Nasze projekty
Reklama
Fot. Facebook/Teologia Polityczna

Zaskoczona? Przerażona? Szczęśliwa? Jak wyglądało Zwiastowanie? Niezwykły wernisaż współczesnych malarzy

Co robiła Maryja w chwili przybycia Anioła, z jakich zajęć, prac, modlitw Ją „wyrwał”? Czytała książkę? Szyła? Moment Zwiastowania na dwudziestu płótnach dużego i małego formatu uchwycili niezwykle utalentowani artyści.

W ostatni weekend w podziemiach katedry warszawsko-praskiej odbył się wernisaż dzieł, poświęconych pierwszej tajemnicy Różańca. To kolejna odsłona rozpisanego na ponad dwie dekady projektu „Namalować katolicyzm od nowa”,  odważnej inicjatywy środowiska Teologii Politycznej, Fundacji św. Mikołaja i Instytutu Kultury św. Jana Pawła II, całego zespołu pieczołowicie wymienionych w katalogu wystawy współpracowników oraz pomysłodawcy – dr. Dariusza Karłowicza.

Mission impossible, czyli jak namalować tajemnicę

To jeden z najważniejszych momentów w historii ludzkości, który przyniósł totalne zmiany – mówi w krótkim dokumencie Wojciecha Wieteski Beata Stankiewicz. Jest to jeden z najtrudniejszych tematów, cały czas myślałem o duchowości, żeby obraz miał wymiar sakralny, żeby skłaniał do kontemplacji –wtóruje jej Ignacy Czwartos. Zadziwia, że Bóg zechciał wejść w ten nasz bałagan, chciał interweniować i jeszcze pytał, czy tego chcemy i zrobił to dyskretnie – stwierdza Bogna Podbielska. Podróż duchowa została odbyta – cała reszta, odbiór – zależy od widza – stwierdza Krzysztof Klimek.

Film Wojciecha Wieteski, zawierający komentarze artystów – uczestników w projekcie – został wyświetlony następnego dnia po wernisażu, podczas konferencji, poświęconej współczesnemu malarstwu religijnemu w Polsce. Artyści mówili o swojej bezradności, bo jak namalować tajemnicę? Dominikanin, o. Jacek Hajnos OP wyznał, że malowanie zaczynał od modlitwy, kontemplowania miłości Ojca, ofiarującego Syna i zastanowienia, co zrobić, żeby forma uniosła temat, gdy obraz wydaje się niemożliwy? Artyści powinni pokornie powiedzieć, że to mission impossible – mówił zakonnik w trakcie konferencji.

Reklama

CZYTAJ: Jak Anioł Pański zwiastował? 7 ujęć

Dialog z poprzednikami

Juliusz Gałkowski, historyk sztuki i teolog, mówił podczas dyskusji panelowej, że w zaprezentowanych dziełach można zaobserwować ciągłość, ale też zerwanie z tradycją. Obrazy odnoszą się do naszej współczesnej kultury, Zwiastowanie zostało „przefiltrowane” przez indywidualną wizję artysty, ale zaprezentowane dzieła odpowiadają potrzebom odbiorcy. Mają też bogate tło teologiczne, w tych obrazach jest głębia.

Te obrazy są także dialogiem z najwybitniejszymi dziełami cywilizacji chrześcijańskiej, wśród których artyści wymieniali Fra Angelico, Antonello de Messinę, Pierro della Francescę, Caravaggia, bizantyjską ikonę.

Reklama

W obrazie Beaty Stankiewicz dominuje biel, bo „biel to Bóg, zamieniłam złoto (zapewne chodzi o złoto ikon) na biel”. Jej zdaniem malarze europejscy umieszczali Zwiastowanie w „tu i teraz” i tym tropem poszła część artystów. Proste sukienki Maryi, niemal współczesne fryzury, typowo polski pejzaż w tle. Z drugiej strony – inspiracje i nawiązania do przebogatej tradycji  malarstwa europejskiego – Zwiastowanie to jedna z najczęściej malowanych przez artystów scen. Co robiła Maryja w chwili przybycia Anioła, z jakich zajęć, prac, modlitw Ją „wyrwał”? Czytała książkę i wielu artystów ową książkę namalowało. Jarosław Modzelewski, (który wyznał, że miał trudności z tematyką maryjną, ale przypomniał sobie pobożną babcię), przedstawił Ją przy szyciu szkarłatnych tkanin dla Świątyni, większość ukazało Ją siedzącą lub klęczącą, skupiła się na chwili, w której mówi „Tak” i w ciemno godzi się na wolę Boga. W małym obrazie, przeznaczonym na potrzeby kultu prywatnego, w odróżnieniu od płócien dużego formatu, które mogłyby być umieszczone w świątyniach, Beata Stankiewicz namalowała Maryję w chwili zaskoczenia i zastanowienia, które poprzedzało Jej „Fiat”.

Dalsza część tekstu znajduje się pod video

Ojciec Hajnos zainspirował się szkicem św. Jana od Krzyża, który przedstawił Chrystusa na Krzyżu widzianego z wysoka, jakby z perspektywy Ojca, więc zdecydował się przedstawić scenę Zwiastowania widzianą z wysoka, zaś całą kompozycję wpisał w tondo. Dominikanin mówił też, że w małym obrazie chciał oddać ‘haire’, czyli wielką radość, o której nie zawsze pamięta się, rozważając Zwiastowanie – uśmiech Maryi, radość z zapowiedzianego macierzyństwa.

I jest Anioł, jak mówi Wojciech Głogowski postać kosmiczna, posłany, skoncentrowany na swej misji, ukazywany częściowo lub w ogóle nieobecny, co najwyżej „odnotowany” tylko poprzez dłonie, jak w małym obrazie o. Hajnosa. To gest przybysza z innego porządku i jak sformułowała to Bogna Podbielska, z lilią, bo w takiej chwili nie można przyjść bez kwiatów, bo to coś znacznie więcej niż oświadczyny – przekonywała. Ów przybysz namalowany jest ze skrzydłami lub bez i tu ponownie część artystów odwołała się do poprzedników – Anioł Michała Żądły nie ma skrzydeł, ale spowija go obłok, który przypomina obraz Caravaggia i estetykę baroku.

Reklama

ZOBACZ: Zwiastowanie. 82 sekundy, które zmieniły wszystko

Tradycja podpowiedziała też twórcom pokazanie zderzenia odmiennych światów – tego obecnego, realnego, sprzed Odkupienia oraz zapowiedź „nowej ziemi i nowego Nieba”. To zimowy polski pejzażu zaoranego pola jak w obrazie Klimka, ale jest i zieleń trawy, wazon z wielkanocnymi baziami, zwiastujący wiosnę i Zmartwychwstanie. Półmrok, ogarniający obecny świat i błękit w oknie, jak u renesansowych malarzy, niebo, które zostało otwarte, namalował Jarosław Modzelewski. Wspaniała postać Maryi na obrazie Bogny Podbielskiej – wejście w strefę jasności. Pojawia się też motyw studni i gołębicy, tak jak w przedstawieniu m.in. Ignacego Czwartosa, zafascynowanego polską sztuką barokową. Wierny tej tradycji na dole obrazu artysta umieścił cały tekst „Pozdrowienia Anielskiego”.

Odbiorca zaprezentowanych dzieł ma przed sobą indywidualne spojrzenie współczesnych twórców, obrazy nasycone teologicznymi treściami, fascynujące i oryginalne, ale także nawiązujące do tradycji i dorobku poprzedników. Połączenie rzeczy starych z nowymi, wypowiedzianymi współczesnym językiem.

Fot. Facebook/Teologia Polityczna

Czy uda się namalować katolicyzm od nowa?

Na to pytanie próbują odpowiedzieć organizatorzy wystawy. Cykl „Namalować katolicyzm od nowa” został zainaugurowany w ubiegłym roku pokazem dziesięciu obrazów, przedstawiających Jezusa Miłosiernego, zgodnie z przekazem św. siostry Faustyny. Wydaje się, że było to bardzo trudne zadanie, przypominające malowanie ikony, która ściśle określa sposób przedstawiania. Kolejne edycje poświęcone są dwudziestu tajemnicom Różańca i dlatego w tym roku było Zwiastowanie. A temat daje większą możliwość i swobodę twórcy. I tak jak rok temu, zrodziło się pytanie o kondycję współczesnego malarstwa religijnego w Polsce.

Wielka liczba uczestników wernisażu, a także duże zainteresowanie konferencją, pokazała, że  jest pokaźna grupa twórców, podejmujących tematy religijne, ale także odbiorców, spragnionej „twardej strawy” w sztuce, by użyć określenia Apostoła Narodów.

CZYTAJ: Zwiastowanie, czyli odwaga

Biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej Jacek Grzybowski, patron i współpracownik inicjatorów projektu, podkreślił w dyskusji, że w sztuce ostateczną kategorią nie jest dobro i piękno, a prawda, która przejawia się w warsztacie i osobowości artysty. Dr Dariusz Karłowicz, porównując malarskie tradycje Wschodu i Zachodu stwierdził, że malarstwo religijne na Zachodzie umarło i nikt po nim nie płakał, choć jest to wielka tragedia. Malarz ikon Mateusz Środoń przypomniał, że sztuka sakralna świadczy o żywotności Kościoła, o jego kondycji. Gdy jest dobra, wydaje na świat artystów. Stwierdził, że dostrzega oddolny ruch, tęsknotę za sztuką sakralną, w trzech śląskich województwach działa Śląska Szkoła Ikonograficzna i około 4 tysięcy osób uczy się pisania ikon. Zainteresowanie ikoną jest bardzo duże.

Uczestnicy panelu mówili o potrzebie mecenatu, który ze strony Kościoła jest niedostateczny, a jest niezbędny – twórcy muszą utrzymywać się ze swojej pracy, o czym mówił dr Karłowicz. Przypomniał też, że projekt jest finansowany przez osoby prywatne.

Biskup Grzybowski ubolewał, że od trzech dekad Kościół angażuje się tak bardzo w sprawy społeczne i polityczne, że odbiera mu się energię, potrzebną na inne działania. Musi ustosunkować się do zarzutów moralnych, co oczywiste, postępuje też proces sekularyzacji. Wkręcony w spory światopoglądowe, boryka się z problemami finansowymi, liczy z opiniami, a powinien odejść od sporów. Do tego potrzebna jest postawa biskupów i kapłanów, którym brakuje odwagi wyjścia z okopów. Tymczasem trzeba skupić się nie pięknie, które prowadzi do prawdy.

Obserwator wydarzenia dostrzega ważną rolę ludzi Kościoła w odrodzeniu malarstwa religijnego – jak cenne jest stworzenie środowiska artystów i pasjonatów i wsparcie biskupów i duchownych. To przyczynek do ewangelizacji przez sztukę, gdyż, jak mówili uczestnicy dyskusji, obrazy mają skłonić nas do modlitwy, a sztuka sakralna od zawsze jest pomocą w modlitwie i przekazie wiary.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę