video-jav.net
TYLKO NIE MÓW NIKOMU

Ks. P. Śliwiński: Zrobimy wszystko, by wyjaśnić tę sytuację

"O tym filmie nie da powiedzieć normalnym głosem. Oglądanie tych świadectw, słuchanie osób, które doznały takiej krzywdy rodzi zwykły ludzki ból, na który nie da się zaszczepić" - mówi w rozmowie dla Radia PLUS Warszawa ks. Przemysław Śliwiński

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Ks. P. Śliwiński: Zrobimy wszystko, by wyjaśnić tę sytuację
"O tym filmie nie da powiedzieć normalnym głosem. Oglądanie tych świadectw, słuchanie osób, które doznały takiej krzywdy rodzi zwykły ludzki ból, na który nie da się zaszczepić" - mówi w rozmowie dla Radia PLUS Warszawa ks. Przemysław Śliwiński

Dzięki uprzejmości Radia PLUS Warszawa, zamieszczamy rozmowę z ks. Przemysławem Śliwińskim, rzecznikiem archidiecezji warszawskiej, którą przeprowadziła Marta Komorowska.  Całą rozmowę można wysłuchać >>> Radio PLUS Warszawa – Rozmowa z ks. Przemysławem Śliwińskim 


Marta Komorowska, Radio PLUS Warszawa: Jesteśmy po premierze filmu, który ujawnia sprawę ks. Dariusza Olejniczaka. Dlaczego kapłan, który ma zakaz pracy z dziećmi, odprawia dla nich rekolekcje?

Ks. Przemysław Śliwiński, rzecznik archidiecezji warszawskiej: Nie miał na to zgody. Ksiądz Dariusz nie poinformował ustalonego dla niego kuratora o tym, że miał zamiar poprowadzić rekolekcje. Nie wiedziała o tym archidiecezja warszawska. Zwykle jest tak, że to księża proboszczowie zapraszają księży. Nie jest to decyzją kurii, który ksiądz przyjeżdża na rekolekcje. Zwłaszcza, że mieliśmy do czynienia z parafiami poza archidiecezją warszawską. Błędem było to, że ksiądz Dariusz nie poinformował o swoich planach kuratora. Prowadząc te rekolekcje złamał zakaz sądowy i kościelny. O tym zakazie nie wiedział też proboszcz parafii, o czym dowiedzieliśmy się z filmu.

 

Jak to się stało, że dopiero po premierze filmu ks. Dariusz Olejniczak zrezygnował ze stanu kapłańskiego?

Kilka tygodni temu archidiecezja warszawska, zgodnie z wytycznymi, wszczęła postępowanie w tej sprawie, jak tylko dowiedziała się o tym, że organy państwowe prowadzą postępowanie w sprawie podejrzenia złamania takiego zakazu. Bo to automatycznie uruchamia procedurę kościelną. Zgodnie z wytycznymi musimy poczekać do zakończenia postępowania państwowego. To znaczy, że czekaliśmy do momentu, kiedy organy państwowe ustalą jakie są fakty i czy doszło do złamania zakazu sądowego. Jako, że ks. Dariusz złożył prośbę o laicyzację, o przeniesienie do stanu świeckiego, to jest najszybsza forma zakończenia tej sprawy, jeśli chodzi o część kościelną.

Odchodząc, ksiądz Dariusz przyznał się ze skruchą do popełnionego błędu i zapewnił, że będzie współpracował z organami państwowymi w tej sprawie.

 

W jaki sposób archidiecezja dowiedziała się o złamaniu zakazu pracy z dziećmi?

Od policji. Policja chciała ustalić miejsce pobytu ks. Dariusza. Prowadziła postępowanie w sprawie złamania zakazu sądowego.

 

Czy na terenie archidiecezji są jeszcze inni kapłani, którzy mają zakaz kontaktu z nieletnimi?

Tego nie potrafię powiedzieć. Są na pewno kapłani wobec których było postępowanie wobec nadużyć wobec nieletnich zarówno poniżej, jak i powyżej 15. roku życia. Te wszystkie informacje zostały przekazane do Konferencji Episkopatu Polski i ujawnione w lutym.

 

Czy księża proboszczowie mają dostęp do tych danych? Na przykład w sytuacji kiedy zapraszają kapłanów na rekolekcje.

To jest sprawa, która wymaga pilnego uregulowania. Musimy sprawić – i myślę, że archidiecezja warszawska pierwsza wypracuje określoną regułę – by nie powtórzyła się taka sytuacja, że jakiekolwiek rekolekcje parafialne poprowadzi ksiądz, który miałby taki zakaz.

 

W dokumencie jest fragment archiwalnej wypowiedzi biskupa pomocniczego archidiecezji warszawskiej Rafała Markowskiego. Czy twórcy filmu skontaktowali się z kurią z prośbą o aktualny komentarz do całej sprawy?

Dowiedziałem się, że było takie pytanie skierowane do kardynała Kazimierza Nycza. Niestety nie było ono skierowane do Biura Prasowego. To był błąd, że wtedy nie zareagowaliśmy odpowiednio. Pewna otwartość od początku i transparentność pozwoliłyby na szybsze wyjaśnienie tej sprawy w oczach opinii społecznej. Natomiast nie byliśmy świadomi jakiej sprawy to pytanie dotyczy.

 

Czy padną słowa przeprosin?

Padają – i niniejszym to czynię – słowa bólu z powodu tego, co nastąpiło. Nie powinno się zdarzyć, że ksiądz, który ma zakaz pracy z dziećmi, prowadzi dla nich rekolekcje. Zrobimy wszystko, żeby do końca i ostatecznie wyjaśnić tę sytuację, tak żeby nie powtórzyła się w przyszłości.

 

Jak kuria odpowiada na zarzuty, że ks. Olejniczak był chroniony przez przełożonych?

Po odbyciu wyroku więzienia przez ks. Dariusza zostało wszczęte postępowanie kościelne. Sprawa, która miała finał w Stolicy Apostolskiej, skończyła się takim postanowieniem, że ks. Dariusz nie został przeniesiony do stanu świeckiego. Czyli nadal pełnił posługę kapłańską w sposób ograniczony. Nie wolno było mu pracować z dziećmi. Ponadto został ustanowiony kurator, więc nie mamy do czynienia z przenoszeniem z parafii na parafię. Wszystko było zgodne z regułami Stolicy Apostolskiej i Stolica Apostolska je potwierdzała. Ks. Dariusz najpierw pracował jako rezydent w seminarium misyjnym w Warszawie, a w parafii odprawiał tylko pogrzeby. Po kilku latach został skierowany do pracy misyjnej w zespole misyjnym. I to wtedy – bez zgody kuratora, bez zgody archidiecezji warszawskiej – przyjął obowiązek poprowadzenia rekolekcji w dwóch parafiach.

 

Jak kuria komentuje film Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu”? Czy on był konieczny?

O tym filmie nie da powiedzieć normalnym głosem. Oglądanie tych świadectw, słuchanie osób, które doznały takiej krzywdy rodzi zwykły ludzki ból, na który nie da się zaszczepić.

Dla mnie obejrzenie tego filmu było bardzo bolesne i sądzę, że jest on milowym krokiem na drodze ku uwrażliwieniu wszystkich ludzi Kościoła, mówię o hierarchach, kapłanach i o ludziach świeckich, aby transparentnie współpracując jedni z drugimi, doprowadzili do całkowitego wyeliminowania tego problemu.

Nie powinno nastąpić to, że ksiądz, który ma zakaz pracy z dziećmi prowadzi dla nich rekolekcje. Zrobimy wszystko, żeby do końca i ostatecznie wyjaśnić tę sytuację, tak żeby nie powtórzyła się w przyszłości.

A już na pewno doprowadzimy do stworzenia takich zasad, które będą skutecznie realizowały wszelkie konieczne kroki karne wobec osób, które ewentualnie takich rzeczy się dopuszczą w przyszłości.

 

Wspomniał ksiądz o procedurach. Czy i kiedy możemy się spodziewać procedur ws. kontaktów kapłanów z osobami nieletnimi?

Taki dokument prewencyjny jest już od jesieni zeszłego roku. Zapoznali się z nimi wszyscy księża archidiecezji warszawskiej, został im rozesłany. Poza tym na każdej konferencji o znaczeniu formacyjnym i na każdym spotkaniu kapłańskim księża i katecheci, bo dokument dotyczy też katechetów, są informowani szczegółowo o regułach postępowania w znaczeniu prewencyjnym.

Po pierwsze – zakaz przyjmowania osób nieletnich we własnych mieszkaniach. Po drugie – transparencja w prowadzonych spotkaniach, zasada „otwartych drzwi”. Nie wolno doprowadzać do sytuacji, kiedy wychowawca z ramienia Kościoła zamyka się z osobą małoletnią. Po trzecie, pełna informacja wobec rodziców, żeby mieli możliwość kontroli tego, co robi ich dziecko. A także uwrażliwiamy wszystkich księży i katechetów pracujących z ramienia Kościoła co do konieczności zgłaszania wszelkich podejrzeń o nadużycia seksualne wobec małoletnich i nieletnich do delegata, jak również do organów ścigania. Pamiętajmy, że jesteśmy zobowiązani przekazać taką informację do prokuratury, co też czynimy.

 


Podziękowania dla Radia PLUS Warszawa, za możliwość opublikowania rozmowy!

 


 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Marcin Makowski: Ten film musi wywołać trzęsienie ziemi w episkopacie

To, co boli najbardziej w dokumencie braci Sekielskich i gorszy być może na równi z przestępstwami poszczególnych księży, polega na bezsilnym obserwowaniu niemocy instytucjonalnej Kościoła

Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Marcin Makowski: Ten film musi wywołać trzęsienie ziemi w episkopacie
To, co boli najbardziej w dokumencie braci Sekielskich i gorszy być może na równi z przestępstwami poszczególnych księży, polega na bezsilnym obserwowaniu niemocy instytucjonalnej Kościoła

Kiedy piszę te słowa, dwa dni po premierze “Tylko nikomu nie mów” obejrzało ponad 7,8 mln internautów. To połowa wyborców, którzy przystąpili do wyborów w 2015 roku. Nawet, jeśli film o pedofilii w polskim Kościele zmieni coś w naszej polityce na ostatniej prostej kampanii, to zmienić powinien przede wszystkim w episkopacie. A może nawet nie tyle zmienić, co wywołać trzęsienie ziemi. Spowodować dymisje, za którymi podąży nowa sztafeta pokoleniowa i nowa mentalność hierarchów.

Dlaczego akurat ich? Przecież to, co boli najbardziej w dokumencie braci Sekielskich i gorszy być może na równi z przestępstwami poszczególnych księży, polega na bezsilnym obserwowaniu niemocy instytucjonalnej Kościoła. Słowa przysięgi, którą poszkodowani składają przed protokolantem zobowiązujące do milczenia, są jak akt oskarżenia o grzech zaniechania.

Grzech jakże łatwy, gdy dysponuje się tak przepastną infrastrukturą. Gdy można kogoś schować w domu księży emerytów, placówce rekolekcyjnej, przypominającej labirynt korytarzy szkole misyjnej, odległej od cywilizacji wiejskiej parafii. Jak łatwo zmyć z siebie indywidualną odpowiedzialność za bierność, gdy można zza uchylonych drzwi sekretariatu kurii lakonicznie rzucić: “kardynała teraz nie ma, wróci za tydzień”. A potem się rozpłynąć w strefie kościelnego komfortu.

Nie mam ochoty wnikać w intencje i ewentualne polityczne ambicje Tomasza Sekielskiego, dywagować czy publikacja dokumentu w tym momencie ma jakieś drugie dno. To nie jest rzecz pierwszoplanowa, ponieważ bez względu na miesiąc, strukturalne zaniedbania które obnaża, działy się dekady i na dużą skalę dzieją się nadal. Im szybciej o nich opowiedziano, tym lepiej. Jestem bowiem tego samego zdania co mój znajomy, ks. Piotr Studnicki który powiedział podczas naszej rozmowy o pedofilii w Kościele, że ukrywanie tego grzechu to nie atak, ale brak miłości wobec Kościoła. Bo ten jako wspólnota sumienia, nie może tolerować w sobie istnienia zła – nie może uważać, że istnieje większe dobro niż jego sprawiedliwe osądzenie i surowe ukaranie.

 

Kadr z filmu “Tylko nie mów nikomu”

 

Zbyt długo w polskiej hierarchii panowało inne przekonanie, być może ufundowane na szlachetnych ale krótkowzrocznych intencjach utrzymania status quo.

Budynków, instytucji, przywilejów. Unikano “gorszenia” “rozdmuchiwaniem” problemu, w zamian zamiatając go pod dywan. Jest przecież prawdą, że pedofilia wśród duchownych nie wykracza poza średnią statystyczną w szerokim przekroju społecznym. Prawdą jest również, że istnieje ona wśród innych grup zawodowych: aktorów, nauczycieli, lekarzy. Pytanie jednak brzmi: czy szkoły przenosiły nauczycieli molestujących dzieci do innych placówek? Czy szpitale kryły gwałcących najmłodszych pacjentów lekarzy? Hipokryzja i zmowa milczenia jeśli chodzi o wykorzystywanie nieletnich wśród aktorów i celebrytów to jedno – i również wymaga potępienia. Usprawiedliwianie w ten sposób postawy Kościoła niczego w nim jednak nie uzdrowi.

Gdy miałem przed premierą “Tylko nie mów nikomu” możliwość porozmawiania na temat konsekwencji filmu z młodymi duchownymi, pozytywnie zaskoczyło mnie, jak odważnie widzą swoją rolę i jak głębokich zmian pragną. Wielu z nich nie utożsamia się bowiem ani z postawą otwartości na cały świat tożsamą z rozmyciem teologii katolickiej, nie czuję się również solidarni ze słowami abpa Leszka Sławoja Głodzia, który twierdził, że “nie będzie oglądał byle czego”. Nie dziwię się, nie został w filmie Sekielskich dobrze sportretowany, ale to właśnie pod jego okiem działało dwóch przedstawionych z imienia i nazwiska pedofili – dawne legendy “Solidarności”.

Myślę, że Kościół, podobnie jak prymas Wojciech Polak w swoim przemówieniu z 11 maja, powinien postawić na bezwarunkową szczerość i chęć współpracy.

Nie może się bowiem skończyć jedynie na przeprosinach dla ofiar i zapowiedzi dociekania sprawiedliwości wobec sprawców. Konferencja Episkopatu Polski musi zrozumieć, że każdy przypadek tuszowania przestępstw, odsyłania pedofilii do innych parafii, pozwalania pomimo prawomocnego wyroku na pracę z dziećmi, podważa najcenniejszą wartość, jaka buduje się między wiernym a pasterzem – zaufanie. Te, nawet budowane stuleciami, można bezpowrotnie utracić perspektywie miesięcy.

Szczerze wierzę, że dla mojego Kościoła nie jest za późno i nie zabraknie nam wszystkim odwagi.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

 

Marcin Makowski

Marcin Makowski

Dziennikarz tygodnika "Do Rzeczy", publicysta Wirtualnej Polski, współpracownik "Dziennika Gazety Prawnej" - wcześniej wydawca w portalu Deon. Pisał do Onetu, Forward, "Rzeczpospolitej", "Tygodnika Powszechnego" i Stacji7. Prowadzi program "Nocna Zmiana" w Radiu Kraków. Laureat nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich im. Adolfa Bocheńskiego (2016) oraz Stefana Myczkowskiego (2017) nominowany do nagrody im. Kazimierza Dziewanowskiego (2016) oraz Stefana Żeromskiego (2017).

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >
Share via