Kobiety w Biblii. Nieskończone źródło inspiracji kobiecości

W Biblii mamy dokładnie 205 kobiet, które znamy z imienia, a łącznie ponad 800 bohaterek. Jakie są kobiety biblijne? Czy można im przypisać "wspólny mianownik"? O tym jak i czy warto czerpać inspirację od bohaterek biblijnych rozmawiamy z prof. Barbarą Strzałkowską.

Anna Koźlik
Anna
Koźlik
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Anna Koźlik: Czy kobiety w Biblii możemy nazwać bohaterkami drugoplanowymi?

Prof. Barbara Strzałkowska: Jeśli patrzymy na Pismo Święte w sposób stereotypowy albo narzucający nasze kategorie i rzeczywistość na czasy biblijne, może nam się wydawać, że kobiet w Biblii jest rzeczywiście niewiele. Jednak jeśli porównujemy Biblię z inną literaturą analogicznego okresu na Bliskim Wschodzie, to wcale bym tak nie powiedziała. W Biblii mamy dokładnie 205 kobiet, które znamy z imienia, a w sumie ponad 800 bohaterek (także tych bezimiennych). Nie zawsze odgrywają główną rolę, często są bohaterkami drugoplanowymi, ale znamy z kart Pisma Świętego kobiety, które pełnią role ważne, nawet przywódcze, jak Debora, która jest sędzią, czyli lokalnym przywódcą obok 11 innych sędziów-mężczyzn, wyliczonych w Księdze Sędziów. Patrząc na obraz kobiet w Biblii dostrzec można znacznie więcej niż wskazuje na to stereotyp, a ten obraz nie jest jednorodny. Dzisiaj, gdybyśmy mieli opisać kobiety, to też nie opisalibyśmy ich wspólnym mianownikiem. Podobnie jest z kobietami biblijnymi, one także mają różne historie. Są wojownicze, są bohaterkami, są też bardzo skromne, są takie, które mogą być dla nas wzorem modlitwy, ale i są niekonwencjonalne…

 

My, współczesne kobiety, szukamy wzorców, a dobrze jest szukać ich w dobrym źródle. Tu mamy pewność, że Słowo Boże, oprócz swojej złożoności, jest słowem żywym i skutecznym.

“Niekonwencjonalne” brzmi bardzo dyplomatycznie…

Niekonwencjonalne, bo wbijają palik w skroń jednego z królów, przeciwników biblijnego Izraela (Jael), albo obcinają im głowę jak Judyta Holofernesowi, ocalając w ten sposób swój naród. Trzeba pamiętać, że Biblia jest dziełem bardzo złożonym i na to wskazuje sama jej nazwa. Biblia, to po grecku ‘księgi’, a więc liczba mnoga. Jest zbiorem rozmaitych ksiąg powstających w różnych okresach. Stary Testament powstawał na przestrzeni około tysiąca lat, Nowy Testament około stu lat. Samo to już pokazuje, jak bardzo złożone jest to dzieło i obraz kobiety z epoki na epokę także się zmieniał. To przecież tyle, ile historia Polski! Warto patrzeć i szukać portretów, które tam są. Dobrze, że w ostatnich kilkudziesięciu latach te wątki kobiece bywają uwypuklane. My, współczesne kobiety, szukamy wzorców, a dobrze jest szukać ich w dobrym źródle. Tu mamy pewność, że Słowo Boże, oprócz swojej złożoności, jest słowem żywym i skutecznym i może stać się wzorem dla życia.

 

Jesteśmy przecież tak różne: nie dość, że żyjemy w różnych stanach (panny, mężatki, siostry zakonne, dziewice konsekrowane), to jeszcze każda z nas ma swoją historię życia i osobisty pakiet doświadczeń. Kobiety w Biblii też są tak zróżnicowane?

Oczywiście, że tak! Jeśli ktoś chce szukać i oczami wiary patrzy na tekst biblijny, to z pewnością znajdzie w nim wzorce życia i zachowań wśród bohaterek i bohaterów. Kto powiedział, że tylko kobiety dla kobiet muszą być wzorem? Biblia jest fascynująca pod tym względem i jest tam cały świat. Tak opisywał to Roman Brandstaetter nawrócony na chrześcijaństwo, który wychowywał się w domu religijnym, żydowskim. Jego dziadek wprowadzał go w świat Biblii – mówił, czym różni się ta Księga od wszystkich innych książek świata. Ta – powiadał – jest żywym słowem, które do nas mówi. W Piśmie Świętym jest cały świat, ale jest też cały człowiek. Znajdziemy tu i pozytywne wzorce, ale i te negatywne, bo tam, gdzie człowiek, jest grzech i są słabości. Kobiety w Biblii są różne – niektóre mogą być przykładem, inne wręcz przestrogą. 

 

Kobiety w Piśmie Świętym wbrew pozorom nie są kobietami słabymi, ich rola i godność w świecie żydowskim są szczególne – przez kobietę przekazuje się przecież przynależność do Narodu Wybranego

Jakie możemy wymienić pozytywne przykłady kobiet biblijnych?

Najbardziej znanym z tych pozytywnych obrazów kobiety jest ten o dzielnej niewiaście (hebr. eszetchail), który przedstawia kobietę niezwykłą i mężną. Pamiętajmy, że w czasach, gdy powstał ten tekst, na Bliskim Wschodzie dominował w społeczeństwie model patriarchalny, gdzie rola kobiety była zupełnie inna. Kobieta z poematu jest niezwykła, to wręcz “bizneswoman” – jest nie tylko piękna, powabna, pięknie pachnąca, ale także troszczy się o interesy, zarządza powierzonym jej majątkiem. Widać więc, że były takie kobiety, które przekraczały pewne granice i stawiano je nawet za wzór.

Kobiety w Piśmie Świętym wbrew pozorom nie są kobietami słabymi, ich rola i godność w świecie żydowskim są szczególne – przez kobietę przekazuje się przecież przynależność do Narodu Wybranego i autorzy Starego Testamentu mieli tego świadomość. Oczywiście, był to świat patriarchalny, a więc pewne konwenanse nie zakładały obecności kobiet w sferze publicznej, ale bywały wyjątkowe kobiety przekraczające swoją epokę. Przywołajmy chociaż scenę z Dziejów Apostolskich, kiedy Lidia, pierwsza ochrzczona Europejka, przymusza Pawła i jego towarzyszy do pozostania u niej. Ten tekst wyraża zaskoczenie Łukasza (autora Dziejów Apostolskich) tą propozycją, i obrazuje ciekawe dla Nowego Testamentu przejście od świadomości żydowskiej – gdzie kobieta nie miała aż takiej roli – do obrazu kobiety w świecie hellenistycznym: kobiety, która prowadzi swój biznes i jest świadoma tego, co wybiera, nie obawiając się nawet kontaktów z nieznanymi sobie mężczyznami. Ciekawe są te losy biblijne, nie ma jednego wzorca kobiecego, to cały przebogaty świat.

 

Czy po tekście biblijnym, w kontekście obrazu kobiety widać, że pisali go mężczyźni?

Nie ma wątpliwości, że teksty biblijne pisali mężczyźni, a zarazem, że w większości, przez całe wieki, interpretowali je także mężczyźni. Widać często, jak bardzo – zwłaszcza interpretacja i dzieje interpretacji – dokonywały się w męskim świecie i to nie zarzut tylko fakt. My jesteśmy jako kobiety pierwszymi pokoleniami, które zajmują się Biblią w sposób naukowy. To z pewnością otwiera możliwości nowych interpretacji, z nieco inną wrażliwością na pewne aspekty biblijnych historii. Jak choćby te z początków Księgi Rodzaju.

Pierwszy poemat o stworzeniu (Rdz 1,1–2,4a) ukazuje jak Bóg stworzył człowieka jako istotę rodzaju męskiego i żeńskiego (“mężczyzną i kobietą stworzył ich”). Drugie opowiadanie natomiast (Rdz 2,4b-25) akcentuje bardziej obraz troskliwego Boga, który stwarzając świat, chciał przygotować jak najlepsze warunki dla człowieka.

 

Warto zwrócić uwagę na to, że szatan wybrał kobietę jako obiekt kuszenia przede wszystkim dlatego, że nie słyszała ona osobiście danego przez Boga przykazania o zakazie spożywania owoców z jednego z drzew ogrodu.

Sam moment stworzenia kobiety jest niezwykły…

Jest niezwykle piękne, że gdy Pan Bóg stwarza kobietę, to On ją w zasadzie buduje (hebr. bana) – w tekście biblijnym użyto słowa, które w innym miejscu używane jest przy okazji opisu budowania Świątyni Jerozolimskiej. Kobieta stała się dla mężczyzny szczególnym towarzyszem, zresztą z wzajemnością. Kiedy pojawia się jednak moment kuszenia pierwszych ludzi (Rdz 3) niektórzy mówili, że szatan przyszedł do kobiety, bo ona miała większą skłonność do plotkowania, więcej mówiła i łatwiej było ją skusić. Tak często interpretowano ten tekst, zrzucając później całą winę upadku pierwszych ludzi na kobietę. Tymczasem, kiedy się czyta ten tekst, warto zwrócić uwagę na to, że szatan wybrał kobietę jako obiekt kuszenia przede wszystkim dlatego, że nie słyszała ona osobiście danego przez Boga przykazania o zakazie spożywania owoców z jednego z drzew ogrodu (Rdz 2,16-17). To przykazanie, dane jeszcze przed stworzeniem (“zbudowaniem”) kobiety, słyszał tylko Adam.

Kobieta była bardziej podatną na kuszenie, nie tylko dlatego, że była bardziej skora do rozmowy, ale dlatego, że mogła łatwiej wpaść w sidła manipulacji, mając obawy, że Adam nie do końca wszystko jej poprawnie przekazał, co zresztą zarazem burzy nie tylko relacje między człowiekiem a Bogiem (istota kuszenia), ale i zaufanie między ludźmi. Według tekstu biblijnego i tradycji rabinicznej Adam był obecny podczas całej sceny kuszenia i nie zrobił nic, żeby szatana odpędzić. Dlatego oboje w równym stopniu odpowiadają za upadek, co nie zawsze chcemy przyjąć. Kiedy już po grzechu Bóg szuka człowieka i pyta o przyczyny postępowania, to pierwszy człowiek bardzo szybko zrzuca winę z siebie: mężczyzna na kobietę, kobieta na węża. Ta pokusa trafia najpierw na kobietę, ale oboje są odpowiedzialni za to, co się stało. Mieli poznać dobro i zło, a dowiedzieli się, że są nadzy i słabi. Stereotyp, że wyłącznie Ewa jest odpowiedzialna za sprowadzenie grzechu na świat niestety funkcjonuje, a zapomina się o tym, że Adam też tam był. Warto tekstom biblijnym przyglądać się, zauważać też ich złożoność.

 

W Nowym Testamencie też mamy podobną sytuację?

Tak, Maria Magdalena! Gdybyśmy zapytali przechodniów na ulicy, kim była Maria Magdalena, to większość, o ile będzie kojarzyła, odpowie, że to nierządnica, której Jezus przebaczył. Tymczasem taka identyfikacja, Marii Magdaleny ze wspomnianą na kartach Ewangelii nierządnicą, pojawia się dopiero w VI wieku, u papieża Grzegorza Wielkiego. Wcześniej sam tekst Ewangelii nigdzie nie mówi, że była ona nierządnicą, tylko, że Pan Jezus “wyrzucił z niej siedem złych duchów”, a potem stała się jego uczennicą. Pamiętamy, jak papież Franciszek zrównał jej uroczystość z uroczystościami Apostołów (22 lipca), nazywając Marię Magdalenę “Apostołką Apostołów”. A i tak funkcjonuje stereotyp, że była nierządnicą. Ze stereotypami bywa tak, że jak raz wryją się w naszą świadomość, potem bardzo trudno je zwalczyć. Rolą naszą, biblistek, jak sądzę jest, aby rozmaite teksty i interpretacje demitologizować. Nie chodzi o skrzywienie feministyczne, ale popatrzenie na dany tekst z inną wrażliwością.

 

Takich ciekawych kobiecych postaci, które dotknął problem stereotypu jest w Piśmie Świętym więcej?

Dobrym przykładem takiej sytuacji jest też żona Hioba, która pojawia się w jednym wersecie w prologu do Księgi Hioba (Hi 2,9) i wypowiada tylko jedno zdanie, i to dość bezwzględne; mówi do swego męża: „Jeszcze trwasz w swojej prawości? Złorzecz Bogu i umieraj”. Kieruje te słowa do tego, który doświadczył tylu trudności, niektórzy więc interpretatorzy tego tekstu uznali jej słowa za ostatnie kuszenie Hioba. Hiob wyszedł z tego doświadczenia obronną ręką, ale obraz żony Hioba pozostał bardzo negatywny. Bardzo ciekawą rzecz zrobiło z żoną Hioba najstarsze tłumaczenie Biblii, zawarte w Septuagincie, Biblii Greckiej, powstałej w kontekście żydowskim, w starożytnej Aleksandrii.

Autor tej wersji rozwinął wątek żony Hioba – zamiast jednego niewielkiego wspomnianego fragmentu, żona Hioba wypowiada w greckiej wersji Księgi kilka wersetów. Złośliwi interpretatorzy mówili, że kobieta w sytuacji trudnej nie wypowiedziałaby przecież tylko jednego zdania! Ale faktem jest, że ten grecki przekład akcentuje rzecz, której brakowało w tekście hebrajskim: wskazuje na cierpienie żony, która przecież też straciła dzieci, majątek i dom, tak jak jej mąż Hiob. Ona, będąc żoną wielkiego człowieka, niezwykle zamożnego, po szeregu nieszczęść, stała się służącą po to, by zarobić na chleb dla nich obojga. Ciekawe jest to, że tekst grecki, powstały w czasach przedchrześcijańskich, położył akcent również na cierpienie żony Hioba, nie tyko skupiając się na tytułowym bohaterze Księgi.

 

Kobietę biblijną można też rozpoznawać zmysłami – wiele razy pojawiają się nawiązania do zmysłu chociażby zapachu.

Kobieta Starego i Nowego Testamentu pachnie wszystkimi zapachami Bliskiego Wschodu. Od razu wracają wspomnienia tych różnorodnych zapachów, a miałam szczęście tam podczas studiów mieszkać kilka lat. Bliski Wschód to kolebka wspaniałych przypraw i perfum, drogocennych olejków. To cały przebogaty świat. W tekstach biblijnych jest mnóstwo nawiązań do zapachu, do kontekstu natury. W „Pieśni nad pieśniami” mnóstwo jest takich wątków, odniesień zmysłowych i wręcz namacalnych. Również do zmysłu słuchu. „Pieśń nad pieśniami” rozpoczyna się od takich słów, które mają przypominać onomatopeicznie śpiew ptaków, czy szum wody, bo pamiętamy, że miłość Oblubieńca i Oblubienicy dzieje się w kontekście wiosny, właśnie szumu wody czy śpiewu ptaków. Po hebrajsku pierwszy werset brzmi: Szirhaszirimaszer li-Szlomo. Słyszymy dźwięk powtarzany “sz”. A zarazem są tam wspomniane rozmaite zapachy typowe dla tego świata. Zapach Jerozolimy jest niepowtarzalny, jak i zapach pustyni czy oazy.

 

Żeby umiejętnie odczytać to, co mówi Pismo Święte, dobrze jest je poznawać.

Gdzie szukać pomocy w dotarciu do tak cennych treści Pisma?

Do czytania Pisma Świętego trzeba podejść z wielką cierpliwością. Nie dziwmy się, że jest nam trudno je czytać. Jesteśmy pierwszymi pokoleniami zachęcanymi do czytania Biblii. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu było nie do pomyślenia, żeby indywidualnie czytać Pismo Święte. Nowy Testament jeszcze tak, ale Stary?! Trudności wynikają z kilku czynników. Przede wszystkim brak nam wiedzy o realiach miejsca i czasu, w których powstało Pismo Święte. Na marginesie, to właśnie po to zamieszczone są wstępy, mapki czy tabele chronologiczne w większości wydań Pisma Świętego, by nam pomóc do tych realiów dotrzeć. Biblia jest owocem konkretnego czasu i konkretnego miejsca, narodu i konkretnej mentalności. Żeby umiejętnie odczytać to, co mówi Pismo Święte, dobrze jest je poznawać.

Wiedza nie przeszkadza w czytaniu Słowa Bożego z wiarą, a wręcz przeciwnie. Może nam pomóc budować naszą relację z Bogiem, poprzez Słowo, w którym– jak wierzymy– mówi On sam także do nas. Te słowa mają swoją historię, a z drugiej strony są nadal aktualne, tym się Biblia różni od każdej innej książki. Mamy obecnie mnóstwo rozmaitych pomocy do czytania Biblii, nie tylko trudne naukowe komentarze, ale także komentarze popularyzatorskie. Mamy to szczęście, że mamy szeroki dostęp obecnie do pomocy w czytaniu i rozumieniu Biblii. Dużo zależy również od naszego nastawienia, z jakim będziemy czytać Pismo Święte. Czasami bywa tak, że wiele środowisk widzi w Biblii źródło prześladowania kobiet. Mam wrażenie, że tego typu opinie bardziej świadczą o tych, którzy się tak wypowiadają, niż o samej Biblii. Bardzo często próbujemy narzucić nasze kategorie myślenia na tekst, który powstał w innych czasach, innym środowisku i okolicznościach. Trzeba, czytając tekst biblijny, respektować jego oryginalny sens.

Trzeba też powiedzieć, że drogi do Pisma Świętego są różne… Wspomniany Roman Brandsteatter pisał, że są tacy, którzy muszą Biblię pokochać, aby ją zrozumieć, a są tacy, którzy muszą ją zrozumieć, aby pokochać. Nie ma jednego sposobu na lekturę Pisma Świętego. Trzeba znaleźć swój. Moja osobista fascynacja Biblią zaczęła się we wczesnej młodości, kiedy miałam to wielkie szczęście być w Ziemi Świętej. I od miłości do tej Piątej Ewangelii, jak jest nieraz nazywana, zaczęła się moja pasja do Biblii. Każdy jest zaproszony do tego, aby znaleźć swoją do niej drogę.


Barbara Strzałkowska – biblistka, dr hab. nauk teologicznych, profesor uczelni Instytutu Nauk Teologicznych Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

 

Anna Koźlik

Anna Koźlik

Mgr teologii, doradca rodzinny, nauczyciel Instytutu Naturalnego Planowania Rodziny, założycielka strony Płodna.pl. Lubi mówić i pisać o małżeństwie, seksualności i teologii ciała.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Anna Koźlik
Anna
Koźlik
zobacz artykuly tego autora >

Biblia. Księga, która narodziła się w rodzinie

"Historie rodziny w Biblii są zróżnicowane i niełatwe! Moglibyśmy je nazwać „real family”. Poznajemy domy, w których są realne problemy i to duże. Ile mamy takich historii współcześnie, wynikających z niemalże dokładnie takich sytuacji!". Co Biblia mówi o rodzinie? O tym rozmawiamy z biblistą, Piotrem Kosiakiem.

Anna Koźlik
Anna
Koźlik
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Anna Koźlik: Czy Pismo Święte może coś „dać” współczesnej rodzinie?

Piotr Kosiak: Biblia jest bardzo rodzinną księgą i narodziła się w rodzinie. To nie było tak, że ktoś sobie siedział na skale, nagle przyfrunął do niego anioł i powiedział : „Pisz to i to” albo „Szanowny panie Abrahamie, zrobię z tobą taką historię.” To wszystko się rodzi w rodzinie, w klanach. Dlatego Biblia jest fascynująca, ponieważ jest historią człowieka, który żyje zawsze w rodzinie, od samego początku. Bóg w Starym Testamencie przygotowuje ludzi na przyjęcie Jezusa Chrystusa, opowiadając wiele historii zakorzenionych w najbliższych relacjach międzyludzkich. Samo już stworzenie człowieka jest historią rodziny. Adam (po hebrajsku człowiek) nie czuje się spełniony, pomimo tego, że Bóg daje mu coś niesamowitego: władzę nadawania imion. W tradycji semickiej to nie jest tylko kwestia nadania samej nazwy, ale nadanie najgłębszej istoty jakiemuś stworzeniu. Adam zaproszony do tego aktu stwórczego, nie czuje się wcale spełniony. Pomimo tego, że ma coś boskiego w swoich rękach poprzez to określanie istoty, jest smutny. Bóg pozwala ucieszyć się mu poprzez stworzenie Ewy, hawy- matki. Dopiero wtedy Adam odnajduje szczęście! Zaczyna się cała historia Starego Testamentu, którą można by było sprowadzić do wspólnego mianownika, jakim jest właśnie historia rodziny.

 

Jakie są rodziny w Biblii? Bezproblemowe?

Zróżnicowane i niełatwe! Moglibyśmy je nazwać „real family”. Poznajemy domy, w których są realne problemy i to duże! Od razu pojawiają się Kain i Abel i tarcie między braćmi – jest zazdrość, walka o wpływy, niekończąca się na zwykłej niechęci, ale na zabójstwie. Mamy w dalszej kolejności problemy w rodzinach związane z pożądliwością – mamy córki Lota, pojawia się historia Tamar, która uwodzi swojego ojca, bo bardzo chce mieć dzieci. Pojawia się także problem bezdzietności. Znamy historię Abrahama i Sary, spełnionego i nowoczesnego małżeństwa, które ma wszystko prócz dzieci. Sara w swojej bezradności wpada na pewien pomysł i jej myślenie jest takie, jak naszego współczesnego świata. Mówi do Abrahama: „Jest w naszej tradycji taki zwyczaj, byś wziął moją niewolnicę, niech ona urodzi na moich kolanach Twoje dziecko”. Na pierwszych niemalże kartach Pisma mamy zarysowaną rodzinę zastępczą. Potem w tej samej rodzinie mamy problem z tym, że dziecko Hagar zaczyna rywalizować  z dzieckiem Sary i Abrahama, Izaakiem.

 

Czyli „nic nowego pod słońcem”?

Ile mamy takich historii współcześnie, wynikających z niemalże dokładnie takich sytuacji?! Jak żadnego z dzieci nie faworyzować? Krok dalej pojawia się ogromne wyzwanie przed Abrahamem – Bóg chce sprawdzić czy jest w życiu Abrahama nadal na pierwszym miejscu, widząc, że Izaak staje się bogiem dla swojego ojca. Ile w naszych rodzinach jest takich problemów, kiedy małżonkowie zapominają o swojej więzi, o sakramencie i stawiają dzieci na pierwszym miejscu? Pierwotna relacja to relacja mąż-żona, a nie dzieci, które są owocem miłości męża do żony. Kulminacją jest rodzina w Nazarecie. Piękna niewiasta Miriam zakochuje się w Józefie, Józef zakochuje się w Miriam i nagle dzieje się rzecz nieprawdopodobna. Józefowi wali się świat, bo kobieta, którą zna i kocha, co więcej wychowana w świątyni, a więc pobożna, przychodzi do niego będąc już w ciąży. Na początku trudno uwierzyć Aniołowi, który przyszedł i mówi Józefowi o poczęciu z Ducha Świętego! Mamy więc problemy związane z brakiem potomstwa, z rywalizacją, z wychowaniem dzieci. A z drugiej strony odnajdziemy też w niej miejsca bardzo erotyczne, co uwypukla się szczególnie w „Pieśni nad Pieśniami”.

 

Dobrym korzystaniem z Biblii w kontekście rodzinnym jest faktycznie znajdywanie płaszczyzn wspólnych. Jeśli mamy w małżeństwie, np. problemy z płodnością, próbujemy się zaprzyjaźnić z bohaterami, którzy jej doświadczali. Zaczynamy zgłębiać ich historię, medytujemy nad nią. To pierwszy krok w tym, by Pismo Święte odnosić do swojego życia

Rodziny codziennie pracują na szczęśliwe relacje, wychowują dzieci albo o nie się starają, ale i też nieraz są podzielone, w kryzysie, z zamiecionymi problemami pod dywan. Jaka jest szansa, że znajdziemy w Słowie Bożym system rodzinny podobny do naszego? A jeśli już, to co z tym zrobić?

Dobrym korzystaniem z Biblii w kontekście rodzinnym jest faktycznie znajdywanie płaszczyzn wspólnych. Jeśli mamy w małżeństwie, np. problemy z płodnością, próbujemy się zaprzyjaźnić z bohaterami, którzy jej doświadczali. Zaczynamy zgłębiać ich historię, medytujemy nad nią. To pierwszy krok w tym, by Pismo Święte odnosić do swojego życia. Z czasem zobaczę w tej opowieści coraz więcej szczegółów, znajdę punkty wspólne, jak smutek, ucieczka w pracę. Zaczynam przeglądać się w tych postaciach biblijnych, zauważam zachowania mojego współmałżonka, który z jednej strony analizuje problem, może trochę się z tego śmieje jak Sara, ale to śmiech pomieszany ze smutkiem.

Drugim krokiem może być dla nas modlitwa tekstem, w którym odnajdujemy postaci podobne nam. Kiedy już poznaliśmy czyjąś historię, udało nam się zaprzyjaźnić, to wchodzimy w modlitwę. Staję przed Bogiem, modląc się np. za pośrednictwem Abrahama i Sary. To ma być prosta modlitwa: „Panie Boże, ja się odnajduję w tej historii Abrahama i Sary, widzę, że oni przeżywali dokładnie to samo. Ty dajesz mi to słowo, które jest prawdziwe. Ty możesz zrobić z moją historią podobnie, wskaż jakąś drogę… Może dziś naszym etapem jest rodzina zastępcza, jaką dla nich była Hagar. Jeśli tak jest, to daj nam dobrych ludzi, którzy mogą nam w to wejść”. Taka szczera, prosta, płynąca z serca, ale i dogłębnie ludzka modlitwa tym tekstem pokazuje też, że taka jest sama Biblia. Prosta i bardzo ludzka. Żeby zrozumieć ten tekst głębiej, wystarczy poszukać dobrych biblistów czy historyków tekstu, np. kanały na YouTube o. Adama Szustaka, śp. ks. Piotra Pawlukiewicza, które pomogą poznać tekst bardziej intelektualnie. Pomocą może być także powieszenie obrazu, ikony w swoim miejscu pracy, przy biurku czy nawet w kuchni. Potrzebujemy w życiu takich rytuałów, symboli. Takimi prostymi zabiegami możemy postacie biblijne ożywić i zaprosić pod nasz dach.

 

 

Czy to, że Stary Testament i Nowy różnią się od siebie –  bo tak biegła historia Zbawienia – wpływa na to, że obraz rodziny w tych dwóch częściach Pisma jest inny? Rozwija się, czy raczej jest niezmienny?

Stary Testament obrósł legendą, że jest stary, trudny, a może i nawet niepotrzebny. Ludzie na pierwszy rzut oka widzą tam Boga karzącego i nie wiedzą, jak się do tego zabrać. Z racji tego, że jesteśmy chrześcijanami, to jest nam bliższy Jezus, apostołowie, Kościół i bardziej serdecznie dlatego też traktujemy Nowy Testament. A przecież Pismo Święte jest jedno i całe, to zbiór ksiąg Starego i Nowego Testamentu. Jak się zaczyna czytać księgi Starego Przymierza, to widać, że to pewna zapowiedź tego, co będzie się wypełniało w Nowym Przymierzu. Są treści, które się przenikają i uzupełniają. Jezus cytuje najczęściej proroka Izajasza, prawie 100 razy. Jeśli Jezus jako człowiek zna Stary Testament to przykład dla nas, żeby do tych treści odważnie sięgać.

 

Czy to znaczy, że w każdym domu powinna być Biblia i szereg ksiąg komentujących?

Nie zachęcam do czytania Biblii “od A do Z”, bo tak się czyta na studiach teologicznych, kiedy ma się pewien aparat do tego i dostęp szeregu komentarzy. Do tekstu trzeba też po prostu dojrzeć. Przyjdzie taki czas, że poczujesz, że jest to czas na Pismo. Zachęcam do czytania Pisma księgami, np. chciałbym adwent przeżyć z bohaterami Księgi Rodzaju. Polecam w Internecie szukać komentarzy ks. Pawlukiewicza, abpa Rysia, o. Adama Szustaka. Edycja św. Pawła wydała „Nowe komentarze biblijne” napisane bardzo zrozumiałym językiem, dla każdego, kto ma średnie wykształcenie. Fantastyczna pomoc!

 

Ks. Pawlukiewicz w swojej autobiografii wspominał, że w jego domu rodzinnym każdy miał swoją książeczkę do nabożeństwa, każdy zupełnie inną. Co jeśli w rodzinie każdy z nas ma inną duchowość? To przeszkoda, czy potencjał do pełniejszego odbioru Pisma Świętego?

Mogę powiedzieć jak my w rodzinie staramy się to robić, szczególnie podczas pandemii, kiedy nie zawsze w niedzielę możemy pójść do kościoła ze względu na obostrzenia. Mamy zwyczaj przygotowania się do Liturgii, albo zakładamy, że wspólnie chcemy przeczytać rodzinnie jakąś księgę. Ale jesteśmy nawet w jednej rodzinie różni, i dzięki Bogu, że jesteśmy różni! Komuś bliższy jest Nowy Testament, komuś listy Jakuba, a ktoś najchętniej sięga po psalmy. Dobrze jest stymulować też dzieci do tego, co lubią. Możemy kupić fajną starożytną mapę i zobaczyć, jak wyglądał dawny świat. Ucząc się Biblii, uczymy się wielu przedmiotów, to bardzo rozwojowe. To nie tylko kwestia pracy w domu! W czasie urlopu mamy możliwość podróżować z Biblią, tak, żeby dzieci doświadczyły tej realnej bliskości naszego życia i Biblii. Kiedy dzieci mają taką interdyscyplinarność, to czują się tym zachęcone! Można wręcz ugotować potrawy biblijne – rybę, podpłomyk Abrahama, zupę soczewicową. Dlaczego nie gotować z Biblią? Przy okazji przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia, przy przygotowaniu szopki, poszukajmy wspólnie jak ta grota wyglądała, doczytajmy razem jak mogli wyglądać pasterze, przeczytajmy fragment opisu św. Łukasza.  Dzięki takim prostym elementom już wchodzimy w świat Pisma i jesteśmy w tym rodzinnie razem.

 

Czy jest jakiś uniwersalny sposób na rodzinne czytanie i poznawanie Słowa Bożego? Od czego zacząć? Mamy jakąś współczesną Biblię Pauperum?

Proponowałbym korzystać z tego, co mamy w domu. Nagle się może okazać, że Biblia, którą mamy, już dawno nie była otwierana. Najlepsza jest ta, która jest przez nas po prostu czytana. Możemy też skorzystać z atrakcyjnych słuchowisk jak Biblia Audio Superprodukcja, ale i Biblia Audio Kids. Kiedyś Bibllia była czytana tylko w kościele. Ludzie na co dzień mieli przez całe wieki zamiast niej piękne arcydzieła sztuki, np. witraże i to im wystarczało. Do pewnego momentu Biblia przecież była po łacinie! I choć nadal jest często i chętnie kupowana na całym świecie, nie ma się co oszukiwać, że wszyscy po nią sięgną. A po słuchowisko już tak. Biblia Audio Kids, czytana przez dzieci i komentowana przez biblistę, może być taką współczesną Biblią Pauperum, czymś, czym były kiedyś witraże. Stoisz w korku i możesz po prostu odsłuchać atrakcyjnego, zrobionego z rozmachem słuchowiska jakim jest Biblia Audio Superprodukcja. Świetna jakość, dźwięki wyłowione wręcz z Izraela! A kiedy pojawia się coś  niezrozumiałego, szukajmy dostępnych komentarzy. Jest ich naprawdę dużo. Pismo Święte jest arcyludzkim tekstem, który nic nie tuszuje. Pokazuje grzeszność człowieka, czasem wręcz jego słabiznę. Nasze życie nie zawsze jest usłane płatkami róż i cukrem pudrem. W Biblii jest wiele wspaniałych momentów, np. kiedy otwiera się Morze Czerwone, ale są też trudne, jak zdrada Judasza, zaparcie się Piotra. Samo życie. Biblia jest doskonałym podręcznikiem rodzinności, bo jest właśnie tak bardzo ludzka.

 


Dr Piotr Kosiak – biblista teolog, członek Stowarzyszenia Biblistów Polskich. Szczęśliwy mąż i ojciec.


 

Anna Koźlik

Anna Koźlik

Mgr teologii, doradca rodzinny, nauczyciel Instytutu Naturalnego Planowania Rodziny, założycielka strony Płodna.pl. Lubi mówić i pisać o małżeństwie, seksualności i teologii ciała.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Anna Koźlik
Anna
Koźlik
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap