Nasze projekty
Fot. Materiały prasowe Caritas

Dominik Derlicki, Caritas: „Syryjczycy żyją nadzieją na lepsze jutro”

„Jako Caritas wierzymy, że gdy stworzymy tym ludziom warunki życia na miejscu całościowo - od gospodarki, edukacji po bezpieczeństwo - to tam zostaną” – mówi w rozmowie z Anną Czytowską Dominik Derlicki, szef misji Caritas Polska w Libanie i Syrii.

Reklama

Anna Czytowska: Syria jest obecnie państwem w ruinie?

Dominik Derlicki: Ze względu na tragiczne trzęsienie ziemi, do którego doszło na początku tego roku możemy tak powiedzieć. Infrastruktura, wiele szkół, placówek medycznych, ale też stacji przesyłowych, którymi prowadzony jest prąd zostało zniszczonych. Syria jest dziś państwem w kryzysie, po trzęsieniu ziemi jest w ruinie,  odbudowywanie tego wszystkiego zajmie nie miesiące, a lata.

Kilkanaście lat konfliktu zbrojnego, do tego to potężne trzęsienie ziemi. 12 lat wojny – trudno to sobie wyobrazić.

Rzeczywiście jest to niewyobrażalne. Często bywam w Aleppo, mieście, które bardzo ucierpiało w trakcie wojny i podczas trzęsienia ziemi. Ludzie stamtąd znów stracili domy i dach nad głową, stali się po raz kolejny uchodźcami. To jest dla nich wielki dramat.

Czy są dane dotyczące tego, ilu Syryjczyków potrzebuje pomocy humanitarnej?

Możemy oszacować, że około 15 milionów Syryjczyków jej potrzebuje.

Reklama

Jak wielu z nich to uchodźcy wewnętrzni?

Nadal nie cała Syria znajduje się pod kontrolą rządu, więc te dane są niepewne. Jeśli mówimy o uchodźcach wewnętrznych, są to ludzie uciekający ze względu na bezpieczeństwo tam, gdzie obecnie nie trwają walki i mogą spokojnie żyć. Wielu chrześcijan uciekło z miasta Idlib, można ich teraz znaleźć w Aleppo, gdzie sytuacja się uspokoiła. Musimy pamiętać również o uchodźcach zewnętrznych, którzy uciekają także ze względu na warunki ekonomiczne. Tylko w tym roku koszty życia w Syrii wzrosły o 60%, szaleje hiperinflacja, ponad połowa społeczeństwa zadłużyła się, żeby móc przeżyć. Wiele osób, jeśli ma taka okazję, opuszcza Syrię.

CZYTAJ: Zakonnik w Syrii: śmierć wciąż nas odwiedza

Walki wciąż się tam toczą? Syria jest państwem podzielonym na strefy wpływów?

Tak, Syria jest podzielona na takie strefy. Jeśli porównamy to z sytuacją sprzed pięciu czy dziesięciu lat, jest o wiele spokojniej. Na większości terytoriów da się bezpiecznie żyć. Tylko nie ma za co.

Reklama

Dorasta pokolenie, które nie pamięta Syrii sprzed wojny.

Uważam, że o wiele większy jest dramat pokolenia, które dorasta w krajach ościennych w obozach dla uchodźców. Nie dość, że nie pamiętają swojej ojczyzny, nie pamiętają życia poza obozem. Jedni dorastają w kraju, gdzie nie ma pokoju, inni żyją tylko mitem starej ojczyzny.

Kolejne konflikty na świecie sprawiły, że Syria nie ogniskuje już uwagi świata. Pamiętam codzienne relacje na początku tej wojny.

Niestety taka jest prawidłowość logiki medialnej. Żyjemy ostatnim największym dramatem, więc o Syrii zrobiło się cicho. Mimo że ten konflikt został ograniczony, nadal trwa. Ostatnio kraj wrócił na łamy światowych mediów za sprawą tego  tragicznego trzęsienia ziemi.

Żyjemy ostatnim największym dramatem, więc o Syrii zrobiło się cicho. Mimo że ten konflikt został ograniczony, nadal trwa

Reklama

Caritas Polska od początku wojny niesie pomoc Syryjczykom?

Pierwszy duży program, który realizowaliśmy w Syrii to „Rodzina Rodzinie”. W szczytowym momencie wspieraliśmy w ten sposób ponad 10 tys. syryjskich rodzin w Aleppo, jednym z najtragiczniejszych miejsc w kraju. Ten program jest przez nas nadal utrzymywany. Rodziny co miesiąc otrzymują wsparcie finansowe, które pozwala im przeżyć. Oprócz tego inwestujemy również w rozwój Syrii. Wpieramy różne projekty edukacyjne w ramach programu „Szkoła Szkole”, przekazujemy mikrogranty drobnym przedsiębiorcom, żeby stanęli na nogi i odzyskali godność.

Ten najbardziej znany program „Rodzina Rodzinie” wciąż działa. Liczba darczyńców nie spada?

Na polskich darczyńców można cały czas liczyć. To są ludzie, którzy zobowiązują się z nami zostać miesiącami lub latami. Nie dość, że ten program działa w Syrii i mamy tysiące beneficjentów, rozszerzyliśmy go na Bliskim Wschodzie na kolejne trzy kraje czyli Palestynę, Irak i Liban.

Pomoc Caritas Syria
Fot. Materiały prasowe Caritas

Kiedy powiedziałam, że będę chciała zapytać o Liban, nazwał Pan te kraje naczyniami połączonymi. W jakim sensie?

Obecnie w Libanie znajduje się przynajmniej 1,5 miliona uchodźców syryjskich. Liban to niewielki kraj, uchodźcy syryjscy to przynajmniej ¼ społeczeństwa. Ma to ogromny wpływ na kulturę, gospodarkę i politykę. Problemy Syrii dotknęły większość ościennych krajów. W przypadku Libanu ten wpływ jest gigantyczny.

Jak wygląda wasza działalność w Libanie?

Mamy program „Rodzina Rodzinie”, o czym już wspomniałam. Co miesiąc wspieramy finansowo 190 rodzin. Pomagamy też lokalnym placówkom edukacyjnym, wspomagamy uczniów i nauczycieli.

W Syrii Caritas objęła opieką przedsiębiorców, których warsztaty zostały zniszczone w wyniku działań wojennych. Chodzi nie tylko przeżycie, ale tez powrót do życia gospodarczego?

Zawsze lepiej dawać ludziom wędkę niż rybę. 90% społeczeństwa syryjskiego żyje poniżej granicy ubóstwa, dlatego najpierw wspieramy ich w podstawowych potrzebach. Od tego jest program „Rodzina Rodzinie”. Idealna byłaby sytuacja, gdyby nasi beneficjenci mimo hiperinflacji, kryzysu i niepokoju mogli stanąć na nogi, sami się utrzymać, wyżywić rodziny ze swojej pracy. Od tego jest program mikrograntów dla drobnych przedsiębiorców. To może być piekarnia, warsztat samochodowy, zakład krawiecki czy przewozy taksówką. Chcemy dać ludziom narzędzia, żeby mogli liczyć na samych siebie, a nie na pomoc.

Idealna byłaby sytuacja, gdyby nasi beneficjenci mimo hiperinflacji, kryzysu i niepokoju mogli stanąć na nogi, sami się utrzymać, wyżywić rodziny ze swojej pracy.

Jakie są efekty?

Jak dotąd wsparliśmy ponad 500 mikroprzedsiębiorców, rozszerzyliśmy program na stolicę kraju, Damaszek. To są dla mnie najbardziej budujące projekty. W 2021 roku wizytowałem jeden z wyposażonych przez nas warsztatów samochodowych. Jego właścicielem był przemiły młody człowiek, który opowiedział mi swoją historię. Skończył studia, był bezrobotny, nie był w stanie znaleźć pracy i zarabiać pieniędzy. Chciał się ożenić, ale rodzice wybranki jego serca nie zgodzili się na małżeństwo ze względu na sytuację, w jakiej był. Nie wiedział co ze sobą zrobić, ale wtedy pomyślał, że ojciec przed wojną miał warsztat samochodowy. Tata tego mężczyzny niestety zginął w czasie wojny. Mężczyzna zgłosił się do nas po pomoc, otrzymał ją, jego życie odmieniło się o 180 stopni. Dzięki temu, że warsztat zaczął funkcjonować, zarabiał, a rodzice wybranki zgodzili się na małżeństwo. Nadzieja, która od niego biła była przecudowna.

Czyli taki happy end na wielu płaszczyznach.

W jego przypadku tak. Zawsze mówię, że zamiast otrzymywać jałmużnę, lepiej godnie odbudować sobie życie. I tak chcielibyśmy pomagać.

ZOBACZ: Ks. Iżycki, dyrektor Caritas: “Państwo jest zobowiązane do obrony granic. My, do niesienia pomocy”

Jaka jest perspektywa poprawy sytuacji w Syrii?

To wszystko nie zależy od samych Syryjczyków, ale od polityki międzynarodowej. W moim odczuciu sankcje nałożone na Syrię robią więcej złego niż dobrego. Było to widać po trzęsieniu ziemi. Widzieliśmy obrazki z akcji ratunkowych w Turcji, szukania ludzi pod zawalonymi budynkami. W Syrii takich akcji było bardzo mało, bo nie ma dostępu do ciężkiego sprzętu potrzebnego do akcji ratunkowych. Sankcje dotykają życia zwykłych, prostych i biednych ludzi na wielu poziomach.

Młodzi ludzie widzą przyszłość w Syrii? Chcą pozostać w swoim kraju?

Wielu ludzi i to nie tylko młodych, nie widzi przyszłości w Syrii. Dlatego mamy tak dużo uchodźców czy migrantów z tego kraju. Jako Caritas wierzymy, że gdy stworzymy tym ludziom całościowo, od gospodarki, edukacji po bezpieczeństwo, warunki życia na miejscu, to tam zostaną. Musimy również pamiętać, że Syria ma bardzo długą historię obecności chrześcijan. To są wschodnie wyznania chrześcijańskie, kościół chaldejski, ormiańscy katolicy i prawosławni, tworzące wspaniałą,  wielowiekową kulturę chrześcijańską. Z powodu wszystkiego, co wydarzyło się w tym kraju to zanika, ludzie uciekają. Chcielibyśmy, gdy przyjedziemy do Aleppo w 2050 roku, zastać tam chrześcijan. Ale jeśli im nie pomożemy i zapomnimy o ich sytuacji, możemy zapomnieć o dziedzictwie chrześcijańskim. Tych ludzi tam nie będzie.

Chcielibyśmy, gdy przyjedziemy do Aleppo w 2050 roku, zastać tam chrześcijan. Ale jeśli im nie pomożemy i zapomnimy o ich sytuacji, możemy zapomnieć o dziedzictwie chrześcijańskim. Tych ludzi tam nie będzie.

Pewnie wielu naszych czytelników zastanawia się jak można żyć w takiej niepewności, strachu o jutro i nie wyjeżdżać.

Odpowiedzią jest nadzieja na lepsze jutro. Jestem pełen podziwu dla tych ludzi. Wielu zostaje tam z przekonania, bo uważają Syrię za swój dom. Mimo, że nie ma dobrych warunków do życia. To są ludzie, którzy żyją wspaniałą nadzieją na lepsze jutro.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę