Słowo ma moc!

Wielbiciele planszówek docenią takie gry jak „Moc Słowa”, kinomani seriale „Bible series” czy „Chosen”, a dzieci spotkania online ze wspólnotami, które pamiętają także o duchowym wzroście najmłodszych. Sposobów i okazji do spotkań z Bogiem w Jego Słowie jest wiele!

Anna Koźlik
Anna
Koźlik
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Gdzie mieszka Bóg?

Wiosną, kiedy wszystkich nas zaskoczyła fala ograniczeń, wymieszana ze zrozumiałym niepokojem, lękiem czy skomplikowaniem życia w każdym praktycznie wymiarze, zauważalne były różne postawy wśród osób wierzących. U niektórych relacje z Bogiem jeszcze bardziej się rozluźniły, inni z wielkim bólem podporządkowali się ograniczeniom związanym z uczestnictwem we Mszy świętej.

Muszę przyznać, że osobiście tęskniąc za niedzielną Eucharystią, odkryłam na nowo prawdę tak banalną, ale stale prawdziwą – mieszka we mnie Bóg. To prawda – ze względu na ograniczoną ilość osób w kościele, nie zawsze „zmieszczę się” w limicie podczas niedzielnej liturgii. Nie zawsze będę miała możliwość przyjąć Ciało Pana. I – przyznaję – że to trudna okazja do rachunku sumienia z gorliwości i doceniania za każdym razem daru Komunii Świętej. Jestem pewna, że to doświadczenie było nie tylko moim osobistym, ale że część z nas, tak to odczytała. Doświadczenie przyjmowania Komunii Świętej duchowo jako zaproszenie do odnowienia w sobie świadomości, że jestem dzieckiem Bożym. Że Ty jesteś dzieckiem Bożym! I masz wszystko, by zawsze szukać z Nim relacji.

CZYTAJ TAKŻE: Zatęsknić za Bogiem obecnym w Słowie

 

Słowo Życia

Jeśli ktoś jest dla mnie bardzo ważny, rozmawiam z nim częściej niż raz w tygodniu. Na pewno też tak masz. I na pewno masz telefon, na który możesz ścignąć aplikację z Pismem Świętym, i półkę w domu, na której zapewne ono stoi. Bóg szczególnie działa w sakramentach, są one widzialnymi znakami Jego niewidzialnej życzliwości i miłości, zwanej łaską. Ale Bóg też stale mówi. Abp Grzegorz Ryś powiedział kiedyś, że w Piśmie Świętym czasem zdarzają się dwa opisy tego samego doświadczenia, oraz – że jest to celowe i skierowane wprost do nas. Kiedy w Piśmie Świętym coś wydarza się pierwszy raz, jest to zaproszenie, aby się w nie wczytać, zrozumieć i przyjąć. Drugi raz natomiast ma się ono wydarzyć z całą mocą w naszym życiu.

 

 

Stale mamy dostęp do tego źródła. I jest coraz więcej form ułatwiających korzystanie z niego. Forma tradycyjna w wielu wydaniach i tłumaczeniach, aplikacje online, przepiękne słuchowiska dla dorosłych (Biblia Audio Superprodukcja) czy dla dzieci (Biblia Audio Kids) dostarczają mnóstwa możliwości rozważania Słowa Bożego. Komentarze do czytań z dnia pojawiają się także coraz częściej na profilach duchownych na Facebooku, a niektórzy regularnie prowadzą wieczorne „paciorki” i medytacje Ewangelii. To ostatnie to akurat właśnie efekt pandemii. Pismo Święte nie jest do samodzielnego wyjaśniania, dlatego cenne i powszechnie dostępne są publikacje pomagające wchodzić w modlitwę osobistą oparte właśnie na tej Księdze Życia. I nie chodzi o to, by „zastąpić” Komunię Świętą, bo jej nie da się zastąpić, ale skorzystać z tego, co mamy na wyciągnięcie ręki, a co być może zaniedbaliśmy, nie doceniamy, albo moglibyśmy wejść w tę lekturę głębiej.

 

Indywidualnie czy razem?

Relacja z Bogiem zawsze jest osobista. Ktoś bardzo mądry powiedział kiedyś, że modlitwa to zasiadanie do stołu z Ojcem. Tak jak w domach przy kolacji, kiedy brak nam pośpiechu. Czytanie Słowa Bożego i każda modlitwa osobista to takie zasiadanie do stołu, kiedy można powiedzieć wszystko i wiedzieć, że jest się przyjętym i kochanym. Do tego stołu można przecież zapraszać najbliższych – żonę, męża, dzieci… Czasem nie trzeba wiele. Może to być zwykłe wyrażenie wdzięczności za mijający dzień. Wspólna krótka modlitwa przed posiłkiem. Wspólne przeczytanie Słowa Bożego z dnia czy wybranie wspólnie czytanej krok po kroku księgi. Owszem, czasem idzie gładko, czasem pod górkę. Dzieci wokół skaczą, kot miauczy, sąsiad remontuje, zmęczenie dniem jest odczuwalne. Ale najważniejsza jest jedność i wierność. I podglądanie rodzin, którym się udają takie spotkania ze Słowem. Często czytane w sobotę, w towarzystwie rysunków, wyklejanek i swobody rodzinnej wspólnie rozważane tematy z Ewangelii niedzielnej, albo w innej formie, którą rodzinnie lubimy. Wielbiciele planszówek docenią takie gry jak „Moc Słowa”, kinomani seriale „Bible series” czy „Chosen”, a dzieci spotkania online ze wspólnotami, które pamiętają także o duchowym wzroście najmłodszych.

Każdy z nas jest Świątynią Ducha, każdy w swoim czasie tej prawdy sercem doświadcza. Czas taki jak ten, obecny, to zaproszenie do szukania Boga. A nie trzeba szukać na drugim końcu świata. Jeśli On poprzez chrzest sprawia, że stajemy się Jego Dziećmi, to tym bardziej da się znaleźć w swoim Słowie.

 

Anna Koźlik

Anna Koźlik

Mgr teologii, doradca rodzinny, nauczyciel Instytutu Naturalnego Planowania Rodziny, założycielka strony Płodna.pl. Lubi mówić i pisać o małżeństwie, seksualności i teologii ciała.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Anna Koźlik
Anna
Koźlik
zobacz artykuly tego autora >

Dzień święty święcić

To jedna z większych bitew, jakie toczymy, czasami pięćdziesiąt dwa razy w roku.

Weronika Kostrzewa
Weronika
Kostrzewa
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

O świętowanie niedzieli trzeba dziś walczyć. Powodów do porażki nie brakuje. Nadmiar obowiązków, nieumiejętność odpoczywania, zbliżający się pracujący tydzień. To wszystko sprawia, że ten wyjątkowy dzień bywa przedłużeniem soboty albo staje się czasem przygotowań do poniedziałku. Kiedy po raz kolejny w niedzielny poranek podejmujemy próbę przeżycia dnia z Bogiem, z rodziną, w atmosferze świętowania, scenariusz się powtarza. Dlatego co sobotę o godzinie jedenastej na ekranie mojego telefonu pojawia się przypomnienie „JUTRO NIEDZIELA”.

 

Instrukcja obsługi

Ktoś odwiedzający nasz domu mógłby uznać, że zrobiliśmy z tej książki element dekoracji salonu. To oczywiście zrozumiałe, bo wydanie zachwyca. Jednak nie względy estetyczne są tu decydujące. „Jutro Niedziela” jest na wyciągnięcie ręki tam, gdzie zazwyczaj przebywamy. Nie daje o sobie zapomnieć, nawet gdy lenistwo, pomieszane z nadmiarem obowiązków, może stać się wymówką, by w tę sobotę lekturę sobie darować. Walka o świętowanie niedzieli zaczyna się już przy lekturze książki. Dobrze ten moment zaplanować wcześniej. Może zaraz po śniadaniu? W czasie drzemki dzieci? A może dla kogoś najlepszy będzie wieczór. Ważne, by był to czas, kiedy możemy zanurzyć się w treści książki.

 

Niedziela będzie dla… Niego i dla nas

Lektura tych kilku stron przypisanych konkretnej niedzieli daje nam poczucie, że jesteśmy gotowi. Stajemy się jak dzieci, które odczuwają radość oczekiwania na upragnione spotkanie. Wszystko dlatego, że ta książka daje przedsmak odświętności już w sobotę. Staramy się, by wszystko było gotowe. Nie z przymusu czy narzuconego rygoru, ale z wewnętrznej potrzeby zaczynamy pracować nad tym, by zanim nastanie niedziela, wszystkie zadania były wykonane, lekcje odrobione, obiad wymagał jedynie podgrzania (lub zamówienia), a „kościołowe” stroje czekały na wieszaku w pełnej gotowości. Chcemy w niedzielę wejść wolni, czyli zdolni do świętowania i radowania się, do poświęcania czasu najbliższym.

 

Odkrywanie Słowa

Jutro Niedziela nie tylko nas przygotowuje, wprowadza w nastrój świętowania, ale ubezpiecza na wypadek hałasujących w kościele dzieci, naszego złego samopoczucia, popsutych głośników czy średniej jakości kazania. Mimo wszystkich niesprzyjających czynników zewnętrznych i mimo naszych „wylogowań” w czasie Mszy świętej Słowo nam nie umknie, ono żyje w nas już od wczoraj, co ważne – przyjmujemy je z pełnym zrozumieniem. W zaciszu swojego domu poznajemy bowiem kontekst starotestamentalnych teksów, widzimy, jak łączą się one z Dobrą Nowiną. Prowadzeni przez autorów, odkrywamy to, co dotychczas dostrzegali jedynie wybitni bibliści. W naszym domu lekturze tej książki towarzyszą nierzadko okrzyki „aaaa, to o to chodziło!”. Tak rodzi się wielka fascynacja Słowem. Narzędzia i wiedza, w którą wyposażają nas autorzy, sprawia, że inaczej czytamy Pismo Święte. Taką wiedzą można oczywiście zabłysnąć w towarzystwie, ale warto ją też po prostu wykorzystać do lepszego zrozumienia codziennej lektury czytań i Ewangelii.

 

Odpoczywanie ze Słowem

Coraz częściej wakacyjne wyjazdy określamy mianem „ładowania baterii”. Urlopowe przerwy stały się dla nas niezbędne, by dobrze funkcjonować przez kilka kolejnych miesięcy. Wielkie szczęście katolików polega na tym, że Dzień Pański jest co siedem dni. Poważne zagrożenie kryje się w łatwości stracenia tego czasu odpoczynku, bliskości z Jezusem i rodziną. Odpoczywanie ze Słowem stawia w naszym życiu Eucharystię, a co za tym idzie – Boga, na pierwszym miejscu. Jest też czasem budowania relacji i nabrania sił na kolejne sześć dni pracy, a wszystko to w oparciu o Chrystusa. Odkrywajmy Słowo i odpoczywajmy ze Słowem. Dajmy sobie przypomnieć, że jutro niedziela.

 

Tekst jest wstępem do książki “Jutro Niedziela” na rok B

 

Weronika Kostrzewa

Weronika Kostrzewa

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Weronika Kostrzewa
Weronika
Kostrzewa
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap