Nasze projekty
Fot. Materiały Wydawnictwa "Esprit"

Ks. Bogusław Kowalski: Choroba naszych czasów nazywa się „misie”

"Mi się należy, mi się chce, mi się nie chce... Współczesny świat uważa wysiłek za coś niepotrzebnego, zbędnego. Tymczasem miłość bez wysiłku nie istnieje" - mówi ks. Bogusław Kowalski, przyjaciel ks. Pawlukiewicza.

Reklama

Ks. Bogusław Kowalski, ksiądz Boguś, bo tak jest najczęściej nazywany przez wiernych i parafian, w błyskawicznym tempie zdobywa serca ludzi. Jak to robi? Opowiada o tym w rozmowie z Katarzyną Szkarpetowską, opublikowanej w książce „Chłopak z Pragi. Autobiografia”.

Katarzyna Szkarpetowska: Księdza kazania, konferencje w internecie mają setki tysięcy wyświetleń. Jak się ksiądz czuje z tym, że stał się bliski tak wielu ludziom?

Ks. Bogusław Kowalski: Dochodzą do mnie jakieś sygnały. Oczywiście jest to bardzo miłe, ale w tym wszystkim najważniejszy jest Pan Bóg. Widziałem kiedyś w internecie obrazek, a na nim dwa osiołki jerozolimskie prowadzące ze sobą mniej więcej taki dialog: „Gdy wczoraj Jezus wjeżdżał na moich plecach do Jerozolimy, wszyscy wiwatowali na moją cześć. A dzisiaj chodzę po Jerozolimie i nikt mnie nie poznaje” – pożalił się pierwszy osiołek. Na co ten drugi odpowiedział mu: „Widzisz, ośle, bo my bez Jezusa nic nie znaczymy”. I to tak jest. My, księża, bez Jezusa nic nie znaczymy. Cały czas staram się pamiętać o słowach: „Kapłan z ludu wzięty, dla ludu ustanowiony”.

Reklama

Nieraz można się spotkać z takim zwrotem: „życiowy ksiądz”. Ale co to znaczy „życiowy”? Że wszystko załatwi? No nie, bo przecież są sprawy, których nie da się załatwić. Życiowy, czyli taki, który swoje kapłaństwo buduje na Chrystusie i na człowieczeństwie.

CZYTAJ>>> Ks. Bogusław Kowalski: Piotrek zostawił mi „testament praktyczny”


Bóg błogosławi naszą wytrwałość? Cieszy Go nasza zaradność w sprawach wiary?

Reklama

Oczywiście! Każdy, kto walczy o Boga w swoim życiu, w swoim sercu, jest wygrany. Pewien mężczyzna opowiadał, że był w Ziemi Świętej i chciał się pomodlić przy Grobie Pańskim. „Od wczesnych godzin porannych byłem w pobliżu. Były pielgrzymki, tłum ludzi, ale wkręciłem się tam jakoś” – cieszył się po powrocie. Wkręcić się w sprawy Boże. Podczas pogrzebu pewnej pani, przyjmijmy, że miała na nazwisko Ziętkowa, kapłan żegnający ją na cmentarzu powiedział: „Wszyscy znaliśmy panią Ziętkową. Zaradna była z niej kobieta, wszędzie umiała się wkręcić. Miejmy nadzieję, że wkręci się i do nieba”.

Czy dzisiaj, po tym wszystkim, co księdza w kapłaństwie spotkało, wybrałby ksiądz tak samo?

Tak, wybrałbym kapłaństwo. I jako ksiądz czuję się spełniony. Niekiedy ludzie mówią „Taki młody, a poświęcił całe życie, poszedł na służbę Bogu i ludziom”. Z tym „poświęcił całe życie” to nie do końca tak. Powołanie jest łaską, człowiek zostaje przez Pana Boga obdarowany. Dzięki służbie ludziom, których Stwórca stawia na naszej drodze, nam, księżom, łatwiej będzie się zbawić. Święty proboszcz z Ars, Jan Maria Vianney, mówił, że do nieba będziemy wchodzili z ludźmi, których doprowadziliśmy do wiary, do Boga.

Reklama

ZOBACZ>>> „Wiesz, czego jeszcze ci potrzeba…?” 7 bardzo osobistych i poruszających rozważań ks. Piotra Pawlukiewicza

ks. Bogusław Kowalski i ks. Piotr Pawlukiewicz
Fot. Archiwum prywatne ks. Bogusława Kowalskiego/ Wydawnictwo „Esprit”

Ksiądz Pawlukiewicz w swoich notatkach zapisał: „Nieraz pytam kogoś: «Jak się wiedzie?». Człowiek ten popatrzy mi w oczy, spyta: «Jest ksiądz ze mną?». «Jestem» – odpowiadam. «To niech ksiądz będzie bardzo mocno. I niech ksiądz przyprowadzi Pana Jezusa». Nic mi nie powiedział i wszystko mi powiedział”.

Kapłan ma być jak dobry pasterz pośród owiec. I to w każdych okolicznościach, nawet tych najtrudniejszych. W czasach drugiej wojny światowej księża szli do komory gazowej razem z innymi ludźmi, często ze swoimi parafianami. Umierali razem z nimi. Jakże bolesny, krzykliwy, ale prawdziwy obraz więzi kapłańskiej z wiernymi.

Dziś, podobnie jak kiedyś, za wszelką cenę próbuje się wbijać klin pomiędzy świeckich i duchownych. Za wszelką cenę usiłuje się oderwać jednych od drugich. Jednych przeciwko drugim nastawić. A więź pomiędzy osobami duchownymi a świeckimi jest czymś, czego odebrać sobie nie wolno. Jej pielęgnowanie wymaga delikatności, pracy i roztropności. Wizyty duszpasterskie, szczere rozmowy, posługa w konfesjonale, pielgrzymki, festyny, wspólne kolędowanie… to wszystko sprzyja budowaniu więzi.

U nas w parafii przyjęliśmy taką zasadę, że w ramach kolędy odwiedzamy te rodziny, od których otrzymujemy zaproszenie. I na przykład w tym roku mieliśmy o dwieście zaproszeń więcej niż w roku ubiegłym. Zaproszenia spowodowały, że jesteśmy bliżej siebie. My, jako księża, czujemy się oczekiwani. Dla nas też to jest ważne, bo – ja powiedziałem wcześniej – my też mamy uczucia.

Poruszyło mnie, gdy dowiedziałem się, że młody chłopak, który studiuje w Belgii, nasz parafianin, na wieść o kolędzie poprosił rodziców, żeby w trakcie odwiedzin kapłana połączyli się z nim online. Bardzo to było budujące. Inny parafianin pochwalił się, że ma osiołka, i „wypożyczył” go parafii w Niedzielę Palmową. Mamy różne powołania, ale idziemy do tego samego Boga. Pragniemy zdobyć to samo niebo i jesteśmy sobie nawzajem potrzebni.

CZYTAJ>>> 7 najlepszych anegdot ks. Piotra Pawlukiewicza

Czy istnieje miłość bez wysiłku?

W miłości nie ma drogi na skróty. Choroba naszych czasów nazywa się „misie” – mi się należy, mi się chce, mi się nie chce. Współczesny świat uważa wysiłek za coś niepotrzebnego, zbędnego. Za zniewolenie, z którego za wszelką cenę należy człowieka „wyzwolić”. Jakże często można usłyszeć rady typu: „Nie układa ci się w małżeństwie? To weź rozwód, nie warto się męczyć”, „Rozmowa z biskupem poszła nie po twojej myśli? Daj sobie spokój, rzuć to całe kapłaństwo i idź w świat używać życia” (…)

Wysiłek, ofiara, trud są wpisane w każde powołanie. Ci, którzy żyją w małżeństwie, wiedzą, o jak twardej regule to jest zakon. Ile razy trzeba się zaprzeć samego siebie, dźwigać nie tylko własne słabości, ale i małżonki lub małżonka. Ile razy trzeba ustąpić, ile razy wybaczyć, przemilczeć jakieś trudne, przykre słowa.

Miłość bez wysiłku nie istnieje. 

Chłopak z Pragi. Autobiografia ks. Bogusława Kowalskiego

Ksiądz Bogusław Kowalski, ksiądz Boguś– bo tak jest najczęściej nazywany przez wiernych i parafian – w błyskawicznym tempie zdobywa sympatię ludzi. Jak to robi? W tej poruszającej i pełnej humoru rozmowie z Katarzyną Szkarpetowską, dziennikarką i autorką, dzieli się swoją codziennością, wspomnieniami z dzieciństwa, a w szczególności historią swojej przyjaźni z ks. Piotrem Pawlukiewiczem, oraz drogą, którą przeszedł do powołania.
KUP KSIĄŻKĘ>>>

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę