Zatęsknić za Bogiem obecnym w Słowie

“Ta książka jest zaproszeniem do wnikania coraz głębiej i głębiej w istotę Słowa Bożego.” O poszukiwaniu Boga w Jego Słowie rozmawiamy z ks. Marcinem Kowalskim i ks. Przemysławem Śliwińskim, autorami książki “Jutro Niedziela”.

Zofia Świerczyńska
Zofia
Świerczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Zofia Świerczyńska: Z powodu pandemii wiele osób nie może uczestniczyć w niedzielnej Mszy świętej, w wielu diecezjach ogłoszona została dyspensa od uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii. Czy wnikliwa analiza Słowa Bożego i poszczególnych czytań może pomóc lepiej przeżyć niedzielę?

Ks. Marcin Kowalski: Paradoksalnie, chyba nie było jeszcze takiej okazji jak teraz, aby docenić uczestniczenie w liturgii i rolę Słowa Bożego w niej. Brak możliwości fizycznego udziału we Mszy św., w tym co się dokonuje w kościele przez ryty, gesty, na pewno ogołaca nas z bardzo istotnego elementu eucharystycznej duchowości. Rzeczywiście realnie coś tracimy w czasie tej pandemii. Równocześnie jednak możemy sobie uświadomić, jak stwierdził kiedyś Scott Hahn, do jakiego stopnia wszystko w Eucharystii oparte jest na Słowie Bożym. Ono nadaje jej sens i animuje, a więc odkryć je, to także dobrze przeżyć liturgię. W czasie pandemii, przeżywając Mszę św. w domu, mamy być może szczególną okazję, żeby Słowo Boże odnieść także do siebie. W przypowieści o ziarnie Jezus mówi, że aby Słowo wydało owoc, potrzeba zrozumienia (M 13,19.23). W języku greckim “zrozumieć” (syniemi) oznacza dosłownie  składać w całość różne elementy. Jest to operacja, która wymaga myślenia, czasu i po prostu siedzenia przy Słowie. “Jutro Niedziela” z pewnością pomaga nam złożyć w całość Słowo Boże i w ten sposób przeżyć spotkanie z Jezusem podczas niedzielnej Eucharystii, także tej przeżywanej w domu.

Ks. Przemysław Śliwiński: Fakt, że wielu katolików nie ma fizycznej możliwości uczestniczenia we Mszy świętej, przyjścia do kościoła, powoduje, że to jest czas doświadczenia pewnego rodzaju głodu Eucharystii. Oczywiście są transmisje, ale wszyscy pasterze Kościoła powtarzają, że to nie jest to samo. Online nie da się ani udzielić ani przyjąć Komunii Świętej i nie ma możliwości przyjęcia Ciała Chrystusa. Musimy być świadomi, że tego zostaliśmy pozbawieni. Zostaliśmy pozbawieni też pewnego rodzaju związków ze wspólnotą parafialną czy wspólnotą, z którą razem przeżywaliśmy Eucharystię. Natomiast to, co można ocalić, to jest właśnie Słowo Boże, to jest ta rzecz, która może w tym trudnym czasie pandemii być szczególnie doceniona, zarówno przez księży w ramach przygotowań do liturgii, jak i przez słuchacza.

 

Ten czas jest nam dany jako pewne zadanie…

Ks. Przemysław: Podczas pierwszej niewoli babilońskiej mieszkańcy Judy też zostali pozbawieni tego, co najbardziej kochali: ukochanego miasta, Jerozolimy, z którego zostali wygnani, oraz przepięknej Świątyni. Nawet jeśli była to miłość czysto zewnętrzna, nie związana z do końca ugruntowaną miłością do Boga, odczuli ból. Właśnie dlatego, że w sercach byli daleko, ten czas niewoli babilońskiej stał się pewnego rodzaju oczyszczaniem, rekolekcjami. To nie były rekolekcje w znaczeniu komfortowego “duchowego” urlopu w wygodnym ośrodku rekolekcyjnym. To był czas bardzo trudny, niewoli. Warto i ten czas, który mamy, odczytać jako pewnego rodzaju trudną próbę. Musimy odczuć głód, musimy wiedzieć za czym tęsknimy. To jest też pewna weryfikacja wartości poprzez odpowiedź na pytanie na ile moje dotychczasowe przywiązanie do Kościoła było czysto zewnętrzne, a na ile kryła się w nim prawdziwa wierność, więź z Bogiem.

Ks. Marcin: Prorok Amos mówi i o tym głodzie i wierności Słowu Bożemu w swojej księdze. W VIII w. przed Chrystusem, kiedy w królestwie Samarii bogatym bardzo dobrze się powodziło, Bóg postanowił w to powodzenie wkroczyć, zapowiadając, że ześle na Izrael pewien rodzaj głodu. Nie będzie to głód fizyczny, chleba lub wody, ale głód Słowa Bożego (Am 8,11). Izraelici przyzwyczaili się do Słowa  i traktowali je jako część swojego życia, nic sobie właściwie z niego nie robiąc i nie nawracając się. I właśnie wtedy Bóg zapowiada, że odsunie się od nich, ukryje. U Amosa i dalej u Ozeasza pojawia się obraz ludu, który ma wreszcie zatęsknić za Bogiem i jego Słowem, ma zacząć go szukać. 

Przypomina mi się tu historia rabina, którego synek przybiega do niego cały zapłakany. “Co się stało?” – zapytał stary rabin. “Bawiliśmy się w chowanego” – mówi  chłopiec – “w pewnym momencie tak dobrze się ukryłem, że przestali mnie szukać”. Wtedy rabin, także płacząc, odrzekł: “Widzisz, dokładnie tak jest z naszym Bogiem. On także ukrył się w tym świecie licząc na to, że będziemy Go szukać, a myśmy Go szukać przestali ”. To jest dobry trop – zatęsknić za obecnością Bożą w liturgii, zobaczyć ile straciliśmy bez fizycznej obecności w kościele i szukać bliskości Boga w jego Słowie. 

 

Tęsknota to pierwszy krok szukania Boga. Jakie są kolejne?

Ks. Marcin: Tęsknota prowadzi do szukania Boga, a szukanie Boga do jego Słowa. Amos zapisuje wołanie Pana “Szukajcie mnie (hebr. darasz), a żyć będziecie” (Am 5,4). Bóg mówi nam, by szukać Go właśnie w Słowie, bo tam się ukrywa. Od hebr. darasz, szukać, powstanie midrasz, opowiadanie lub tekst cały utkany z odniesień do Biblii. Jeśli gdzieś można Boga znaleźć, to właśnie w jego Słowie. Żydzi w swojej teologii mają mocne poczucie, że Słowo, Tora, są niemalże wcieleniem Pana. Dla nas Bóg stał się nie tylko Słowem, ale rzeczywiście także Ciałem. Jeśli jednak nie możemy “dotykać” Ciała Pana obecnego w eucharystycznym chlebie, to dotknijmy Go w Jego Słowie.

Ks. Przemysław: Z tęsknoty musi wypływać coś konkretnego. Jeśli tęsknotę zostawimy tylko na poziomie emocjonalnym, ona nie ma sensu. Tęsknota musi być aktywna i musi prowadzić ku jakiejś decyzji. Dla mnie niesamowitą rzeczywistością wypływającą z niewoli babilońskiej był powrót i odnowa całego życia społecznego oparta o Słowo. Zostało to opisane w księgach Ezdrasza i Nehemiasza. Sądzę, że nas czeka to samo. Wielu pasterzy też nam o tym mówi – nie ma powrotu do tego, co było. Pandemia i w ogóle cała obecna sytuacja w Polsce powoduje, że już nie możemy wrócić do starych bukłaków. Teraz musimy szukać nowych form, pozwolić sobie na reformę, głównie reformę serca. 

 

 

Poszukiwanie Boga w Słowie wymaga długiej i szczegółowej analizy – taką analizę znajdziemy w poszczególnych elementach książki “Jutro Niedziela”. Z jakich elementów składa się książka, czy warto przy lekturze książki sięgać do dodatkowych źródeł?

Ks. Przemysław: To zależy już od ciekawości, która zostanie pobudzona. Książka jest przygotowaniem do słuchania niedzielnej Liturgii Słowa. Na początku analizy każdego czytania, psalmu czy Ewangelii znajdują się trzy akapity wprowadzające, które wyjaśniają dlaczego jutro będziemy słuchać akurat tego konkretnego fragmentu, może z zupełnie nieznanej księgi o dziwnej nazwie, która nazywa się np. Księgą Syracydesa, Amosa albo Koheleta. Dostarczamy wiedzę o tej księdze, a także o kontekście dotyczącym fragmentu, który usłyszymy. I to jest pierwszy moment – pozwólmy się przygotować do słuchania w niedzielę poszczególnych czytań poprzez wyposażenie się w wiedzę.

Później z każdego z czytań wydobywamy najważniejsze cytaty, najmocniejsze słowa z tego czytania. Następnie “Translator”, w którym pokazujemy trudności związane z tłumaczeniem oryginalnego tekstu na język polski – bo czasem jest ono oczywiste, czasem wręcz błędne, czasem dostarcza kilka wersji i wybór jednej z nich np. dokonany przez autorów wydania polskiego Biblii, niekoniecznie jest tym jedynym. W translatorze pokazujemy także znaczeniowe ciekawostki w danej sytuacji. Jako przykład podam rozbudowany translator do pawłowego zdania “Czas jest krótki”, zawarty w analizie III niedzieli zwykłej (Krótka historia czasu).

Później jest “Biblijny insider”, do którego treści i swojej eksperckiej wiedzy dostarcza ks. Marcin. To już jest pewnego rodzaju egzegeza, pójście w głąb, dostarczenie wiedzy, która pokazuje jak bardzo to Słowo jest głębokie, zaskakujące, jak bardzo dostarcza odpowiedzi na różne pytania, jak łączy się z innymi fragmentami w Piśmie Świętym. W “Biblijnym insiderze” bardzo często wypisujemy sigla do innych fragmentów w Piśmie Świętym, które odwołują się do tej samej myśli. 

Potem jest sekcja “Zwróć uwagę” gdzie próbujemy pokazać, że czasem coś, co wydaje się nieistotne, jest właśnie odpowiedzią na podstawowe pytania. Przykładowo fragment z Drugiego Listu do Efezjan, kiedy św. Paweł mówi: “Żony, bądźcie poddane swoim mężom”. Ze względu na dzisiejsze czasy i kulturę, która jest bardzo “równościowa” ten tekst jest oskarżany o patriarchalizm, szowinizm. Tu tłumaczymy, że to jest niewłaściwa interpretacja – właściwe odczytanie tego tekstu burzy ten mit. Następnie są “Linki”, czyli te zdania, które warto odczytywać w świetle innych fragmentów Pisma Świętego, bo wtedy nabiorą najwłaściwszego znaczenia i sensu. Na końcu analizy jest “Sto słów”, które stanowi podsumowanie każdej z niedziel.

Ks. Marcin: Z perspektywy biblisty Jutro Niedziela to jest właściwie taka mała praca magisterska (śmiech). Ma wszystkie elementy jakie znajdujemy w pracach magisterskich pisanych metodą historyczno-krytyczną. Zaczynamy od rozpakowania warstwy historyczno-literackiej. Musimy wiedzieć, kiedy został napisany nasz tekst, w jakiej znajduje się księdze, czy i jak łączy się z innymi otaczającymi go fragmentami. Kolejna warstwa analityczna to translator, który odnosi się do oryginalnych języków biblijnych. Język hebrajski jest językiem surowym, językiem pustyni, w jednym słowie ukrywa się wiele obrazów i sensów; greka  jest precyzyjniejsza, to język filozofów i poetów, ona także jednak jest bardzo bogata w znaczenia. Staramy się choć niektóre z nich dla naszych czytelników wydobyć.  

Dalej mamy “Biblijny insider”, w którym, jak sama nazwa wskazuje, idziemy w głąb naszego tekstu. Ta część odpowiada biblijnej egzegezie. Dajemy tu odniesienie do tekstów żydowskich, literatury apokryficznej, Starego i Nowego Testamentu. Słowo żyje w Słowie, otacza się Słowem. Autorzy biblijni korzystali obficie z innych tekstów natchnionych Starego czy Nowego Testamentu, nigdy nie tworzyli z głowy, tylko i wyłącznie z inspiracji Ducha, ale byli także dobrymi czytelnikami pism świętych. Staramy się je wydobyć i rozjaśnić nimi analizowane teksty. Tu także włączamy przesłanie teologiczne i duchowe, do którego prowadzą nas analizy filologiczne i porównawcze. Wreszcie kończymy sekcją “Czy wiesz, że” albo “Zwróć uwagę”, dodając ciekawostki kulturowo-historyczne. Na końcu mamy jeszcze “Sto słów”, z którego cieszą się księża, bo to podsumowanie pokazuje, w jaki sposób wszystkie czytania liturgii układają się w spójną całość.

Ks. Przemysław: Przeprowadzamy analizę wszystkich czytań, nawet psalmu, ale nie zapominamy o tym, co jest naszym głównym celem – o myśli przewodniej, głównym temacie danej Liturgii Słowa. Pilnujemy przy tym prostego języka, prostych, bardzo konkretnych przekazów. Głębia znajduje się w treści zaprezentowanej w bardzo przejrzystej formie, co jest dużą zasługą wydawnictwa Stacja7 i wyjątkowej szaty graficznej książki. Ta książka – przepięknie wydana – jest zaproszeniem do wnikania coraz głębiej i głębiej w istotę Słowa Bożego.

Ks. Marcin: Jest to możliwe także dzięki atrakcyjnej formie graficznej tej publikacji. Nie bylibyśmy uczciwi, gdybyśmy nie podziękowali całej Stacji7 i zespołowi, który w tę książkę wkłada mnóstwo serca i swojego profesjonalizmu. Dwóch autorów, którzy mają coś do powiedzenia, to dopiero początek przygody i projektu, który realizuje cały zespół ludzi. Jego wsparcie, życzliwość i zdolności czuć na każdym kroku i jesteśmy za to Stacji7 szalenie wdzięczni.

 

 

Czym charakteryzują się czytania roku liturgicznego B, czego możemy spodziewać najnowszej publikacji?

Ks. Przemysław: Bardzo kocham rok B z tego powodu, że choć najczęściej jest w nim czytana Ewangelia według św. Marka, jest jeden mały wyjątek. Podczas wakacji przez sześć tygodni poddamy się lekturze jednego rozdziału Ewangelii według św. Jana. To szczególny, szósty rozdział, w którym jest mowa o Eucharystii. Najpierw Jezus dokonuje rozmnożenia chleba, a potem rozpoczyna mowę eucharystyczną, w której tłumaczy, że to On jest nową manną z nieba, On jest nowym chlebem i co więcej – tym chlebem z nieba jest Jego Ciało i że uczniowie mają je… spożywać. Co akapit, co niedziela, to bardziej zaskakujące i szokujące słowa Jezusa. To wszystko się dzieje przez sześć wakacyjnych niedziel roku B i kończy się dramatycznym momentem – ci wszyscy, którzy słuchali Jezusa na pustyni, zgromadzeni wokół niego, ci, którzy wcześniej byli przez Niego nasyceni – odchodzą od Niego. Została ich garstka. Jezus ich zapytał bardzo odważnie i szczerze: “Czy i wy chcecie odejść?”. A oni odpowiedzieli: “Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego”. Dramatyczny, ale też przepiękny szósty rozdział, który z jednej strony pokazuje tożsamość i misję Kościoła, misję Jezusa, i jest pewnego rodzaju wskazaniem dla nas, dla współczesnego Kościoła, że nigdy nie możemy zapominać o naszej tożsamości, nawet za taką cenę, że tłumy się od nas odwrócą.

Ks. Marcin: Mocne słowo, szczególnie na te czasy. Lubię rok B za kilka listów św. Pawła, które tam się pojawiają. Dużo mojej pracy naukowej poświęciłem Drugiemu Listowi do Koryntian. To piękne, mistyczny wręcz pismo Pawła. Apostoł mówi w nim o Jezusowej mocy w słabości, o noszeniu w sobie umierania Chrystusa, o zmartwychwstaniu, które jest jego horyzontem życia, horyzontem, w który się wpatruje. Jednocześnie ten list daje odpór różnego rodzaju fałszywym apostołom. Mówi o tym, że nie można być mistykiem, uczniem Jezusa, pasterzem bez krytycznego odnoszenia się do propozycji tego świata, czy nawet bez konfrontacji z innymi pasterzami.

Oprócz tego w roku B pojawiają się dwa listy, które są dla mnie odkryciem duchowym – List do Efezjan, który jest dość skomplikowany jeśli chodzi o grekę i przepiękny, jeśli chodzi o wizję Kościoła, oraz List do Hebrajczyków przedstawiający obraz Jezusa Arcykapłana, liturgii niebiańskiej, jaką sprawuje, wszystkich jego cech, które są cechami świętego, które my mamy naśladować. Ten list jest dla mnie kolosalnym odkryciem. Jest także List Jakuba, bardzo krótki, ale jakże piękny. I tu szczerze powiem, otoczywszy się komentarzami, staraliśmy się wyczytać najpiękniejsze rzeczy i włożyć je w Jutro Niedzielę, aby nasi czytelnicy mogli te najpiękniejsze wątki mieć w jednym miejscu. W Jutro Niedziela na rok B będziemy mieli zatem okazję dobrze poznać kilka listów, których zazwyczaj nie czytamy w naszej osobistej lekturze, bo skupiamy się często na Ewangeliach.

 

Czy czytelnicy dzielą się z księżmi spostrzeżeniami na temat książki, opowiadają w jaki sposób oni z niej korzystają, jak odkrywają Słowo Boże?

Ks. Marcin: Mamy bardzo dużo dobrych głosów od księży, którzy używają tej książki do przygotowywania kazań. Zresztą my sami korzystamy z Jutro Niedziela, aby się przygotować do niedzielnej homilii (śmiech). Ta książka jest nieskończonym źródłem inspiracji. Znam też wielu świeckich, którzy czytają Jutro Niedzielę, przygotowując się do niedzielnej Liturgii Słowa, szczególnie teraz, nie mając okazji fizycznie uczestniczyć w liturgii Kościoła. Otrzymujemy dużo ciepłych głosów, ale liczmy też na te krytyczne. Po wydaniu pierwszego tomu było dużo próśb o indeks, by móc szukać czytań, które pojawiają się także w ciągu tygodnia na Mszy świętej i w tomie na rok B taki indeks już się znajduje. Chętnie posłuchamy kolejnych uwag, które pomogą nam rozwinąć ten projekt.

Ks. Przemysław: Dla mnie osobiście dużym zaszczytem i tym, co mi pomogło w pracy nad drugim tomem był patronat Konferencji Episkopatu Polski i patronat naukowy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, to duże wsparcie. Dostawałem także bardzo dużo miłych słów, wielu księży osobiście dzwoniło z podziękowaniem. Spotykałem wiele osób i rodzin, które organizują w domach sobotnią liturgię przygotowującą do niedzieli, wspólnie czytając “Jutro niedzielę”. I wciąż robią to konsekwentnie.

 

Przed nami rok C, a później?

Ks. Przemysław: Jest duża potrzeba duszpasterska wynikająca z faktu, że czasem, nawet w niedzielę, wydarza się święto lub uroczystość, tak jak to było np. w tym roku, kiedy uroczystość Wszystkich Świętych wypadła właśnie w niedzielę. Podjęliśmy już decyzję i nawet są już przygotowane pierwsze odcinki do wydania książki omawiającej czytania z dni świątecznych i uroczystości. Co najważniejsze, będzie dobrze opracowane Boże Narodzenie i całe Triduum Paschalne razem z Wigilią Paschalną.

 

Dlaczego warto sięgnąć do książki?

Ks. Marcin: Książka poprzez bardzo prosty, a równocześnie nowoczesny język podaje najcenniejsze rzeczy, które pozwolą nam przeżyć głębię i spotkanie ze Słowem Bożym w niedzielę. Warto tam sięgnąć, by zobaczyć “mikst” dziennikarsko-biblijny, który służy naszemu duchowi, służy przeżyciu spotkania z Panem w Eucharystii.

Ks. Przemysław: Zachęcam zwłaszcza te osoby, które chcą poznać geniusz Słowa Bożego. Bardzo mi się spodobało pewne porównanie, usłyszałem je dziś i to powtórzę: “Jutro Niedziela” to analogowa aplikacja, a właściwie nawigacja po Słowie Bożym.

 

Zofia Świerczyńska

Zofia Świerczyńska

Dziennikarz, sekretarz redakcji portalu Stacja7. Pracowała w Sekcji Komunikacji Komitetu Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, agencji kreatywnej, swoje teksty publikowała także na łamach tygodników katolickich. Odpowiedzialna za projekty medialne i marketingowe.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Zofia Świerczyńska
Zofia
Świerczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Dzień święty święcić

To jedna z większych bitew, jakie toczymy, czasami pięćdziesiąt dwa razy w roku.

Weronika Kostrzewa
Weronika
Kostrzewa
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

O świętowanie niedzieli trzeba dziś walczyć. Powodów do porażki nie brakuje. Nadmiar obowiązków, nieumiejętność odpoczywania, zbliżający się pracujący tydzień. To wszystko sprawia, że ten wyjątkowy dzień bywa przedłużeniem soboty albo staje się czasem przygotowań do poniedziałku. Kiedy po raz kolejny w niedzielny poranek podejmujemy próbę przeżycia dnia z Bogiem, z rodziną, w atmosferze świętowania, scenariusz się powtarza. Dlatego co sobotę o godzinie jedenastej na ekranie mojego telefonu pojawia się przypomnienie „JUTRO NIEDZIELA”.

 

Instrukcja obsługi

Ktoś odwiedzający nasz domu mógłby uznać, że zrobiliśmy z tej książki element dekoracji salonu. To oczywiście zrozumiałe, bo wydanie zachwyca. Jednak nie względy estetyczne są tu decydujące. „Jutro Niedziela” jest na wyciągnięcie ręki tam, gdzie zazwyczaj przebywamy. Nie daje o sobie zapomnieć, nawet gdy lenistwo, pomieszane z nadmiarem obowiązków, może stać się wymówką, by w tę sobotę lekturę sobie darować. Walka o świętowanie niedzieli zaczyna się już przy lekturze książki. Dobrze ten moment zaplanować wcześniej. Może zaraz po śniadaniu? W czasie drzemki dzieci? A może dla kogoś najlepszy będzie wieczór. Ważne, by był to czas, kiedy możemy zanurzyć się w treści książki.

 

Niedziela będzie dla… Niego i dla nas

Lektura tych kilku stron przypisanych konkretnej niedzieli daje nam poczucie, że jesteśmy gotowi. Stajemy się jak dzieci, które odczuwają radość oczekiwania na upragnione spotkanie. Wszystko dlatego, że ta książka daje przedsmak odświętności już w sobotę. Staramy się, by wszystko było gotowe. Nie z przymusu czy narzuconego rygoru, ale z wewnętrznej potrzeby zaczynamy pracować nad tym, by zanim nastanie niedziela, wszystkie zadania były wykonane, lekcje odrobione, obiad wymagał jedynie podgrzania (lub zamówienia), a „kościołowe” stroje czekały na wieszaku w pełnej gotowości. Chcemy w niedzielę wejść wolni, czyli zdolni do świętowania i radowania się, do poświęcania czasu najbliższym.

 

Odkrywanie Słowa

Jutro Niedziela nie tylko nas przygotowuje, wprowadza w nastrój świętowania, ale ubezpiecza na wypadek hałasujących w kościele dzieci, naszego złego samopoczucia, popsutych głośników czy średniej jakości kazania. Mimo wszystkich niesprzyjających czynników zewnętrznych i mimo naszych „wylogowań” w czasie Mszy świętej Słowo nam nie umknie, ono żyje w nas już od wczoraj, co ważne – przyjmujemy je z pełnym zrozumieniem. W zaciszu swojego domu poznajemy bowiem kontekst starotestamentalnych teksów, widzimy, jak łączą się one z Dobrą Nowiną. Prowadzeni przez autorów, odkrywamy to, co dotychczas dostrzegali jedynie wybitni bibliści. W naszym domu lekturze tej książki towarzyszą nierzadko okrzyki „aaaa, to o to chodziło!”. Tak rodzi się wielka fascynacja Słowem. Narzędzia i wiedza, w którą wyposażają nas autorzy, sprawia, że inaczej czytamy Pismo Święte. Taką wiedzą można oczywiście zabłysnąć w towarzystwie, ale warto ją też po prostu wykorzystać do lepszego zrozumienia codziennej lektury czytań i Ewangelii.

 

Odpoczywanie ze Słowem

Coraz częściej wakacyjne wyjazdy określamy mianem „ładowania baterii”. Urlopowe przerwy stały się dla nas niezbędne, by dobrze funkcjonować przez kilka kolejnych miesięcy. Wielkie szczęście katolików polega na tym, że Dzień Pański jest co siedem dni. Poważne zagrożenie kryje się w łatwości stracenia tego czasu odpoczynku, bliskości z Jezusem i rodziną. Odpoczywanie ze Słowem stawia w naszym życiu Eucharystię, a co za tym idzie – Boga, na pierwszym miejscu. Jest też czasem budowania relacji i nabrania sił na kolejne sześć dni pracy, a wszystko to w oparciu o Chrystusa. Odkrywajmy Słowo i odpoczywajmy ze Słowem. Dajmy sobie przypomnieć, że jutro niedziela.

 

Tekst jest wstępem do książki “Jutro Niedziela” na rok B

 

Weronika Kostrzewa

Weronika Kostrzewa

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Weronika Kostrzewa
Weronika
Kostrzewa
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap