Nasze projekty
Fot. Solen Feyissa/Unsplash

Szukam wartości i znajduję je. Tak, na TikToku

Na konferencji o zagrożeniach cyfrowych usłyszałam, że TikTok powinien być zakazany dzieciom do (przynajmniej!) 12 roku życia. „Essa, essa” – zawołałyby nastolatki.

Reklama

Młodzież ucieka z Facebooka na TikToka, bo tam niby nie ma dorosłych – czytaj: ich rodziców. Pewnie, że są, dlatego młodzi mają po kilka kont, w tym jedno oficjalne, żeby jak już trafi się rodzic albo upierdliwa sąsiadka, pokazać jak grzecznie bawią się w sieci. Kilka innych kont w zależności od nastroju, grupy i chęci poczucia anonimowości. Psychologowie mówią, że to, co Facebook zrobił z gazetami, a Netflix z telewizją kablową, TikTok robi dzisiaj z Facebookiem i Netflixem, i generalnie ze światem informacji. Algorytm dobiera treści do stanu naszego ducha, wie, co nas interesuje, ile możemy poświęcić temu czasu. Potężna dawka 25-sekundowych info-sensacji, która generuje dziesiątki mikroinformacji na nasz temat. I to wszystko za jednym kliknięciem w aplikację!

CZYTAJ: Księża podbijają TikToka!

Subkultura TikToka, Instagrama…

Wymieńcie mi jedną subkulturę młodzieżową? Jedną, nie, pięć! Nie ma… zero, null. Za to świetnie się mają konta, profile, tak zwane – społecznościowe: Facebooki Instagram, TikTok, Snapchaty, Signal itp. To właśnie na kontach tych tych mediów młodzi często nawiązują pierwsze relacje, otwierają się przed sobą. Pewnie, że łatwiej niż w realu.

Reklama

Chcę dotrzeć do młodzieży z tematem teologii ciała, a gdzie obecnie siedzi młodzież? Na TikToku. Zakładam konto, przez dwa miesiące mam ponad tysiąc obserwatorów, to całkiem nieźle jak na profil o mało atrakcyjnej – przyznajmy to szczerze – nazwie i raczej konserwatywnej treści. Ale TikTok mnie zaskoczył. Uwaga! Pozytywnie. Truizmem jest powiedzieć, że każdy znajdzie tam treści, jakich szuka. Jak chce, to znajdzie goliznę, mieliznę i miernotę. Ja szukam wartości i znajduję je. Tak, na TikToku. Konkrety.

Księża „odwalają” na tych kontach wspaniałą robotę. Młodzi, do tych czarnych „pedofili”, których niejeden nastolatek utopiłby w łyżce wody, zwracają się z prośbą o pomoc, wsparcie, modlitwę. Bardzo mnie to poruszyło. „Proszę Księdza czasami nie chce mi się już żyć. Bóg się mną w ogóle nie interesuje. To, co wczoraj usłyszałem na modlitwie wlało w moje serce światło. Dziękuję.” – user 555790372.

„Właśnie czekam na wizytę u psychiatry, już nie daję rady. Dziękuję Wam za wsparcie i modlitwę. Tutaj odzyskałem wiarę w ludzi” – Kros, 16 lat.

Reklama

Bardzo ujmujące są spotkania „live”, na których chłopak występuje w masce, a jego rozmowa z księdzem polega tylko na kiwaniu głową. Łączy się z nim prawie codziennie, bo chce go słuchać…

ZOBACZ: Księża ewangelizują na TikToku i Youtubie. „To okazało się strzałem w dziesiątkę”

TikTok platformą modlitwy?

Wiem, że wyświetlają mi się takie treści, bo takich szukam. Oczywiście, że tak. Algorytmy już dobrze potrafią to obliczyć. Chodzi o to, że mądrych, pięknych, wartościowych treści jest całkiem sporo. Cały problem polega na tym, żeby umiejętnie oddzielać jedne od drugich. Co w przypadku nastolatków nie jest takie łatwe. 

Reklama

Wielu księży codziennie prowadzi wieczorny różaniec, młodzi dzwonią ze swoimi intencjami i modlą się. Tak! Zupełnie jak w Radiu Maryja! Tylko zamiast moherów dzwonią „essy” i „byczq” i niekoniecznie robią z tego „bekę”. Dlatego TikToka nie skreślam. I mam nadzieję, że moje wrażenia nie są całkiem „cringe”, ale cóż, liczę się z tym, w końcu pisze je stary „boomers”.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę