TYLKO NIE MÓW NIKOMU

Tomasz Terlikowski: Scenariusz irlandzki w praktyce

Od rozliczenia tej sprawy nie ma ucieczki. Po pierwsze, jeśli my tego nie zrobimy, to zrobią to za nas inni. Po drugie Ewangelia nie pozostawia wątpliwości: człowiek wiary musi być po stronie ofiar a nie dobra instytucji

Tomasz P. Terlikowski
Tomasz P.
Terlikowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tomasz Terlikowski: Scenariusz irlandzki w praktyce
Od rozliczenia tej sprawy nie ma ucieczki. Po pierwsze, jeśli my tego nie zrobimy, to zrobią to za nas inni. Po drugie Ewangelia nie pozostawia wątpliwości: człowiek wiary musi być po stronie ofiar a nie dobra instytucji

Nie znoszę, gdy ktoś mówi mi: „a nie mówiłem”. To jedno z najgorszych sformułowań, jakich można użyć w rozmowie. Ale tym razem nie mogę nie powiedzieć: a nie mówiłem. Kilkanaście lat temu, jeszcze w poprzedniej dekadzie, napisałem tekst do „Dziennika”, w którym ostrzegałem, że jeśli Kościół nie rozliczy się sam, i to w sposób publiczny, ze skandali seksualnych i pedofilskich, jeśli nie podejmie pracy w tej kwestii, to bez wątpienia zrobią to za niego liberalne media. Tylko, że wtedy nie będzie zmiłuj.

Wcześniej, gdy trwała jeszcze debata nad lustracją w Kościele pisałem, że tak jak zostanie załatwiona ta sprawa, tak samo załatwiona zostanie w przyszłości kwestia molestowania dzieci i młodzieży (a także bezbronnych dorosłych, na przykład kleryków czy sióstr zakonnych). I to się dokładnie sprawdziło. Tak jak nie załatwiono sprawy lustracji, tak nie załatwiono sprawy skandali seksualnych. A teraz wszyscy narzekają (a czasem pomstują), że zajęły się tym liberalne media.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Czas jednak zrozumieć, że teraz, gdy dziennikarze poczuli już trop, zobaczyli, że temat – posługując się dziennikarskich żargonem – „żre”, gdy pierwsze ofiary pokazały swoje twarze nie będzie już żadnej taryfy ulgowej. Kolejne materiały będą ujawniane, kolejne ofiary będą decydowały się mówić, kolejne sprawy będą ujawniane. Każdy nieroztropny komentarz hierarchy, każde lekceważenie problemu będzie nagłaśniane i przedstawiane jako dowód w sprawie. I trzeba mieć tego świadomość. Od rozliczenia tej sprawy nie ma ucieczki. A nie ma jej z przynajmniej dwóch powodów. Pierwszy jest pragmatyczny. Jeśli my tego nie zrobimy, to zrobią to za nas liberalne i antykatolickie niekiedy media, które przy okazji zrealizują scenariusz irlandzki. Powód drugi jest zaś religijny. Ewangelia nie pozostawia wątpliwości, że człowiek wiary musi być po stronie ofiar, a nie dobra instytucji. Tak się bowiem składa, że to nie człowiek jest dla szabatu, ale szabat dla człowieka.

Reakcja, aby była odpowiednia, wymaga jednak adekwatnej diagnozy przyczyn. A ta znajduje się zarówno w tekstach papieża Franciszka, jak i papieża emeryta Benedykta XVI. Pierwszym problemem, doskonale widocznym w Polsce, jest klerykalizm i bizantynizm. Wielu polskim katolikom nie mieści się w głowie, że ksiądz jest takim samym człowiekiem jak oni, i nie tylko może grzeszyć, ale też popełniać przestępstwa, a gdy to zrobi, to musi zostać za nie ukarany. Biskup, a to jeszcze trudniej niektórym zrozumieć, także nie odpowiada tylko przed Bogiem i papieżem, ale też przed wiernymi. My także mamy prawo wiedzieć, analizować, a czasem domagać się reakcji.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Ewangelia nie pozostawia wątpliwości, że człowiek wiary musi być po stronie ofiar, a nie dobra instytucji.

Drugim nie mniej istotnym problemem są powiązania homolobby. Nie, nie twierdzę, że one wyjaśniają wszystko, czy że skandale seksualne w Kościele mają wyłącznie charakter homoseksualny, czy tym bardziej, że każdy homoseksualista jest pedofilem. To teza absurdalna i nieprawdziwa. Ale… to właśnie ich istnienie sprawia, że pewne kwestie trudniej są ujawniane. Dlaczego? Dlatego, że w miejscach, gdzie homolobby jest silne, istnieje naturalna skłonność do ukrywania i krycia nieodpowiednich zachowań seksualnych. I niestety dotyczy to nie tylko tych, które są nieodpowiednie z punktu widzenia moralności czy prawa kanonicznego, ale także tych nieodpowiednich z perspektywy prawa karnego. Wprost pisze o tym zarówno Benedykt XVI, jak i działacz gejowski Frédéric Martel autor książki „Sodoma” (pełnej pomówienie, ale akurat ten jej wątek jest bardzo interesująco uzasadniony).

 

Mamy prawo wiedzieć, analizować, a czasem domagać się reakcji.

Załatwienie obu tych spraw, a także wprowadzenie w życie zapisów przygotowanych w Watykanie to jedyna droga. Innej Kościół w Polsce nie ma. No chyba, że chce powtórzyć scenariusz z Irlandii. On nie jest nieuchronny, ale coraz bardziej prawdopodobny.

 

 

 

Tomasz P. Terlikowski

Tomasz P. Terlikowski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz P. Terlikowski
Tomasz P.
Terlikowski
zobacz artykuly tego autora >

Efekt Sekielskiego w telefonie zaufania “Zranieni w Kościele”

Telefon zaufania “Zranieni w Kościele” działa dopiero 8 tygodni i już pomaga ok. 20 ofiarom duchownych. Dyżur we wtorek 14 maja był pierwszym po emisji filmu T. Sekielskiego i bardziej niż zwykle obfitował w telefony.

Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Efekt Sekielskiego w telefonie zaufania “Zranieni w Kościele”
Telefon zaufania “Zranieni w Kościele” działa dopiero 8 tygodni i już pomaga ok. 20 ofiarom duchownych. Dyżur we wtorek 14 maja był pierwszym po emisji filmu T. Sekielskiego i bardziej niż zwykle obfitował w telefony.

Podczas wczorajszego dyżuru psychologów “Zranieni w Kościele” telefon odezwał się 9 razy – to niemal trzykrotnie częściej niż zwykle. – Zgłoszono 7 nowych spraw – mówi Marta Titaniec, współinicjatorka Zranionych w Kościele.

„Zranieni w Kościele” to inicjatywa Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie, Laboratorium „Więzi” i Fundacji Pomocy Psychologicznej Pracownia Dialogu. Współpracujemy ze specjalistycznymi instytucjami: Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii Ignatianum, Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę, Fundacją Stop Przedawnieniu oraz z wybranymi psychologami, terapeutami, duszpasterzami i prawnikami. Jak podkreślają, działają “na własną odpowiedzialność, ale w porozumieniu z biskupami obu diecezji warszawskich oraz z innymi pasterzami Kościoła”.
Dotychczas odbyło się 9 dyżurów, ponieważ telefon działa tylko we wtorki w godzinach 19-22. Do tej pory wolontariusze spędzili zatem 27 godzin przy słuchawce czekając przede wszystkim na ofiary czynów pedofilskich kapłanów, ale również na wszystkie inne osoby “zranione w Kościele”, które często chętnie otworzą się przed świeckim, niż przed innym księdzem.
Po pierwszym “piku”, związanym z uruchomieniem dyżuru i jednocześnie przed publikacją filmu braci Sekielskich “Tylko nie mów nikomu” liczba telefonów na dyżur wynosiła średnio 3-4. Po filmie było ich 9. Każda rozmowa trwa średnio 30-40 minut.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Dzwonią do nas ludzie z różnych części Polski. Najczęściej kobiety. Najczęściej ze sprawami przedawnionymi z punktu widzenia prawa państwowego, więc naszą rolą jest pomóc w skierowaniu ich do władz kościelnych, gdzie będą dalej badane. Najświeższa zgłoszona nam sprawa dotyczy czynów sprzed 4 lat – mówi Marta Titaniec.
Rozmowy są niespieszne, ponieważ dla większości dzwoniących ofiar to pierwsza kiedykolwiek rozmowa na temat ich trudnych doświadczeń, pierwsza możliwość wygadania się. Czasem ten telefon bywa początkiem rozpoczęcia terapii, udania się po pomoc specjalisty, czasem jest początkiem pomocy prawnej, czasem po prostu wsparciem w sprawie już zgłoszonej i rozpatrywanej w Kościele.
Najważniejsze dla nich to być wysłuchanym. Czujemy, że robimy właśnie to, do czego w kontekście pedofilii duchownych zachęcił Franciszek: tracimy czas dla ofiar. To bardzo ważne – mówi Marta Titaniec.
Przyznaje, że uczestnictwo w dyżurach jasno pokazało jej, jak wielka jest potrzeba takiego telefonu, możliwości rozmawiania ze świeckimi, z kobietami. To pozwala pokonać wstępną barierę, bo dla większości ofiar najtrudniej jest zacząć mówić o tym, co ich spotkało. Co konsultanci robią dalej po telefonach?
Reagujemy zgodnie z tym, czego od nas oczekują dzwoniący. Czasem pośredniczymy w kontakcie z prawnikiem, czasem pomagamy przygotować się do spotkania z delegatem biskupa, czasem po prostu wysłuchujemy – relacjonuje Marta Titaniec.
Przyznaje, że część sprawców ujawnianych w tych rozmowach już jest zgłoszona władzom kościelnym, ale większość to sprawy zupełnie nowe, których sprawcy są nadal czynnymi kapłanami.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Telefon “Zranieni w Kościele” nr 800 280 900 działa całkowicie bezpłatnie. Wolontariusze i specjaliści go współtworzący nie pobierają z tego tytułu wynagrodzenia. Podkreślają jednak, że dotychczasowe doświadczenie wskazuje na wielką potrzebę tej inicjatywy i na jej rozwój. – Chcielibyśmy móc płacić naszym terapeutom i konsultantom, dlatego już zaczęliśmy szukać jakiegoś finansowania – mówi Marta Titaniec.

Ich działalność można wesprzeć dobrowolnymi ofiarami:
Klub Inteligencji Katolickiej
ul. Freta 20/24 A
00-227 Warszawa
nr konta:
15 1560 0013 2000 1706 4454 5708
tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe – „Zranieni w Kościele”
(darowizny mogą być odliczane od dochodu w rozliczeniu podatkowym)

Więcej informacji znajduje się na stronie https://zranieni.info/

 

 

 

Ania Drus

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >