video-jav.net

O Matce Bożej po Bożemu. Dwie Matki – spirala radości

„Odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia”. Mocne słowa jak na młodą dziewczynę. Czy zgoda Maryi na zostanie matką wystarczy do tego, żeby uważać Jej miłość za ponadczasową zasługę?

Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

O Matce Bożej po Bożemu. Dwie Matki – spirala radości
„Odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia”. Mocne słowa jak na młodą dziewczynę. Czy zgoda Maryi na zostanie matką wystarczy do tego, żeby uważać Jej miłość za ponadczasową zasługę?

W spotkaniu z Elżbietą (Łk 1, 39-56) Maryja daje nam trzy dowody na autentyczność swojej miłości. Z Jej miłości jeszcze przez narodzeniem Syna rodzi się służba, radość i wspólnota.

 

Spotkanie dwóch godności

Scena zwiastowania minęła, a Maryja została sama z misją od Boga, na którą wyraziła zgodę. Jak dziewczyna, która dowiedziała się, że urodzi dziecko oczekiwane przez cały naród, powinna spędzić dziewięć miesięcy oczekiwania? Życiorysy świętych, wśród których wzorem jest Maryja, pokazują nam jasny obraz – najbardziej wyróżnieni są ci, którzy mają w sobie większą postawę służby. Na wieść o tym, że Elżbieta spodziewa się dziecka, Maryja rusza, aby jej pomóc. Jest młodsza, jest silniejsza, a poza tym mogą wspierać się w stanie, który obie przeżywają. Wyróżnienie przez Boga nie staje się pretekstem do stawiania siebie wyżej, przeciwnie – jest motywacją do służby.

W ten sposób naprzeciwko siebie stają dwie kobiety. O godności jednej stanowi sam wiek oraz cudowność faktu, że zaszła w ciążę w podeszłym wieku. O godności drugiej świadczy wyjątkowość Dziecka, które się w Niej rozwija. I w spotkaniu tych dwóch godności następuje obustronne uniżenie. Miłość, która nie akcentuje siebie, ale określa swoją tożsamość właśnie przez wskazanie wyższości drugiej osoby. Pierwszy dowód na autentyczność miłości – prowadzi do służby.

 

Modlitwa pokoleń

Zanim Maryję zaczną wychwalać wszystkie pokolenia, wychwalają ją dwa – początek może skromny, ale już niezwykły, bo dwie wyjątkowe Matki są świadkami radosnego spotkania dwóch wyjątkowych Synów. Za trzydzieści lat starszy ochrzci młodszego i da o Nim świadectwo: „Oto Baranek Boży”. Na razie obaj rozwijają się bezpiecznie w łonach swoich Mam. Wielkie dzieło Bożej historii – jak wiele innych Jego wielkich dzieł – dojrzewa w sposób na razie widoczny tylko dla tych dwóch kobiet.

„Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia” (Łk 1, 48). Musimy zapytać znowu, jak przy scenie zwiastowania: czy Maryja zatrzymuje na sobie uwagę? Przecież wszyscy wezwani jesteśmy do tego, żeby się wzajemnie błogosławić, czyli – w najprostszym rozumieniu – mówić o sobie dobrze. Użyte w tym wersecie słowo μακαρίζω oznacza „uważać za szczęśliwego, uważać za błogosławionego, błogosławić, wychwalać”. Rzeczywiście – my wszyscy cieszymy się ze szczęścia Maryi. I nie jest to radość do końca bezinteresowna. Przecież dzięki Jej zgodzie na świat przychodzi Jezus. Ten, który zbawił też nas – wszystkie pokolenia.

Często patrzymy na ludzi szczęśliwych lub takich, których my za szczęśliwych uważamy. Nie zawsze ich wychwalamy, może zdarza nam się doszukiwać w ich szczęściu rys i niedoskonałości. Maryja nie zostawia nam możliwości na takie dociekania, bo mówi wprost, jaki jest powód błogosławieństwa, które Ją spotkało: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” (Łk 1, 49). Podobnie jak Gabriel w scenie zwiastowania, nie pozostawia wątpliwości – to wszystko dzieło Boga. To On jest Tym, który jest tutaj wychwalany. To drugi dowód na autentyczność miłości – pozwala przekierować uwagę na swoje źródło, którym jest Bóg. Mówi o głośno o tym, co On zdziałał.

Dlaczego więc patrzymy na Maryję? Dlaczego ten fragment ma być podstawą do kultu maryjnego? Adhortacja bł. Pawła VI „Marialis cultus” wskazuje w tej scenie przede wszystkim na modlitwę Maryi. Ona umie się modlić – w swojej modlitwie skupić całą siebie i pokazać, że cała składa się z tego, co jest darem Boga. Nie ma granicy pomiędzy Nią a Jego działaniem dzięki temu, że jest bez grzechu. Dlatego i nasza modlitwa powinna być podejmowana w stanie łaski – wtedy, gdy pomiędzy sercem człowieka a Bogiem nie ma granicy, zbudowanej przez ludzkie powiedzenie Bogu „nie”. Serce zamknięte grzechem nie jest w stanie uwielbić Boga, bo krzyczy w nim to, co się przeciwko Bogu zbuntowało. Obrazowo przedstawia to abp Fulton Sheen, gdy omawiając scenę Nawiedzenia pisze o otwarciu Maryi: „Pudełko napełnione piaskiem nie może być napełnione złotem; dusza tryskająca swoim ego nie może nigdy zostać wypełniona Bogiem. (…) Im bardziej opróżniona z „ja” jest dusza, tym więcej jest w niej miejsca dla Boga” (F. Sheen „Maryja. Pierwsza miłość świata”).

 

Spirala radości

Czytając opis nawiedzenia św. Elżbiety wręcz odczuwa się pulsującą w tym tekście radość. Elżbieta cieszy się na widok Maryi tak, że w tej radości uczestniczy nawet Jan, Maryja cieszy się wraz z Jezusem, spontanicznie wyśpiewując pieśń ku chwale Boga. Są przed sobą – wyróżnione, a pokorne. Wspominane przez nas po dwóch tysiącach lat, a doskonale gotowe służyć.

Człowiek, który umie nazwać dobro zdziałane przez Boga w jego życiu, chce to dobro nieść dalej, bo wie, że ono nie jest dane tylko dla niego. Chce opowiedzieć o tym dobru innym w taki sposób, żeby i oczy innych się otworzyły, stając się dla nich powodem do radości. I ta radość później wraca, potęguje się, jak na spirali. Kontemplacja sceny spotkania Maryi z Elżbietą może wzbudzić w nas tęsknotę za taką radością. Tęsknotę za radością, która rodzi się ze spotkania. Ale jednocześnie może pomóc Bogu w uleczeniu naszych oczu, które już dawno odzwyczaiły się od zauważania Jego działania w naszym życiu. Patrząc na Maryję uczymy się, że to On czyni wielkie rzeczy, a naszym zadaniem jest je zauważyć i wychwalać Go, ufając, że skoro już tyle uczynił… to dalej tak będzie. To jest trzeci dowód autentyczności miłości – niesie ze sobą radość.

Prośmy Maryję – dziewicę modlącą się – aby pomagała nam odkrywać w swoim życiu miłość potwierdzającą się na te trzy sposoby. Miłość, która będzie nas prowadzić do służby drugiemu człowiekowi, bez przesadnego akcentowania własnej wartości. Miłość, która umie w Bogu dostrzec źródło swojej godności i głośno na Niego wskazywać. Miłość, która widzi dobro i dla innych staje się powodem do radości.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Ks. Marcin Filar

Ks. Marcin Filar

Kapłan Archidiecezji Krakowskiej, pochodzi z Rabki-Zdroju, od lat związany z Ruchem Apostolstwa Młodzieży. Obecnie duszpasterz w Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej oraz katecheta w technikum i szkołach zawodowych. Pomysłodawca i koordynator akcji modlitewnej #panamska10, pracuje w zespole medialnym ŚDM Archidiecezji Krakowskiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Modlitwa kard. Dziwisza przed Matką Bożą Jasnogórską

Pomóż nam być ludźmi zawierzenia! - modlił się 4 czerwca podczas Apelu Jasnogórskiego w kaplicy Cudownego Obrazu kard. Stanisław Dziwisz. Jego modlitwa nawiązywała do 40. rocznicy pamiętnej wizyty św. Jana Pawła II na Jasnej Górze w dniach 4-6 czerwca 1979 r.

Polub nas na Facebooku!

Modlitwa kard. Dziwisza przed Matką Bożą Jasnogórską
Pomóż nam być ludźmi zawierzenia! - modlił się 4 czerwca podczas Apelu Jasnogórskiego w kaplicy Cudownego Obrazu kard. Stanisław Dziwisz. Jego modlitwa nawiązywała do 40. rocznicy pamiętnej wizyty św. Jana Pawła II na Jasnej Górze w dniach 4-6 czerwca 1979 r.

Oto pełna treść jego rozważania i modlitwy:

Apel Jasnogórski, 4 VI 2019

1. Jasnogórska Pani, Królowo Polski i naszych serc!
Dziś, wieczorną porą, jesteśmy przy Twym świętym Wizerunku, aby uczestniczyć w Apelu Jasnogórskim,
do którego od wielu już lat wzywasz uczennice i uczniów Twego Syna, a naszego Nauczyciela, Pana i Zbawcę, Jezusa Chrystusa. Jesteśmy, bo jesteś nam Matką i kochamy Cię jak Matkę. Jesteśmy, bo wzięliśmy Cię do siebie, tak jak umiłowany uczeń Twego Syna, wypełniając testament umierającego na krzyżu Mistrza.

Jesteśmy i pamiętamy o tym wszystkim, co Chrystus wniósł w liczące ponad tysiąc lat dzieje naszego Narodu, a także w osobiste życie każdej i każdego z nas. Pamiętamy, Maryjo, i jesteśmy świadomi, jakie miejsce zajmowałaś i nadal zajmujesz we wspólnocie Kościoła. Jesteś jego Matką.

Jesteśmy, pamiętamy i pragniemy czuwać nad dziedzictwem wiary, nad głębią nadziei i żarem miłości, do rozpalania której jesteśmy wszyscy powołani. Pragniemy czuwać nad naszymi sumieniami, byśmy byli zdolni odróżniać dobro od zła, kroczyć drogami sprawiedliwości i pokoju, miłosierdzia i braterstwa, ofiarności i służby.

2. Dzisiaj w sposób szczególny wspominamy i przeżywamy wydarzenie sprzed czterdziestu lat. Wtedy przybył tutaj z Wiecznego Miasta Biały Pielgrzym, by pokłonić się Tobie, Jasnogórska Pani. To był syn naszej polskiej ziemi, Biskup Rzymu i pasterz powszechnego Kościoła, któremu przewodził i służył w imieniu Twego Syna.

Wtedy on, Jan Paweł II, złożył Ci w darze złotą różę, przez którą chciał „wyrazić uczucia swego wzruszonego serca”.
On przed Twym jasnogórskim wizerunkiem zawierzył Ci wszystkie sprawy Kościoła, jego misję i służbę. Nazywając Cię Matką Dobrej Rady, prosił Cię: „Wskazuj nam zawsze, jak mamy służyć człowiekowi i ludzkości w każdym narodzie, jak prowadzić go na drogi zbawienia. Jak zabezpieczyć sprawiedliwość i pokój w świecie”.

Święty Papież prosił Cię również: „Spraw, ażeby Kościół cieszył się wolnością i pokojem w spełnianiu swojej zbawczej misji. Niech staje się dojrzały nową dojrzałością wiary i wewnętrznej jedności. Pomóż nam ujrzeć na nowo całą prostotę i godność chrześcijańskiego powołania. Czuwaj nad duszą młodzieży i sercem dzieci. Pomóż w przezwyciężaniu wielkich zagrożeń moralnych, które w różnych narodach godzą w podstawowe środowiska życia i miłości. Daj nam odradzać się wciąż całym pięknem świadectwa dawanego Krzyżowi i Zmartwychwstaniu Twojego Syna”. Tak prosto i głęboko modlił się Jan Paweł II.

3. Jasnogórska Pani, dziś, po czterdziestu latach, te słowa Twego Pielgrzyma i sługi czynimy naszymi słowami.
On przez cały swój długi pontyfikat uczył nas słowem i osobistą postawą, jak kochać i służyć,
jak zawierzyć wszystko Bogu i Tobie, Maryjo. Uczył nas, jak otwierać drzwi Chrystusowi, jak kierować się Jego Ewangelią, Jego prawem miłości. Nie zawsze byliśmy i nie zawsze jesteśmy pojętnymi uczniami. Jest w nas i wokół nas wiele spraw, które trzeba uporządkować. Pomagaj nam, Matko, być ludźmi prawego i czystego serca. Pomagaj małżonkom wzrastać w wierności i ofiarności. Niech nasze rodziny dorastają do ideału wspólnot miłości i życia.

Bądź przewodniczką dla młodych, by nie zagubili się we współczesnym świecie, zwodzącym ich wieloma obrazami,
prezentującym wiele możliwości i dróg, obiecującym najczęściej złudne szczęście. Niech towarzyszy im przede wszystkim prawda, że Christus vivit – „Chrystus żyje” i że – jak przypomina Papież Franciszek – „On jest naszą nadzieją, jest najpiękniejszą młodością świata. Wszystko, czego dotknie, staje się młode, Staje si nowe, napełnia się życiem”.

Prosimy Cię, Maryjo, Niech w młodym pokoleniu znajdą się odważni i ofiarni ludzie, gotowi pójść za Mistrzem z Nazaretu i oddać się sprawie, dla której On przyszedł na ziemię.

Czuwaj, Matko, nad tymi, którzy podejmują trud służby i odpowiedzialności za dobro wspólne w naszej Ojczyźnie. Niech czynią to bezinteresownie, bez uprzedzeń i bez niechęci wobec inaczej myślących, należących do innych stronnictw. Niech szanują godność każdego człowieka. Niech w domu, któremu na imię Polska, będzie miejsce przy stole dla wszystkich, zwłaszcza dla ubogich, słabych, mniej uprzywilejowanych, a także dla tych, którzy przychodząc z daleka, pukają do naszych drzwi i proszą nieśmiało o gościnę.

Twój Syn, Matko, powiedział wyraźnie i przypomni nam o tym pod wieczór naszego życia: „Wszystko, co uczyniliście
jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Niech nasze serca nie zamykają się przed nikim. Niech będą otwarte na inne tradycje, języki i kultury. Takiej postawy uczył nas Jan Paweł II, w sercu którego było miejsce dla wszystkich, bo nikogo nie wykluczał, każdego człowieka szanował, a wszystkie narody nazywał szlachetnymi.

4. Pani Jasnogórska, stając przed Twym obliczem, Jan Paweł II wyznał otwarcie: „Jestem człowiekiem zawierzenia. Nauczyłem się nim być tutaj!”
Maryjo, wszystkim nam, tutaj obecnym, pamiętającym i czuwającym przed Twym wizerunkiem, a także wszystkim, łączącym się dziś z nami duchowo – pomóż nam być ludźmi na miarę Ewangelii Twego Syna.

Pomóż nam być ludźmi zawierzenia.
Maryjo, Królowo Polski i Królowo świata,
Matko i Królowo naszych serc – módl się za nami!
Amen.

Stanisław kard. Dziwisz


BP Archidiecezji Krakowskiej/ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Share via