Fot. Pomoc Kościołowi w Potrzebie PKWP, materiały prasowe

Uchodźcy. Dlaczego pomagamy?

Gdy napięcie opadło, próbujemy zrozumieć, jak daliśmy radę takiemu wyzwaniu. Napływ Ukraińców do Polski i innych państw to największa fala migracji od zakończenia II wojny światowej. Tak więc dlaczego pomagamy? Jak my to zrobiliśmy?

Reklama

Dlaczego pomagamy? Pytanie, które zadajemy sobie od trzech miesięcy, bo od 24 lutego, czyli od napaści Rosji na Ukrainę, do Polski przybyło blisko 4,2 miliona uciekinierów (dane na dzień 19 czerwca), chroniących się przed wojną, a pomoc została świetnie zorganizowana, otworzyły się drzwi prywatnych domów, sale parafialne i ośrodki należące do samorządów. W efekcie błyskawicznie przeprowadzonej akcji nikt nie został bez dachu nad głową. I choć idealnie nie jest, są trudności, problemy, zadrażnienia i znużenie, dziennikarze z całego świata przyjeżdżali do miast nadgranicznych i próbowali zrozumieć, co się dzieje, dlaczego nie ma obozów dla uchodźców, pomoc jest niezwłocznie udzielana, autokary i prywatne samochody podjeżdżają, by zawieść do siebie, więc co się dzieje? – To fenomen, wielkie wydarzenie – mówili zagraniczni politycy i dziennikarze.

My też, po ochłonięciu, gdy napięcie opadło, próbujemy zrozumieć, jak daliśmy radę takiemu wyzwaniu, przecież napływ Ukraińców do Polski i innych państw to największa fala migracji od zakończenia II wojny światowej. Tak więc dlaczego to robimy?

Charakter narodowy

Wśród wielu tłumaczeń i hipotez pierwsze z brzegu są natury psychologicznej – Polacy lubią sytuacje ekstremalne i w takich warunkach mobilizują się, potrafią zrobić niewyobrażalnie dużo, są wspaniałomyślni. Działanie na pełnej petardzie, wybuchy ognia, to ich ulubiona specjalność. Trudno się z tym nie zgodzić – w rekordowym tempie została opracowana logistyka pomocy i mimo krytykowania nielubianych struktur, które odzwierciedla toczące się wojnę wewnętrzną, mimo wytykania, kto nic nie robi (jak zawsze Kościół), instytucje rządowe, samorządy, parafie i stowarzyszenia kościelne, potrafiły ponad podziałami porozumieć się i wspólnie działać na rzecz uchodźców. A były dni, w których granicę z Polską przekraczało około 150 tys. osób. Ale co to dla nas, jak jest adrenalina, damy radę. I rzeczywiście.

Reklama
Reklama

Polityka, geopolityka

Inne wyjaśnienie jest natury politycznej. Rosja zapowiada odbudowę swojego imperium. Przed napaścią na Ukrainę Putin zażądał demilitaryzacji byłego obozu socjalistycznego aż po granicę niemiecką. Jest to zapowiedź pełzającej agresji, „odzyskiwania” „pradawnych rosyjskich terytoriów”, w tym Szwecji i Litwy, by zapanował w nich „russkij mir”. Dla każdego polityka, ale też racjonalnie myślącego obywatela, jest oczywiste, że Ukraińcy walczą dziś nie tylko dla siebie, ale za cały region, zagrożony wojną. Że ta wojna może „dopełznąć” do ich granic i podpalić ich dom. Trzeba więc włączyć się w ten opór, zapewniając zaplecze, czyli opiekę nad kobietami, dziećmi i seniorami.

Chrześcijanie, ateiści i agnostycy

Jest i inne wytłumaczenie – duchowe, czyli natury religijnej. Polacy jako naród, uformowany przez Ewangelię (oczywiście, z licznymi porażkami, ale norma jest bardzo ważna i niekwestionowana), spełniali i spełniają obowiązek religijny. Całe pokolenia ukształtowały słowa Jezusa, jego wizja Sądu Ostatecznego z Ewangelii św. Mateusza, w którym Jezus mówi: „Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie”. Wspomina też Zbawiciel o głodnych, chorych, uwięzionych i zostawia uczniom i wszystkim wiernym nakaz zobaczenia w najmniejszych i najbardziej udręczonych, Jezusa. O tym „zobaczeniu Jezusa” w ubogim mówiła Matka Teresa z Kalkuty i całe zastępy świętych znanych i nieznanych, którzy postępowali tak, jak polecił im Mistrz.

Ale gdy to tłumaczenie pojawiło się w przestrzeni publicznej, odezwali się ateiści, którzy stwierdzili, że pomagają ludzie o różnych światopoglądach, którzy robią tak z ogólnoludzkiej solidarności i należy o nich pamiętać.

Reklama
Reklama

Opowieści rodzinne, pamięć zbiorowa

Gdy wspaniałomyślność Polaków została wyjaśniona ich chrześcijańską formacją, wzbudziła sprzeciw części opinii publicznej, trzeba szukać więc innego wyjaśnienia, historyczno-losowego. Polacy to wspólnota, która przeszła tak ciężkie doświadczenia jak zabory, wojny, deportacje, zsyłki, obozy, dwa totalitaryzmy, utratę dorobku całego życia oraz bezdomność, bezdomność milionów. Opowieści dziadków i rodziców o bombardowaniach, w których domy obracały się w kupę gruzu, enkawudzistach, dających kwadrans na spakowanie, gestapowcach, wyrzucających rodziny z dziećmi na bruk… Pamięć wciąż żywa, psycholodzy twierdzą, że tak traumatyczne przeżycia kształtują nie tylko pokolenie dzieci, ale także wnuków… Odżyła pamięć o sowieckiej armii – obławach, mordach, grabieżach i gwałtach, całym straszliwym zestawie zbrodni, które działy się kiedyś, a dziś dzieją się w ukraińskich wsiach i miasteczkach. Nie można więc zostawić ludzi w potrzebie, syty głodnego nie zrozumie, ale głodny głodnego jak najbardziej, bo dobrze pamięta smak biedy – i udzieli mu schronienia.

Jurek Owsiak i jego Orkiestra

To wszystko dzięki Jurkowi Owsiakowi – zawyrokował pewien celebryta, który uznał, że wielkie pospolite ruszenie Polaków to efekt wrażliwości, którą szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Polakach rozbudził. Przecież raz do roku, w styczniu, odbywa się narodowa zbiórka na dzieciaki, włączają się artyści, ludzie nauki i politycy, ale przede wszystkim dziesiątki tysięcy wolontariuszy, którzy z puszkami krążą po całym kraju. Ta wrażliwość to zasługa Jurka – stwierdził ów celebryta i można to wyjaśnienie zaliczyć do socjologicznych – społeczeństwo organizuje się niczym ogólnopolska organizacja pozarządowa.

Nieczyste sumienia

Jest i kolejne wyjaśnienie – psychologiczne, a może psychoanalityczne, odkrywające najciemniejsze pokłady polskiej duszy, niegodne czyny, zepchnięte w podświadomość. Oto amerykańska dziennikarka znanej stacji telewizyjnej zapytała prezydenta Andrzeja Dudę, czy Polacy nie pomagają tytułem rekompensaty, żeby wynagrodzić grzechy przodków, którzy „doprowadzili do Holokaustu”? Nieskomplikowana psychoanaliza z poradników dla gospodyń domowych, połączona z ignorancją i całkowitą nieznajomością realiów II wojny na terenach okupowanej Polski, ale takie wytłumaczenie zrodziło się w umyśle amerykańskiej dziennikarki. Czyszczenie sumienia, wynagrodzenie, pokuta.

Reklama

Z powodów rasowych

Jest i inna interpretacja, równie deprecjonująca. Organizacje pozarządowe stawiają konkretne żądania władzom – do Polski ma wjechać każdy cudzoziemiec, który znalazł się lub znajdzie na polsko-białoruskiej granicy. Pozytywny portret zbiorowy się zaciemnia – pomoc dla Ukraińców to efekt rasizmu Polaków – przyjmują bliskich kulturowo sąsiadów zza wschodniej granicy, z którymi łączy ich też kawał dobrej i złej historii. Odsyła się obcych kulturowo, np. Somalijczyków.

Po prostu zachowaliśmy się jak trzeba

Oczywiście, są osoby, które stoją z boku. Są i tacy, którzy wykorzystują trudną sytuację ludzi, zaatakowanych nieszczęściem. Nie jesteśmy aniołami, jest wśród nas wiele mrocznych postaci. Jeszcze inni rodacy i publicyści nie dostrzegają wielkiej mobilizacji dobra, lekceważą, szukają przysłowiowej dziury w całym.

Nie wiem, czemu pomagamy. Poza zniesławiającymi tłumaczeniami, które odrzucam, każde z tłumaczeń jest uzasadnione. Cały zestaw interpretacji ma swoje uzasadnienie, jest mieszanką rozmaitych motywacji. Nie da się odłączyć jednych od drugich, skupmy się na tym, co najważniejsze – w kryzysie zachowaliśmy się, jak trzeba. Wciąż żywe są w nas wartości i więzy społeczne, dzięki którym zachowaliśmy fundamentalny, ogólnoludzki odruch – otwarcia drzwi przed zagrożonymi. Zachowajmy te wartości, bo nie tylko uchodźców ratujemy. Siebie też ocalamy.


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę