video-jav.net
ŚWIĘCI

Dziś święto Katedry św. Piotra

Katedrą zwano od początku przede wszystkim uroczyste krzesło, na którym w czasie liturgii zasiadał biskup. Od początku w rzymskiej wspólnocie chrześcijan szczególną czcią otaczano krzesło, na którym zasiadał św. Piotr. Dla wspomnienia jego władzy i jedności, jaką zapewnia Kościołowi 22 lutego obchodzimy Święto Katedry św. Piotra.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dziś święto Katedry św. Piotra
Katedrą zwano od początku przede wszystkim uroczyste krzesło, na którym w czasie liturgii zasiadał biskup. Od początku w rzymskiej wspólnocie chrześcijan szczególną czcią otaczano krzesło, na którym zasiadał św. Piotr. Dla wspomnienia jego władzy i jedności, jaką zapewnia Kościołowi 22 lutego obchodzimy Święto Katedry św. Piotra.

Choć to święto zostało ustanowione w 1558 r. przez papieża Pawła IV, katedrę św. Piotra czczono w Kościele od początku. Od początku relikwię w postaci najpierw krzesła św. Piotra, potem jego szczątków, czczono w rzymskiej wspólnocie. Odkąd powstała bazylika św. Piotra w Watykanie, katedra, czyli to Święto-Piotrowe krzesło było widoczne w eksponowanym miejscu. Szczątki pierwszego “mebla” oprawiono w kość słoniową, nadając kształt zbliżony do pierwotnego. 

Ale w święcie tym nie chodzi o czczenie mebla, ale o wspomnienie wyjątkowej funkcji, jaką wśród chrześcijan od początku pełnił św. Piotr i jego następcy. Naukę o jego roli formułowali od początku Ojcowie Kościoła, pisząc o św. Piotrze, że jest “fundamen­tem Kościoła”, “skałą, na której Chrystus zbudował Swój Kościół”, “księciem i obrońcą wszystkich innych”, “naczelnym wodzem i zwierzchnikiem apostołów”, “głową i księciem drugich”, “kamieniem, na którym Kościół zbudowany” (Orygines, Euzebiusz, św. Cyryl Aleksandryjski, św. Grzegorz, św. Bazyli). 

Święto Katedry św. Piotra jest więc przede wszystkim okazją do modlitwy za obecnie urzędującego następcę św. Piotra oraz za jedność Kościoła, którą on uosabia. 

Wspomina o tym i w tym roku papież Franciszek. „W najbliższy piątek będziemy obchodzili święto Katedry Świętego Piotra Apostoła. Módlcie się za mnie i za moją posługę, także za papieża Benedykta, aby zawsze i wszędzie utwierdzał braci w wierze” – poprosił na zakończenie środowej audiencji ogólnej 20 lutego.

ad/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Ks. Michał Sopoćko: fan Miłosierdzia Bożego

Gdyby nie on być może nie znalibyśmy dziś obrazu "Jezu Ufam Tobie", o którego namalowanie prosił Pan Jezus św. Faustynę. 15 lutego Kościół w Polsce wspomina w liturgii bł. ks. Michała Sopoćko, spowiednika s. Faustyny, rozkochanego w orędziu o Miłosierdziu Bożym.

Polub nas na Facebooku!

Ks. Michał Sopoćko: fan Miłosierdzia Bożego
Gdyby nie on być może nie znalibyśmy dziś obrazu "Jezu Ufam Tobie", o którego namalowanie prosił Pan Jezus św. Faustynę. 15 lutego Kościół w Polsce wspomina w liturgii bł. ks. Michała Sopoćko, spowiednika s. Faustyny, rozkochanego w orędziu o Miłosierdziu Bożym.

Michał Sopoćko urodził się 1 listopada 1888 r. w Nowosadach na Wileńszczyźnie w zubożałej rodzinie szlacheckiej. Na rozwój duchowy Michała wpłynęła postawa moralna jego rodziców, ich głęboka pobożność i pielęgnowanie tradycji patriotycznych. Mimo problemów materialnych rodzice zadbali także o wykształcenie Michała. W 1910 r. Michał Sopoćko rozpoczął czteroletnie studia w seminarium duchownym w Wilnie. Naukę kontynuował dzięki zapomodze rektora.

Święcenia kapłańskie otrzymał 15 czerwca 1914 r. i został skierowany do parafii w Taboryszkach, gdzie objął funkcję wikariusza. Poświęcił się tam pracy duszpasterskiej z dziećmi, które przygotowywał do pierwszej Komunii świętej, tworzył sieć szkół, kompletował bibliotekę. Działalność oświatową kontynuował także po wybuchu wojny i przejścia przez Wileńszczyznę frontu niemiecko-rosyjskiego.

W 1918 r. ks. Sopoćko otrzymał od władz kościelnych w Wilnie pozwolenie na studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Trwająca wojna zmusiła go jednak do podjęcia obowiązków kapelana wojskowego przy szpitalu polowym w Warszawie. Po miesiącu poprosił o skierowanie na front w ramach służby w Pułku Wileńskim. Jako kapelan udzielał posługi sakramentalnej, asystował w szpitalach polowych.

W 1919 r. rozpoczął studia teologiczne na Uniwersytecie Warszawskim. Po wybuchu wojny polsko-bolszewickiej jako kapelan wojskowy organizował pomoc społeczną dla wdów po żołnierzach i sierot wojennych. Podjął także studia w Wyższym Instytucie Pedagogicznym. Poświęcił je badaniom wpływu alkoholizmu na rozwój intelektualny i emocjonalny młodzieży. Stał się tym samym jednym z pierwszych polskich duchownych zaangażowanych w działalność trzeźwościową.

W 1926 r. ks. Sopoćko doktoryzował się na Wydziale Teologicznym UW. Pozwoliło mu to na podjęcie pracy akademickiej na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. Jednocześnie został ojcem duchownym wileńskiego seminarium duchownego. Na obydwu uczelniach wykładał historię filozofii, pedagogikę, homiletykę i katechetykę. W owym czasie brakowało dobrze opracowanych podręczników akademickich dla studentów teologii, dlatego ks. Sopoćko zaczął je opracowywać sam w formie skryptów.

We „Wspomnieniach” pisał, że „ojciec duchowny winien być dobrym kapłanem, mężem wypróbowanej cnoty i uczciwości, (…) człowiekiem, który by był zdolny przez swój przykład zachęcić alumnów do pobożności i cnoty oraz słowem i przykładem przewodniczyć im pod każdym względem”.

Na początku lat 30. ks. Sopoćko poprosił o zwolnienie go z obowiązków ojca duchownego seminarium. Chciał się bardziej poświęcić pracy akademickiej. W 1934 r. habilitował się na Uniwersytecie Warszawskim w zakresie teologii pastoralnej, uzyskując stopień docenta.

Od 1932 r. ks. Sopoćko w ramach obowiązków seminaryjnych w Wilnie pełnił funkcję spowiednika sióstr zakonnych. W 1933 r. jedną z jego penitentek została siostra Faustyna Kowalska ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Początek tej znajomości ks. Sopoćko opisał w swoim dzienniku. „Poznałem siostrę Faustynę w r. 1933, która od razu powiedziała, że zna mnie od dawna i że mam być jej kierownikiem oraz głosić światu o miłosierdziu Bożym”.

Faustyna zaczęła przedstawiać duchownemu swoje przeżycia związane z objawieniami Chrystusa, których doświadczała przed przyjazdem do Wilna i w Wilnie. Informowała kapłana o objawionych jej poleceniach Jezusa. Były to: podjęcie starań o ustanowienie święta Miłosierdzia Bożego w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, żądanie namalowania obrazu z wizerunkiem Najmiłosierniejszego Zbawiciela oraz powołanie nowego zgromadzenia zakonnego. Realizacji tych zadań miał się podjąć ks. Michał Sopoćko.

Kapłan odnosił się początkowo sceptycznie do relacji Faustyny. Stwierdził, że aby wykluczyć chorobę psychiczną u zakonnicy, konieczna jest konsultacja psychiatry. Następnie nakazał Faustynie opisywać swoje przemyślenia i wizje. Tak powstał duchowy „Dzienniczek” św. siostry Faustyny.

Lata 1935-1938 wypełnione były badaniami i propagowaniem kultu Miłosierdzia Bożego. Przekazywane ks. Sopoćce przez Faustynę przeżycia mistyczne i objawienia stawały się coraz liczniejsze. W Wilnie została przekazana zakonnicy m.in. najważniejsza modlitwa: „Koronka do Miłosierdzia Bożego”. Sformułowano tu także podstawowe reguły nowego zgromadzenia zakonnego. Kapłan na bieżąco informował o swych poczynaniach arcybiskupa wileńskiego Romualda Jałbrzykowskiego.

W lipcu 1934 r. ks. Sopoćko został rektorem kościoła św. Michała w Wilnie. Tam 4 kwietnia 1937 r. został poświęcony i umieszczony pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego z napisem „Jezu, ufam Tobie”. Prace nad obrazem, który miał powstać ściśle według widzeń Faustyny, ks. Sopoćko zlecił Eugeniuszowi Kazimirowskiemu, zaprzyjaźnionemu malarzowi. Sam pokrył koszty powstania obrazu, a nawet pozował artyście do postaci Jezusa.

Kościół był wstrzemięźliwy w udzielaniu zgody na umieszczenie w miejscu publicznym obrazu zawierającego nowe treści religijne. Jego fotograficzna reprodukcja i napis „Jezu, ufam Tobie” ukazały się natomiast wcześniej na okładce książeczki „Miłosierdzie Boże. Studium teologiczno-praktyczne”, którą ks. Sopoćko w czerwcu 1936 r. postanowił przesłać biskupom zgromadzonym na konferencji Episkopatu w Częstochowie. Od żadnego z nich nie otrzymał jednak odpowiedzi. Rok później wydał broszurę „Miłosierdzie Boże w liturgii”. W obydwu publikacjach nie pada imię Faustyny, gdyż ks. Sopoćko wolał wciąż trzymać w tajemnicy sprawę objawień zakonnicy. Powtarza się natomiast postulat wprowadzenia odrębnego święta, powoływania ludzi, którzy zajęliby się krzewieniem kultu Miłosierdzia Bożego i tłumaczenia, że ma on wszelkie podstawy teologiczne.

W 1948 r. pisał: „Kult Miłosierdzia Bożego (prywatny w formie nowenny, koronki i litanii) nie tylko w niczym nie sprzeciwia się dogmatom, ani liturgii, ale zmierza do wyjaśnienia prawd wiary świętej i poglądowego przedstawienia tego, co dotychczas w liturgii było tylko w związku, do uwypuklenia i przedstawienia całemu światu tego, o czym obszernie pisali Ojcowie Kościoła, (…) a czego dziś domaga się wielka nędza ludzka”. Dodawał, że „intuicję prostej zakonnicy, zaledwie umiejącej katechizm w rzeczach tak subtelnych, tak trafnych i odpowiadających psychologii dzisiejszego społeczeństwa, inaczej nie da się wytłumaczyć jak tylko nadprzyrodzonym działaniem i oświeceniem”.

Śmierć Faustyny w 1938 r. stała się dla ks. Sopoćki dalszym bodźcem do propagowania kultu Miłosierdzia Bożego. Pisał na ten temat artykuły w prasie katolickiej, wydawał kolejne broszury z tekstem Koronki i reprodukcją obrazu. Do kościoła św. Michała coraz liczniej zaś przybywali wierni. Kult wzmocnił się jeszcze bardziej po wybuchu wojny, gdy abp Jałbrzykowski zezwolił na informowanie wiernych o widzeniach Faustyny i genezie powstania obrazu. Ks. Sopoćko napisał wtedy traktat teologiczny po łacinie o Miłosierdziu Bożym i potrzebie ustanowienia jego święta oraz rozpoczął intensywne nauczanie o kulcie podczas spotkań konspiracyjnych, m.in. wśród członków Koła Inteligencji Katolickiej i Sodalicji Mariańskiej. Wygłaszał też liczne kazania i konferencje, na które zapraszali go wileńscy proboszczowie.

W opublikowaniu i konspiracyjnym kolportażu traktatu w kraju i zagranicą pomagali ks. Sopoćce marianin ks. Józef Jarzębowski oraz Jadwiga Osińska, absolwentka filologii klasycznej wileńskiej uczelni. Za pośrednictwem Osińskiej traktat zaczął docierać do biskupów w całej Europie, a dzięki ks. Jarzębowskiemu dzieło trafiło do Polonii amerykańskiej.

W 1940 r. Jadwiga Osińska wyznała ks. Sopoćce, że chciałaby się poświęcić służbie Najmiłosierniejszemu Zbawicielowi i rozpocząć zakładanie nowego żeńskiego zgromadzenia zakonnego. Ks. Sopoćko zgodził się zostać kierownikiem duchowym nowej wspólnoty. Przez całą okupację prowadził w tajemnicy spotkania formacyjne dla kandydatek do zgromadzenia. W 1941 r. Jadwiga Osińska za pozwoleniem ks. Sopoćki złożyła prywatne śluby czystości, przyrzeczenia ubóstwa i posłuszeństwa. W 1944 r. uczyniły tak pozostałe kandydatki.

W czasie okupacji niemieckiej ks. Sopoćko zaczął być poszukiwany przez gestapo za zaangażowanie w pomoc wileńskim Żydom. Uniknął aresztowania, wydostając się z Wilna w przebraniu i pod fałszywym nazwiskiem. Przez ponad rok ukrywał się w Czarnym Borze. Tam, w odosobnieniu, rozpoczął pracę nad swoim największym dziełem – traktatem „Miłosierdzie Boże w dziełach Jego”, które opublikowano w latach 1959-1967 w emigracyjnych wydawnictwach w Rzymie, Paryżu i Londynie. W Czarnym Borze powstawały także liczne teksty formacyjne dla kandydatek do nowego zgromadzenia zakonnego.

Po wznowieniu działalności seminarium duchownego w Wilnie w 1944 r. ks. Sopoćko wykładał w nim aż do zamknięcia w 1945 r. W sierpniu 1946 r. przekazał wyjeżdżającym z Wilna siostrom łaciński tekst konstytucji – podstawę prawną nowego zgromadzenia. W 1947 r. sam został zmuszony do wyjazdu z ostatnim transportem repatriacyjnym Polaków. Przybył do Białegostoku, gdzie rezydował już abp Jałbrzykowski.

Krótko potem pojechał do Myśliborza, gdzie Jadwiga Osińska i Izabela Naborowska organizowały początki życia nowej wspólnoty. Kanoniczne erygowanie wspólnoty na prawie diecezjalnym nastąpiło dopiero 6 sierpnia 1955 r. przez ks. Zygmunta Szelążka i w obecności ks. Sopoćki. Wspólnota przyjęła nazwę: Zgromadzenie Sióstr Jezusa Chrystusa Miłosiernego Odkupiciela oraz prawo do noszenia habitów. Podczas kapituły w 1973 r. przyjęto krótszą nazwę: Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego, którą przewidziała siostra Faustyna.

W latach 50. ks. Sopoćko doświadczał problemów związanych z nieporozumieniami wokół kultu Miłosierdzia Bożego. Coraz częstsze stawały się lokalne zakazy rozpowszechniania kultu według form wywodzących się z objawień siostry Faustyny. W licznych petycjach i memoriałach do Prymasa Polski i Episkopatu Polski, ks. Sopoćko argumentował potrzebę uznania kultu Miłosierdzia Bożego. Jednak w 1959 r. Stolica Apostolska wydała zakaz krzewienia kultu Miłosierdzia Bożego. W specjalnej nocie stwierdzono, że przeżycia Faustyny nie mają źródła nadprzyrodzonego. Dekret nie był niespodzianką dla ks. Sopoćki, gdyż – jak zanotował w swych wspomnieniach – w propagowaniu kultu Miłosierdzia Bożego zbyt duży nacisk położono na nadzwyczajne objawienie siostry Faustyny i wyniesienie jej na ołtarze, a nie na dogmatyczne i liturgiczne uzasadnienie samego kultu.

W Białymstoku ks. Sopoćko kontynuował także pracę akademicką. W seminarium wykładał pedagogikę, katechetykę, homiletykę, teologię pastoralną. Uczył też języka łacińskiego i rosyjskiego. Prowadził ponadto intensywną akcję trzeźwościową w ramach Społecznego Komitetu Przeciwalkoholowego. Przez całe lata 50. organizował kursy katechetyczne dla zakonnic i osób świeckich oraz otwarte wykłady o tematyce religijnej w białostockich parafiach.

W 1962 r., ks. Sopoćko przeszedł na emeryturę. Doczekał jubileuszu 50-lecia i 60-lecia posługi kapłańskiej. Zmęczony wiekiem, trudami życia i doświadczeniami, podczas uroczystości dziękował Bogu za dar kapłaństwa. Wyznawał też z wielką pokorą, że nie zawsze w swym długim życiu był wierny zleconym sobie zadaniom. Współpracownicy traktowali te uroczystości jako spóźnioną moralną nagrodę dla zasłużonego kapłana. U schyłku życia, w 1972 r. ks. Sopoćko został wyróżniony funkcją kanonika gremialnego Kapituły Bazyliki Metropolitalnej w Białymstoku.

Dopiero w 1978 r., po zapoznaniu się z oryginalną dokumentacją oraz po interwencji ówczesnego arcybiskupa krakowskiego kard. Karola Wojtyły – wielkiego orędownika kultu – Stolica Apostolska zniosła zakaz propagowania objawień o Miłosierdziu Bożym. Ks. Sopoćko nie doczekał jednak tej decyzji. Zmarł 15 lutego 1975 r. w domu zakonnym Sióstr Misjonarek w Białymstoku.

Dostrzegając niezwykle gorliwą służbę Bogu i Kościołowi w kapłaństwie oraz świętość życia ks. Sopoćki, wszczęto w 1987 r. w Białymstoku jego proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym, który trwał do 1993 r. Dekret o heroiczności cnót został ogłoszony w 2004 r., zaś w 2007 zatwierdzono cud za jego wstawiennictwem. Błogosławionym ks. Michał został ogłoszony 28 września 2008 r. w Bialymstoku.

Właśnie w tym mieście posiada on niezwykły kult m.in. z uwagi na zdarzenie, jakie miało tam miejsce 9 marca 1989 r. – jeszcze zanim rozpoczął się proces beatyfikacyjny kapłana. Tego dnia wykoleił się radziecki pociąg-cysterna, przewożący ciekły chlor. Wielce prawdopodobnym było, że substancja wycieknie i zatruje tysiące mieszkańców. Tak się jednak nie stało a ten cudowny “przypadek” mieszkańcy zaczęli przypisywać wstawiennictwu ks. Michała, który często zwykł za życia przechadzać się właśnie owym nasypem kolejowym. 

ad, KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Share via