkowa rezygnacja to jedyne rozwiązanie, a jej przygotowanie świadczy o odpowiedzialności papieży obejmujących swój urząd za Kościół.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę