BHP rodzicielstwa: czas dla siebie

Jeżeli świadomie nie wyrwiemy dla siebie paru chwil „czasu dorosłych”, to zostaniemy zjedzeni przez Rodzicielstwo.

Marcelina Metera
Marcelina
Metera
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wszyscy rodzice wiedzą, jakiej koncentracji, inteligencji, ciętej riposty, elastyczności i trzeciej ręki wymaga przebywanie z ukochanym potomstwem. Wszyscy znamy uczucie wyżęcia wieczornego i dojmujące pragnienie położenia się plackiem o dziewiętnastej. Pamiętamy (albo na bieżąco przeżywamy) czasy niemowlęctwa naszych dzieci i własne zdumienie faktem, że ktoś tak maleńki potrafi tak wszechstronnie zarządzać życiem całego domu. Przeżywamy z dziećmi ich problemy, choroby, emocje i pragnienia, czytamy przeznaczone dla nich książki i lepiej niż byśmy chcieli znamy się na bohaterach kreskówek.

Ale – mimo wszystko – jesteśmy dorośli. I najczęściej jest nas, dorosłych, dwoje w tym lokalu. Powinniśmy, z natury rzeczy, szukać w sobie nawzajem sprzymierzeńców – tworzyć drużynę wapniaków, którzy czasem muszą przeciwstawić się wspólnie zapędom drużyny planktonu, opchnąć ją do wyra najwcześniej jak się da i spędzić przynajmniej część wieczoru razem, robiąc różne dorosłe rzeczy (np. oglądać kryminały na netfliksie i jeść lody po 20:00, nie zawsze starczy sił i fantazji na więcej). Uważam, że upieranie się przy tych dwóch godzinach dziennie jest jeszcze ważniejsze niż wspólne wychodzenie.

 

 

Nawet nie trzeba nazywać tego randką, nakrywać stołu i odpalać świeczek (chyba, że ktoś lubi). Ważne jest po prostu przebywanie w tym samym balonie powietrza i zajmowanie umysłu czymś innym niż ukochane przecież dzieci. Mamy ich pięcioro, jak wiadomo, ale wieczorami nie rozmawiamy na ich temat, nie z niechęci, ale z potrzeby zmiany torów myślenia. Jesteśmy z nimi całodobowo (praca zdalna) i jeżeli świadomie nie wyrwiemy dla siebie tych paru chwil „czasu dorosłych”, to zostaniemy zjedzeni przez Rodzicielstwo. Potem młodzi dorosną i sobie pójdą, a my pozostaniemy zjedzeni, bez wspólnego obszaru, bez wspólnych tematów, i pozostanie nam tylko owinąć się płachtą i czołgać w kierunku cmentarza.

Dlatego wychodzić też trzeba, bez dzieci, żeby mieć wspólny pozadomowy kontekst i wspólne wspomnienia. Chociaż na chwilę, chociaż dookoła domu na spacer. Dzieci naprawdę rosną, i czasu na wyjścia we dwoje robi się sporo, ale dość często na tym etapie już nie ma po co – bo ludzie, którzy kiedyś byli parą, stali się wyłącznie rodzicami. Zespołem do spraw pielęgnacji i wychowania. Przecież nie o tym marzymy, nie do tego dążymy. Dlatego regularny czas dorosłych jest niezbędny jak mycie zębów. Rzekłam.

Marcelina Metera

Marcelina Metera

Żona, matka pięciorga, po godzinach tłumaczka i redaktorka. Nieuleczalna entuzjastka pracy społecznej, dużo gada i szybko czyta

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Marcelina Metera
Marcelina
Metera
zobacz artykuly tego autora >

Ks. Bartczak: Ludzie są dla mnie odpoczynkiem

– Nawet zagraniczne wyjazdy nie są dla mnie tak atrakcyjne, jak miejsca w Polsce gdzie wiem, że spotkam wspaniałych ludzi. Przy nowo poznanych ludziach, którzy są zachwycający pod różnymi względami, najlepiej wypoczywam – mówi ks. Jakub Bartczak.

Ks. Jakub Bartczak
Ks. Jakub
Bartczak
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Człowiek musi mieć odskocznię psychiczną

Człowiek tak po ludzku musi po prostu odpoczywać, mieć jakąś odskocznie psychiczną.

Odpoczynek to różnego rodzaju formy odreagowania. Można spędzać go aktywnie, ja np. nieraz nawet piekłem ciasta. Tak właśnie zacząłem kiedyś z rapem, przez duże zmęczenie psychiczne miejscem i różnymi sytuacjami. Była to dla mnie odskocznia, relaks. Człowiek tak po ludzku musi po prostu odpoczywać, mieć jakąś odskocznie psychiczną. W momencie, gdy coś się staje dla nas pracą, choćby zewnętrznie wyglądało, jak odpoczynek, to musimy poszukać innej odskoczni. Dla mnie był nią kiedyś hip hop. Teraz też czasami jest. Poprawia mi nastrój i samopoczucie.

 

Nie ważne gdzie, ważne z kim

Jeśli chodzi o wakacyjny wypoczynek, zauważyłem, że lubię i dużo wędruję, choć nie tyle w miejsca, co dla ludzi. Ludzie dla mnie, wbrew pozorom, też są odpoczynkiem. Lubię jeździć tam, gdzie mogę spotkać jakichś świetnych ludzi. Nawet zagraniczne wyjazdy nie są dla mnie tak atrakcyjne, jak miejsca w Polsce gdzie wiem, że spotkam wspaniałych ludzi. Przy nowo poznanych ludziach, którzy są zachwycający pod różnymi względami, najlepiej wypoczywam.

 

Cisza – relaks dla duszy

Ważne są takie momenty, żeby w ciągu dnia znaleźć samotne miejsce chociaż na chwilę.

Próbowałem innych form relaksu. Poczynając od sportu – kiedyś grałem bardzo dużo w piłkę nożną – poprzez muzykę, o której już wspominałem, ale jednak najskuteczniejszym odpoczynkiem duchowym jest dla mnie modlitwa. Gdy byłem u Sióstr Zawierzanek w Częstochowie na rekolekcjach w ciszy, było mi trudno wytrzymać, ale jednak czułem się zupełnie zresetowany duchowo i natchniony Bogiem na nowo. Polecam takie rekolekcje w ciszy. Szczególnie jeżeli ktoś jest tak bardzo zabiegany i  cały czas coś robi, to przyda mu się tak po prostu zatrzymać, usiąść. Pamiętam, że jak tam przyjechałem to pierwszego dnia cały czas spałem. Tak na mnie to zwolnienie tempa zadziałało, że po prostu ciągle spałem. Uczestniczyłem w punktach dnia, ale między nimi tylko spałem. Siostra prowadząca nawet jakoś na to agresywnie nie zareagowała, chyba wiedziała, że musiało nastąpić przejście od takiego zwariowanego trybu do takiego, żeby zwolnić i później wprowadzić w to jeszcze mocniej Pana Boga. Dlatego też na co dzień są ważne takie momenty, żeby na końcu czy początku dnia znaleźć samotne miejsce chociaż na chwilę. Zawsze się staram, żeby chociaż na sekundkę gdzieś się urwać.

 

Twój wybór

Wypoczynek to czasem aktywność fizyczna, sportowa. Ważne, żeby zmieniać rodzaju wysiłku. Przede wszystkim jednak ważny jest wypoczynek psychiczny i duchowy, żebyśmy umieli żyć czymś innym. Relaksem duchowym, a nie tymi problemami dnia codziennego czy stresami. To jest dla mnie wypoczynek. Nowo poznani ludzie cieszą mnie bardziej niż miejsca. Jeśli chodzi o ducha, to cisza i modlitwa. Dla mnie też formą odpoczynku, która wprawia mnie w dobry nastrój jest hip hop.

Kiedyś jako ksiądz miałem pokusę, żeby z ministrantami kupić Playstation. Zaczęliśmy grać i mogłem pójść w dwie strony. Albo grać w Playstation i być mistrzem FIFY albo robić hip hop. Jednak postanowiłem, że będę robił coś bardziej kreatywnego i wybrałem hip hop. To jest dla mnie relaks i odskocznia.

Ks. Jakub Bartczak

Ks. Jakub Bartczak

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Ks. Jakub Bartczak
Ks. Jakub
Bartczak
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap