video-jav.net

Niech każdy młody nawiąże kontakt z uchodźcą

Proponuję, by w nowym roku każdy młody człowiek nawiązał osobisty kontakt z jednym z uchodźców. Niekoniecznie po to, by od razu pomagać mu materialnie, ale by wsłuchać się w jego historię, by wziąć ją sobie do serca i uczynić przedmiotem modlitwy - zachęca w rozmowie z KAI br. Alois, przeor ekumenicznej wspólnoty z Taizé, który towarzyszy ponad 20 tys. uczestników 40. Europejskiego Spotkania Młodych w Bazylei.

Polub nas na Facebooku!

Dorota Abdelmoula (KAI): Na progu Nowego Roku zaprasza Brat młodych ludzi, by tematem i inspiracją najbliższych miesięcy uczynili “niewyczerpaną radość”. Skąd taki wybór?

Br. Alois: Ponieważ jest to radość wynikająca z wiary, z bycia kochanym przez Boga, to wreszcie radość Bożego Narodzenia: radość Maryi i Boga, który raduje się, że zamieszkał wśród nas. Jeśli nie będziemy pogłębiali w nas tej radości, istnieje ryzyko, że zaczniemy traktować ją jako wysiłek do podjęcia, a nie dar otrzymany z Niebios. Ryzykujemy, że będziemy pogrążeni w strachu, będziemy się bronić – tak jak np. młodzi, przed którymi jest tyle trudności, lęków, którzy nie są w stanie zaplanować swojej przyszłości.

Radość, to antidotum na zwątpienie i lęk!

 

Mówiąc o wyzwaniach, stojących przed współczesną młodzieżą, często opowiada Brat o swoich ostatnich spotkaniach z młodymi mieszkańcami Afryki i Bliskiego Wschodu. Jak, jako Europejczycy i chrześcijanie, powinniśmy odpowiedzieć na wyzwania, z którymi się mierzą?

– Przede wszystkim trzeba lepiej poznać tych ludzi i całą sytuację. Dwa lata temu spędzałem Boże Narodzenie w Syrii. Potem byłem w Libanie, a w kończącym się roku odwiedziłem m.in. mieszkańców Sudanu Południowego, starając się wsłuchać w sytuację mieszkańców tych terenów.

Zbyt długo myśleliśmy, że te kraje Afryki i Bliskiego Wschodu są daleko od nas. Tymczasem, one są u naszych drzwi! Wielkie wyzwanie, jakim są migranci, których będzie wśród nas coraz więcej – to niezwykle trudna rzeczywistość. I jeśli będziemy do niej podchodzić z lękiem i postawą obronną, nie znajdziemy rozwiązania.

Proponuję, by w nowym roku każdy młody człowiek nawiązał osobisty kontakt z jednym z uchodźców. Niekoniecznie po to, by od razu pomagać mu materialnie, ale by wsłuchać się w jego historię, by wziąć ją sobie do serca i uczynić przedmiotem modlitwy. Bez tego osobistego kontaktu nie znajdziemy drogi do podjęcia tego wyzwania.

 

Taki kontakt jest już nawiązywany w Taizé, gdzie od wielu miesięcy mieszka grupa migrantów z Afryki. Jaka przyszłość ich czeka?

– Oni sami nie umieją odpowiedzieć na to pytanie. Są zagubieni. Na razie integrują się ze społeczeństwem francuskim i być może w przyszłości, kiedy zobaczą, że zdaje to egzamin, zechcą pozostać u nas. Oni nie mają dalekosiężnych planów. Po prostu chcą być przyjęci, wysłuchani, a my jesteśmy zadziwieni tym, jak bardzo lokalne społeczeństwo wychodzi im na spotkanie i nas wspiera.

 

Nie jest to jedyna inicjatywa, podejmowana przez Waszą wspólnotę. W ostatnich dniach zachęca Brat m.in. do udziału w pielgrzymce i spotkaniu młodzieży azjatyckiej, które odbędzie się latem przyszłego roku w Hongkongu. Skąd wybór akurat tego miejsca? Azja, to przyszłość, czy teraźniejszość Kościoła?

– W Azji jest wiele krajów, w których wiara niezwykle się rozprzestrzeniła, ale są też takie, w których chrześcijanie stanowią mniejszość i mierzą się z trudnościami. Dlatego ważne jest byśmy wyruszyli z Europy na spotkanie z nimi. Abyśmy towarzyszyli im w poszukiwaniu tego, jak żyć wiarą, jak przebaczać i budować pokój.

W Hongkongu spotkają się m.in. młodzi z Japonii, Korei i Chin. Wiemy z historii, że relacje między tymi narodami były naznaczone wielkim cierpieniem, a pojednanie jeszcze całkiem się nie dokonało. To chrześcijanie są odpowiedzialni za doprowadzenie do tego pojednania.

 

Czy ta odpowiedzialność dotyczy też Europy, która – choć zbudowana na chrześcijańskich fundamentach – cierpi obecnie z powodu głębokich podziałów i odejścia od jedności opartej na wierze i wspólnych wartościach?

– Oczywiście. Chrześcijanie są odpowiedzialni za budowanie większej jedności w Europie i są też do tego uzdolnieni. A jedność między chrześcijanami może pomóc w dalszym budowaniu wspólnoty europejskiej.

 

Jednym z wyzwań chrześcijan w najbliższych miesiącach będzie też Synod Biskupów nt. młodzieży i rozeznawania powołania. Co powie Brat uczestnikom tego zgromadzenia i samemu papieżowi, jeśli będzie miał ku temu okazję?

– Spotkałem papieża Franciszka trzykrotnie podczas prywatnych audiencji i za każdym razem dziękowałem mu za jego odwagę i otwartość na młodych, na ekumenizm. On także bardzo mnie zachęca do dalszego towarzyszenia młodzieży.

Myślę, że to właśnie towarzyszenie jest niezwykle ważne, a w Kościele powinniśmy jeszcze bardziej się zastanawiać, jak towarzyszyć młodym ludziom. Kard. Lorenzo Balidesseri, który przewodniczy Sekretariatowi Synodu Biskupów był w lecie w Taizé. Odbyliśmy wiele rozmów, on sam spotykał się też często z młodzieżą. Naprawdę, bardzo się cieszymy, że ten Synod się zbliża.

 

Dziękuję za rozmowę.

Spotkanie Taizé w Bazylei: co czwarty uczestnik to Polak!

Co czwarty spośród 20 tys. zarejestrowanych uczestników 40. Europejskiego Spotkania Młodych pochodzi z Polski. W rozmowie z KAI młodzi Polacy i towarzyszący im duszpasterze opowiadają o motywach przyjazdu do Szwajcarii, ale też o tym, za czym tęsknią i co ich inspiruje w Kościele

Polub nas na Facebooku!

SPOTKANIE PRZY KRZYŻU

Najmocniejszym doświadczeniem, jakie wielu uczestników wywozi z kolejnych edycji Europejskiego Spotkania Młodych jest adoracja krzyża, organizowana w centrach kongresowych i wystawowych, zamienianych na czas zjazdu w wielkie kaplice, w których odbywają się wspólne międzynarodowe modlitwy. Także Polacy podkreślają, że to możliwość osobistej modlitwy i dosłownie: przytulenia się do krzyża, adorowanego w centrum wielkich miast porusza ich i sprawia, że w kolejnych latach biorą udział w wydarzeniu, nazywanym Pielgrzymką Zaufania przez Ziemię.

“Szczególnie przemawia do mnie to, co br. Roger zaplanował: żeby wszyscy mogli się spotkać i skierować w stronę krzyża i w zaufaniu, razem wchodzić w kolejny rok” – przekonuje Damian z Kielc, który w ESM uczestniczy po raz dziewiąty.

“Po prostu lubię modlitwę śpiewem, a tej tu nie brakuje i dla niej tu przyjeżdżam” – wspomina modlitwy z adoracją krzyża Ania, fizjoterapeutka z miejscowości Niedźwiedź.

“Ta wspólna modlitwa przy krzyżu daje taką moc, że choć jesteśmy różnorodni pod względem kulturowym, to jesteśmy jedno, jeśli chodzi o wiarę. To jest najfajniesze w tym spotkaniu: że dzięki wierze możemy pobyć razem” – mówi Jakub z Wrześni, uczestnik siódmego ESM.

“Chciałabym skupić się tu na relacji z Bogiem, której ostatnio trochę mi brakuje. Czuję, że to będzie dobry czas” – mówi Kasia, uczennica 1 klasy łódzkiego LO i aktywna skautka Europy.

 

POTRZEBA WSPÓLNOTY

Choć Polska uważana jest wciąż za kraj katolicki, w którym młodzież powinna z łatwością odnaleźć rówieśników odważnie mówiących o wierze i zaangażowanych w różnorodne inicjatywy duszpasterskie, to właśnie potrzeba wspólnoty i spotkania z osobami, wyznającymi tę samą wiarę przekonuje ich do udziału w Europejskich Spotkaniach Młodych.

“Na co dzień ciężko znaleźć ludzi o podobnym podejściu do wiary, a taka forma spędzania Sylwestra jest jednak rzadko spotykana. Dlatego to spotkanie, podczas którego widzę młodych ludzi, świętujących po katolicku, daje mi dużo nadziei” – dodaje Ania, studentka filologii w Białymstoku.

“Jeżdżę tu co roku, żeby poznawać, jak w innych narodowościach przeżywane jest Boże Narodzenie i spojrzenie na wiarę. To są kontakty, które zostają i przekształcają się w dalsze odwiedziny. Np. ze znajomymi z Barcelony. Te spotkania to też okazja, by zobaczyć się ze starymi, dobrymi znajomymi z różnych stron Europy, których widuję na kolejnych spotkaniach” – mówi Mateusz, pracownik Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie.

“Nie jestem do końca przekonana do takiej żywej, aktywnej religijności, ale chciałam poznać ludzi z innych krajów i zobaczyć, jak to jest. To piękna idea, że przedstawiciele różnych odłamów chrześcijaństwa potrafią się spotkać i spędzać czas razem” – przyznaje Ewa, studentka z Krakowa.

“Jesteśmy z różnych krajów, ale łączy nas jedność chrześcijańska. To jest super,że dzięki temu można uwierzyć, że nie jesteśmy sami, że są na świecie ludzie, którzy też są chrześcijanami i którzy są z tobą” – dodaje Magda, studentka grafiki gdańskiej ASP.

 

CHCĄ BYĆ RADYKALNI

Wprawdzie noc sylwestrowa kojarzona jest przede wszystkim z huczną zabawą, Polacy, którzy przyjechali do Bazylei podkreślają, że chcą iść pod prąd i przełom roku spędzić na modlitwie. Wielu z nich mówi, że ten, skądinąd radykalny wybór, zaskakuje rówieśników, ale też daje im do myślenia.

“Moi znajomi byli zaskoczeni, że chcę tak spędzić Sylwestra, ale i tak postanowiłem, że wolę tu być i pomodlić się w tych dniach” – wyjaśnia Mateusz z Tarnowa.

“Na wyjazd zdecydowaliśmy się w ostatniej chwili, w zastępstwie za mojego brata, który musiał zrezygnować. Każdy Sylwester, to bal, alkohol – więc pomyśleliśmy, że spróbujemy spędzić ten wieczór w atmosferze modlitwy. Jesteśmy pierwszy raz na takim spotkaniu, ale w lecie byliśmy też na spotkaniu Jezus na Stadionie. Mamy nadzieję przeżyć tu coś podobnego – mówi Agnieszka z Warszawy, która do Szwajcarii przyjechała wraz z mężem.

“To jest dobre spotkanie, takie, które zmusza do głębszego przeżywania Sylwestra i początku Nowego Roku, niż jakiekolwiek inne wydarzenie” – dodaje ks. Łukasz Knieć, diecezjalny duszpasterz młodzieży z Opola, który przywiózł do Bazylei 140 młodych.

“Jestem tu po raz ósmy. Nie lubię całej tej ‘spiny’ sylwestrowej i choć w ubiegłym roku spędziłem ten wieczór ze znajomymi, to przekonałem się, że wolę przyjechać tutaj, pomedytować, posłuchać kanonów” – podkreśla Marek z Iławy.

 

WOŁANIE O POKÓJ

Choć modlitwa o pokój – stanowiąca w pewnym sensie filar ekumenicznej wspólnoty w Taizé – kojarzona jest z intencją dość abstrakcyjną, młodzi widzą w niej konkretne wezwanie i wołanie do Boga o lepszą przyszłość.

“Jestem tu czwarty raz. Wracam tu za atmosferą: za każdym razem, zostawiam cały zewnętrzny świat w domu i skupiam się tu na tym, co wewnątrz mnie” – podkreśla Ludmiła, Ukrainka polskiego pochodzenia, która w drodze do Bazylei pokonała ponad 1,7 tys. km z Iwano-Frankowska.

“Lubię tę atmosferę życzliwości, niezależną od tego skąd jesteś, jakie jest twoje wyznanie i po co przyjechałeś” – mówi Małgosia z Częstochowy, która w ESM uczestniczy po raz piąty.

“Już nie liczę, który raz jestem na tym spotkaniu. Wracam tu od lat, bo to, co jest istotą tych spotkań, jest ciągłe poszukiwanie pokoju, zatrzymania, jedności i pojednania. Jestem przekonany, że nam Polakom potrzeba dziś pokoju w dwójnasób. I o to młodzi chcą się tu modlić. Ponadto my, ludzie XXI wieku bardzo potrzebujemy medytacji, modlitwy serca, szukania głosu Boga w ciszy – tego brakuje nam na co dzień” – przekonuje ks. Arkadiusz Lechowski z Łodzi.

“To dobry czas, by wyciszyć się po Świętach i przemyśleć sobie wiele rzeczy” – zaznacza Andżelika, pracownica jednej z korporacji z siedzibą w Krakowie.

“Kiedy raz tu przyjedziesz, to się uzależniasz! Ja tu wracam przede wszystkim dla duchowego wypoczynku. Zapominam tu o całym świecie” – zapewnia Ola z Elbląga, która na co dzień pracuje w Anglii, a na ESM jest po raz szósty.

 

ŚWIAT WIDZIANY OCZAMI RODZIN

Pytani o to, co skłoniło ich do udziału w spotkaniu młodych, Polacy nie ukrywają, że jest to też sposób na tanie poznawanie kolejnych europejskich miast. Znamienne jest jednak to, że jako przewodników w tych podróżach wskazują przede wszystkim rodziny, które ich goszczą.

“Jestem na takim spotkaniu pierwszy raz i od samego początku ujęła mnie gościnność i otwartość miejscowych. W rodzinie, która nas przyjęła i wśród młodych, czuć taką fajną Bożą atmosferę wspólnoty ponad podziałami” – opowiada s. Ewa, franciszkanka Rodziny Maryi, towarzysząca młodzieży z Krakowa.

“Kiedy podczas ŚDM przyjmowaliśmy w domu Argentyńczyka, wyobrażałam sobie, jak może to wyglądać z drugiej strony. Przyjechałam, by się o tym przekonać” – mówi Sylwia z Rzeszowa, która również uczestniczy w ESM po raz pierwszy.

 

KSIĘŻA CHCĄ POZNAWAĆ MŁODYCH

Na ulicach Bazylei można dziś spotkać wielu polskich duszpasterzy, którzy na co dzień angażują się w duże młodzieżowe inicjatywy i w codzienną “pracę u podstaw” z młodymi ludźmi. Podkreślają, że na Europejskie Spotkanie Młodych przyjeżdżają nie tylko jako organizatorzy grup, ale też po to, by poznawać młodych ludzi w codziennych sytuacjach – jak długa wspólna podróż, kolejka do wydawania posiłków, czy spotkanie z rodzinami.

 

“Wracam tu po raz trzeci, bo młodzi chcą jechać, a – jak mówi papież Franciszek – jako duszpasterze powinniśmy iść tam, gdzie ludzie i patrzeć, czego oni potrzebują i poszukują i odpowiadać na to. Jest to okazja do bycia z młodymi i wśród młodych” – mówi br. Łukasz, franciszkanin z Krakowa.

“Dobrze jest tu przyjechać, żeby odważyć się jeszcze raz na nowo zaufać. Także młodym ludziom. I wspólnie z nimi rozpocząć na pięknej modlitwie Nowy Rok” – dopowiada ks. Karol Tomczak, misjonarz saletyn, który przywiózł do Bazylei dwa autokary pielgrzymów z Rzeszowa i okolic.

“Jestem tu szósty raz. Zainteresowanie młodych zależy od tego, jak zaproszenie zostanie przedstawione w parafiach i szkołach. Ja mówiłem o tym wyjeździe w szkołach, parafiach, ministrantom, lektorom, KSM-owi, zachęcałem indywidualnie, kogo mogłem. I udało się” – przekonuje ks. Szymon Wysocki z diecezji ełckiej.

“Jestem tu pierwszy raz. Słyszałem, że tyle osób tu jedzie i chwali sobie piękne ekumeniczne przeżycia, no to mówię: dlaczego nie? Chciałbym stąd zaczerpnąć coś, co sprawi, że przez cały rok będę mógł w podobnym duchu pracować z młodzieżą w parafii, a w przyszłym roku zabrać na spotkanie większą grupę” – ks. Krzysztof Kubaszewski z Inowrocławia.

“Jako kleryk chcę poznać jak najwięcej form duszpasterskich. Chcę zobaczyć w czym uczestniczy współczesny młody człowiek, będący blisko Kościoła i co mu to daje” – mówi kl. Tomasz Subocz z gnieźnieńskiego seminarium.

 

40. Europejskie Spotkanie Młodych odbywa się w szwajcarskiej Bazylei w dn. 28 grudnia – 1 stycznia. Przed jego rozpoczęciem swój udział zadeklarowało ok. 20 tys. młodych, w tym 4,9 tys. Polaków. Uczestnicy spotkania rozważają temat radości, w oparciu o Pismo Św. i propozycje na rok 2018 przygotowane przez przeora ekumenicznej wspólnoty br. Aloisa i zatytułowane “Niewyczerpana radość”. Po raz pierwszy uczestnicy spotkania mieszkają u rodzin na terenie trzech krajów: Szwajcarii, Francji i Niemiec.


abd (KAI) / Bazylea

Katolicka Agencja Informacyjna