Efekt Sekielskiego w telefonie zaufania “Zranieni w Kościele”

Telefon zaufania “Zranieni w Kościele” działa dopiero 8 tygodni i już pomaga ok. 20 ofiarom duchownych. Dyżur we wtorek 14 maja był pierwszym po emisji filmu T. Sekielskiego i bardziej niż zwykle obfitował w telefony.

Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Efekt Sekielskiego w telefonie zaufania “Zranieni w Kościele”
Telefon zaufania “Zranieni w Kościele” działa dopiero 8 tygodni i już pomaga ok. 20 ofiarom duchownych. Dyżur we wtorek 14 maja był pierwszym po emisji filmu T. Sekielskiego i bardziej niż zwykle obfitował w telefony.

Podczas wczorajszego dyżuru psychologów “Zranieni w Kościele” telefon odezwał się 9 razy – to niemal trzykrotnie częściej niż zwykle. – Zgłoszono 7 nowych spraw – mówi Marta Titaniec, współinicjatorka Zranionych w Kościele.

„Zranieni w Kościele” to inicjatywa Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie, Laboratorium „Więzi” i Fundacji Pomocy Psychologicznej Pracownia Dialogu. Współpracujemy ze specjalistycznymi instytucjami: Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii Ignatianum, Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę, Fundacją Stop Przedawnieniu oraz z wybranymi psychologami, terapeutami, duszpasterzami i prawnikami. Jak podkreślają, działają “na własną odpowiedzialność, ale w porozumieniu z biskupami obu diecezji warszawskich oraz z innymi pasterzami Kościoła”.
Dotychczas odbyło się 9 dyżurów, ponieważ telefon działa tylko we wtorki w godzinach 19-22. Do tej pory wolontariusze spędzili zatem 27 godzin przy słuchawce czekając przede wszystkim na ofiary czynów pedofilskich kapłanów, ale również na wszystkie inne osoby “zranione w Kościele”, które często chętnie otworzą się przed świeckim, niż przed innym księdzem.
Po pierwszym “piku”, związanym z uruchomieniem dyżuru i jednocześnie przed publikacją filmu braci Sekielskich “Tylko nie mów nikomu” liczba telefonów na dyżur wynosiła średnio 3-4. Po filmie było ich 9. Każda rozmowa trwa średnio 30-40 minut.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Dzwonią do nas ludzie z różnych części Polski. Najczęściej kobiety. Najczęściej ze sprawami przedawnionymi z punktu widzenia prawa państwowego, więc naszą rolą jest pomóc w skierowaniu ich do władz kościelnych, gdzie będą dalej badane. Najświeższa zgłoszona nam sprawa dotyczy czynów sprzed 4 lat – mówi Marta Titaniec.
Rozmowy są niespieszne, ponieważ dla większości dzwoniących ofiar to pierwsza kiedykolwiek rozmowa na temat ich trudnych doświadczeń, pierwsza możliwość wygadania się. Czasem ten telefon bywa początkiem rozpoczęcia terapii, udania się po pomoc specjalisty, czasem jest początkiem pomocy prawnej, czasem po prostu wsparciem w sprawie już zgłoszonej i rozpatrywanej w Kościele.
Najważniejsze dla nich to być wysłuchanym. Czujemy, że robimy właśnie to, do czego w kontekście pedofilii duchownych zachęcił Franciszek: tracimy czas dla ofiar. To bardzo ważne – mówi Marta Titaniec.
Przyznaje, że uczestnictwo w dyżurach jasno pokazało jej, jak wielka jest potrzeba takiego telefonu, możliwości rozmawiania ze świeckimi, z kobietami. To pozwala pokonać wstępną barierę, bo dla większości ofiar najtrudniej jest zacząć mówić o tym, co ich spotkało. Co konsultanci robią dalej po telefonach?
Reagujemy zgodnie z tym, czego od nas oczekują dzwoniący. Czasem pośredniczymy w kontakcie z prawnikiem, czasem pomagamy przygotować się do spotkania z delegatem biskupa, czasem po prostu wysłuchujemy – relacjonuje Marta Titaniec.
Przyznaje, że część sprawców ujawnianych w tych rozmowach już jest zgłoszona władzom kościelnym, ale większość to sprawy zupełnie nowe, których sprawcy są nadal czynnymi kapłanami.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Telefon “Zranieni w Kościele” nr 800 280 900 działa całkowicie bezpłatnie. Wolontariusze i specjaliści go współtworzący nie pobierają z tego tytułu wynagrodzenia. Podkreślają jednak, że dotychczasowe doświadczenie wskazuje na wielką potrzebę tej inicjatywy i na jej rozwój. – Chcielibyśmy móc płacić naszym terapeutom i konsultantom, dlatego już zaczęliśmy szukać jakiegoś finansowania – mówi Marta Titaniec.

Ich działalność można wesprzeć dobrowolnymi ofiarami:
Klub Inteligencji Katolickiej
ul. Freta 20/24 A
00-227 Warszawa
nr konta:
15 1560 0013 2000 1706 4454 5708
tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe – „Zranieni w Kościele”
(darowizny mogą być odliczane od dochodu w rozliczeniu podatkowym)

Więcej informacji znajduje się na stronie https://zranieni.info/

 

Ania Drus

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Abp Polak w radiu Zet: “Empatii nie da się wyszkolić”

Najbardziej w filmie Sekielskiego przeżyłem momenty konfrontacji ofiar ze sprawcami, bo wcześniej nie byłem ich świadkiem - przyznał abp Wojciech Polak w rozmowie z Radiem Zet 15 maja.

Polub nas na Facebooku!

Abp Polak w radiu Zet: "Empatii nie da się wyszkolić"
Najbardziej w filmie Sekielskiego przeżyłem momenty konfrontacji ofiar ze sprawcami, bo wcześniej nie byłem ich świadkiem - przyznał abp Wojciech Polak w rozmowie z Radiem Zet 15 maja.

Delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży był gościem porannej rozmowy na żywo w studiu Radia Zet.

Dziennikarka zapytała abp. Polaka, dlaczego nie zgodził się wystąpić w filmie braci Sekielskich. – Wolałem nie wypowiadać się o tym, czego wcześniej nie widziałem, nie komentować tego, czego nie znam. Gdybym miał się ogólnie w nim wypowiedzieć o tym, co robimy w sprawie walki z pedofilią to co innego. Film zawierał jednak konkretne świadectwa, których nie znałem – wyjaśnia Prymas Polski.

Spytała także o to, czy odbiera ten film jako atak na Kościół. – W żadnym razie to nie jest atak na Kościół, wręcz przeciwnie, jeden z kolejnych elementów który pomoże nam w naszych zmaganiach – powiedział.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Padło również pytanie o to, czy jego zdaniem dziś cały Episkopat powinien podać się do dymisji – jak tego oczekuje część opinii publicznej. – Gremialnie nie byłoby to teraz uzasadnione, choć na pewno wszystkie sprawy muszą być wyjaśnione, musi nastąpić wśród nas zmiana mentalności. Ten film może pomóc w takiej zmianie – powiedział abp Polak.

Przyznał, że gdy oglądał w filmie sposób, w jaki delegaci biskupów przyjmowali od ofiar zgłoszenia, zwrócił uwagę, że robili to bardzo niewłaściwie. – Dziś, oprócz przeproszenia ofiar za to, że zostali tak potraktowani zastanawiam się również, jak ja mogę im konkretnie pomóc – powiedział. Dodał, że ważne jest tu dalsze szkolenie diecezjalnych delegatów przez Centrum Ochrony Dziecka, choć wiadomo, że “empatii nie da się wyszkolić”.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Zapytany o komentarz do filmu abp. Głodzia prymas przyznał, że “ja bym takich sądów nie wypowiadał o tym, czego nie widziałem”. – Byłoby dziś dobrze, gdyby abp Głódź opowiedział na jakim etapie postępowania są sprawy ofiar z archidiecezji gdańskiej pokazane w tym filmie – przyznał.

Gdy dziennikarka pytała o konkretny plan naprawczy w Kościele w Polsce, dotyczący postępowania w przypadkach pedofilii, wymienił m.in. spotkanie czerwcowe z abp. Scicluną, wcześniej zajmującym się sytuacją Kościoła w Chile oraz dalsze szkolenie diecezjalnych delegatów i kuratorów. – Każdy ksiądz pracujący z dziećmi i młodzieżą jest teraz na bieżąco monitorowany – powiedział.

ad/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7