Kard. Nycz: rozumiem głosy, że ten znak może być dwuznaczny, ale nie podejrzewam nikogo o złe intencje

"Czas jest trudny i normalne sprawy, które kilka lat temu byłyby odebrane jako piękny gest, w tej sytuacji są kontrowersyjne, są obolałe" - powiedział kard. Kazimierz Nycz o propozycji, aby w czasie drogi krzyżowej w Koloseum krzyż niosły wspólnie rodziny ukraińska i rosyjska.

fot. episkopat.pl

W Wielką Środę kard. Kazimierz Nycz był gościem Bogdana Rymanowskiego w wieczornym programie publicystycznym „Gość Wydarzeń” Polsatu.

Kard. Nycz pytany, czy propozycja żeby podczas Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum krzyż niosły wspólnie rodziny ukraińska i rosyjska nie relatywizuje w ten sposób zbrodni Rosjan na Ukrainie odpowiedział, iż nie zwykł przypisywać komukolwiek, a tym bardziej Watykanowi, złych intencji.

Przypuszczam, że wszystkie strony chciały, żeby to było jak najlepiej dla sprawy wojny i cierpiącej Ukrainy. Wyszło jak wyszło. Czas jest trudny i normalne sprawy, które kilka lat temu byłyby odebrane jako piękny gest wobec prawosławnych i wobec Rosji, w tej sytuacji są kontrowersyjne, są obolałe – skomentował.

Reklama
Reklama

Rozumiem głosy, które płyną z ust wysokich przedstawicieli Kościoła grekokatolickiego czy polityków, że ten znak może być dwuznaczny, natomiast nie podejrzewałbym nikogo o złe intencje.

Po prostu nałożyły się dwie narracje: polityczno-wojskowa zderzyła się z narracją etyczno-religijną – zwrócił uwagę metropolita warszawski dodając, że papież wypowiedział się jako etyczny punkt odniesienia.

„To jest ogromna, tragiczna cena jaką płaci Kościół Prawosławny”

Odnosząc się z kolei do wypowiedzi nuncjusza apostolskiego w Ukrainie kard. Nycz podkreślił, iż “dotykamy ogromnego problemu, który jest skutkiem wojny”. Po tej wojnie – a chcielibyśmy, żeby skończyła się jak najszybciej – powstanie wielka sprawa pojednania między narodem ukraińskim a rosyjskim – zaznaczył.

Reklama
Reklama

W ocenie kard. Nycza będzie to także wielki problem dla chrześcijaństwa. Nie chodzi tylko o ekumenizm, czy o dialog, który prowadzimy z prawosławiem, ale o to, by pomóc ludziom, w sytuacji w jakiej się znaleźli przez to, że prawosławie jest bardzo mocno związane z władzą świecką.

To jest ogromna, tragiczna cena jaką płaci Kościół Prawosławny za to, że mówi i musi mówić głosem Putina czy głosem władzy – stwierdził.

„Papież używa języka ewangelicznego i pamięta o skutkach dalekosiężnych”

Gość Wydarzeń odnosząc się do tego, iż “zarzuca się papieżowi, że nie powiedział publicznie i wprost o Putinie że jest on agresorem” kard. Nycz odpowiedział red. Rymanowskiemu:

Reklama

Proszę pamiętać, że papież się w tej narracji też rozwija. Tymczasem ludzie oczekują, że papież stanie w rzędzie tych wszystkich, którzy zabierają głos z perspektywy politycznej, militarnej, wojennej. Być może rzeczywiście byłoby to lepiej przyjęte i zrozumiane, ale papież używa języka ewangelicznego i pamięta o skutkach dalekosiężnych. Pamięta także, że giną ludzie i cierpi naród ukraiński.

Zdaniem kard. Nycza, “przyjdzie jeszcze taki czas, że to się bardziej wyjaśni”.

Pytany, czy wyobraża sobie wizytę papieża Franciszka w Kijowie metropolita warszawski odpowiedział, że teoretycznie ją sobie wyobraża tylko ma poważne pytania o właściwy moment. Jego zdaniem, niezbędne byłoby ustanie wojny i stworzenie warunków, żeby ta wizyta była możliwa. Jeszcze nie nadszedł czas, żeby papież jechał z misją religijną, misją pojednania – ocenił.

„Bóg jest obecny w cierpiących na Ukrainie”

Kard. Nycz pytany o to, co by odpowiedział Ukraińcom “gdzie byłeś Boże, gdy Rosjanie mordowali i gwałcili ukraińskie kobiety i dzieci?” powiedział, że to najtrudniejsze z pytań, jakie stawia sobie każdy. Tak jak pytaliśmy gdzie był Bóg w Auschwitz?

Trudna jest odpowiedź na to pytanie – mówił Kardynał. Inna jest odpowiedź człowieka niewierzącego, inna poszukującego sensu swojej wiary, inna wierzącego.

W Wielkim Tygodniu w sposób szczególny wchodzimy “w przepaść” męki Chrystusa. Dzisiaj Bóg jest obecny w cierpiących na Ukrainie. Pomaga im przeżyć piekło na ziemi i daje nadzieję zmartwychwstania – odpowiedział kard. Nycz.

Zdaniem metropolity warszawskiego, ma sens modlitwa, także głęboka modlitwa za Putina, ale też o pojednanie, o zdolność przebaczenia, na wzór Jezusa, który w Ogrójcu modlił się za swoich prześladowców.

Ludzie często mówią, że “Pan Bóg dopuścił”, “Pan Bóg sprawił”, ale to “ludzie ludziom zgotowali ten los”, że przez żądzę władzy, panowania, pieniądza doprowadzili do sytuacji, jaką mamy dzisiaj – stwierdził kard. Nycz. Wyjaśnił, że Bóg może interweniować, inaczej nie byłby wszechmocny, ale szanuje wolność człowieka. Płacimy więc cenę naszej wolności.

„Chcemy się nie tylko modlić o pokój, ale przynieść pod krzyż tę okrutną wojnę”

Metropolita warszawski zaprosił też wszystkich do udziału w Wielki Piątek w drodze krzyżowej na ulicach stolicy.

Chcemy się nie tylko modlić o pokój, ale przynieść pod krzyż tę okrutną wojnę na Ukrainie. Każdy może przyjść, bez względu na wyznanie.

Składając widzom życzenia świąteczne kard. Nycz powiedział “żebyśmy uwierzyli w tę prawdę, którą przeżywamy w Święta Wielkanocne – prawdę Chrystusowego i naszego zmartwychwstania”.

kh, awo, archwwa.pl/Stacja7

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę