Nasze projekty

Niedzielne rytuały

Co się stało z wyczekiwaniem niedzieli jako „innego” dnia? Dziś po prostu czekamy na weekend, aby odetchnąć po ciężkim tygodniu.

Reklama

Pamiętam z dzieciństwa rodzaj pozytywnego napięcia, który towarzyszył nadejściu niedzieli. Pamiętam też rytuał tego dnia. Dziadka golącego się przed poranną Mszą, „niedzielne” ubrania wyciągane z szafy, kobiety przed wejściem do wiejskiego kościoła zmieniające buty, bo przecież w tych, w których wędrowały po zakurzonych bądź zabłoconych (w zależności od aury) ścieżkach, na Mszę wejść nie wypadało. Po Mszy był świąteczny obiad, po nim spotkania z rodziną lub znajomymi. Niedziela z wczesnego dzieciństwa kojarzy mi się ciepło, radośnie i odświętnie. Te czasy, rytuały, zapewne wyidealizowane dziecięcym spojrzeniem, nie wrócą i nie ma się co nad tym rozczulać. Zastanawiam się jednak co się stało z wyczekiwaniem niedzieli jako „innego” dnia. Dziś po prostu czekamy na weekend, aby odetchnąć po ciężkim tygodniu, ale też aby załatwić wszystkie sprawy, na które po pracy nie starcza czasu, nadrobić różne domowe czy zawodowe zaległości.

Tak się składa, że dużą część mojej zawodowej pracy wykonuję w domu. Ma to swoje zalety, ale i wady. Do tych ostatnich należy niebezpieczeństwo zawłaszczania przez pracę czasu dla bliskich. Zapewne zdarza się i wam (piszę to z nadzieją, że nie jestem jedyny) zostawić coś na później. Przecież jest jeszcze trochę czasu. W końcu jednak okazuje się, że nadchodzi niedzielne popołudnie lub wieczór, a rzeczy, które muszą być zrobione na poniedziałek, nadal zrobione nie są. Po kolejnej takiej niedzieli przed następną zamiast pozytywnego napięcia pojawia się zniechęcenie. Nie mówiąc już o trosce o religijny wymiar tego dnia. Niedziela staje się wtedy pierwszym dniem tygodnia pracy. Co prawda jest ona pierwszym dniem tygodnia, ale Kościołowi, kiedy na świętowanie tego dnia się decydował, raczej nie o taką interpretację chodziło. Moja żona, która pracuje w podobnym zawodzie, również przynosi do domu pracę. Jest jednak ode mnie zdecydowanie lepiej zorganizowaną osobą, a przy tym niedzielnej pracy nie uznaje. Co więcej, skutecznie torpeduje wszelkie moje próby wykonywania jej w ten dzień, przypominając zasłyszane od znajomego żartobliwe powiedzenie: „Pamiętaj, w niedzielę praca w g…o się obraca”. Pobożni Żydzi w szabat nie mogą wykonywać 39 czynności, m.in. rozpalać ognia, sprzątać, podróżować na duże odległości, zdobywać pożywienia. Jezus też zachowywał szabat. Tępił co prawda u faryzeuszy przywiązanie do litery Prawa, ale w ten dzień również odpoczywał i chodził do synagogi.

 

Reklama
Reklama

Niedziela szabatem nie jest, ale być może warto postanowić sobie, że w ten dzień pewne rzeczy sobie odpuścimy. Może łatwiej nam będzie wtedy odnaleźć prawdziwy sens tego dnia.

 

Niedziela to nie tylko „nie-działanie”. „Od uczniów Chrystusa oczekuje się – pisał Jan Paweł II – by nie mylili świętowania niedzieli, które powinno być prawdziwym uświęceniem dnia Pańskiego, z «zakończeniem tygodnia», rozumianym zasadniczo jako czas odpoczynku i rozrywki”.

Reklama
Reklama

Niedzielne rytuały

Chciałbym, aby moi kilkuletni synowie, tak jak ja w ich wieku, z niecierpliwością oczekiwali niedzieli, wspólnego wyjścia na Mszę, czasu spędzonego razem. W tygodniu trudno nieraz znaleźć czas na wspólne rodzinne wyjście, w niedzielę jest to możliwe. Staramy się więc z wszelkimi domowymi pracami, porządkami i zakupami uporać w sobotę, by uwolnić niedzielę od pośpiechu, od nerwów, od niepotrzebnego spinania się, żeby z czymś lub gdzieś zdążyć. Śpieszymy się przecież cały tydzień.

 

Reklama

W niedzielę mamy dzięki temu więcej czasu na to, by znaleźć choć część odpowiedzi na pytania mojego pięciolatka typu: jakie auto jedzie szybciej na szutrze, a jakie na asfalcie, jak długa jest szczęka wieloryba i gdzie dokładnie przebiega granica między oceanami…

 

Jest czas na męskie zapasy na podłodze i na czytanie książek. Jest też czas, żeby bez pośpiechu wybrać się do kościoła. Żeby siąść kilka minut przed Mszą w ławce i pooglądać figurki aniołów czy świętych, żeby powiedzieć, o czym dziś ksiądz będzie czytał na Mszy. Nie zawsze wszystko wychodzi, ale wiem, że warto się starać.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę