Włoska pielęgniarka z Bergamo o poświęceniu i współpracy w walce z epidemią

Z takim duchem współpracy i poświęcenia jak tutaj spotkałam się dotychczas jedynie w czasie misji humanitarnych w Brazylii czy slumsach Nairobi - mówi zakonnica pracująca w Szpitalu im Jana XXIII w Bergamo gdzie leżą chorzy i umierający na COVID-19.

Polub nas na Facebooku!

Siostra Marta Ribul pracuje w tym szpitalu jako pielęgniarka. To oznacza, że codziennie znajduje się na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem. W rozmowie z Radiem Watykańskim opowiedziała o niezwykłej atmosferze, jaka panuje na tym oddziale wśród wszystkich posługujących chorym.

– Trudne sytuacje czyhają na nas w każdej chwili i nigdy nie wiem, co dany dzień przyniesie nam w pracy. Z drugiej strony w czasie tego miesiąca trwania epidemii w zespole zrodził się tak wspaniały duch współpracy i poświęcenia, jaki dotąd spotykałam jedynie w czasie misji humanitarnych w Brazylii czy slumsach Nairobi – opowiada s. Ribul.

Dodaje, że przychodzą jej na myśl słowa papieża Franciszka o tym, że żyjemy w czasach, w których duchowość i solidarność muszą się spotkać, a nie być w opozycji do siebie. – Doświadczam tego każdego dnia w szpitalu. To bardzo trudny czas. Wierzę jednak głęboko, że skradziona nam teraz wiosna wróci i z nową siłą i nadzieją zaczniemy życie po pandemii – podkreśla Ribul.

Włoska pielęgniarka zwróciła też uwagę jak wielką rolę w walce z pandemią odgrywają kobiety. Mówił o tym także papież Franciszek. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że aż 70 proc. pracowników służby zdrowia i służb socjalnych zaangażowanych w walkę z koronawirusem stanowią właśnie kobiety.

ad, kk, KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Rok od pożaru Notre Dame. “Francja przypomniała sobie, że jest chrześcijanką”

Była 18:50 gdy w Wielki Poniedziałek 15 kwietnia ubiegłego roku dostrzeżono pierwsze płomienie na dachu 850-letniej katedry Notre Dame. Paryż i świat stanęły zdumione w obliczu żywiołu trawiącego jeden z symboli Francji. Według niektórych tego dnia "Francja przypomniała sobie, że jest chrześcijanką".

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Choć w trwającej ok. 10 godzin akcji gaśniczej wzięło udział blisko 400 strażaków, dachu świątyni nie udało się uratować. Ocalała główna konstrukcja budowli oraz dwie charakterystyczne wieże i trzy rozety. Ocalały również najcenniejsze przechowywane w świątyni relikwie, w tym korona cierniowa Chrystusa.

Przy tej relikwii modlił się w miniony Wielki Piątek arcybiskup Paryża Michel Aupetit Mówił:

„Panie Jezu, rok temu ta katedra, w której jesteśmy, płonęła, powodując zdumienie i ogólnoświatowy impuls do jej odbudowy, przywrócenia do życia. Dzisiaj stoimy w tej na wpół zawalonej katedrze, aby powiedzieć, że życie wciąż w niej jest. Teraz cały świat został dotknięty pandemią, która szerzy śmierć i nas paraliżuje. Ta korona cierniowa została uratowana przez strażaków wieczorem w dniu pożaru. Jest to znak tego, co cierpiałeś od szyderstwa ludzi. Ale jest to także wspaniały znak, który mówi nam, że dołączasz do nas u szczytu naszego cierpienia. Że w naszych obecnych cierpieniach ​​nie jesteśmy sami i że jesteś zawsze z nami

W czasie, gdy katedra płonęła, wielu ludzi zwracało uwagę na liczne grupki wspólnot katolickich, gromadzące się na bulwarach na modlitwie w intencji ocalenia tego symbolu chrześcijaństwa Francji.

♦ ZOBACZ: Katedra płonie, paryżanie modlą się śpiewem

Pojawiały się nawet komentarze, że “dzięki temu pożarowi Francja przypomniała sobie, że jest chrześcijanką”. 

Dlaczego cały świat płakał po Notre-Dame? Ta piękna dama francuskiej historii przekazuje nam to poczucie absolutności; daje nam przedsmak wieczności. Tylko że ona stała tu od tylu lat, nie wzbudzając aż tylu zachwytów. One się pojawiły gdy runęła w pożarze jej iglica. Dlaczego my ludzie potrzebujemy aż tragedii aby się obudzić?

– komentuje dziś ks. Pierre Amar, jeden z duszpasterzy związanych z katedrą, w rozmowie z agencja CNA. W podobnym duchu wypowiadał się jeszcze w ubiegłym roku rektor katedry ks. Patrick Chauvet. W rozmowie z Radiem Watykańskim mówił:

 Wydarzenie to obudziło emocjonalną warstwę wiary i modlitwy. Choć dziś z powodu zanieczyszczenia ołowiem nie można się jeszcze zbliżać do katedry, to jednak wielu przybywających tu pielgrzymów przyznaje, że ten pożar rozbudził w nich wiarę. Gdyby był tu dziś Bernanos, to na pewno nawoływałby wszystkich katolików: obudźmy się, bo to był znak. Okazuje się, że nadal tli się w nas żar wiary. Wystarczy dmuchnąć, a ogień na nowo zapłonie. Wiara w naszym kraju na pewno jest uśpiona, ale wydarzenie takie jak ten pożar poruszyło serca naszych rodaków. Wiem co mówię. Bo widzę ludzi, którzy przychodzą, płaczą. Otrzymuję mnóstwo listów, w których ludzie opowiadają, jakim wstrząsem dla ich wiary był ten pożar. Ale ten wstrząs nie zachwiał ich wiary, on ją przebudził.

Prace przygotowujące odbudowę zniszczonej katedry zahamowały w związku z obostrzeniami epidemicznymi wprowadzonymi w całej Francji. 23 marca miały być usuwane pozostałości stopionego rusztowania, wciąż znajdującego się na dachu świątyni. Wszystko jednak zostało na razie odwołane. 

Dziś, na znak pamięci po wydarzeniach sprzed roku, w całym Paryżu będą biły dzwony. 

ad, CNA/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap