Nasze projekty
Reklama

Kościół rozstał się z pięknem?

Nie tylko puste świątynie, ale również ich brzydota są widzialnymi znakami sekularyzacji.

Ostatnio miałem okazję po raz pierwszy w życiu odwiedzić słynny Kościół NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu. Choć sama świątynia położona jest na tyle daleko od pięknego centrum miasta, że miejscowi (nawet księża) nazywają to miejsce „Rydzykowem” lub „Imperium ks. Tadeusza”.

Jestem przekonany, że gdybyśmy przenieśli w czasie jakichś polskich katolików z dajmy na to XIX wieku do tej świątyni, to nie byliby w stanie ustalić, jakiej denominacji chrześcijańskiej jest to przybytek. „Wy tak na poważnie się tu modlicie?” – zapytaliby zmieszani.

ZOBACZ>>> 5 kroków do świętości, które możemy wyczytać ze sztuki

Reklama

Wszechobecność kiczowatych wizerunków Jana Pawła II jest przytłaczająca. Figura JPII, z daleka wyglądająca jakby przeniesiono ją z pobliskiego muzeum figur woskowych, siedzi za ołtarzem i wpatruje się w tabernakulum. W kaplicy obok widzę trzy witraże, na każdym z nich majestatyczny JPII w samym centrum kompozycji, ze złotym, ale skromnym obliczem księdza Tadeusza obok i poupychanymi gdzieś po skrajnościach malutkimi wizerunkami Najświętszej Marii Panny.

Nad ołtarzem wymalowane są postaci ważne dla historii Polski, w tym kilku masonów. Zwiedzająca ze mną osoba zapytała oprowadzającego nas księdza –  A co za siostra zakonna między Tadeuszem Kościuszką a Andrzejem Bobolą? Okazało się, że tą siostrą był Stanisław Konarski. Tak udane są to realizacje. Można pożółknąć na twarzy z nadmiaru memiczności.

Ale żarty na bok. Prawda teologiczna jest oddawana w świątyniach katolickich przez proporcje, bogatą symbolikę, kolorystykę, pewien kanon i hierarchię przedstawianych wizerunków. W tej świątyni niewiele rzeczy wygląda tak, jak powinno, a Lux Veritas (światło prawdy) widać i owszem, ale jako napis na studzience kanalizacyjnej. To nazwa fundacji ojca Tadeusza, która dumnie prezentuje się w kilku miejscach.

Reklama

Przez chwilę przemknęło mi nawet przez myśl, że gdyby w jakimś antyklerykalnym przedstawieniu we współczesnym teatrze chciano wystawić karykaturę polskiego katolicyzmu, to scenografia mogłaby wyglądać dokładnie tak jak to wnętrze. To co najważniejsze – Chrystus, krzyż, Maria – gubią się w narodowo-wyzwoleńczo-janopawłowym sosie.

CZYTAJ>>> Bp Michał Janocha: Piękno znalazło się za burtą Kościoła

Jestem gorącym orędownikiem ludowego katolicyzmu. Proszę mnie źle nie rozumieć. Lubimy czasem z przyjaciółmi powtarzać, że polska religijność jeszcze jakkolwiek się trzyma dzięki tym prostym kobietom w „moherowych beretach”, które codziennie modlą się w pokorze o nas wszystkich. Dzieło Ojca Rydzyka również, wbrew opinii wielu wielkomiejskich katolików, jest dla mnie niejednoznaczne. Nadal dla mnóstwa ludzi w Polsce Radio Maryja to medium ważne dla codziennej pobożności.

Reklama

Od kiedy jednak to gusta tegoż katolickiego ludu tworzą kanon estetyczny chrześcijańskich świątyń? Dlaczego nasze kościoły tak bardzo przepełnione są katolickim paździerzem? A nasza parafialna muzyka kościelna jest tak rzępoląca i niestrawna?

Kościół rozstał się z pięknem. Nie tylko puste świątynie, ale również ich brzydota są widzialnymi znakami sekularyzacji.


OPINIE STACJI7 to wartościowe komentarze do aktualnych wydarzeń, przygotowane przez grono doświadczonych publicystów.
W stałym dwutygodniowym rytmie piszą dla nas:

w poniedziałki – Tomasz Krzyżak,
we wtorki – Agata Puścikowska,
w środy – Marcin Makowski,
w czwartki – Konstanty Pilawa,
w piątki – Aneta Liberacka.

Zapraszamy!


Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę