video-jav.net

Zmarł 97-letni wolontariusz hospicjum w Bydgoszczy

– Przekazywanie drugiemu człowiekowi pomocy, a w tym miejscu czasem podanie tylko dłoni daje wielką satysfakcję – tak o swojej posłudze w bydgoskim Hospicjum im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki mówił najstarszy wolontariusz Tadeusz Centek. Zmarł w wieku 97 lat.

Polub nas na Facebooku!

W placówce opieki paliatywnej pomagał od początku jej istnienia. Jego oddanie dostrzegł Prezydent RP, odznaczając go Złotym Krzyżem Zasługi. Tadeusz Centek zwyciężył także w kategorii „Fair na co dzień” programu Zwykły Bohater.

Pięćset godzin – tyle każdego roku spędzał w hospicjum przy chorych i cierpiących, ofiarując im przede wszystkim swój czas. – Kluczem jest miłość. Każdy z nas potrzebuje kogoś drugiego, nie pragnie samotności. Tak Pan Bóg stworzył ten świat, że wymagamy często pomocy bliźniego. Uśmiech chorego za te kilka słów, które powiedziałem, ma większą wartość niż pieniądze – stwierdził.

Tadeusz Centek był na co dzień związany z bydgoską parafią Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. W czasie drugiej wojny światowej walczył w partyzantce francuskiej i w batalionie komandosów we Włoszech. Blisko 46 lat przepracował w fabryce obrabiarek, zakładał bydgoski Klub Inteligencji Katolickiej. Z żoną Gabrielą ożenił się w 1949 roku. Mieli czworo dzieci.

W 2007 roku z okazji trzeciej rocznicy powołania diecezji bydgoskiej otrzymał papieski medal „Benerementi”. – Myśląc głębiej, cierpienie jest darem. I ten dar powinniśmy przemieniać w coś, co nas uszlachetnia. W coś, co jeszcze bardziej wiąże mnie z Chrystusem – powiedział.

– Poznałem Tadzia w 1986 roku, jak był trochę młodszy. Kiedy w 1997 roku znalazłem się w tym miejscu, bo leżał tu mój ojciec, z podziwem patrzyłem na tego człowieka, który z pokorą i miłością służy chorym – powiedział o zmarłym proboszcz parafii Bożego Ciała ks. kanonik Ryszard Pruczkowski.


KAI

W Senacie uchwała w 70. rocznicę śmierci kard. Augusta Hlonda

W swojej misji starał się być zwornikiem jedności państwa i Kościoła, dążył do ożywienia życia religijnego, dbał o potrzebujących, był mężem opatrznościowym, wzorem zachowania honoru wobec komunistycznego ustroju - brzmią fragmenty projektu uchwały wniesionej przez grupę senatorów w 70. rocznicę śmierci prymasa Polski kard. Augusta Hlonda.

Polub nas na Facebooku!

W projekcie, nad którym we wtorek debatować będzie senacka komisja ustawodawcza, przypomniano, że 22 października przypada 70. rocznica śmierci “Kardynała Augusta Hlonda, Wielkiego Prymasa II Rzeczypospolitej – jak nazwał go Jan Paweł II”.

Zaznaczono, że jego bogate, pełne znaczących wydarzeń życie, należy przypisać do czterech okresów najnowszej historii Polski: czasu do odzyskania niepodległości w 1918 r., lat odbudowy państwowości i życia religijnego w II Rzeczypospolitej, trudnych czasów okupacji oraz okresu od zakończenia wojny do śmierci w 1948 r.

“W swojej misji August Hlond starał się być zwornikiem jedności państwa i Kościoła, dążył do ożywienia życia religijnego, dbał o potrzebujących, bezrobotnych oraz najbiedniejszych, tworząc Radę Społeczną przy Prymasie Polski czy zakładając w Poznaniu Katolicką Szkołę Pielęgniarstwa” – czytamy m.in. w projekcie uchwały.

Wnioskodawcy podkreślają także m.in. to, że znaczące były prymasowskie odezwy i listy pasterskie, w których podejmował najistotniejsze problemy społeczne. Kilka z tych listów, m.in. „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem” (1932), „O chrześcijańskie zasady życia państwowego” (1932), „O ducha chrześcijańskiego w Polsce” (1934), „O katolickie zasady moralne” (1936), uważa się za prekursorskie dla późniejszych uchwał II Soboru Watykańskiego.

Kardynał August Hlond miał też swój udział w Kościele powszechnym: uczestniczył w licznych kongresach i zjazdach międzynarodowych. Podróżując po świecie, interesował się żywo apostolstwem misyjnym. W 1927 r. zorganizował w Poznaniu Międzynarodowy Kongres Misyjny.

“W tym duchu trzeba widzieć również jego troskę o duszpasterstwo emigracyjne i założenie Towarzystwa Chrystusowego dla Wychodźców, obecnie Zgromadzenia Księży Chrystusowców, którego celem jest opieka duszpasterska nad polską emigracją” – przypominają senatorowie.

Okres II wojny światowej spędził na przymusowej emigracji we Włoszech, Francji, Szwajcarii i w Niemczech. Będąc za granicą, Prymas przekazywał światu informacje o zbrodniach popełnianych przez Niemców na polskim narodzie, troszczył się o polskich jeńców w obozach niemieckich, wyrabiał dokumenty uchodźcom.

Uwolniony 1 kwietnia 1945 r. przez oddziały amerykańskie, udał się do Rzymu, gdzie otrzymał od Piusa XII nadzwyczajne pełnomocnictwa, aby utworzyć polską administrację kościelną na Ziemiach Zachodnich i Północnych oraz mianować administratorów apostolskich z prawami biskupów ordynariuszy dla nie obsadzonych diecezji. W 1946 r. został arcybiskupem gnieźnieńskim i warszawskim.

“W nowej rzeczywistości ustrojowej państwa Prymas August Hlond stał się mężem opatrznościowym, wzorem zachowania honoru wobec komunistycznego ustroju – zaznaczono w projekcie uchwały. “Nie mogąc wiele uczynić w kwestiach politycznych, wobec panującej biedy, apelował o dobroczynność Kościoła, sam też nie pozwolił się wyprzedzić nikomu w pomaganiu potrzebującym. Mając kontakty z zagranicznymi instytucjami charytatywnymi, osobiście rozdzielał dary biednym, którzy mieszkali w pobliżu jego rezydencji”.

Kard. August Hlond zmarł 22 października 1948 r. w Warszawie. Został pochowany w podziemiach archikatedry św. Jana w Warszawie. Od 1992 r. toczy się jego proces beatyfikacyjny.

15 maja 2018 r. pozytywną opinię na temat heroiczności cnót i życia Sługi Bożego kard. Hlonda wyraziła w Watykanie Komisja Kardynałów i Biskupów z Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Kilka dni później, 21 maja, papież ogłosił dekret o heroiczności cnót kard. Hlonda.

Tym samym formalny etap procesu beatyfikacyjnego został zakończony. Słudze Bożemu przysługuje odtąd tytuł „Czcigodny Sługa Boży”. Obecnie do beatyfikacji niezbędny jest już tylko uznany przez Kościół cud dokonany za wstawiennictwem Augusta Hlonda.

KAI/ad