Nasze projekty

Tomasz Terlikowski: Scenariusz irlandzki w praktyce

Od rozliczenia tej sprawy nie ma ucieczki. Po pierwsze, jeśli my tego nie zrobimy, to zrobią to za nas inni. Po drugie Ewangelia nie pozostawia wątpliwości: człowiek wiary musi być po stronie ofiar a nie dobra instytucji

Reklama

Nie znoszę, gdy ktoś mówi mi: „a nie mówiłem”. To jedno z najgorszych sformułowań, jakich można użyć w rozmowie. Ale tym razem nie mogę nie powiedzieć: a nie mówiłem. Kilkanaście lat temu, jeszcze w poprzedniej dekadzie, napisałem tekst do „Dziennika”, w którym ostrzegałem, że jeśli Kościół nie rozliczy się sam, i to w sposób publiczny, ze skandali seksualnych i pedofilskich, jeśli nie podejmie pracy w tej kwestii, to bez wątpienia zrobią to za niego liberalne media. Tylko, że wtedy nie będzie zmiłuj.

Wcześniej, gdy trwała jeszcze debata nad lustracją w Kościele pisałem, że tak jak zostanie załatwiona ta sprawa, tak samo załatwiona zostanie w przyszłości kwestia molestowania dzieci i młodzieży (a także bezbronnych dorosłych, na przykład kleryków czy sióstr zakonnych). I to się dokładnie sprawdziło. Tak jak nie załatwiono sprawy lustracji, tak nie załatwiono sprawy skandali seksualnych. A teraz wszyscy narzekają (a czasem pomstują), że zajęły się tym liberalne media.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

Reklama
Reklama

Aneta Liberacka: „Tylko nie mów nikomu”. Prawda tak bardzo boli

 

Reklama
Reklama

Czas jednak zrozumieć, że teraz, gdy dziennikarze poczuli już trop, zobaczyli, że temat – posługując się dziennikarskich żargonem – „żre”, gdy pierwsze ofiary pokazały swoje twarze nie będzie już żadnej taryfy ulgowej. Kolejne materiały będą ujawniane, kolejne ofiary będą decydowały się mówić, kolejne sprawy będą ujawniane. Każdy nieroztropny komentarz hierarchy, każde lekceważenie problemu będzie nagłaśniane i przedstawiane jako dowód w sprawie. I trzeba mieć tego świadomość. Od rozliczenia tej sprawy nie ma ucieczki. A nie ma jej z przynajmniej dwóch powodów. Pierwszy jest pragmatyczny. Jeśli my tego nie zrobimy, to zrobią to za nas liberalne i antykatolickie niekiedy media, które przy okazji zrealizują scenariusz irlandzki. Powód drugi jest zaś religijny. Ewangelia nie pozostawia wątpliwości, że człowiek wiary musi być po stronie ofiar, a nie dobra instytucji. Tak się bowiem składa, że to nie człowiek jest dla szabatu, ale szabat dla człowieka.

 

Reakcja, aby była odpowiednia, wymaga jednak adekwatnej diagnozy przyczyn. A ta znajduje się zarówno w tekstach papieża Franciszka, jak i papieża emeryta Benedykta XVI. Pierwszym problemem, doskonale widocznym w Polsce, jest klerykalizm i bizantynizm. Wielu polskim katolikom nie mieści się w głowie, że ksiądz jest takim samym człowiekiem jak oni, i nie tylko może grzeszyć, ale też popełniać przestępstwa, a gdy to zrobi, to musi zostać za nie ukarany. Biskup, a to jeszcze trudniej niektórym zrozumieć, także nie odpowiada tylko przed Bogiem i papieżem, ale też przed wiernymi. My także mamy prawo wiedzieć, analizować, a czasem domagać się reakcji.

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

Marcin Makowski: Ten film musi wywołać trzęsienie ziemi w episkopacie

Ewangelia nie pozostawia wątpliwości, że człowiek wiary musi być po stronie ofiar, a nie dobra instytucji.

Drugim nie mniej istotnym problemem są powiązania homolobby. Nie, nie twierdzę, że one wyjaśniają wszystko, czy że skandale seksualne w Kościele mają wyłącznie charakter homoseksualny, czy tym bardziej, że każdy homoseksualista jest pedofilem. To teza absurdalna i nieprawdziwa. Ale… to właśnie ich istnienie sprawia, że pewne kwestie trudniej są ujawniane. Dlaczego? Dlatego, że w miejscach, gdzie homolobby jest silne, istnieje naturalna skłonność do ukrywania i krycia nieodpowiednich zachowań seksualnych. I niestety dotyczy to nie tylko tych, które są nieodpowiednie z punktu widzenia moralności czy prawa kanonicznego, ale także tych nieodpowiednich z perspektywy prawa karnego. Wprost pisze o tym zarówno Benedykt XVI, jak i działacz gejowski Frédéric Martel autor książki „Sodoma” (pełnej pomówienie, ale akurat ten jej wątek jest bardzo interesująco uzasadniony).

Mamy prawo wiedzieć, analizować, a czasem domagać się reakcji.

Załatwienie obu tych spraw, a także wprowadzenie w życie zapisów przygotowanych w Watykanie to jedyna droga. Innej Kościół w Polsce nie ma. No chyba, że chce powtórzyć scenariusz z Irlandii. On nie jest nieuchronny, ale coraz bardziej prawdopodobny.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę