video-jav.net

1 listopada – Uroczystość Wszystkich Świętych

Znanych i anonimowych, dawnych i współczesnych świętych Kościół katolicki uroczyście wspomina 1 listopada. Uroczystość Wszystkich Świętych winna być jednym z najbardziej radosnych dni dla chrześcijan. W ciągu roku niemal każdego dnia przypada wspomnienie jednego lub kilku świętych znanych z imienia. Jednak ich liczba jest znacznie większa. Wiele osób doszło do świętości w zupełnym ukryciu.

Polub nas na Facebooku!

Uroczystość Wszystkich Świętych nie jest – wbrew spotykanym niekiedy opiniom – “Świętem Zmarłych” ale przypomina wszystkim wiernym o ich powołaniu do świętości. W odróżnieniu od tej uroczystości, następnego dnia – 2 listopada – wspomina się wszystkich wiernych zmarłych. Jest to dzień modlitwy za tych, którzy w czyśćcu przygotowują się do chwały nieba.

Dzień 1 listopada przypomina prawdę o powszechnym powołaniu do świętości. Każdy z wierzących, niezależnie od konkretnej drogi życia: małżeństwa, kapłaństwa czy życia konsekrowanego jest powołany do świętości. Tej pełni człowieczeństwa nie można osiągnąć własnymi siłami. Konieczna jest pomoc łaski Bożej, czyli dar życzliwości Boga. Ponieważ Stwórca powołuje do świętości wszystkich, także każdemu człowiekowi pomaga swą łaską. Teologia wskazuje, iż każdy otrzymał dar zbawienia, bo Jezus Chrystus złożył ofiarę za wszystkich ludzi. Od każdego z nas jednak zależy, w jakim stopniu przyjmie od Boga dar świętości.

Uroczystość Wszystkich Świętych zdecydowanie różni się od Dnia Zadusznego (wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych) przypadającego na 2 listopada. Uroczystość przypadająca na 1 listopada wyraża powszechne powołanie do świętości. Wskazuje na hojność Pana Boga i pogłębia nadzieję, że wszelkie rozstanie nie jest ostateczne, bo wszyscy są zaproszeni do domu Ojca. Razem jednak Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny przypominają prawdę o wspólnocie Kościoła, obejmującej świętych w niebie, pokutujących w czyśćcu i żyjących jeszcze na ziemi. Wśród tych trzech stanów Kościoła dokonuje się, poprzez modlitwę, pamięć czy ofiarę, ciągła wymiana dóbr duchowych. W tej łączności (komunii) wyraża się świętych obcowanie.

Wspomnienie wszystkich świętych ma źródło w kulcie męczenników. W rocznicę śmierci, która dla chrześcijan jest dniem narodzin dla nieba, odprawiano na grobach męczenników Eucharystię i czytano opisy męczeństwa. Pamięć o tych, którzy krwią potwierdzili swoją wiarę, była w pierwszych gminach chrześcijańskich pieczołowicie przechowywana. Każda z lokalnych wspólnot posiadała spis swoich męczenników, którzy przez sam fakt męczeństwa stawali się bliskimi Chrystusa, dlatego ich wstawiennictwo nabierało szczególnej mocy. Stopniowo do tych list dopisywano imiona nie tylko męczenników, ale też innych osób odznaczających się szczególną świętością. Pierwszym świętym spoza grona męczenników był zmarły w 397 r. biskup Marcin z Tours.

Początki święta sięgają IV w. W Antiochii czczono wtedy pamięć o wielu bezimiennych męczennikach, których wspominano w niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego. W Rzymie w VII wieku papież Bonifacy IV poświecił dawny Panteon i uczynił go kościołem ku czci Bogurodzicy oraz wszystkich Męczenników. Polecił przy tej okazji umieścić tam kamienie przywiezione z katakumb chrześcijańskich męczenników. Historycy przekazują, iż przywieziono wtedy aż 28 pełnych wozów. Z rocznicą tych wydarzeń związane było rzymskie święto Wszystkich Świętych. Czczono wtedy jedynie Maryję i męczenników. W późniejszych wiekach dołączono kult “wszystkich doskonałych Sprawiedliwych”. Obchody przeniesiono z 13 maja na 1 listopada. Powodem były prawdopodobnie trudności z wyżywieniem rzesz pielgrzymów przybywających do Rzymu na wiosnę.

Listopadowa data była już znana w Irlandii oraz Anglii a od VIII w. rozprzestrzeniło się w całej Europie. Po ostatniej reformie liturgii teologowie podkreślają, że “uroczystość obejmuje nie tylko świętych kanonizowanych, ale wszystkich zmarłych, którzy osiągnęli doskonałość, a zatem także zmarłych krewnych i przyjaciół”.


mlk, mp / Warszawa (KAI)

 

ROZMOWY

Odpusty: Lepiej pomóc trochę niż wcale

Czym są odpusty? Czy można ofiarować je za konkretnego zmarłego? Ile można ich “zdobyć” za samego siebie? Na te i inne pytania odpowiada ks. Dominik Ostrowski.

ks. Dominik Ostrowski
ks. Dominik
Ostrowski
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Mamy ciągle problem z rozumieniem odpustów. Co to jest ta wina i kara, która jest usuwana? Jak rozpoznać, że uzyskaliśmy odpust?

Po kolei. Przede wszystkim warto sobie uświadomić, że jeśli Kościół nie podaje odpowiedzi na wszystkie kwestie lub nie wyjaśnia ich szczegółowo, to może to oznaczać, że po prostu nie chce danej sprawy wyjaśniać szczegółowo, bo pewne rzeczy pozostają w przestrzeni misterium. Kościół wyjaśnia tyle, ile wie i tego się trzymajmy. No i trzeba też pamiętać o zasadzie: jeśli ja czegoś nie rozumiem, to nie od razu oznacza, że to coś jest głupie.

Co zatem o odpustach musimy wiedzieć?

Św. Paweł VI, papież, w poświęconej tej kwestii konstytucji apostolskiej z 1967 r. “Indulgentiarum doctrina” nazywa odpust “darowaniem wobec Boga kary doczesnej za grzechy, zgładzone już co do winy. Dostępuje go chrześcijanin odpowiednio usposobiony i pod pewnymi, określonymi warunkami za pośrednictwem Kościoła, który jako szafarz owoców odkupienia rozdaje i prawomocnie przydziela zadośćuczynienia ze skarbca zasług Chrystusa i Świętych”.

Spróbujmy więc wyjaśnić, czym jest owa kara doczesna, która jest darowana wskutek odpustu.

Z winą i karą jest trochę jak z krzywdą i jej skutkami. Gdy stłukę sąsiadowi wazon, mogę go przeprosić i uzyskać jego przebaczenie, ale wazon nadal będzie zniszczony. Muszę go odkupić. To samo z naszymi grzechami, wszystkie niosą jakieś złe konsekwencje, które pozostają nawet pomimo odpuszczenia ich w sakramencie spowiedzi świętej. Niektóre skutki grzechu da naprawić – i do tego jesteśmy zobowiązani, z niektórymi może być problem. Zwłaszcza, jeśli ktoś umiera choć nie zdążył zadośćuczynić za swoje grzechy. Wyjaśnijmy jeszcze, że winę gładzi Bóg, a karę może darować lub skrócić Kościół (który jest – pamiętajmy – Ciałem Chrystusa, gdzie Głową jest Syn Boży, a resztą ciała – ludzie).

I odpust zupełny gładzi od razu wszystkie te kary?

Kościół nie mówi wyraźnie, czy wszystkie, ale skoro nie mówi, to zakładamy, że tak. Możemy więc założyć, wierząc w Boże Miłosierdzie i we władzę duchową Kościoła, że jeden odpust zupełny może jednemu zmarłemu wymazać wszystkie jego kary. Może to być szokujące, ktoś może mówić “handlowanie duchowe”, niech mówi. Wolę skorzystać niż się zdziwić się kiedyś, że w swojej “mądrości” zaprzepaściłem tak genialną możliwość. Zwłaszcza że Kościół WYRAŹNIE zachęca: “róbcie to”. Więc róbmy. Chociaż warto przypomnieć: nie ma przymusu, Kościół nie stawia tej sprawy na ostrzu noża.

Czy taki odpust można ofiarowywać za konkretną osobę, na przykład za naszą zmarłą babcię, mamę czy wujka?

Tutaj znowu nie ma w nauce Kościoła konkretnej odpowiedzi, ale skoro nie ma wskazówki, że można taki odpust “dedykować” imiennie, to raczej nie powinno się tego robić. Choć ze względów emocjonalnych zrozumiałe jest, że takie konkretne intencje wzbudzamy, to trzeba pamiętać, że Kościół ma wolność udzielania darów duchowych zgodnie z wolą Boga i potrzebą, która jest ponad nami. Zresztą pamiętajmy, że uzyskując odpust, zdobywamy dobro dla Kościoła, którym Kościół będzie dysponował. Trochę jak ofiarodawca, który wspiera fundację i nie wskazuje do kogo konkretnie ma być skierowana pomoc. Skoro Kościół pozwala nam ofiarowywać odpusty “za zmarłych”, to po prostu to robimy. Dostaną je ci, którzy według Pana Boga ich potrzebują. Gdybyśmy to my decydowali, mogłoby się zdarzyć, że ofiarowujemy odpust za kogoś, kto go nie potrzebuje (bo już jest zbawiony, albo niestety potępiony). Ten styl myślenia propagował św. Ludwik de Montfort, który uczył naśladowców Maryi składać w jej ręce “nawet wartość dobrych moich uczynków, przeszłych, obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku”. Zarządzanie owocami naszych dobrych uczynków, naszych ofiarowanych odpustów, zostawiamy Panu Bogu (można to uczynić przez ręce Matki Bożej, zachęcam). Bóg najlepiej wie, kto ich najpierw potrzebuje.

Trochę jak z krwiodawstwem: oddaję krew, która trafia do ogólnej puli i w pierwszej kolejności dostają ją ci najbardziej potrzebujący, a nie wyłącznie moja babcia Janina…

Dobre porównanie, choć pewnie tylko w przypadku ogólnych zasad krwiodawstwa. Można przecież ofiarować krew konkretnie choremu znanemu z imienia i rzeczywiście on ją dostanie. Z odpustami jest trochę inaczej. Chyba że Kościół wypowie się w tej kwestii wyraźnie – na razie tego nie uczynił. Pozostaje zdobywać odpusty “anonimowo”.

Wróćmy do odpustów. Czym są odpusty cząstkowe?

Kościół naucza, że odpust jest cząstkowy albo zupełny, zależnie od tego, czy uwalnia od kary doczesnej należnej za grzechy w części czy w całości. Znowu oczywiście nie wiemy do końca, jak to działa, ale to że nie wiemy, nie oznacza, że mamy dać sobie z tym spokój. Byłoby niemiło dowiedzieć się po drugiej stronie życia, że zawaliliśmy tak łatwą a ważną rzecz.
Odpust cząstkowy to bardzo ważna sprawa, niedoceniana dziś w codzienności chrześcijańskiej. Zwróćmy uwagę, że ludzie najczęściej “zbierają” odpusty zupełne, a cząstkowe uważają za niewarte uwagi. A to błąd, bo zważywszy na warunki zwykłe, jakimi obwarowane są odpusty zupełne, zwłaszcza ten o nieprzywiązaniu do jakiegokolwiek grzechu nawet lekkiego – odpust zupełny trudno wielu ludziom uzyskać. Natomiast odpust cząstkowy jest łatwy: nie ma tutaj głównej przeszkody, jaką jest warunek wolności od przywiązania do grzechu lekkiego.

Wystarczy mieć jakiś nałóg, czy przywiązanie do grzechu, którego sobie nie uświadamiamy i już odpustu zupełnego nie będzie…

Będzie on wtedy cząstkowy, co nie jest żadną tragedią. Tymczasem odpust cząstkowy można uzyskać o wiele częściej i pod łatwiejszymi warunkami. Na przykład pobożnie robiąc znak krzyża świętego, odmawiając akt strzelisty w trudach życia, przychodząc z pomocą potrzebującym. Wystarczy zapragnąć wtedy odpustu cząstkowego i on już jest! Nie trzeba nawet wypełniać innych warunków (spowiedź, Komunia, modlitwa w intencjach papieskich – jak widzimy w “Wykazie odpustów” nr 7, s. 125), ale oczywiście trzeba być w stanie łaski uświęcającej, bo tylko w tym stanie w ogóle można uzyskiwać odpusty. Trzeba z tego korzystać, zwłaszcza w odniesieniu do zmarłych, a nie bazować wyłącznie na odpustach zupełnych i może nawet się zniechęcać. Lepiej pomóc trochę niż wcale. To tak jak pomóc komuś w górach: ta osoba będzie wdzięczna za poniesienie plecaka, nie mając pretensji, że nie została wniesiona na szczyt. Dlatego ja “zbieram” odpusty cząstkowe. Gdy na przykład jadę samochodem i mijam przy drodze krzyż upamiętniający wypadek, zawsze robię znak krzyża ofiarowując uzyskany tak odpust cząstkowy w intencji zmarłych (tak naprawdę przekazuję go dalej przez ręce Maryi, ale to mój prywatny wybór). Także najnowszy kościelny “Wykaz odpustów” z 2006 r. najpierw wymienia odpusty cząstkowe, dopiero na koniec wspominając o zupełnych. Jakby Kościół chciał przypomnieć: korzystajcie z odpustów cząstkowych!

Patrzę na tę listę warunków odpustów cząstkowych i rzeczywiście są tu bardzo proste rzeczy, np. odmówienie “Pod Twoją obronę”, “Aniele Boży..”, wysłuchanie kazania… Biorąc jeszcze pod uwagę długą listę okoliczności pozwalających na uzyskanie odpustu zupełnego, widzimy, że Kościół daje tych okazji bardzo dużo. Dlaczego aż tak dużo?

To wynika z historii odpustów, ale papież Paweł VI zaznaczał, że chodzi jakby o wypełnienie świata dobrem, ponieważ każdy czyn odpustowy powoduje wzrost miłości w świecie. Rozsądek wiary powie: ludzie, korzystajcie z odpustów! Niekorzystanie z nich, skoro o nie tak łatwo, zwłaszcza w intencji osób zmarłych, to wielka głupota. Zdobywajmy je dla nich jak się tylko da!

Teraz będzie dodatkowa okazja związana z oktawą uroczystości Wszystkich Świętych. Przypomnijmy podstawowe warunki.

Odpust zupełny składa się z 3 “składników”. Po pierwsze: “dzieło odpustowe” czyli konkretna rzecz, która charakteryzuje ten właśnie odpust (np. modlitewne nawiedzenie cmentarza); ten warunek musi być spełniony w dniu odpustu. Po drugie: grupa 3 “podskładników”: spowiedź (z intencją odpustową), Komunia i modlitwa w intencjach papieskich; te czynności można wykonać w innym dniu, ale niezbyt odległym, mówi się o 2 tygodniach. Po trzecie (zasada generalna): wykluczenie przywiązania do wszelkiego grzechu, także powszedniego.
A więc jeśli chcemy w tych dniach uzyskać dla zmarłych (bezimiennie) odpust zupełny, to czynem odpustowym będzie pobożne nawiedzenie cmentarza i modlitwa (choćby w myślach) za zmarłych. Do uzyskania jednego odpustu wymagana jest jedna Komunia św. i jedna modlitwa w int. papieskich. Czyli żeby uzyskać codziennie od 1 do 8 listopada odpusty zupełne, każdy z nich musi być “opatrzony” oddzielną Komunią św. i modlitwą w int. papieskich. Spowiedź może być jedna dla wielu odpustów. Komunię “załączoną” do tych dzieł odpustowych można przyjmować przez “wiele dni” (jak mówi “Wykaz odpustów”), ale niezbyt wiele – dodają prawnicy kościelni – ok. 2 tygodni przed i 2 tygodni po.

Ile dziennie odpustów zupełnych możemy za zmarłych ofiarować?

Jeden. Kolejny będzie cząstkowy.

Aby więc uzyskać w “oktawie” Wszystkich Świętych 8 odpustów zupełnych za zmarłych powinniśmy…

… codziennie nawiedzić pobożnie cmentarz z modlitwą za zmarłych; być niedługo po spowiedzi lub niedługo przed spowiedzią (2 tygodnie); przyjąć 8 razy Komunię św. (nie musi być w “oktawie”), oraz 8 razy pomodlić się w intencjach, w których modli się Ojciec Święty. Na przykład poprzez odmówienie Ojcze nasz i Zdrowaś Mario.

A jeśli czujemy, że daleko nam do nieprzywiązania do grzechu?

To nie zwalniajmy się z prawa do uzyskiwania odpustu cząstkowego! Można go zdobyć już za odwiedzenie cmentarza i modlitwę za zmarłych. Na to z naszej strony liczą przede wszystkim ci, których groby odwiedzimy w pierwszych dniach listopada. Nic im nie przyjdzie z tego, że postawimy im kwiatek, znicz, wymieciemy liście – oni gdyby mogli, to by wołali o jedno “Zdrowaś”, o choćby jeden cząstkowy odpust. Przecież po śmierci są już bezradni, tylko nasza modlitwa może im pomóc. To jest prawdziwy Kościół cierpiący.

 

Rozmawiała Anna Druś

ks. Dominik Ostrowski

ks. Dominik Ostrowski

liturgista, wykładowca akademicki i konsultor Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Konferencji Episkopatu Polski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Dominik Ostrowski
ks. Dominik
Ostrowski
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >