LUDZIE

Misiek Koterski: 5 lat temu uklęknąłem i poprosiłem Boga, żeby mi pomógł

Bóg pomógł mi wyjść z choroby, jaką jest uzależnienie. Zmagałem się z nią od 14. roku życia. 5 lat temu uklęknąłem i poprosiłem Boga, żeby pomógł mi pokonać tę obsesję picia i ćpania i rzeczywiście to zrobił - mówił w rozmowie z Katarzyną Olubińską-Godlewską aktor Michał Koterski.

Polub nas na Facebooku!

Swoją historię nawrócenia przypomniał niedawno w programie Dzień dobry TVN, do którego został zaproszony w związku ze swoimi 40. urodzinami i pielgrzymką do Medjugorie, którą odbył w tym czasie. 

Bóg pomógł mi wyjść z choroby, jaką jest uzależnienie. Zmagałem się z nią od 14. roku życia. Byłem w czynnym, ciężkim uzależnieniu i nie pomagały mi żadne terapie, żadne ośrodki. 5 lat temu uklęknąłem i poprosiłem Boga, żeby pomógł mi pokonać tę obsesję picia i ćpania i rzeczywiście to zrobił

– wyjaśnił aktor.

Opowiadał, że jedyne, co po tamtej wysłuchanej modlitwie zostało jeszcze do naprawienia, był nałóg palenia papierosów. Ale i to powierzył Panu Bogu, przez ręce Maryi. Zrobił to właśnie w Medjugorie, w swoje 40 urodziny, pod koniec grudnia minionego roku – Wchodząc na górę objawień poprosiłem Matkę Boską o to, aby zabrała to ostatnie uzależnienie. Od tego czasu nie palę – wyznał Michał Koterski. 

W pielgrzymce uczestniczył też ks. Dominik Chmielewski. „Nie mamy srebra, nie mamy złota, nie mamy kasy, ale chcemy dać ci Pana Boga. Chcemy dać ci Pana Boga dzisiaj, w modlitwie”- mówił do aktora. Misiek opowiedział o tym w swoim świadectwie, które opowiedział podczas drogi powrotnej z Medjugorie dla uczestników wyjazdu.

 

 

Kiedy aktor analizuje teraz, dlaczego spotkało go tyle cierpienia związanego z zniewoleniem od używek, uważa, że miało to jakiś cel. “Teraz czuję wdzięczność. Ta wdzięczność powoduje, że czuję się w obowiązku, aby to oddać. Po to mam te doświadczenia, by dawać świadectwo młody ludziom”. 

Cud jest codziennie wokół nas, tylko my go nie zauważamy. Nie zwracamy uwagi na to, że jesteśmy zdrowi, mamy rodzinę. Też takim cudem były dla mnie narodziny syna Fryderyka i bycie przy nim. Dzięki niemu wiem, co tak naprawdę jest w życiu ważne 

– stwierdził.

Swoimi przemyśleniami podzielił się również na Instagramie w dniu swoich urodzin. „Dokładnie 40 lat temu, mniej więcej o tej porze, przyszedłem na świat. To było bardzo intensywne 40 lat, (…) doświadczyłem wiele radości ale i wiele smutków, popełniłem masę błędów, ale odniosłem wiele sukcesów. Kiedy tak dzisiaj patrzę w przeszłość, to powiem wam jedno: jestem wdzięczny, że żyję i jestem wdzięczny za każdą przeżytą chwilę (…)”.

 

ms/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

LUDZIE

„W górach jestem bliżej Boga”. Dziś mijają dwa lata od śmierci Tomasza Mackiewicza

Właśnie mijają dwa lata od historycznej akcji polskich himalaistów, którzy próbowali ratować dwójkę swoich kolegów, zdobywających zimą Nanga Parbat. Tomasza Mackiewicza, który razem z Élisabeth Revol utknął pod szczytem, nie udało się uratować.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jako datę jego śmierci przyjmuje się 30 stycznia 2018 roku – taka data widniała na akcie zgonu, jaki ojciec Tomasza otrzymał w Pakistanie. 

Według relacji Élisabeth Revol, z którą polski himalaista po raz kolejny próbował zdobyć ośmiotysięcznik, obojgu udało się zdobyć szczyt. Działali w stylu sportowym, alpejskim, bez wsparcia w postaci tragarzy sprzętu oraz bez tlenu w butlach. Dramat rozpoczął się gdy zaczęli schodzić ze szczytu. Pogoda się załamała, a Tomkowi zaczęła dokuczać choroba wysokościowa, ślepota oraz liczne odmrożenia. Według lekarzy miał już wtedy także objawy obrzęku płuc, więc śmierć groziła mu w ciągu kilku godzin. Mimo asekuracji Élisabeth Revol nie dawał rady iść dalej. Francuska zostawiła go zatem w namiocie na wysokości 7280 m. i obiecała wezwać pomoc, ponieważ była w lepszej kondycji. Rzeczywiście, udało jej się skontaktować z innymi ekipami przebywającymi w pobliżu.  

27 stycznia na ratunek wspinaczom wyruszyli członkowie polskiej Narodowej Wyprawy Zimowej na K2 – Adam Bielecki, Denis Urubko, Piotr Tomala i Jarosław Botor – którzy zostali przetransportowani śmigłowcem spod K2 na Nanga Parbat (na około 4800 m n.p.m.) Bielecki i Urubko dotarli w rekordowym czasie około 8 godzin, po nocnej wspinaczce, do Élisabeth Revol, z którą spotkali się na wysokości około 6000 metrów 28 stycznia tuż przed godziną 2. w nocy czasu pakistańskiego. 

Wtedy też było od razu wiadomo, że powrót po Tomka Mackiewicza jest w tych warunkach pogodowych niemożliwy. 

Kilka miesięcy wcześniej, podczas innej z wypraw, Mackiewicz nagrał filmik komórką, w którym opowiada, co najczęściej śpiewa idąc samotnie pod górę. Zanucił najpierw “Abba Ojcze”, a potem starą, ewangelicką pieśń chrzcielną “Down to the river to pray”. “W górach jestem zdecydowanie bliżej Boga” – mówił, tłumacząc ten pobożny repertuar. – Jest tak ze względu na strach: przed śmiercią, kalectwem, bólem, cierpieniem. Człowiek jest egocentryczny, że się tak wyrażę – dodał w zamyśleniu. 

shel route solo

Był taki czas że siedziałem przez miesiąc sam w bazie pod Nangą, chciałem wtedy samotnie przyatakować, potem Eli się ze mną skontaktowała i zaproponowała byśmy połączyli siły. Nim to nastąpiło trochę jednak pobiegałem po okolicznych zboczach. Tu piosenka w oryginalnym lepszym bądź co bądź wykonaniu. Przegądam zaległości , mnóstwo materiałów. Niebawem opowiem co dalej ;) Bo dzieje się trochę. Pozdrawiam ;) https://www.youtube.com/watch?v=DkWn69VBslw

Opublikowany przez Tomek Czapkins Mackiewicz Niedziela, 21 maja 2017

 

W drugą rocznicę śmierci otoczmy go modlitwą.

 

ad/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap