video-jav.net

Tomasz Krzyżak: Kościół musi być do bólu transparentny

Żadnego zaufania nie uda się odzyskać dopóki Kościół nie zwróci się w stronę człowieka. Dopóki nie będzie do bólu transparentny.

Tomasz Krzyżak
Tomasz
Krzyżak
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tomasz Krzyżak: Kościół musi być do bólu transparentny
Żadnego zaufania nie uda się odzyskać dopóki Kościół nie zwróci się w stronę człowieka. Dopóki nie będzie do bólu transparentny.

Obejrzałem film Tomasza Sekielskiego dwa razy. Za pierwszym razem na chłodno. Poruszyły mnie relacje ofiar. Wszedłem w ich ból i cierpienie. W żaden sposób nie zaskakiwały mnie reakcje sprawców w konfrontacji ze skrzywdzonymi. Dokładnie takie jak opisywane w licznych publikacjach na ten temat. Wyłapałem parę błędów w kościelnych procedurach, kilka niedopowiedzeń reżysera. Wkurzałem się na to, że nie domyka historii, nie mówi co było dalej, że takim mechanizmem prowadzi widza do z góry określonej tezy. Mimo tych mankamentów nie da się obok tego filmu przejść obojętnie. To nie jest film antykościelny i każdy musi go zobaczyć. Tak też napisałem w swoich pierwszych relacjach.

 

Oazę w naszej parafii rozkręcił ksiądz Józef, potem był ksiądz Krzysztof, Jan, znów Krzysztof, Jerzy, Ignacy, Andrzej. Bodaj dla wszystkich nasza parafia była ich drugą placówką duszpasterską. Pracowali z nami po cztery, pięć lat.  Wspólnot było sporo. Wspólne wyjazdy na ferie, wakacje letnie. Imprezy okolicznościowe w domu katechetycznym, wieczory spędzane w mieszkaniach księży na oglądaniu filmów lub wspólna gra w tenisa stołowego na strychu parafialnego domu. Wszyscy mieli jakiś wpływ na moje życie, późniejsze wybory. Do dziś z wieloma utrzymuję kontakt, śledzę ich kościelne kariery. Kapłani właściwie bez skazy chociaż każdy jakąś swoją wadę miał.

 

A… był jeszcze ksiądz Mirosław. Karateka. Przy ołtarzu niezwykle skupiony, odprawiał mszę nabożnie bez pośpiechu. To była jego druga parafia. Na pierwszy wakacyjny wyjazd zabrał ze sobą grupkę 14-15-letnich dziewcząt z poprzedniego miejsca pracy. Mieliśmy po 15-16 lat i jakoś uwierało nas, że mieszka z tymi dziewczynami w pokoju. Ich opiekunką była Malwina – starsza od nas o jakieś dwa, maksymalnie trzy lata. Była siostrą księdza. Po roku ksiądz Mirek zniknął z naszej parafii. Po latach dowiedziałem się, że zrzucił sutannę, ożenił się z ową Malwiną, mają dzieci. Kiedyś zadzwonił do mnie nie wiedząc, że ja to ja. Pracował w jakimś przedsiębiorstwie samochodowym, a ja przygotowywałem kolejną pielgrzymkę na Jasną Górę. Chciał nam zaproponować usługi. Spotkaliśmy się. Nie poznał.

Twarze tych księży miałem przed oczami przez cały czas oglądania filmu „Tylko nie mów nikomu” po raz drugi. I nie wiem dlaczego, ale cały czas kołatało się w mojej głowie pytanie: który? Któryś z Krzysztofów, Jan, Jerzy, Andrzej? A może ów Mirek? Ale przecież…

Potem otworzyłem w internecie tzw. kościelną mapę pedofilii w Polsce fundacji „Nie lękajcie się”. A tam nazwa mojej miejscowości z dzieciństwa i wczesnej młodości z informacją, że do fundacji zgłosiła się osoba, która w latach 90. miała być molestowana seksualnie przez jakiegoś księdza z tej właśnie parafii. Szok. I znów pytanie: który?  Nie wiem. Sam nigdy nie zauważyłem u żadnego z tych kapłanów niepokojących zachowań. Nawet dziś nie potrafię sobie takich przypomnieć. W kurii nikt nic nie słyszał, żadna ofiara molestowania do nich się nie zgłosiła.

 

Ale oprócz pytania o to który, równie natrętne jest kto? Przed oczami przebiegają mi twarze koleżanek i kolegów z tamtych czasów, wracają różne – głównie miłe – wspomnienia. A jeśli ktoś z nich żyje z traumą, jeśli ktoś z nich tłumi w sobie ból, nie potrafi go z siebie wyrzucić. Co zrobić? Jak mogę ewentualnie pomóc? Ale komu? Czy ten ktoś jeszcze jest w Kościele? Widzę tamte twarze…

 

Skrzywdzeni, którzy odważyli się mówić w filmie Sekielskiego, są dla mnie Bohaterami. Tak, przez duże „b”. Podziwiam ich odwagę, by opowiedzieć nam wszystkim o tym co przeszli, jaki wpływ na ich życie ma trauma z dzieciństwa. I wiem, że czas nie leczy żadnych ran. I wiem, że musimy zrobić wszystko, by to się więcej nie powtórzyło. Tak, my wszyscy. Bo wszyscy jesteśmy Kościołem. Biskupi, księża i wierni. Tylko razem możemy dokonać oczyszczenia i razem robić wszystko dla ochrony dzieci. I dobrze, że ten film powstał. Bo liczę na to, że ci którzy tego nie rozumieją wreszcie pojmą.

 

Zacząłem od kapłanów. Który? Cień podejrzenia padł na wszystkich. Dokonałem generalizacji. I tej generalizacji dokonuje wiele osób. Przewinienia nielicznych spadają na wszystkich. Wszyscy chodzą dziś ze swego rodzaju piętnem. Czują wstyd, że ich współbracia zdradzili. Ale też zastanawiają się nad tym jak odzyskać nasze zaufanie. Nie da się tego zrobić bez oczyszczenia stada. Chrystus mówił: „jeśli twoja ręka lub noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie wejść do życia ułomnym lub chromym, niż z dwiema rękami lub dwiema nogami być wrzuconym w ogień wieczny. I jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do życia, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego”. To jest wystarczająca wskazówka. To jest cała procedura, która zastępuje wszystkie wytyczne.

 

Żadnego zaufania nie uda się odzyskać dopóki Kościół nie zwróci się w stronę człowieka. Dopóki nie będzie do bólu transparentny. Na wszystkich polach – także w odniesieniu do finansów. Im więcej jawności – tym lepiej. Tam gdzie sekret jest niepotrzebny trzeba go wreszcie porzucić! Cień podejrzenia spadnie z księdza Józefa, obu Krzysztofów, Jana, Ignacego, Andrzeja, Jerzego i tego Mirka, który sutanny już nie nosi.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Tomasz Krzyżak

Tomasz Krzyżak

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Krzyżak
Tomasz
Krzyżak
zobacz artykuly tego autora >

Kard. Nycz: Przeżyłem ten film bardzo

Na pewno Kościół w Polsce mógł pewne rzeczy robić szybciej i sprawniej. Ale nie jest tak, że zabraliśmy się do pracy dopiero gdy wybuchły skandale w Stanach Zjednoczonych. Czy szliśmy odpowiednim krokiem, tego nie potrafię powiedzieć.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kard. Nycz: Przeżyłem ten film bardzo
Na pewno Kościół w Polsce mógł pewne rzeczy robić szybciej i sprawniej. Ale nie jest tak, że zabraliśmy się do pracy dopiero gdy wybuchły skandale w Stanach Zjednoczonych. Czy szliśmy odpowiednim krokiem, tego nie potrafię powiedzieć.

Pracuję nad tym, i myślę, że te prace podejmie również cały Episkopat, by wprowadzić konieczność weryfikacji zapraszanych na rekolekcje księży, również w rejestrze skazanych.

Taki system weryfikacji już w parafiach obowiązuje. W taki sposób sprawdza się osoby, które mają podjąć pracę z dziećmi na koloniach czy prowadzą choćby krótkie gościnne zajęcia w szkole. Sprawdzenie w kurii może okazać się w wielu wypadkach niewystarczające. W sprawie dotyczącej księdza Dariusza oprócz jego osobistego błędu znaleźliśmy lukę i naszym obowiązkiem jest jak najszybciej ją wyeliminować.

 

Proboszczowie muszą obowiązkowo sprawdzać prowadzących rekolekcje dla dzieci i młodzieży.

 

Chcemy jak najbardziej usprawniać wszelkie procedury tak, aby osoby zgłaszające każdą sprawę były informowane o ich przebiegu. Aby miały pewność, że te sprawy są prowadzone zgodnie z prawem, aby wiedziały co jest w ich sprawie robione.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Kościół w Polsce w ostatnich latach zrobił bardzo dużo. Natomiast uświadomiliśmy sobie, że to ciągle za mało… Nie zdołaliśmy dotrzeć z informacjami, co zostało już zrobione, do opinii społecznej. W moim odczuciu to nie jest tylko problem klerykalizmu, ale rzetelnej współpracy księży ze świeckimi w Kościele. Problemu pedofilii w Kościele nie rozwiążemy bez ludzi świeckich. Zwłaszcza bez współpracy z rodzicami, szkołą, a także bez współpracy z władzami państwowymi.

 

– powiedział w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” i “Onetu” metropolita warszawski – po obejrzeniu filmu braci Sekielskich.

 

– Apeluję do wszystkich: jeżeli widzicie jakiekolwiek oznaki warte zgłoszenia – proszę jako biskup – zgłaszajcie.

Kardynał Kazimierz Nycz pytany o to, czy powstanie komisja do zbadania pedofilii w Kościele mówi: „Współpraca z organami państwowymi na pewno jest potrzebna i wszyscy się zgadzamy co do tego, że taka komisja kiedyś pewnie powstanie. Natomiast forma takiego zespołu jest do przemyślenia”.

Priorytety kard. Nycza – o których mówi w wywiadzie – to weryfikacja rekolekcjonistów, czy figurują w rejestrze skazanych za przestępstwa seksualne, usprawnienie procedur, by były bardziej przyjazne dla osób zgłaszających nadużycia oraz wewnętrzny audyt spraw dotychczas zgłoszonych, by mieć pewność, że są prowadzone w trosce o dobro osób pokrzywdzonych.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

„Kościół w Polsce w ostatnich latach zrobił bardzo dużo. Natomiast uświadomiliśmy sobie, że to ciągle za mało” – zauważa metropolita warszawski i mówi o konieczności usprawnianiu wszelkich procedur, by szanować ból i cierpienie zgłaszających. Swoim współpracownikom zalecił m.in. by na nowo tak zorganizowali przyjmowanie zgłoszeń o nadużyciach, by osoby pokrzywdzone mogły powiadamiać o nich także poza budynkiem kurii, by nie musiały składać ponownie zeznań w czasie postępowania kanonicznego, by były informowane o jego przebiegu itp.

 

Pytany przez dziennikarzy o ks. Dariusza Olejniczaka kard. Nycz zapewnił, że pracuje nad tym, by w przyszłości ksiądz z takim zakazem nie miał prawa głosić rekolekcji. Temat konieczności systemowej weryfikacji księży zapraszanych na rekolekcje czy figurują w rejestrze zamierza poruszyć w środę na najbliższym posiedzeniu Rady Stałej.

Kardynał zapytany o to, czy czuje się odpowiedzialny za zaistniałą sytuację, odpowiedział: “w pewnym sensie odpowiadam za wszystkich księży w tej diecezji. Ta odpowiedzialność rozkłada się także na inne osoby. W tym przypadku – byłem o tym głęboko przekonany – przyjęte rozwiązanie dawało gwarancję, że będzie nad nim kontrola. Po zakończeniu postępowania umieściłem go w seminarium misyjnym, ale bez zamiaru posłania na misję, tylko dlatego że to był i jest jego dom formacyjny. Ustanowiłem też nad nim kuratora. Po pewnym czasie ks. Dariusz zaczął posługę dla grup neokatechumenalnych w jednej z ekip, na terenie Polski. Jednak wtedy nie zapytał kuratora ani nikogo innego, czy wolno mu przyjmować propozycję poprowadzenia rekolekcji. Tu zawiódł, popełnił kosztowny błąd. Zawiódł zaufanie i złamał zakaz sądowy.” 

 

Według metropolity warszawskiego, odpowiedzią na problem pedofilii jest rzetelne i uczciwe jego rozwiązywanie, prewencja, dbanie o to, aby takie sytuacje się nigdy więcej nie zdarzały, a reakcja była zawsze właściwa. Aby młodzież i dzieci były bezpieczne. Natomiast odpowiedzią najbardziej ewangeliczną jest piękne życie i świadectwo życia księży i świeckich, którzy pełniąc misję Kościoła mają oczy otwarte na to wszystko, co jest negatywne”.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Wszystkie sprawy zgłaszane do kurii warszawskiej są przyjmowane i podejmowane przez ludzi do tego powołanych, a więc delegata i kanclerza kurii. Obecnie trwa audyt wszystkich wcześniejszych spraw – przyglądamy się im ponownie, chcemy mieć pewność, że wszystkie trwające postępowania są prowadzone w trosce o dobro osób pokrzywdzonych.

Chcemy jak najbardziej usprawniać wszelkie procedury tak, aby osoby zgłaszające każdą sprawę były informowane o ich przebiegu. Aby miały pewność, że te sprawy są prowadzone zgodnie z prawem, aby wiedziały co jest w ich sprawie robione. Będziemy te procedury także tłumaczyć, dlaczego tak wyglądają, aby zapewnić jak największy spokój i poczucie bezpieczeństwa osoby pokrzywdzonej. Czasem zarzut zgłaszany medialnie o “nicnierobieniu” mógł wiązać się z brakiem informacji o trwającym postępowaniu. Pracujemy nad tym.

– mówił Kard. Nycz dziennikarzom “Rzeczpospolitej i “Onet”.

 


Cały cytowany wywiad z Kard. Kazimierzem Nyczem można przeczytać:

>> Na portalu Onet.pl

>> Na stronach Rzeczpospolita


 

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Share via