video-jav.net

Ludzie chcą zobaczyć szczęśliwe małżeństwa

To i Ze Moura–Soares, małżonkowie z ponad 50-letnim stażem – przekonują, że miłość na całe życie jest możliwa. Zwracają też uwagę, że właściwie przeżyty kryzys może być szansą na pogłębienie i wzmocnienie związku. Światowa Para ruchu Equipes Notre-Dame gościła w Warszawie na jubileuszowej Ogólnopolskiej Pielgrzymce Ruchu.

Polub nas na Facebooku!

Maria Czerska (KAI): Jak trafiliście do Ruchu Equipes Notre–Dame?

To Moura-Soares: Tak bardzo chcieliśmy dobrze przeżywać miłość! Gdy się pobraliśmy byliśmy bardzo młodzi. Ja miałam 20 lat, Ze 24. Służył jako oficer w armii. Mieliśmy swoje marzenia, chcieliśmy być im wierni przez całe życie ale codzienność okazywała się bardzo trudna. Trwała wojna. Portugalia była zaangażowana w Angoli (wojna o niepodległość Angoli 1961 – 1974), więc cała nasza rodzina razem z Ze znalazła się w Afryce.

Niepewność, ciągłe przenoszenie się z miejsca na miejsce razem z dziećmi… Potrzebowaliśmy pomocy i szukaliśmy jej. To właśnie w Afryce zetknęliśmy się z ruchem Equipes Notre – Dame, poprzez znajomego księdza, który nam o nim opowiedział. Początkowo chcieliśmy po prostu zobaczyć jak to wygląda. Dołączyliśmy do ekipy i – zostaliśmy na całe życie. Chwałą Bogu! Ruch jest dla nas ogromną pomocą, nawet dzisiaj. Spędzamy razem bardzo dużo czasu a to nie zawsze jest takie łatwe. Jesteśmy głęboko przekonani, że to wszystko jest wielką Bożą łaską.

Jaka jest specyfika ruchu END w Kościele?

Ze Moura–Soares: Charyzmatem ruchu jest przeżywanie duchowości małżeńskiej zgodnie z Ewangelią, z wszystkimi naszymi ograniczeniami. To najstarszy i największy ruch małżeński w Kościele.

Zaczęło się we Francji i na Zachodzie Europy. Teraz jesteśmy w 90 krajach na 5 kontynentach. Ekipy działają w Australii, w 30 krajach afrykańskich, w Europie Środkowej. Ruch był bardzo silny w Syrii i w Libanie. W Syrii przed wojną spotykało się 65 ekip. Bardzo wielu ich członków opuściło kraj ale ci, którzy zostali wciąż się spotykają, m.in. w Aleppo.

END jest obecny w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie. Dynamicznie rozwija się w Ameryce Południowej. W samej Brazylii działa 4 tys. ekip.

To Moura-Soares: Czasem trudno jest przeżywać tę międzynarodowość. Trzeba szanować odmienne kultury a jednocześnie zachowywać charyzmat. Ale ostatecznie to jest właśnie bogactwo END, zgodnie z wizją ks. Caffarela, naszego założyciela. To on przekonywał, że nie wystarczy, by ruch był luźną federacją wspólnot narodowych (pojawiały się też takie koncepcje). Zwracał uwagę, że ważne jest przeżywanie międzynarodowego aspektu ruchu w jedności, podobnie jak jest w Kościele.

Tak więc, mimo różnic, jesteśmy jednością. Pół roku temu byliśmy w Ekwadorze, potem we Francji i w Belgii, teraz w Polsce – wszędzie jesteśmy u siebie. Lubimy powtarzać, że w Domu Ojca jest mieszkań wiele a naszym mieszkaniem są Ekipy Notre – Dame.

 

Na czym polega wasza posługa jako Pary Światowej?

Ze Moura–Soares: Posługiwaliśmy w ruchu przez 30 lat. Poza tym, że byliśmy w ekipie podstawowej tworzyliśmy sektor, prowadziliśmy pilotaż, czyli wprowadzaliśmy nowe ekipy w charyzmat END, tworzyliśmy region, superregion. Byliśmy też odpowiedzialni za ekipy, które przygotowują materiały formacyjne dla całego ruchu. Kiedy myśleliśmy, że to właśnie powoli dobiega końca, Pan Bóg powołał nas do tej największej odpowiedzialności. zostaliśmy wybrani podczas Międzynarodowego Zgromadzenia w Brazylii w 2012 r. Zakończymy nasza pracę rok później, podczas kolejnego Zgromadzenia – w 2018 r. w Fatimie.

Ruch na każdym szczeblu składa się z ekip. Każda ekipa ma swoją parę odpowiedzialną, wybieraną na jakiś czas. Na czele ruchu stoi Międzynarodowa Ekipa Odpowiedzialna (ERI), która przez swój skład reprezentuje cały świat. Teraz mamy więc małżeństwo arabskie, angielskie, brazylijskie, kolumbijskie, hiszpańskie i portugalskie, czyli nas.

ERI, jak każda ekipa posiada swoją parę odpowiedzialną i to właśnie my pełnimy tę funkcję. Modlimy się, dzielimy życiem, rozważamy problemy i wyzwania, które stoją przed całym ruchem. Spotykamy się w międzynarodowym sekretariacie ruchu w Paryżu, w ramach ekipy ERI a także – z wszystkimi parami odpowiedzialnymi regionów i superregionów.

To Moura-Soares: Mamy cały czas włączonego skype’a, można zawsze do nas zadzwonić czy napisać maila. Dziennie przychodzą ich setki.

 

Jakie największe wyzwania stoją teraz przed ruchem END?

To Moura-Soares: Utrzymać żywą duchowość małżeńską.

Ze Moura–Soares: To nam papież Franciszek powiedział: powinniście wiernie przeżywać swój charyzmat ale także rozpoznawać znaki czasu dotyczące małżeństwa i rodziny. Nie możemy udawać, że nie istnieją trudności. Musimy przygotowywać małżeństwa END do wychodzenia „na peryferie”, by towarzyszyły zranionym rodzinom.

To Moura-Soares: Chcemy być wierni Kościołowi i mieć swój udział w przemianie Kościoła.

 

Jakie są te znaki czasu?

To Moura-Soares: Kryzys instytucji małżeństwa, trudności w poszczególnych małżeństwach. Najgorzej jest w Europie z jej indywidualizmem, relatywizmem, tymczasowością relacji. W innych częściach świata, gdzie żyje się prościej, bez tak wielu możliwości i bogactw – ludzie wydają się w pewnym sensie bardziej czyści, zdolni do zaangażowania, wyrzeczeń.

Nie mniej jednak papież Franciszek w adhortacji „Amoris laetitia” pisze jasno, że kryzys może być szansą. Kryzys przeżywany dobrze, świadomie, sprawia, że wychodzimy z niego silniejsi, dojrzalsi w wierze.

Ze Moura–Soares: W pierwszych latach naszego małżeństwa, podczas wojny w Afryce przeżywaliśmy bardzo trudne chwile. Ale modliliśmy się razem. Nawet jak nie mogliśmy być w jednym miejscu, wyznaczaliśmy sobie konkretną godzinę na wspólną modlitwę i przestrzegaliśmy tego. To ostatecznie dało nam bardzo wielką siłę.

To Moura-Soares: Kryzys instytucji małżeństwa, który obserwujemy może być dla nas szansą na podjęcie głębszych poszukiwań sensu tego sakramentu, na pójście w głąb. Ten kryzys można przezwyciężyć, jesteśmy o tym głęboko przekonani i mówimy o tym zarówno naszym dzieciom jak i małżeństwom z ekip. Trzeba tylko bardzo chcieć. I trzeba stawiać sobie wymagania.

To jest rys duchowości bardzo mi bliski. „Wchodzenie w głąb” jest moją prywatną pasją! Była ona też charakterystyczna dla założyciela ruchu, ks. Henri Caffarela. Często mówił o wymaganiach. Powtarzał, że ekipy to nie jest jakieś przedszkole; to ruch dla ludzi dorosłych, którzy chcą przekształcać swoją wiarę w wiarę dojrzałą.

Nie poznaliśmy osobiście ks. Caffarela ale to co robił i pisał bardzo na nas wpłynęło i wpływa nadal.

 

Jak przekonać ludzi, zwłaszcza młodych, do walki o małżeństwo?

Ze Moura –Soares: Młodzi lubią wymagania. Ważne są słowa ale najważniejsze jest świadectwo. Ludzie chcą zobaczyć, że trwały szczęśliwy związek jest możliwy, że to działa.

To Moura –Soares: Przeżyliśmy piękne doświadczenie dziesięciu lat pracy z grupą 20 młodych ludzi w parafii. Zaczynali spotykać się z nami gdy mieli ok. 13 lat, potem szli na studia. Zastanawiali się, jak żyć, jaką drogę wybrać. Patrzyli na nas i widzieli, że jesteśmy szczęśliwi w naszym związku, cieszymy się, że jesteśmy razem i że chcemy być razem na zawsze, nie na trochę. Dzięki Bożej łasce wszyscy dziś założyli szczęśliwe rodziny, w których przekazują wartości chrześcijańskie; nikt nie odszedł od wiary.

Ogromnie ważne jest to, by nie rezygnować z przekazywania wartości w rodzinie, by mówić o nich dzieciom. Podkreślał to też papież Franciszek podczas swojej ostatniej pielgrzymki do Fatimy. Zwracał uwagę, że rodzina jest kluczowa dla utrzymania skarbu wiary i modlitwy. My zawsze staraliśmy się pokazywać dzieciom i wnukom, że miłość jest możliwa, gdy się chce. Mamy nadzieję, że się udało.

 

W jaki sposób ruch Equipes Notre-Dame odpowiada na wyzwania nowej ewangelizacji? Coraz częściej zdarza się przecież, że do wspólnoty dołączają ludzie – np. pociągnięci przez współmałżonka – którzy z chrześcijaństwem dotychczas nie mieli wiele wspólnego. Jak odkrywanie sakramentu małżeństwa może ich doprowadzić do odkrycia sakramentu chrztu?

Ze Moura–Soares: Zależy nam bardzo na tym, żeby formacja proponowana przez ruch była różnorodna, dostosowana do konkretnych potrzeb małżeństw w różnym wieku, na różnym etapie życia duchowego. W programie pilotażu, czyli wprowadzania w ruch, proponujemy katechizację – nauczanie o wierze. Przygotowaliśmy też program formacji chrześcijańskiej przez internet, który chcielibyśmy udostępniać jak najszerzej, nie tylko dla członków ekip.

Na stronie www.endfc.org znaleźć można najróżniejsze informacje – o wierze, o poszczególnych sakramentach, o seksualności, pomyślane jako pewnego rodzaju droga, z kolejnymi etapami.

To Moura–Soares: Od września dostępne będą nowe materiały dotyczące seksualności. Ten wymiar życia małżeńskiego jest bardzo ważny –podkreślał to zresztą ks. Caffarel – a bardzo często zaniedbany. Małżeństwa mają problem, by rozmawiać o tym same ze sobą a co dopiero dzielić się w ekipie! Nie proponujemy zatem tematów do rozważania w szerszym gronie ale właśnie pomoc dla poszczególnych małżeństw, by uczyły się rozmawiać o seksualności.

Proponujemy też osobną formację dla małżeństw starszych, których np. w ekipach we Francji jest bardzo dużo. To często są pary, które zrobiły bardzo wiele dla ruchu. Teraz mają 80 czy 90 lat, nadal uczestniczą w spotkaniach ale potrzebują czegoś zupełnie innego niż młodzi. Nie możemy ich zaniedbywać. Mamy obowiązek, by im towarzyszyć!

Ze Moura–Soares: Niestety naszym ogromnym problemem są tłumaczenia – bardzo drogie…

 

Jak wychodzić „na pogranicza”, do tych, którzy sami nie przyjdą?

Ze Moura–Soares: Zapraszać, informować o ruchu. Ale trzeba to robić w sposób twórczy, kreatywny, nie powielać schematów sprzed 50 lat! Młode małżeństwa trudno jest zachęcić gadaniem. Ludzie się spieszą, nie mają czasu, nie chcą słuchać. (Dlatego m.in. zdecydowaliśmy, że każda konferencja w END może trwać maksymalnie pół godziny).

Superregion francuski miał pewien kłopot z młodymi – trudno ich było zachęcić poprzez ogłoszenia w parafii. Wypracowali jednak metody, które działają i to bardzo dobrze. Zapraszają na rodzinny piknik – w sobotę, czy w niedzielę, z atrakcjami dla dzieci i z możliwością poznania ruchu. Efekty są znakomite. Większość z tych, którzy przychodzą na piknik chce potem przyłączyć się do ekip. Ludzie są zmęczeni teoriami. Chcą doświadczyć, zobaczyć!

 

Jaki jest wasz przepis na szczęśliwe małżeństwo?

To Moura–Soares: Szacunek dla drugiej osoby. Akceptacja drugiego takim jaki jest. Wzajemna pomoc w przezwyciężaniu błędów i niedoskonałości. Ks. Caffarel zawsze podkreślał, że w małżeństwie trzeba być uczciwym i prawdziwym. To też jest dla nas bardzo ważne. Jesteśmy bardzo, bardzo różni! Próbujemy się wspierać, żeby znaleźć równowagę miedzy naszymi charakterami i temperamentami.

Przeżyliśmy wielką miłość. Przeżywaliśmy ją w rodzinie. Teraz, na końcowym etapie naszego życia przeżywamy ją na nowo. Bardzo potrzebujemy siebie nawzajem w drodze do świętości.

***

To i Ze Moura–Soares – Portugalczycy; małżonkowie od 54 lat, od 50 lat w ruchu Equipes Notre–Dame. Mieszkają w Lizbonie, mają trzy córki i troje wnucząt. Od 2012 r. pełnią funkcję pary odpowiedzialnej za ruch na całym świecie. Sami są bardzo szczęśliwi w małżeństwie więc przekonują innych, że takie szczęście, nawet po 50 – latach jest możliwe.

Międzynarodowy ruch duchowości małżeńskiej Equipes Notre-Dame to najstarszy i największy taki ruch w Kościele. Powstał w 1939 r. we Francji z inicjatywy świeckich: kilka młodych małżeństw poprosiło również młodego ks. Henri Caffarela (obecnie toczy się jego proces beatyfikacyjny), by pomógł im odkrywać bogactwo ich sakramentu. Taki jest właśnie cel ruchu.

Formacja przebiega w ekipie – grupie kilku par, którym towarzyszy kapłan. Spotykają się raz na miesiąc u siebie nawzajem – na wspólnej modlitwie i posiłku, który jest też okazją do rozmowy o konkretnych tematach duchowych i dzielenia się życiem. Małżeństwa należące do ruchu zobowiązują się też do lektury Pisma św., dialogu małżeńskiego, pracy nad sobą i modlitwy – indywidualnej, małżeńskiej i rodzinnej. Raz do roku uczestniczą w rekolekcjach.

Obecnie ruch Equipes Notre-Dame działa na całym świecie – w poszczególnych Regionach i Superregionach. W ponad 13 tysiącach ekip gromadzi 64 tysiące małżeństw i kilka tysięcy kapłanów – doradców duchowych. Statuty ruchu zatwierdzone są przez Stolicę Apostolską, która uznaje END za międzynarodowe stowarzyszenie prywatne wiernych.


Rozmawiała: Maria Czerska / Warszawa

 

120 tys. dzieci korzysta z telefonu zaufania

Problemy dotyczące niskiego poczucia własnej wartości, poszukiwania sensu życia, stany lękowe, brak wsparcia ze strony rodziców, przemoc w rodzinie - to najczęstsze problemy z jakimi borykają się małoletni. Lucyna Kicińska koordynator Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 opowiada w rozmowie z KAI m.in. o tym, dlaczego najmłodsi wybierają właśnie taką formę pomocy oraz czemu nie szukają wsparcia u rodziców i wychowawców. 1 czerwca obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Dziecka.

Polub nas na Facebooku!

Anna Rasińska (KAI): Ile dzieci, w skali roku, decyduje się na skorzystanie z pomocy Telefonu Zaufania dla Dzieci?

Lucyna Kicińska, koordynator ogólnopolskiego Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111: W 2016 roku odnotowaliśmy 117 572 połączeń telefonicznych. Można również skontaktować się z nami za pośrednictwem strony internetowej www.116111.pl. Wiadomości on-line w ubiegłym roku było ponad 6 tys.

Natomiast od chwili uruchomienia Telefonu 116 111 dn. 6 listopada 2008 roku, było ponad milion odebranych połączeń i 40 tys. wiadomości on-line. Od samego początku liczby telefonów od dzieci przerastają nasze możliwości pomocy, dlatego czasem należy zadzwonić kilka lub kilkanaście razy, by trafić na wolną linię.

 

Jaki jest wiek dzieci, które szukają pomocy przez kontakt z Państwem?

Najczęściej są to dzieci w wieku od 12 do 15 lat. Następnie dzieci starsze, czyli 16 – 18 lat. Najrzadziej dzwonią dzieci w wieku 6-8 lat i młodsze.

 

Jakie są najczęstsze powody kontaktu z Telefonem Zaufania dla Dzieci?

W 2016 r. najczęstszym powodem była rozmowa o zdrowiu psychicznym. Problem dotyczyły niskiego poczucia własnej wartości, poszukiwania sensu życia, ze stanów lękowych, obciążeń wynikających z życia w stresie. Były to także rozmowy nt. zachowań autodestrukcyjnych, myśli samobójczych.

W dalszej kolejności są to rozmowy nt. relacji rówieśniczych, odrzucenia przez grupę, niezrozumienia. Ważnym tematem jest również miłość i rozstania. Następnie rodzina.

Dzieci często narzekają na brak wsparcia ze strony rodziców. Czują niepokój związany z tym, że rodzice się kłócą. Problemy dzieci dotyczą także braku kontaktu lub opieki w sytuacji rozpadu rodziny lub zagranicznych wyjazdów zarobkowych rodziców.

Mamy też sporo telefonów związanych z przemocą w rodzinie. Kontaktują się z nami zarówno ofiary przemocy, świadkowie, jak i sprawcy. Dotyczy to przemocy psychicznej, fizycznej i seksualnej ze strony rówieśników, ale i osób dorosłych. Pojawia się również problem cyberprzemocy.

Ostatnim ważnym tematem jest dojrzewanie. Wielu młodych szuka odpowiedzi na pytania związane z własną seksualnością, zmianami zachodzącymi we własnym ciele w okresie dojrzewania. Pojawiają się również kwestie inicjacji seksualnej.

 

Problemy z którymi zgłaszają się dzieci są wyjątkowo zróżnicowane. Jak wygląda pomoc tym młodym osobom?

Przede wszystkim wysłuchujemy dzieci i wspieramy je dając przestrzeń do zastanowienia się, co właściwie chciałyby osiągnąć. Nie dajemy gotowych rad, wspólnie szukamy najlepszego rozwiązania danego problemu.

 

Z jednej strony mamy telefony, w których chodzi o uzyskanie odpowiedzi na nurtujące pytania, a z drugiej bardzo poważne problemy dotyczące np. przemocy w rodzinie lub myśli samobójczych. Czy dzieci są w jakiś sposób klasyfikowane, np. na te które potrzebują większej uwagi?

 Każdy telefon jest tak samo ważny, ponieważ jest to problem konkretnego dziecka. Istotne dla nas jest poczucie dziecka, że każdy problem tak samo nas zajmuje. Staramy się jak najlepiej zrozumieć dziecko i udzielić mu odpowiedniego wsparcia i informacji. Zaoferować konkretną pomoc.

Oczywiście w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia podejmujemy interwencję. Np. jeżeli ktoś deklaruje chęć popełnienia samobójstwa i nie ma już siły na prowadzenie rozmowy, możemy we współpracy z policją i pogotowiem podjąć działania pomocowe.

Współpracujemy też z różnymi placówkami pomocy w całej Polsce, które mogą pomóc, jeżeli dziecko poda nam swoje dane kontaktowe. Jeżeli ich nie poda, a wymaga tego sytuacja, współpracujemy z policją.

 

Jak Pani myśli, dlaczego dzieci wybierają właśnie taką formę poszukiwania pomocy? Czy wynika to z poczucia braku zrozumienia przez rodziców i wychowawców?

Dzieci wybierają pomoc, która wydaje im się najbezpieczniejsza, najbardziej uchwytna. Bardzo często mówią nam, że nie rozmawiają z dorosłymi – np. rodzicami czy nauczycielami o swoich problemach, ponieważ czują, że nie uzyskają tam pomocy. Boją się również kary i tego, że przez swoje problemy zawiodą rodziców. Często mówią, że boją się zbagatelizowania.

Czasem dzieci wybierają nasz numer, ponieważ nie są pewne, czy ich problem jest na tyle poważny, by niepokoić rodziców. W takich sytuacjach rozmowy są jednak ukierunkowane na to, by dziecko postarało się odnaleźć kontakt z rodzicami i odważyć wyznać im co przeżywają.

Bywa, że dzwonią do nas dzieci, którym nauczyciele nie udzielili odpowiedniego wsparcia.

Warto zapamiętać, że każde dziecko ma prawo do bycia wysłuchanym, wyrażenia swoich poglądów, poszukiwania i uzyskiwania informacji. Gwarantuje to art. 13 Konwencji o Prawach Dziecka. Anonimowe i bezpłatne poradnictwo telefoniczne i online jest wyrażeniem wprost tego prawa.

 

Wiele dzieci zgłasza się z problemem braku akceptacji i niskiego poczucia własnej wartości. Jak Pani myśli, z czego to wynika?

Wynika to przede wszystkim z poczucia samotności dzieci i młodzieży. Tzw. samotności w tłumie. Problem stanowią powierzchowne relacje, brak czasu na rozmowę, wspólne spędzenie czasu, poznanie się. Skutkuje to brakiem poczucia bezpieczeństwa i niepokojem. Czas spędzany on-line nie zastąpi rozmów twarzą w twarz, a poza tym naraża dzieci na kontakt z przesyconymi agresją materiałami.

Od kilku lat obserwujemy rosnącą falę zachowań autodestrukcyjnych u małoletnich. Bywa, że dziecko okalecza się przez dłużysz czas, np. rok i nikt tego „nie zauważa”. Same dzieci mówią nam, że jest to aż nie do uwierzenia, że rodzice, rówieśnicy czy nauczyciele nie zauważyli żadnych śladów przez tyle czasu!

 

Telefon Zaufania dla Dzieci funkcjonuje od 2018 r., czy w tym czasie problemy dzieci uległy zmianie?

– Z roku na rok problemy dotyczące zdrowia psychicznego są coraz częstszym tematem rozmów czy wiadomości. W 2016 r. pierwszy raz znalazły się one na pierwszym miejscu w naszym zestawieniu. W 2008 r. ten problem zajmował dopiero 6. miejsce.

Natomiast jeśli chodzi o pozostałe problemy, to pozostają one właściwie w niezmiennym układzie. Patrząc od drugiego najczęstszego problemu: relacje rówieśnicze, rodzina, przemoc i krzywdzenie (także on-line), seksualność i dojrzewanie.

 

A co z problemem agresji rówieśniczej? Niedawno media nagłośniły sprawę brutalnego ataku gimnazjalistek na swoją koleżankę, czy jest to ewenement, czy raczej norma?

Przemoc rówieśnicza to problem stale obecny w naszych rozmowach. Plasuje się on na tym samym, bardzo wysokim poziomie, nie obserwujemy znaczących zmian dot. nasilenia zjawiska w telefonach czy wiadomościach. Na tym przykładzie widać, że media podchwytują i nagłaśniają konkretne sytuacje. Podobnie jest jeśli chodzi np. o samobójstwa nastolatków. Jak pokazują statystyki policyjne – ich liczba jest względnie stała i wynosi ok. 600 przypadków w skali roku, a my słyszymy np. o trzech, za to w bardzo medialny, na ogół bardzo niewłaściwy, sposób.

 

Wspomniała Pani o pytaniach młodzieży nt. inicjacji seksualnej. Czy na przestrzeni lat widać tu jakieś zmiany, np. w przesunięciu się wieku młodzieży, która decyduje się rozpocząć współżycie?

Na podstawie naszych danych, pod tym względem niewiele się zmieniło. Średni poziom wieku inicjacji seksualnej w Polsce wynosi ok. 19,5 lat w skali całego społeczeństwa. Biorąc pod uwagę wyłącznie nastolatków, ten wiek wynosi ok 18.

 

Wydaje się, że ważny problem młodzieży stanowi również stosunkowo nowe zjawisko jakim jest cyberprzemoc.

Jak najbardziej, przy czym nie jest to zjawisko nowe – zwłaszcza jeśli mówimy o osobach, które urodziły się w dobie internetu i nie znają życia bez niego. Cyberprzemoc, szantaż internetowy, publikowanie zdjęć bez czyjejś zgody, czy niewybredne komentowanie treści na profilach społecznościowych – to element codzienności dzieci. Warto podkreślić, że przemoc w internecie nie bierze się z „internetu”. Nie zdarzają się nam rozmowy, w których dzieci uwikłane w przemocy on-line, nie są uwikłane w nią off-line.

Co ciekawe, z naszych obserwacji wynika, że dorośli mają tendencję do myślenia o cybeprzemocy jak o osobnym bycie, a o internecie, jak o innym świecie. To błędne myślenie. To jeden świat, jedno życie, czy to on-line czy off-line.

 

W Polsce za funkcjonowanie Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 odpowiada Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę (dawna Fundacja Dzieci Niczyje), która od 1991 roku dąży do tego, by wszystkie dzieci miały bezpieczne dzieciństwo i były traktowane z poszanowaniem godności i podmiotowości.


rozmawiała Anna Rasińska / Warszawa