Nasze projekty

Ks. Piotr Studnicki: Pokrzywdzonych mamy często na wyciągnięcie ręki

Dzisiaj w Kościele w Polsce obchodzimy Dzień modlitwy i pokuty za grzech wykorzystania seksualnego małoletnich. “Myślę, że ten dzień ma wymiar także naturalnej prewencji. My się na ten temat uwrażliwiamy, zaczynamy w Kościele o tym rozmawiać, nie jak o wstydliwym temacie, tylko padają z ambony słowa: "modlimy się za skrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym w Kościele i poza Kościołem". To ma ogromne znaczenie dla przemiany naszej wspólnoty” - mówi w Rozmowach Stacji7 ks. Piotr Studnicki, kierownik Biura Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży.

Reklama

Ks. Studnicki wspomniał, że pomysł dnia modlitw narodził się po kontakcie z osobami skrzywdzonymi. Dzięki kontaktowi z osobami skrzywdzonymi odkryliśmy, że oni także potrzebują naszej modlitwy. W pewnym sensie było to dla nas zaskakujące, bo odkryliśmy, że duża część skrzywdzonych ludzi jest częścią wspólnoty Kościoła i czuje się jej częścią. Praktykuje, borykając się z trudnościami, ale są w Kościele i są Kościołem. Trochę z obrazu medialnego można by odnieść wrażenie, że skrzywdzeni już dawno ten Kościół opuścili, nie chcą mieć z nim nic wspólnego. Nasze doświadczenie jest inne – od nich wiemy, że ta forma pomocy, towarzyszenia, także poprzez modlitwę i poprzez podejmowanie pokuty, jest dla nich po prostu ważna, jest formą solidarności duchowej – to jest pierwszy cel tego dnia. Jeżeli ktoś wierzy w moc modlitwy to wie, że realnie poprzez modlitwę może pomóc osobie, która się zmaga z traumą, która przeżywa terapię, kto jest w procesie zdrowienia – powiedział.

Przywołał też historię jednego z pokrzywdzonych, który w rozmowie ze swoim proboszczem wyjawił, że jest osobą skrzywdzoną. Opowiem historię, którą słyszałem tydzień temu towarzysząc mężczyźnie, który był przesłuchiwany podczas procesu kościelnego. Mówi tak: w zeszłym roku w mojej parafii poszedłem do proboszcza i zapytałem, czy będzie w czasie tego dnia jakaś modlitwa. Ksiądz odpowiedział: „ale po co, przecież u nas tego nie ma, nie ma takiej potrzeby”. Ten mężczyzna odpowiedział: „Ja jestem taką osobą”. Tego księdza, mówiąc kolokwialne: „zamurowało”. Zaczął się tłumaczyć, że nie wiedział… Mało kto wie o takich osobach, nawet w swojej wspólnocie. Ksiądz podczas Mszy Świętej modlił się w tej intencji i wywiesił plakat w gablocie. To jest jedna konkretna historia, ale wierzę, że taka świadomość będzie się przebijała, że my posługując we wspólnocie parafialnej często nie wiemy, kto jest w taki sposób skrzywdzony. A mamy tych pokrzywdzonych często na wyciągnięcie ręki – zaznaczył.

Reklama
Reklama

Fundacja św. Józefa pomaga kilkunastu osobom

Jak zaznaczył ks. Studnicki, z bezpośredniej pomocy fundacji św. Józefa dzisiaj korzysta kilkanaście osób. Dzisiaj to jest kilkanaście osób, którym są pokrywane są koszty psychoterapii. Chcę od razu zaznaczyć, że fundacja nie chce zwalniać diecezji i zgromadzeń zakonnych z tej formy pomocy, do której instytucja kościelna jest zobligowana – stwierdził.

Najczęściej takie osoby zgłaszają się do nas bezpośrednio. Często jest to związane z tym, że z jakiegoś powodu często nie otrzymały pomocy przy zgłaszaniu sprawy. Były też takie historie, że wcześniej deklarowały, że nie chcą pomocy, później jednak odkrywały taką potrzebę, a wtedy już takiej pomocy tej osobie nie zaproponowano. Nieraz to jest kwestia tego, że dotyczy to sprawcy, który pracował w innej diecezji, teraz pracuje w innej, choćby z powodu nowego podziału administracyjnego. Wtedy trochę nie wiadomo, kto ma podjąć się zobowiązań wobec tej osoby. Liczba osób, którym Kościół poprzez diecezje, zgromadzenia zakonne udziela takiej pomocy bezpośredniej jest o wiele większa. To wiem z diecezji. Nie mogę jeszcze powiedzieć, że pokrywanie kosztów psychoterapii jest normą i standardem, na szczęście staje się coraz bardziej powszechne – dodał.

Wyjaśnił też, że biuro delegata aktualnie nie ma danych dotyczących tego, ile osób otrzymuje pomoc od Kościoła przez dane diecezje. Jeszcze nie mamy takich danych, ale myślę, że wkrótce będziemy je mieli. Stworzyliśmy taką ankietę, prosiliśmy o takie informacje diecezje. Dla większej przejrzystości tej sprawy przygotowujemy raport. Mam nadzieję, że on się ukaże w ciągu najbliższych miesięcy, w pierwszej połowie tego roku.  Będzie to raport z ostatnich dwóch lat pokazujący ilość spraw, które zostały zgłoszone do Kościoła dotyczących przestępstw seksualnych wobec małoletnich, ale też działań podjętych przez Kościół w odpowiedzi na te przestępstwa.

Reklama
Reklama

Na pytanie, czy po kilku latach działań w kwestii ochrony dzieci i młodzieży czuje opór w kościelnych strukturach, ks. Studnicki odpowiedział: Opór jest nie tylko w niektórych hierarchach, księżach, jest też w niektórych świeckich i w niektórych mediach katolickich. Jeśli on dotyczy przełożonych kościelnych, to ich odpowiedzialność jest zawsze większa, niż szeregowego wiernego. Ale jak zajmuję się tą sprawą, to widzę, że jest opór w nas, we wspólnocie Kościoła i jest on na przeróżnych poziomach i w przeróżnych instytucjach. Nieraz to rozbija się o konkretnego proboszcza. Zdarzają się sytuacje, kiedy biskup prześle materiały, poprosi o wywieszenie, ale potem to jest decyzja proboszcza. Znam takich wiernych, którzy osobiście interweniowali w takich sprawach. Na szczęście to też się dobrze skończyło. Uczciwie trzeba powiedzieć, że jest jeszcze dużo do zrobienia.

„Musimy być realistami”

Jak zaznaczył, widać w Kościele zmianę podejścia w we wspólnocie Kościoła do tego problemu. Trzeba uczciwie powiedzieć, że dotąd dopóki żyjemy, to grzechy i przestępstwa będą się działy także we wspólnocie Kościoła, takie czy inne. Musimy być realistami – nie chodzi nam o doprowadzenie do takiego stanu: „teraz na pewno już nic złego się nie stanie”. Pewnie do przyjścia Chrystusa, do Paruzji będziemy się zmagać z naszymi grzechami, co nie jest żadnym usprawiedliwieniem, ani bagatelizowaniem sprawy, tylko chrześcijańskim realizmem. Po drugie, zmienia się podejście. Ja ciągle widzę tę zmianę, ale ona oczywiście jest zbyt wolna. Jeszcze 2 lata temu nie mówiliśmy o fundacji, o konkretnych pieniądzach, które są na rzecz budowania systemu ochrony małoletnich w Kościele – dzisiaj to mamy, został podjęty jeden z takich kroków, są też inne – stwierdził.

Najbliższe lata będą pod znakiem tego zmagania. Dzisiaj jesteśmy w takiej sytuacji, w której mówi się: „pedofilia”, to myśli się: „aha, księża, Kościół, to oni są sprawcami” – jest to dla części z nas krzywdzące. Marzy mi się taka sytuacja, że dzięki naszym realnym działaniom, jak się powie za 10-15 lat: „pedofilia, wykorzystanie seksualne”, to powiedzą: „aha, w Kościele ci pomogą, tam już to robią, mają specjalistów”. Nieważne, czy jesteś skrzywdzony przez księdza, czy przez kogokolwiek innego, to tam ci pomogą, bo oni to już przepracowali. Wierzę, że Kościół się tak nawróci, że przebije się do świadomości postawa Kościoła – powiedział.

Reklama

SPRAWDŹ: Pierwsza część rozmowy z ks. Studnickim o sprawie ks. Dymera: Ludzie mają prawo do prawdy i sprawiedliwości

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę