video-jav.net

Pamiętaj, zabierz mnie ze sobą

Taki tytuł miał tekst opublikowany w „Gazecie Wyborczej” w 1997 roku, w dziesiątą rocznicę katastrofy samolotu „Kościuszko” w Lesie Kabackim. W tym popularnym dziś miejscu spacerów warszawiaków zginęły sto osiemdziesiąt trzy osoby. Dziś, gdy kraj tonie w oparach innego lotniczego nieszczęścia, genialny tekst Wojtka Tochmana mógłby służyć za wzór, jak można czcić pamięć tych, co odeszli w strasznych okolicznościach.

Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tu nie ma słowa o winnych tego nieszczęścia (radzieckich konstruktorach, którzy oddali do użytku silnik pozbawiony połowy ważnych elementów). To opowieść o młodej stewardesie, która była na pokładzie. O jej narzeczonym, który odwoził ją na lotnisko, o ojcu, który wybrał jej tę pracę, o matce, którą przed lotem wpadła jeszcze pożegnać.

Fragment programu pt. “Z kart historii”, odcinek na temat Katastrofy w Lesie Kabackim

O tych, co gdy samolot spadł, pobiegli ratować, i o tych, co szabrowali. O tych, co startowali tego dnia z Okęcia, odmawiając we łzach różaniec. O smrodzie nafty pod namiotem na Wólce Węglowej (największym warszawskim cmentarzu), gdzie składano fragmenty ciał („Na każdy szczątek było wielu chętnych. Nikt do grobu nie chce chować piasku”). A przede wszystkim o tym, co się działo na pokładzie. Tochman wplata w tekst zapis rozmów pilotów z czarnej skrzynki, nie komentuje, pozwala im mówić, wybrzmieć ich ostatnim słowom: „Dobranoc, do widzenia! Cześć, giniemy!”.

Tytuł wziął z instrukcji dla członka personelu pokładowego, który w momencie zagrożenia powinien wybrać sobie do pomocy kilku rozgarniętych mężczyzn i precyzyjnie wyjaśnić im, co mają robić, jeśli stewardesa nie będzie w stanie przeprowadzić ewakuacji. „Na końcu ewakuuj się sam. Pamiętaj, zabierz mnie ze sobą!”

Wojtek Tochman napisał później wiele rzeczy genialnych, docenianych, dyskutowanych, nagradzanych (ale też kontrowersyjnych i stronniczych). Dla mnie zawsze najważniejsza będzie właśnie ta.

Pamiętaj, zabierz mnie ze sobą

Beaty Płonki nie miał kto zabrać z piekła, które od Grudziądza (gdzie nastąpiła eksplozja silnika i skąd Ił zawrócił na Okęcie) rozgrywało się kilka kilometrów nad ziemią. Czy ktoś dodał jej w tych ostatnich chwilach otuchy, braterstwo, które ratuje, wyciąga ku życiu, zastąpił nie mniej cennym braterstwem w przeżywaniu śmierci?

Wśród rzeczy ocalałych z katastrofy był egzemplarz Biblii, na którego karcie tytułowej jedna z pasażerek zdążyła napisać: „09.05.1987. Awaria w samolocie co będzie Boże Halina Domeracka 02-647 Warszawa, ul. R. Tagore…”.

W moich uszach tytuł tego tekstu też brzmi jak modlitwa.

Fragment książki:


Szymon Hołownia, Marcin Prokop, "Wszystko w porządku. Układamy sobie życie", Wydawnictwo Znak


Szymon Hołownia

Szymon Hołownia

Zobacz inne artykuły tego autora >
Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >

8 ludzi

...przez których chciałbym zostać gdzieś zaproszony.

Polub nas na Facebooku!

Michael  J. Oliver – do Republiki Minerva na południowym Pacyfiku.

Zrób sobie raj

Oliver, pochodzący z Litwy amerykański deweloper i milioner, marzący o stworzeniu państwa wolnego od podatków w 1971 wynajął w Australii statki, załadował je piachem i kazał wysypać go na rafach Minervy. Gdy w ten sposób udało mu się stworzyć kawałek lądu, wciągnął na maszt flagę nowej republiki, mianował prezydenta, wybudował kawałek platformy, po czym odpłynął, by snuć plany wzniesienia na sztucznym atolu przyczółka w postaci hotelu oraz by rozsyłać do sąsiednich państw listy informujące o nowym sąsiedztwie.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Republika_Minervy

8 ludzi


(…) Więcej w książce Szymona Hołowni i Marcina Prokopa „Wszystko w porządku. Układamy sobie życie”, Wydawnictwo „Znak”.


Podróż do ziemi niczyjej

The Royal Kingdom of Elgaland-Vargaland (KREV), to państwo, które swoim terytorium ogłosiło wszystkie obszary ziemi niczyjej położone na granicach innych państw, a także tak zwane wody międzynarodowe. (…) KREV to zabawa dla oczu, zachęcająca mózg do wyluzowania. Ileż radości może dać człowiekowi myśl, że choć świat jest tak dokładnie poszatkowany granicami stref wpływów, istnieją na nim jeszcze miejsca, w których można się schronić i uczynić je swoimi, bo nie należą do nikogo.

Strona internetowa królestwa:

http://www.elgaland-vargaland.org/

8 ludzi

Watson kontra reszta okrutnego świata

Chciałbym znaleźć się na statku Watsona, którym gdy trzeba, taranuje statki wielorybników by samemu poczuć, gdzie we mnie przebiega granica, jeśli idzie o dobór metod obrony koniecznej przed złodziejami. Nie chce krzywdzić ludzi, z całego serca życzy jednak ich biznesom, by splajtowały (czego i ja im z serca życzę).

Paul Watson Wiki:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Paul_Watson

Strona internetowa organizacji:

http://www.seashepherd.org/

Najszczęśliwszy człowiek na ziemi

Poppa Neutrino wygrawszy potyczkę ze śmiercią, stwierdził, że narodził się na nowo. Odtąd nigdy nigdzie nie mieszkał dłużej niż przez rok. Miał po drodze kilka żon, sporo dzieci, tabuny przyjaciół, cały czas, komuś pomagał, coś budował, odkrywał, planował… Poppa Neutrino zmarł dwa lata temu. Jeszcze za jego życia Alec Wilkinson napisał o nim książkę The Happiest Man in the World.

Wikipedia (tylko angielska):

http://en.wikipedia.org/wiki/Poppa_Neutrino


(…) Więcej w książce Szymona Hołowni i Marcina Prokopa „Wszystko w porządku. Układamy sobie życie”, Wydawnictwo „Znak”.