video-jav.net
TYLKO NIE MÓW NIKOMU

Weronika Kostrzewa: Ważna lekcja dla nas wszystkich

„Widzisz i nie grzmisz” – pytamy spoglądając w niebo. W końcu huknęło i błysnęło. Dla mnie – katoliczki – Tomasz Sekielski stał się narzędziem w rękach Boga. I wcale nie musimy pytać ani o jego intencje, ani o to czy jest wierzący. Tak właśnie działa Bóg. Co nie zmienia faktu, że jak napisał abp. Stanisław Gądecki, twórcy filmu należą się po prostu podziękowania.

Weronika Kostrzewa
Weronika
Kostrzewa
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Weronika Kostrzewa: Ważna lekcja dla nas wszystkich
„Widzisz i nie grzmisz” – pytamy spoglądając w niebo. W końcu huknęło i błysnęło. Dla mnie – katoliczki – Tomasz Sekielski stał się narzędziem w rękach Boga. I wcale nie musimy pytać ani o jego intencje, ani o to czy jest wierzący. Tak właśnie działa Bóg. Co nie zmienia faktu, że jak napisał abp. Stanisław Gądecki, twórcy filmu należą się po prostu podziękowania.

Oczywiście niektórzy wciąż udają, że burzy nie ma, a z nieba sączy się kapuśniaczek. I to wy – autorzy takiej narracji – najbardziej szkodzicie Kościołowi.

Nie ma znaczenia, czy Sekielski użył takiego czy innego podkładu muzycznego, ani to w jakim momencie film „Tylko nie mów nikomu” miał swoją premierę. Trudno mi też przywiązywać wagę do faktu, że pokazani w dokumencie księża-pedofile, to współpracownicy Służby Bezpieczeństwa, o czym z produkcji się nie dowiemy. Mam ku temu osobiste powody, ale o tym później. Ważne są makabryczne historie ofiar i często wołająca o pomstę do nieba reakcja otoczenia. Komentując ten film, zawsze powinniśmy mieć w pamięci, że odnosimy się do prawdziwych historii ludzi. Dlatego słowa o „byle czym” nigdy nie miały prawa paść i powinny po nich nastąpić przeprosiny. Każdemu, kto wątpi, że osoby na wysokich stanowiskach powinny przyznawać się do błędów, polecam lekturę książki „Kościół katoludzki”, wywiadu rzeczki z Prymasem Polski abp. Wojciechem Polakiem. Takich pasterzy nam trzeba – westchniecie po lekturze.

 

Ale Kościół jest teraz atakowany…

To prawda. Ze względu na pracę śledzę na bieżąco wydarzenia z życia Kościoła. Politycy wszystkich partii używają go do wzajemnych rozgrywek. Jedni dopuszczają się ataków, inni występują w roli obrońców, tyle że głuchych na głos samego bronionego. W czasie każdej światopoglądowej zawieruchy, na celownik trafiają duchowni, bo z niezrozumiałych dla pewnych grup powodów, zamiast iść z mitycznych „duchem czasu”, tkwią z duchu nauczania Jezusa Chrystusa. Prawdą jest też, że problem pedofilii próbuje się przypisać Kościołowi i tylko jemu. Oczywiście to niesprawiedliwe, tyle, że historia Zbawiciela i jego Apostołów jasno i wyraźnie pokazuje, że nie o ciepełku i spokoju powinniśmy marzyć i nie o nie zabiegać. Może po ujawnieniu skali przestępstw pedofilii, rozliczeniu sprawców i tych, których ich kryli, więcej kościelnych ławek będzie pustych? Może to publiczne oczyszczenie zostanie użyte przez przeciwników Kościoła do jeszcze większego ataku? Prawdopodobnie właśnie tak będzie. Ciepełko zniknie bezpowrotnie, a zacznie się wymagająca ciężka praca. My wszyscy członkowie Kościoła, zarówno duchowni i wierni, będziemy musieli dotrzeć z informacją o miłości Jezusa, z obietnicą zbawienia, do ludzi zrażonych i zniechęconych do Kościoła. A co najtrudniejsze, swoją postawą i życiem, będziemy musieli pokazać im, że to jest najlepsza droga, że warto uczestniczyć w niedzielnej Eucharystii, nie dlatego, żeby „nie mieć grzecha”, ale że tam można spotkać żywego Boga. I dajmy już spokój z argumentem, że „chcą nam tu zrobić drugą Irlandię”. Tamtejszy Kościół ciężkimi grzechami zapracował sobie na obecną sytuację, o czym dosadnie mówił i przepraszał papież Franciszek, w czasie swojej wizyty na wyspie.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Pedofilia w Kościele

Uczciwie trzeba przyznać, że w sprawie walki z pedofilią wiele się na przestrzeni lat zmieniło. Żadna „grupa zawodowa” nie ma tak dobrych regulacji i procedur. Praca jaka została do wykonania, to czynnik osobowy, jego wrażliwość i świadomość. Zaryzykuję stwierdzenie, że tu dla przemiany niezbędny był wstrząs, który właśnie zafundował nam Tomasz Sekielski i ta część społeczeństwa, która finansowo wsparła jego film. Co dla niektórych może być zaskakujące, o tym wstrząsie najbardziej marzyła spora część duchownych i wiernych. Trzeba powiedzieć wprost, że czuliśmy niemoc i bezradność. Dziś mamy nadzieję, że rozpoczął się prawdziwy proces oczyszczenia Kościoła.

 

Ucierpią dobrzy księżą

Zdecydowanie to oni najbardziej odczują na własnej skórze wszystkie te emocje, które towarzyszą widzowi po obejrzeniu filmu. Dla tych prawdziwych duszpasterzy, jednak najważniejsze są owce i słowa Jezusa „wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Z rozmów z księżmi, wiem że bardziej bolą ich grzechy współbraci – sprawców i tych których ich chronili – niż wywołana skandalami niechęć części społeczeństwa. Oczywiście ważne są dla nich słowa otuchy w trudnych chwilach, sms zapewniający o modlitwie, ludzkie wsparcie. Dlatego warto o tym pamiętać.

 

A biskupi?

Nie dziwi mnie fakt, że odmówili udziału w filmie i wcale tej decyzji nie potępiam. Temat jest niezwykle delikatny, nie wiedzieli w jakim kontekście zostanie puszczona dana wypowiedź. Natomiast milczenie po premierze dokumentu byłoby ciszą, która biłaby na alarm. Tak się na szczęście nie stało. Prymas Polski abp Wojciech Polak – który dla walki z pedofilią zrobił już wiele i abp. Stanisław Gądecki – który niedawno spotkał się z ofiarami księży pedofilów, 11 maja zachowali się odpowiednio. Słuchając ich wystąpień, wiem że konferencja prasowa Episkopatu z początku marca tego roku, nie ma prawa się powtórzyć. O innych komentarzach pisałam wcześniej.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Do katolików…

Nie zastanawiajmy się dziś jak prawda zostanie wykorzystana przez wrogów Kościoła. Czy ją zmanipulują. Zapytajmy samych siebie, jak postąpiłby Jezus? Zgłaszanie podejrzanych sytuacji policji, wywieranie nacisku na „zero tolerancji”, sprzeciw wobec bagatelizowania sprawy i tworzenia oblężonej twierdzy nie wyklucza modlitwy i wsparcia naszych kapłanów. Zostawmy argumenty o czasie premiery, nie byłoby jej, gdybyśmy sami potrafili stanąć w prawdzie. Odpuśćmy zrzucanie wszystkiego na komunizm. O to apeluję tym mocniej, że wciąż w pamięci mam szok, jaki ja i moi przyjaciele przeżyliśmy, gdy aresztowano i skazano za pedofilię naszego znajomego księdza. Właściwie to był kolega, kumpel. Był tak młody, że nie miał szans współpracować z SB. Jak widzicie, to nie jest reguła. A jeśli chcemy pokazać światu jak wspaniałych duszpasterzy znamy, media społecznościowe stoją otworem przed taką akcją. Na swoim profilu powoli umieszczam zdjęcia kolejnych (z kilkudziesięciu) wspaniałych kapłanów, jakich w życiu spotykam. Tak też, a może przede wszystkim, wygląda kler.

 

Ważna lekcja dla nas wszystkich

Dziękuję Tomaszowi Sekielskiemu nie tylko za tę burzę, która była potrzebna. Chylę czoła przed ofiarami, które podzieliły się swoimi strasznymi historiami, mimo że od otoczenia wielokrotnie usłyszały, niczym nieusprawiedliwione słowa, że w pewien sposób same są sobie winne. Ten film jednak ma niezwykły element edukacyjny. Pokazuje nam, że musimy być czujni, że pedofil może być z pozoru wspaniałym człowiekiem, w kręgu dorosłych zachowującym wszelkie pozory. Wstrząsnęła mną historia mężczyzny, który mimo gróźb odważył się powiedzieć o molestowaniu mamie. To, że nie przyjęła tej historii, to nie tylko klerykalizm, o którym mówi papież Franciszek, to także domena czasów, gdy świadomość na temat pedofilii była znikoma. Słuchajmy naszych dzieci, obserwujemy je. Uwaga! Muszę to przypomnieć. Pedofil wcale nie musi nosić sutanny czy habitu. Może być kolegą, znajomym, duszą towarzystwa. Moje doświadczenia pokazują jednak, że zawsze będzie zdradzał pewne dziwne zachowania. Po tym jak zostaliśmy uwrażliwieni przez film Tomasza Sekielskiego, powinniśmy je jednak dostrzec. Na koniec proszę też, dla dobra potencjalnych ofiar. Nie szukajmy pedofilii tylko w Kościele, nawet jeśli takie myślenie jest wygodne.

 

 

 

Weronika Kostrzewa

Weronika Kostrzewa

Zobacz inne artykuły tego autora >
Weronika Kostrzewa
Weronika
Kostrzewa
zobacz artykuly tego autora >
TYLKO NIE MÓW NIKOMU

Tomasz Terlikowski: Scenariusz irlandzki w praktyce

Od rozliczenia tej sprawy nie ma ucieczki. Po pierwsze, jeśli my tego nie zrobimy, to zrobią to za nas inni. Po drugie Ewangelia nie pozostawia wątpliwości: człowiek wiary musi być po stronie ofiar a nie dobra instytucji

Tomasz P. Terlikowski
Tomasz P.
Terlikowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tomasz Terlikowski: Scenariusz irlandzki w praktyce
Od rozliczenia tej sprawy nie ma ucieczki. Po pierwsze, jeśli my tego nie zrobimy, to zrobią to za nas inni. Po drugie Ewangelia nie pozostawia wątpliwości: człowiek wiary musi być po stronie ofiar a nie dobra instytucji

Nie znoszę, gdy ktoś mówi mi: „a nie mówiłem”. To jedno z najgorszych sformułowań, jakich można użyć w rozmowie. Ale tym razem nie mogę nie powiedzieć: a nie mówiłem. Kilkanaście lat temu, jeszcze w poprzedniej dekadzie, napisałem tekst do „Dziennika”, w którym ostrzegałem, że jeśli Kościół nie rozliczy się sam, i to w sposób publiczny, ze skandali seksualnych i pedofilskich, jeśli nie podejmie pracy w tej kwestii, to bez wątpienia zrobią to za niego liberalne media. Tylko, że wtedy nie będzie zmiłuj.

Wcześniej, gdy trwała jeszcze debata nad lustracją w Kościele pisałem, że tak jak zostanie załatwiona ta sprawa, tak samo załatwiona zostanie w przyszłości kwestia molestowania dzieci i młodzieży (a także bezbronnych dorosłych, na przykład kleryków czy sióstr zakonnych). I to się dokładnie sprawdziło. Tak jak nie załatwiono sprawy lustracji, tak nie załatwiono sprawy skandali seksualnych. A teraz wszyscy narzekają (a czasem pomstują), że zajęły się tym liberalne media.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Czas jednak zrozumieć, że teraz, gdy dziennikarze poczuli już trop, zobaczyli, że temat – posługując się dziennikarskich żargonem – „żre”, gdy pierwsze ofiary pokazały swoje twarze nie będzie już żadnej taryfy ulgowej. Kolejne materiały będą ujawniane, kolejne ofiary będą decydowały się mówić, kolejne sprawy będą ujawniane. Każdy nieroztropny komentarz hierarchy, każde lekceważenie problemu będzie nagłaśniane i przedstawiane jako dowód w sprawie. I trzeba mieć tego świadomość. Od rozliczenia tej sprawy nie ma ucieczki. A nie ma jej z przynajmniej dwóch powodów. Pierwszy jest pragmatyczny. Jeśli my tego nie zrobimy, to zrobią to za nas liberalne i antykatolickie niekiedy media, które przy okazji zrealizują scenariusz irlandzki. Powód drugi jest zaś religijny. Ewangelia nie pozostawia wątpliwości, że człowiek wiary musi być po stronie ofiar, a nie dobra instytucji. Tak się bowiem składa, że to nie człowiek jest dla szabatu, ale szabat dla człowieka.

Reakcja, aby była odpowiednia, wymaga jednak adekwatnej diagnozy przyczyn. A ta znajduje się zarówno w tekstach papieża Franciszka, jak i papieża emeryta Benedykta XVI. Pierwszym problemem, doskonale widocznym w Polsce, jest klerykalizm i bizantynizm. Wielu polskim katolikom nie mieści się w głowie, że ksiądz jest takim samym człowiekiem jak oni, i nie tylko może grzeszyć, ale też popełniać przestępstwa, a gdy to zrobi, to musi zostać za nie ukarany. Biskup, a to jeszcze trudniej niektórym zrozumieć, także nie odpowiada tylko przed Bogiem i papieżem, ale też przed wiernymi. My także mamy prawo wiedzieć, analizować, a czasem domagać się reakcji.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Ewangelia nie pozostawia wątpliwości, że człowiek wiary musi być po stronie ofiar, a nie dobra instytucji.

Drugim nie mniej istotnym problemem są powiązania homolobby. Nie, nie twierdzę, że one wyjaśniają wszystko, czy że skandale seksualne w Kościele mają wyłącznie charakter homoseksualny, czy tym bardziej, że każdy homoseksualista jest pedofilem. To teza absurdalna i nieprawdziwa. Ale… to właśnie ich istnienie sprawia, że pewne kwestie trudniej są ujawniane. Dlaczego? Dlatego, że w miejscach, gdzie homolobby jest silne, istnieje naturalna skłonność do ukrywania i krycia nieodpowiednich zachowań seksualnych. I niestety dotyczy to nie tylko tych, które są nieodpowiednie z punktu widzenia moralności czy prawa kanonicznego, ale także tych nieodpowiednich z perspektywy prawa karnego. Wprost pisze o tym zarówno Benedykt XVI, jak i działacz gejowski Frédéric Martel autor książki „Sodoma” (pełnej pomówienie, ale akurat ten jej wątek jest bardzo interesująco uzasadniony).

 

Mamy prawo wiedzieć, analizować, a czasem domagać się reakcji.

Załatwienie obu tych spraw, a także wprowadzenie w życie zapisów przygotowanych w Watykanie to jedyna droga. Innej Kościół w Polsce nie ma. No chyba, że chce powtórzyć scenariusz z Irlandii. On nie jest nieuchronny, ale coraz bardziej prawdopodobny.

 

 

 

Tomasz P. Terlikowski

Tomasz P. Terlikowski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz P. Terlikowski
Tomasz P.
Terlikowski
zobacz artykuly tego autora >
Share via