Nasze projekty

„W moim domu jest mieszkań wiele…” Wstąpić, ale jak?

Liturgia zaprasza nas do ustawienia GPS na niebo. Lokalizacja początkowa nie jest ważna, liczy się punkt docelowy. Bóg zajmie się mapą, wskazówkami i zrobi wszystko, aby doprowadzić nas do siebie. Naszym zadaniem jest zdecydować, czy chcemy...?

Reklama

Wielokrotnie Pismo Święte i uroczystości w roku liturgicznym zachęcają nas do oderwania się od ziemskiej perspektywy, do spojrzenia w dal, do szukania ostatecznego celu i sensu życia. Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego jest jednym z przystanków w tym procesie. Co może nam powiedzieć? Do czego zaprosić?

Radość i pokój

Istotą tej uroczystości jest upamiętnienie ostatniej chrystofanii – objawienia się Zmartwychwstałego Jezusa. Opis Wniebowstąpienia znajdziemy na kartach Ewangelii i w Dziejach Apostolskich. W brewiarzu w Godzinie czytań znajduje się kazanie św. Augustyna, który wskazuje: „Chrystus już jest wyniesiony ponad niebiosa; cierpi jednak na ziemi, ilekroć my, Jego członki, doznajemy utrapień (…). Czemuż to i my tak nie wysilamy się tu na ziemi, aby dzięki wierze, nadziei i miłości, które łączą nas z Nim, z Nim też radować się pokojem niebios?”. Te krótkie słowa pokazują, że chociaż Jezus nie jest obecny na ziemi w sposób, w jaki widzieli Go Apostołowie, to relacja z Nim nadal jest możliwa. Nie jesteśmy Mu obojętni, a dzięki współpracy z łaską mamy możliwość ściśle się z Nim łączyć.

Tego dnia Kościół w liturgii pokazuje nam sens tej uroczystości. W kolekcie (pierwszej modlitwie mszalnej) mówimy, że wniebowstąpienie Jezusa jest wywyższeniem ludzkiej natury. W modlitwie tej prosimy: abyśmy pełni świętej radości składali Tobie dziękczynienie i utwierdź naszą nadzieję, że my, członkowie Mistycznego Ciała Chrystusa, połączymy się z Nim w chwale.

Reklama
Reklama

Prawdopodobnie na co dzień nie myślimy zbyt często o tym, że naszym celem jest niebo, że jesteśmy przede wszystkim powołani do świętości. Sprawy i troski doczesne, obowiązki i tempo życia mogą pochłaniać nas na tyle, że brakuje przestrzeni do uświadomienia sobie, że najważniejsze, co mamy w życiu do zrobienia, to odpowiedź na zaproszenie Boga. Możemy się czuć osamotnieni wśród licznych niepokojów codzienności. Z pomocą przychodzi kolejna modlitwa podczas Mszy tego dnia. W modlitwie nad darami kapłan prosi, by Bóg udzielił nam łaski, abyśmy całe życie kierowali ku niebu. To ukierunkowanie na niebo pomaga w ustawieniu we właściwej kolejności naszych zadań i ról, które pełnimy.

Z kolei w prefacji o Wniebowstąpieniu wyznajemy, że: Pan Jezus, Zwycięzca grzechu i śmierci, wstąpił (dzisiaj) do nieba Król chwały, którego podziwiają Aniołowie. On jest Pośrednikiem między Bogiem a ludźmi, Sędzią świata i Władcą stworzenia. Wstępując do nieba, nie porzucił nas w ludzkiej niedoli, lecz jako nasza Głowa wyprzedził nas do niebieskiej ojczyzny, aby umocnić naszą nadzieję, że jako członki Mistycznego Ciała również tam wejdziemy.

Być może podczas Mszy świętej jesteśmy tak rozproszeni, że nawet nie słyszymy tych słów i nie mamy możliwości zastanowić się nad tym, że Jezus wstępuje do nieba jako zwycięzca grzechu i śmierci – zwycięzca każdego naszego wroga, zwycięzca każdego niepokoju, bólu, cierpienia, braku sensu. Co więcej jest w nim jako nasz Pośrednik, który nas nie zostawia, ale pomaga nam dojść do celu. Nie tylko każdemu z nas z osobna, ale również całej wspólnocie Kościoła. Z kolei w modlitwie po Komunii prosimy, aby Bóg wzbudził w nas pragnienie nieba. Cała liturgia tego dnia zaprasza nas do ustawienia GPS na niebo. Lokalizacja początkowa nie jest ważna, liczy się punkt docelowy. Bóg zajmie się mapą, wskazówkami i zrobi wszystko, aby doprowadzić nas do siebie. Naszym zadaniem jest zdecydować, czy chcemy? Czy jesteśmy gotowi podporządkować naszą drogę miejscu docelowemu? Czy chcemy się nawracać?

Reklama
Reklama

Bóg zajmie się mapą, wskazówkami i zrobi wszystko, aby doprowadzić nas do siebie. Naszym zadaniem jest zdecydować, czy chcemy?

Mieszkanie czy przedpokój?

Kiedy odkryjemy, że naszym celem jest życie wieczne, może pojawić się sporo lęku i wątpliwości. Kto z nas zasługuje na niebo? Widzimy swoje grzechy, wady, słabości. Zbawieni jesteśmy samą łaską czy uczynkami? Jedno pytanie rodzi kolejne i możemy się czuć coraz bardziej zagubieni, przestraszeni własną niedoskonałością.Jezus w swojej pożegnalnej mowie do Apostołów mówi: „W moim domu jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym Wam powiedział” (J 14, 2). Kilkanaście godzin później podczas śmierci na krzyżu kanonizuje pierwszego świętego – „dobrego łotra”. Jezus pragnie naszego zbawienia. Oddał za nas życie na krzyżu, aby otworzyć bramy Królestwa. On nie zostawia nas samych na drodze do nieba. Poza Dekalogiem, Kazaniem na Górze, prawem naturalnym, nauczaniem Kościoła, zostawia nam sakramenty, dary Ducha Świętego, innych ludzi i różne drogowskazy, dzięki którym „kierunek niebo” nie jest mglistą wizją, ale rzeczywistością, której namiastkę możemy odkrywać już na ziemi.

W kontekście myślenia o niebie bardzo poruszające są słowa śp. ks. Piotra Pawlukiewicza, który w Litanii wyśpiewanej przez Krzysztofa Antkowiaka prosi: Czy w Twoim domu są same mieszkania? Może przedpokój się znajdzie dla tych, co nie słuchali niedzielnych kazań, ale tęsknili często przez łzy. Dla tych, którzy znaleźli Golgotę, bez Weroniki, kościoła i scen, które w kościołach maluje się złotem; nad tymi także zmiłuj się.

Reklama

Wniebowstąpienie zaprasza nas do powrotu na ścieżkę prowadzącą do nieba, na podniesienie wzroku ku temu, co nie przemija, co się nie niszczy, co jest trwałe i pełne miłości. Jezus czeka na nas w niebie.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite