Ks. Piotr Studnicki: Pokrzywdzonych mamy często na wyciągnięcie ręki

Dzisiaj w Kościele w Polsce obchodzimy Dzień modlitwy i pokuty za grzech wykorzystania seksualnego małoletnich. “Myślę, że ten dzień ma wymiar także naturalnej prewencji. My się na ten temat uwrażliwiamy, zaczynamy w Kościele o tym rozmawiać, nie jak o wstydliwym temacie, tylko padają z ambony słowa: "modlimy się za skrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym w Kościele i poza Kościołem". To ma ogromne znaczenie dla przemiany naszej wspólnoty” - mówi w Rozmowach Stacji7 ks. Piotr Studnicki, kierownik Biura Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży.

Arkadiusz Grochot
Arkadiusz
Grochot
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Ks. Studnicki wspomniał, że pomysł dnia modlitw narodził się po kontakcie z osobami skrzywdzonymi. Dzięki kontaktowi z osobami skrzywdzonymi odkryliśmy, że oni także potrzebują naszej modlitwy. W pewnym sensie było to dla nas zaskakujące, bo odkryliśmy, że duża część skrzywdzonych ludzi jest częścią wspólnoty Kościoła i czuje się jej częścią. Praktykuje, borykając się z trudnościami, ale są w Kościele i są Kościołem. Trochę z obrazu medialnego można by odnieść wrażenie, że skrzywdzeni już dawno ten Kościół opuścili, nie chcą mieć z nim nic wspólnego. Nasze doświadczenie jest inne – od nich wiemy, że ta forma pomocy, towarzyszenia, także poprzez modlitwę i poprzez podejmowanie pokuty, jest dla nich po prostu ważna, jest formą solidarności duchowej – to jest pierwszy cel tego dnia. Jeżeli ktoś wierzy w moc modlitwy to wie, że realnie poprzez modlitwę może pomóc osobie, która się zmaga z traumą, która przeżywa terapię, kto jest w procesie zdrowienia – powiedział.

 

 

Przywołał też historię jednego z pokrzywdzonych, który w rozmowie ze swoim proboszczem wyjawił, że jest osobą skrzywdzoną. Opowiem historię, którą słyszałem tydzień temu towarzysząc mężczyźnie, który był przesłuchiwany podczas procesu kościelnego. Mówi tak: w zeszłym roku w mojej parafii poszedłem do proboszcza i zapytałem, czy będzie w czasie tego dnia jakaś modlitwa. Ksiądz odpowiedział: “ale po co, przecież u nas tego nie ma, nie ma takiej potrzeby”. Ten mężczyzna odpowiedział: „Ja jestem taką osobą”. Tego księdza, mówiąc kolokwialne: “zamurowało”. Zaczął się tłumaczyć, że nie wiedział… Mało kto wie o takich osobach, nawet w swojej wspólnocie. Ksiądz podczas Mszy Świętej modlił się w tej intencji i wywiesił plakat w gablocie. To jest jedna konkretna historia, ale wierzę, że taka świadomość będzie się przebijała, że my posługując we wspólnocie parafialnej często nie wiemy, kto jest w taki sposób skrzywdzony. A mamy tych pokrzywdzonych często na wyciągnięcie ręki – zaznaczył.

 

Fundacja św. Józefa pomaga kilkunastu osobom

Jak zaznaczył ks. Studnicki, z bezpośredniej pomocy fundacji św. Józefa dzisiaj korzysta kilkanaście osób. Dzisiaj to jest kilkanaście osób, którym są pokrywane są koszty psychoterapii. Chcę od razu zaznaczyć, że fundacja nie chce zwalniać diecezji i zgromadzeń zakonnych z tej formy pomocy, do której instytucja kościelna jest zobligowana – stwierdził.

Najczęściej takie osoby zgłaszają się do nas bezpośrednio. Często jest to związane z tym, że z jakiegoś powodu często nie otrzymały pomocy przy zgłaszaniu sprawy. Były też takie historie, że wcześniej deklarowały, że nie chcą pomocy, później jednak odkrywały taką potrzebę, a wtedy już takiej pomocy tej osobie nie zaproponowano. Nieraz to jest kwestia tego, że dotyczy to sprawcy, który pracował w innej diecezji, teraz pracuje w innej, choćby z powodu nowego podziału administracyjnego. Wtedy trochę nie wiadomo, kto ma podjąć się zobowiązań wobec tej osoby. Liczba osób, którym Kościół poprzez diecezje, zgromadzenia zakonne udziela takiej pomocy bezpośredniej jest o wiele większa. To wiem z diecezji. Nie mogę jeszcze powiedzieć, że pokrywanie kosztów psychoterapii jest normą i standardem, na szczęście staje się coraz bardziej powszechne – dodał.

Wyjaśnił też, że biuro delegata aktualnie nie ma danych dotyczących tego, ile osób otrzymuje pomoc od Kościoła przez dane diecezje. Jeszcze nie mamy takich danych, ale myślę, że wkrótce będziemy je mieli. Stworzyliśmy taką ankietę, prosiliśmy o takie informacje diecezje. Dla większej przejrzystości tej sprawy przygotowujemy raport. Mam nadzieję, że on się ukaże w ciągu najbliższych miesięcy, w pierwszej połowie tego roku.  Będzie to raport z ostatnich dwóch lat pokazujący ilość spraw, które zostały zgłoszone do Kościoła dotyczących przestępstw seksualnych wobec małoletnich, ale też działań podjętych przez Kościół w odpowiedzi na te przestępstwa.

Na pytanie, czy po kilku latach działań w kwestii ochrony dzieci i młodzieży czuje opór w kościelnych strukturach, ks. Studnicki odpowiedział: Opór jest nie tylko w niektórych hierarchach, księżach, jest też w niektórych świeckich i w niektórych mediach katolickich. Jeśli on dotyczy przełożonych kościelnych, to ich odpowiedzialność jest zawsze większa, niż szeregowego wiernego. Ale jak zajmuję się tą sprawą, to widzę, że jest opór w nas, we wspólnocie Kościoła i jest on na przeróżnych poziomach i w przeróżnych instytucjach. Nieraz to rozbija się o konkretnego proboszcza. Zdarzają się sytuacje, kiedy biskup prześle materiały, poprosi o wywieszenie, ale potem to jest decyzja proboszcza. Znam takich wiernych, którzy osobiście interweniowali w takich sprawach. Na szczęście to też się dobrze skończyło. Uczciwie trzeba powiedzieć, że jest jeszcze dużo do zrobienia.

 

„Musimy być realistami”

Jak zaznaczył, widać w Kościele zmianę podejścia w we wspólnocie Kościoła do tego problemu. Trzeba uczciwie powiedzieć, że dotąd dopóki żyjemy, to grzechy i przestępstwa będą się działy także we wspólnocie Kościoła, takie czy inne. Musimy być realistami – nie chodzi nam o doprowadzenie do takiego stanu: “teraz na pewno już nic złego się nie stanie”. Pewnie do przyjścia Chrystusa, do Paruzji będziemy się zmagać z naszymi grzechami, co nie jest żadnym usprawiedliwieniem, ani bagatelizowaniem sprawy, tylko chrześcijańskim realizmem. Po drugie, zmienia się podejście. Ja ciągle widzę tę zmianę, ale ona oczywiście jest zbyt wolna. Jeszcze 2 lata temu nie mówiliśmy o fundacji, o konkretnych pieniądzach, które są na rzecz budowania systemu ochrony małoletnich w Kościele – dzisiaj to mamy, został podjęty jeden z takich kroków, są też inne – stwierdził.

Najbliższe lata będą pod znakiem tego zmagania. Dzisiaj jesteśmy w takiej sytuacji, w której mówi się: “pedofilia”, to myśli się: “aha, księża, Kościół, to oni są sprawcami” – jest to dla części z nas krzywdzące. Marzy mi się taka sytuacja, że dzięki naszym realnym działaniom, jak się powie za 10-15 lat: “pedofilia, wykorzystanie seksualne”, to powiedzą: “aha, w Kościele ci pomogą, tam już to robią, mają specjalistów”. Nieważne, czy jesteś skrzywdzony przez księdza, czy przez kogokolwiek innego, to tam ci pomogą, bo oni to już przepracowali. Wierzę, że Kościół się tak nawróci, że przebije się do świadomości postawa Kościoła – powiedział.

SPRAWDŹ: Pierwsza część rozmowy z ks. Studnickim o sprawie ks. Dymera: Ludzie mają prawo do prawdy i sprawiedliwości

Arkadiusz Grochot

Arkadiusz Grochot

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Arkadiusz Grochot
Arkadiusz
Grochot
zobacz artykuly tego autora >

Ks. Piotr Studnicki o sprawie ks. Dymera: Ludzie mają prawo do prawdy i sprawiedliwości

„Być może brakuje poczucia odpowiedzialności za tę sprawę. Mówię to z przykrością, bo zawsze ktoś odpowiada za dobro i za zło. Tutaj mamy do czynienia z ludźmi, którzy się czują bardzo skrzywdzeni i przez księdza i przez to, że to trwa już tak długo. Ćwierć wieku to jest coś, co kiedyś porównałem do grzechu uciskania ubogich, czyli do takiego grzechu, który woła o pomstę do Nieba, bo ludzie mają prawo do prawdy i do sprawiedliwości, a w tym przypadku, najbardziej bulwersujące jest to, że musieli się o prawdę i sprawiedliwość tak długo dobijać i właściwie dzisiaj jeszcze tej prawdy nie znają, nie znaleźli sprawiedliwości” – powiedział w Rozmowach Stacji7 ks. Piotr Studnicki, kierownik Biura Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży.

Arkadiusz Grochot
Arkadiusz
Grochot
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Duchowny zwrócił uwagę, że sprawa wzbudza wiele kontrowersji wśród opinii publicznej i z tego względu wyrok mógłby zostać opublikowany. Mam nadzieję, że ostatecznie ten wyrok, który zostanie przesłany do Kongregacji Nauki Wiary, zostanie podany przynajmniej tym osobom, które zgłaszały sprawę, które czują się pokrzywdzone. Wydaje mi się, że w kontekście powszechnego zgorszenia całej wspólnoty Kościoła tą historią, a także słusznego oburzenia opinii publicznej, ludzi dobrej woli, dobrze byłoby, żeby była upubliczniona podstawowa informacja dotycząca tego, czy w wyniku postępowania uznano winę czy też niewinność księdza Dymera.

 

 

Sprawa jest bolesna, trudna i taka, wobec której przede wszystkim przełożeni kościelni i cała wspólnota Kościoła, muszą zrobić sobie rachunek sumienia: czemu tak to wyglądało, dlaczego tak to wygląda – pytał retorycznie duchowny.

 

„Episkopat do dymisji?”

Po reportażu TVN24 na temat sprawy ks. Dymera pojawiły się w mediach społecznościowych postulaty dymisji całego Episkopatu. Ks. Studnicki uważa, że taki gest byłby tylko symboliczny, a chodzi o realne działania. Częścią problemu, z którym się mierzymy jest odpowiedzialność kościelnych przełożonych za tę sytuację. Nie jestem zwolennikiem szukania odpowiedzialności zbiorowej. Uważam, że trzeba wyciągnąć konsekwencje wobec tych konkretnych biskupów, którzy dopuszczali się zaniedbań, którym zostanie to na drodze postępowania udowodnione. Mówimy tutaj o odpowiedzialności kościelnej, inną sprawą jest odpowiedzialność cywilna czy karna – zaznaczył.

Myślę, że osoby pokrzywdzone, które czują się także zranione tym, w jaki sposób postępowali czy postępują przełożeni kościelni chcą, żeby ci, którzy dopuścili się takich przestępstw i zaniedbań wzięli odpowiedzialność. Byłoby to trochę teatralnym gestem, ale wydaje mi się, że w całym tym mierzeniu się z problemem, nie o takie gesty symboliczne chodzi. Chodzi o realne działania – dodał.

Jak wyjaśnił, biuro Delegata ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży nie jest dodatkowo informowane o przebiegu postępowań, które są prowadzone. Zdarza się natomiast, że to do biura zgłaszają się osoby, które chcą zgłosić krzywdę. Ani delegat, ani biuro delegata nie jest nigdy informowane o etapach postępowań, ani też o wyniku. Dowiadujemy się tak samo jak opinia publiczna – z komunikatów nuncjatury. Zdarza się, że przez biuro delegata takie sprawy są zgłaszane. Zawiadomienie jest przekazywane zgodnie z Vos Estis Lux Mundi do metropolity i nuncjusza apostolskiego – takich spraw było już kilka. Zdarzało się też, że ktoś zwracał się do biura z prośbą o pomoc w przygotowaniu takiego zawiadomienia i służymy wtedy pomocą prawną pokazując, na jakie prawo można się powołać w Kościele, żeby takie zawiadomienie złożyć.

W reportażu TVN24 dziennikarze przedstawili spotkanie, które abp Wojciech Polak odbył z ludźmi domagającymi się sprawiedliwości ws. ks. Dymera. W filmie niektóre wypowiedzi wskazywały na to, że część z nich była zawiedziona efektami tego spotkania. Ksiądz prymas uważa, że najlepiej jest, jeśli sprawę zgłosi osoba, która ma najlepszą wiedzę na ten temat, która też jest świadkiem, która może to udowodnić, która sama jest źródłem tej informacji. Osobom skrzywdzonym towarzyszył duchowny i dwóch prawników, więc prymas zaproponował, żeby to właśnie osoby skrzywdzone zgłosiły tę sprawę z takim wsparciem. Zaproponował także pomoc biura delegata. Została też udzielona pomoc psychoterapeutyczna jednej z osób. Jeśli dzisiaj pytamy, czy zostało zrobione wszystko – zawsze można pytać, czy nie można było zrobić coś inaczej, lepiej, więcej. Dla nas też ta historia jest pouczająca, żeby może jeszcze bardziej wyjść do osób, które się zgłaszają. Niemniej to przekonanie w księdzu prymasie i w nas pozostaje – dobrze jest, jeżeli te osoby, które najwięcej wiedzą o sprawie, to one zgłaszają ją do Stolicy Apostolskiej – powiedział ks. Studnicki.

 

„Tym przestępstwom można by zapobiec”

Wyjaśnił też, jakie uprawnienia posiada delegat w sprawach dotyczących zaniedbań seksualnych. Delegat na pewno nie jest prokuratorem, nie jest sędzią w sprawie zaniedbań, nie jest od tego, żeby podejmować się na własną rękę wyjaśniania tego rodzaju spraw, zaniedbań czy przestępstw dotyczących duchownych. Takiego prawa nie otrzymał. On został wybrany przez biskupów jako człowiek, który z ramienia Episkopatu będzie inicjował i koordynował działania, które służą większej ochronie małoletnich w Kościele w Polsce i pomocy osobom skrzywdzonym wykorzystaniem seksualnym. W ramach tych działań chociażby udało się doprowadzić do porozumienia biskupów, którzy powołali Fundację św. Józefa i zgodzili się też na bardzo konkretny system finansowania fundacji.

Ks. Studnicki opisał też działania, jakie podejmuje biuro delegata. W ramach działań podjęto decyzję o kontynuacji badań statystycznych dotyczących przestępstw, których dopuścili się duchowni. To jest bardzo ważna decyzja, żeby prowadzić tego rodzaju badania, bo nie możemy działać, jeżeli my jako Kościół nie wiemy, ile takich historii się zdarzyło, kim są sprawcy, kogo krzywdzą. Ta wiedza nam bardzo dużo może dać z punktu widzenia profilaktyki. Jeśli my na podstawie wcześniej przeprowadzonych badań wiemy, że sprawcy to w prawie 50 procentach mężczyźni w wieku od 30 do 40 lat, to księża, którzy mają od 5 do 15 lat kapłaństwa, to wiemy, że są to księża, którzy prawdopodobnie przeżywają pierwsze kryzysy związane z powołaniem, wiarą, pracą wypaleniem – to jest bardzo ważna informacja z punktu widzenia profilaktyki. To oznacza, że część z tych sprawców, to są sprawcy niepreferencyjni, nie są osobami, które muszą skrzywdzić. To są tacy sprawcy, którzy sięgają po osoby małoletnie z powodu dużej niedojrzałości psychoseksualnej, traktując trochę tę relację w sposób zastępczy. Takim osobom można by pomóc, pomagając przeżywać kryzysy, które są w ogóle częścią życia każdego człowieka.

Zapowiedział też, że kwestia profilaktyki zostanie mocno uwzględniona w nowych zasadach formacji seminarzystów, które mają zostać przyjęte w ciągu najbliższych miesięcy. W ramach nowych zasad formacji seminarzystów, które były konsultowane z osobami, które działają w kwestii ochrony dzieci i młodzieży, kwestia profilaktyki została mocno uwzględniona w tych nowych zasadach. Widzimy i to staje się coraz jaśniejsze: to nie jest kwestia pedofilii klinicznej, tylko kwestia dużej niedojrzałości psychoseksualnej – tym przestępstwom naprawdę można by zapobiec, jeśli zaczniemy wcześniej pomagać osobom, które z taką niedojrzałością psychoseksualną się mierzą. Jesteśmy to w stanie zrobić już na poziomie seminaryjnym. Ten program ma być przyjęty przez Konferencję Episkopatu Polski, jeśli dobrze pamiętam, w marcu. Potem jest jeszcze kwestia całego wprowadzania, to jest kwestia nawet nie miesięcy, ale lat. Kwestia znalezienia osób, które by prowadziły zajęcia, szkolenia, więc tu nie chodzi o jedno szkolenie, gdzie poinformujemy kleryków i księży o zasadach, o prawie, bo to jest bardzo potrzebne, ale chodzi o pracę na głębszym poziomie dotykającą tego, jak my przeżywamy relacje, jak sobie radzimy z własną seksualnością, jak przeżywamy kryzysy, które są czymś naprawdę normalnym i ludzkim i z tego można wyjść dojrzalszym, ale można się też w tym wszystkim pogubić – stwierdził.

Jutro opublikujemy drugą część rozmowy z ks. Piotrem Studnickim.

SPRAWDŹ: Abp Polak o procesie ks. Dymera: Przewlekłość kościelnych procedur nie ma żadnego usprawiedliwienia

Arkadiusz Grochot

Arkadiusz Grochot

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Arkadiusz Grochot
Arkadiusz
Grochot
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap