Nasze projekty

BHP rodzicielstwa: czas dla siebie

Jeżeli świadomie nie wyrwiemy dla siebie paru chwil „czasu dorosłych”, to zostaniemy zjedzeni przez Rodzicielstwo.

Reklama

Wszyscy rodzice wiedzą, jakiej koncentracji, inteligencji, ciętej riposty, elastyczności i trzeciej ręki wymaga przebywanie z ukochanym potomstwem. Wszyscy znamy uczucie wyżęcia wieczornego i dojmujące pragnienie położenia się plackiem o dziewiętnastej. Pamiętamy (albo na bieżąco przeżywamy) czasy niemowlęctwa naszych dzieci i własne zdumienie faktem, że ktoś tak maleńki potrafi tak wszechstronnie zarządzać życiem całego domu. Przeżywamy z dziećmi ich problemy, choroby, emocje i pragnienia, czytamy przeznaczone dla nich książki i lepiej niż byśmy chcieli znamy się na bohaterach kreskówek.

Ale – mimo wszystko – jesteśmy dorośli. I najczęściej jest nas, dorosłych, dwoje w tym lokalu. Powinniśmy, z natury rzeczy, szukać w sobie nawzajem sprzymierzeńców – tworzyć drużynę wapniaków, którzy czasem muszą przeciwstawić się wspólnie zapędom drużyny planktonu, opchnąć ją do wyra najwcześniej jak się da i spędzić przynajmniej część wieczoru razem, robiąc różne dorosłe rzeczy (np. oglądać kryminały na netfliksie i jeść lody po 20:00, nie zawsze starczy sił i fantazji na więcej). Uważam, że upieranie się przy tych dwóch godzinach dziennie jest jeszcze ważniejsze niż wspólne wychodzenie.

Reklama
Reklama

Nawet nie trzeba nazywać tego randką, nakrywać stołu i odpalać świeczek (chyba, że ktoś lubi). Ważne jest po prostu przebywanie w tym samym balonie powietrza i zajmowanie umysłu czymś innym niż ukochane przecież dzieci. Mamy ich pięcioro, jak wiadomo, ale wieczorami nie rozmawiamy na ich temat, nie z niechęci, ale z potrzeby zmiany torów myślenia. Jesteśmy z nimi całodobowo (praca zdalna) i jeżeli świadomie nie wyrwiemy dla siebie tych paru chwil „czasu dorosłych”, to zostaniemy zjedzeni przez Rodzicielstwo. Potem młodzi dorosną i sobie pójdą, a my pozostaniemy zjedzeni, bez wspólnego obszaru, bez wspólnych tematów, i pozostanie nam tylko owinąć się płachtą i czołgać w kierunku cmentarza.

Reklama
Reklama

Dlatego wychodzić też trzeba, bez dzieci, żeby mieć wspólny pozadomowy kontekst i wspólne wspomnienia. Chociaż na chwilę, chociaż dookoła domu na spacer. Dzieci naprawdę rosną, i czasu na wyjścia we dwoje robi się sporo, ale dość często na tym etapie już nie ma po co – bo ludzie, którzy kiedyś byli parą, stali się wyłącznie rodzicami. Zespołem do spraw pielęgnacji i wychowania. Przecież nie o tym marzymy, nie do tego dążymy. Dlatego regularny czas dorosłych jest niezbędny jak mycie zębów. Rzekłam.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę