video-jav.net

Moja żona donosicielka

Ona – młoda, ładna, trochę głupiutka, ale nadrabiająca urokiem dwudziestoletnia dziewczyna. On – starszy, poważny, wykształcony intelektualista, literat obracający się pośród kulturalnej śmietanki towarzyskiej Warszawy. I ten trzeci – gwałtowny, agresywny, młody i przystojny oficer SB

Monika Bartys
Monika
Bartys
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

„- Bo widzi pan ja nawet sama coś tam próbuję. To znaczy pisać.

 – Naprawdę?

 – Tak, ale to takie skromne próby są, narazie i….

 – Proszę mi to kiedyś pokazać”.

Tak zaczęła się bliższa znajomość Różyczki i konfidenta.

Jan Kidawa-Błoński zaprzeczał, aby „Różyczka”, którą wyreżyserował i która zdobyła Złote Lwy na 35. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni miała cokolwiek wspólnego z historią drugiej żony Pawła Jasienicy.

Ewa Beynar-Czeczott, córka Jasienicy, przez swoich prawników blokowała wywiady i teksty dotyczące filmu, w których pojawiała się choćby sugestia, że Różyczka to Nena O'Bretenny.

Spór i żywe emocje wokół tej historii skutecznie podgrzewały zainteresowanie filmem i przypomniały młodszym widzom czasy, w których donos był wyrazem patriotyzmu i oddania jedynie słusznej partii.

W filmie Kidawy-Błońskiego śledzimy zgrabnie opowiedzianą historię miłosnego trójkąta.

Ona jest młodą, ładną, trochę głupiutką, ale nadrabiającą urokiem dwudziestoletnią dziewczyną. On to starszy, poważny, wykształcony intelektualista, literat obracający się pośród kulturalnej śmietanki towarzyskiej Warszawy. I ten trzeci: gwałtowny, agresywny, młody i przystojny oficer SB, całkowicie podległy partyjnej doktrynie.

To właśnie Roman, pod dyktando swojego przełożonego nakłania Kamilę, aby inwigilowała Adama Warczewskiego. Ona nie widzi w tym nic złego, chętnie chodzi na spotkania środowisk twórczych, dokładnie i z zaangażowaniem opisuje ich przebieg.

Jak na ironię to właśnie „pisanie” będzie tym, co zbliży dziewczynę do literata. „Bo wie Pan, ja też piszę” mówi Kamila i to akurat nie jest kłamstwo. Bo ona pisze… donosy. Ale Roman nie jest zadowolony. Raporty są za słabe, nie ma w nich sensacji.

Kamila powoli zaczyna rozumieć, że jest tylko instrumentem w rękach ukochanego, ale wchodzi w ten układ. Czuje się ważna. Ma informacje, więc ma władzę. Nie robi tego dla pieniędzy czy nagród, lubi ten moment, gdy oddaje maszynopis Romanowi.

Donosy pisze w nocy, zawzięcie uderzając w klawisze maszyny. Kiedy już mieszka z Warczewskim często pisze w łazience, nie chce, aby ją ktoś przyłapał.

Po mieście zaczynają chodzić słuchy, że Kamila to T.W., ale Adam nie bierze tego na poważnie.

W końcu jednak dziewczyna zostaje zdekonspirowana, a finał tej filmowej historii jest dramatyczny.

Ile jest Pawła Jasienicy w Adamie Warczewskim, a Neny O'Bretenny w Kamili Sypniewskiej łatwo stwierdzić.

Ile żon donosiło na swoich mężów, ilu sąsiadów pisało raporty na siebie nawzajem, ile osób spotykało się z oficerami SB, aby opowiadać o swoich przyjaciołach czy znajomych również można sprawdzić w archiwach IPN.

Moja żona donosicielka

Wiedza ukryta w teczkach jest przerażająca i bolesna dla tych, których dotyczy i dla ich bliskich. Ciężko sobie nawet wyobrazić co mogła czuć Ewa Beynar-Czeczott, kiedy dowiedziała się, że osoba, którą uważała za członka rodziny była nim tylko dlatego, że tak kazał jej zrobić oficer SB. Że przybrana matka ostatni donos napisała na ojca w dniu jego śmierci. Że brała za to pieniądze i prezenty. Były oczywiście pogłoski, że Nena to tak naprawdę T.W. o pseudonimach „Ewa” i „Max”, ale zaufanie było silniejsze niż pomówienia. Nie wiadomo nawet czy Nena zdawała sobie sprawę z krzywdy, jaką wyrządzają ludziom, donosiła przecież nie tylko na Pawła Jasienicę. Osoby, które ją znały twierdzą, że nie potrafiła odróżnić dobra od zła. Może do końca (zmarła w 1997 roku) była przekonana, że właśnie tego od niej wówczas oczekiwała Polska.

W filmie „Różyczka” Kamila dojrzewa. Z trzpiotowatego dziecka zmienia się w świadomą kobietę. Wie co jest dobre, a co złe. Żałuje i dostaje przebaczenie. Filmowa historia jest jednowymiarowa fabularnie, ale pod tą warstwą pokazuje duchowe dojrzewanie. Rodzenie się świadomości. Też tej historycznej. Warczewski na jednym z wykładów przytacza słowa Cycerona: „Kto nie zna historii zawsze będzie dzieckiem” i dodaje, że z jego perspektywy to nic złego. On nawet zazdrości tym nieświadomym dzieciom.

Z każdym oddanym raportem Kamila coraz bardziej przestaje być dzieckiem. Przestaje być oddanym T.W. o pseudonimie „Różyczka".

Udaje jej się uciec z systemu, który podważa wszelką moralność i z donosu robi zasługę. Płaci za to ogromną cenę, ale wie, dlaczego. Nie jest już dzieckiem.

Monika Bartys

Monika Bartys

Monika Bartys – zaczęła czytać w wieku trzech lat. Czytała wszystko: od książeczek o Misiu Uszatku po instrukcje obsługi. Rodzice trochę się o nią martwili i w efekcie zapisali na naukę gry na akordeonie. Oczywiście czytanie nut przegrało z czytaniem liter. Kiedy ukończyła polonistykę przez jakiś czas uczyła małe dzieci. Obecnie namawia wszystkich do czytania i kupowania książek. Prywatnie jest szczęśliwą mamą. W wolnych chwilach śpi lub… czyta.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Monika Bartys
Monika
Bartys
zobacz artykuly tego autora >

Europejczyk z prowincji – wieczór wspomnień o Jacku Woźniakowskim

"Jeśli mam coś powiedzieć o nim, to było zawsze to słowo: odwaga. Wiem, że ta odwaga przyszła od wolności wewnętrznej i za to ja, i pewnie wielu ludzi, jesteśmy mu wdzięczni." - mówił prof. Norman Davies o swoim przyjacielu Jacku Woźniakowskim

Polub nas na Facebooku!