Niewinna Dziewica, Boża Rodzicielka, Królowa wszystkich

Niewinna Dziewico, Rodzicielko Boża, Maryjo! Królowo wszystkich - pisał o Niej św. Efrem w IV w. po Chrystusie. W 8 dni po uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny obchodzimy w Kościele wspomnienie Matki Bożej Królowej.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Niewinna Dziewica, Boża Rodzicielka, Królowa wszystkich
Niewinna Dziewico, Rodzicielko Boża, Maryjo! Królowo wszystkich - pisał o Niej św. Efrem w IV w. po Chrystusie. W 8 dni po uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny obchodzimy w Kościele wspomnienie Matki Bożej Królowej.

Choć Królową nazywali Matkę Jezusa już Ojcowie Kościoła w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, święto to zostało ustanowione dopiero w XX w. Zatwierdził je papież Piusa XII encykliką “Ad caeli Reginam” (Do Królowej niebios), wydaną 11 października 1954 r., w setną rocznicę ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Maryi. O ustanowienie takiego wspomnienia postulowano już w XIX w. na Soborze Watykańskim I. 

Jakkolwiek Pismo Święte nie wspomina bezpośrednio o królowaniu Matki Jezusa są fragmenty, które zawierają tę prawdę. Przede wszystkim w Księdze Rodzaju jest Ona nazywana “niewiastą, która skruszy głowę węża”. Błogosławioną między niewiastami” nazywa ją Archanioł w chwili zwiastowania, podobnie też zwraca się do Niej św. Elżbieta. Najbogatszym jednak źródłem do formułowania prawdy wiary o królowaniu Najświętszej Maryi Panny są najstarsze teksty chrześcijaństwa, dowodzące, że Królową nazywano Ją już od samego początku.

Tak zwracał się do niej św. Efrem męczennik na początku IV w.:

Nieskalana, nietknięta, cała czysta, niewinna Dziewico, Rodzicielko Boża, Maryjo! Królowo wszystkich, nadziejo pozbawionych nadziei, Pani nasza najchwalebniejsza, wspanialsza od niebian, jaśniejsza od promieni słońca i błyskawic, czcigodniejsza od Cherubinów, świętsza od Serafinów, jedyna nadziejo Ojców, chwało Proroków, sławo Apostołów, chlubo Męczenników, wesele Świętych, korono wszystkich Dziewic!

Piotr Chryzolog (+ 451), również doktor Kościoła, nazywa Matkę Bożą “Panią” (Domina), co w dawnej terminologii oznaczało godność władcy i króla.

Św. Ildefons, biskup Toledo (+ 669), nazywa Maryję nie tylko Panią, ale “panującą nad wszystkimi ludźmi”. Przy tej okazji wypowiada przepiękne słowa:

“Stałem się sługą Twoim, boś Ty się stała Matką mojego Stworzyciela”.

Św. German, patriarcha Konstantynopola (+ 732), nazywa Maryję “Królową wszystkich mieszkańców ziemi”, a św. Jan Damasceński (+ 749) “Królową rodzaju ludzkiego” i “Królową wszystkich ludzi”, “Panią wszechstworzenia”.

Tę samą intuicję wyrażały też najstarsze obrazy przedstawiające Matkę Pana Jezusa. Zawsze autorzy malowali Ją siedzącą na tronie, od X w. zaś niezwykle często malowano ją już wprost w koronie na głowie. Podobno w czasach walki z herezją ikonoklazmu rozpowszechnił się w domach wierzących chrześcijan zwyczaj dodawania koron do posiadanych przez nich wizerunków Maryi. 

Ustanawiając natomiast encykliką to święto, papież Pius XII pisał:

Niech tedy wszyscy z większą jeszcze niż dotąd ufnością garną się do tronu miłosierdzia i łaski Królowej i Matki naszej, błagając o pomoc w nieszczęściach, o światło w ciemnościach, o pociechę w cierpieniach i smutkach; a nade wszystko niech się wyrwą z niewoli grzechów i służą z wdziękiem dziecięcej pobożności pod berłem tak wielkiej Matki! Niech tłumy wiernych cisną się do Jej świątyń, niech obchodzą Jej święta; niech Jej błagalna koronka będzie we wszystkich dłoniach i niech przeniknie do kościołów i chat, do szpitali i więzień, na drobne zebrania i masowe manifestacje wiernych, celem głoszenia Jej chwały! Niech Imię Maryi słodsze nad nektar i droższe od pereł będzie w najwyższym poszanowaniu! 

Tak zaś sformułowała prawdę o królowaniu Matki Bożej przyjęta na Soborze Watykańskim II Konstytucja “Lumen Gentium”:

Niepokalana Dziewica, zachowana wolną od wszelkiej skazy winy pierworodnej, dopełniwszy biegu życia ziemskiego, z ciałem i duszą wzięta została do chwały niebieskiej i wywyższona przez Pana jako Królowa wszystkiego, aby bardziej upodobniła się do Syna swego, Pana panującego (por. Ap 19,16) oraz zwycięzcy grzechu i śmierci (KK 59).

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
MARYJA

Sens pielgrzymowania

Z pielgrzymki wracamy do tego samego życia, ale nie jesteśmy tacy sami. Nawet jeśli na starcie wyznaczyliśmy sobie jakieś cele – szczególną intencję, decyzję do podjęcia – owoce pielgrzymki zazwyczaj przekraczają to, co planowaliśmy.

Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Sens pielgrzymowania
Z pielgrzymki wracamy do tego samego życia, ale nie jesteśmy tacy sami. Nawet jeśli na starcie wyznaczyliśmy sobie jakieś cele – szczególną intencję, decyzję do podjęcia – owoce pielgrzymki zazwyczaj przekraczają to, co planowaliśmy.

Nie jest łatwo wytłumaczyć sens pieszej pielgrzymki komuś, kto nigdy się na nią nie zdecydował. Żadne słowa nie zastąpią godzin spędzonych na pielgrzymim szlaku. Podobnie rzecz się ma z kultem Matki Bożej. Mimo wspólnej podróży przez biblijne argumenty nie da się tego tematu zakończyć. Potrzeba relacji, której same słowa nie zbudują. Dlatego tak ogromną pomocą w odkryciu Maryi w swoim życiu duchowym może być właśnie pielgrzymka. Czasem nawet bardzo dosłownie.

 

Decyzja

Poznawanie Maryi rozpoczynamy od sceny zwiastowania – Jej zgody na miłość. To odważne oddanie siebie Bożemu planowi nie było jednostkowym wydarzeniem. Praktycznie każde wydarzenie z Jej życia to poddanie się Bożej woli, zgodnie z zakorzenioną w sercu deklaracją „Niech mi się stanie według Twego słowa”. Potwierdza swoje „tak”, gdy przyjmuje proroctwo Symeona, stoi wśród uczniów, przyjmuje ich w opiekę pod krzyżem, modli się z nimi w wieczerniku. Wierność podjętej decyzji jest dla Niej oczywista.

Potrzebujemy zapatrzenia się w tę wierność. Musimy się jej uczyć od Maryi, bo – niestety – zbyt wielu ludzi już nie wierzy w decyzje podejmowane na zawsze. Rzeczywiście, wierząc tylko w siebie, nic nie można zagwarantować. Taka decyzja wymaga konkretnego fundamentu. Wybór drogi życiowej, decyzja o małżeństwie, nawet podjęcie konkretnego kierunku kształcenia – to wszystko wymaga poświęcenia i pracy. To wszystko niesie też radość pod warunkiem, że w naszych decyzjach będziemy konsekwentni każdego dnia.

Taką szkołą decyzji jest też pielgrzymka. Jak wielu pielgrzymów doświadczyło tego, że ciężko było postawić kolejny krok… A może jednak wrócić do domu? A może jednak przeceniam swoje siły? Jak bardzo wtedy pomaga najkrótsza nawet modlitwa! Nagle wracają siły, nagle pojawia się orzeźwiający wiatr, nagle bliska osoba chwyta pod rękę. Na pielgrzymce takie rozpaczliwe wołania modlitewne i boskie ingerencje to codzienność… Tym bardziej powinniśmy zawalczyć o to, aby stały się naszymi nawykami też w zwykłej, szarej rzeczywistości. Pielgrzymując do Maryi uczymy się, że da się być wiernym jak ona – każdego dnia.

 

 

Pielgrzymowanie? Tylko razem!

A skoro już mowa o bliskiej osobie stającej obok… Z kart Ewangelii poznajemy Maryję, która jest z ludźmi. Uczestniczymy w spirali radości pomiędzy Nią a Elżbietą, gdzie wiara i służba objawiają się jako najlepszy materiał do budowania relacji. W tłumie uczniów z Maryją słyszymy, kto może zasłużyć na miano ucznia Jezusa. W Kanie podziwiamy Ją, gdy jako pierwsza zauważa z wyprzedzeniem brak, który może upokorzyć parę młodą. Stoi z nami pod krzyżem i w swoim sercu przechowuje tę wiarę, której nam brakuje, zanim dojrzejemy do przyjęcia prawdy o zmartwychwstaniu. Jest tam, gdzie są wierzący w Jej Syna, i dopełnia swoją wiarą to, czego ich wierze brakuje.

Podczas pielgrzymki uczymy się, że wiara dojrzewa we wspólnocie. Od najprostszych słów modlitwy Pańskiej, podkreślających, że adresatem jest nasz wspólny Ojciec, przez najprostsze gesty – łyk wody, kawałek koca na postoju, przyniesienie komuś wrzątku. Małe gesty miłości budują wspólnotę w sposób, którego nie zauważamy – my stawiamy pojedyncze cegły, a projektantem i budowniczym jest Ten, który jako jedyny ogarnia całość. A Maryja, jako Ta, która najpełniej odczytuje Jego wolę, w subtelny sposób nam pomaga. Co więcej, często podczas kolejnych kilometrów pielgrzymki i przewróconych w palcach paciorków różańca zacieśniają się także więzi z tymi, którzy są daleko. Odległość między ludźmi często nie mierzy się w kilometrach. Dzięki temu, że podczas pielgrzymki niesiemy kogoś w sercu, po powrocie od razu jest bliższy.

Dlatego warto na co dzień pamiętać o tym, że to Bóg buduje relacje. Tak jak Maryja umiała przybliżać Boga tym, których postawił na Jej drodze, tak i nam może pomóc w umiejętnym budowaniu relacji i dzieleniu się wiarą.

 

 

Trzeba znaleźć prawdziwy cel

Pytając o sens pielgrzymki można zapytać wreszcie, jaki jest jej cel. Gdyby celem była tylko Częstochowa, Kalwaria Zebrzydowska, Gietrzwałd, Myślenice, to po co tracić tyle dni na osiągnięcie go? Przecież teraz wszędzie można dojechać! A jednak w pielgrzymowaniu nie chodzi o to, żeby stanąć w miejscu, w którym często już się wiele razy stało. Nie chodzi o to, żeby uklęknąć przed konkretnym wizerunkiem Matki Bożej. W tym spotkaniu najpiękniejsze jest to, że każdy pielgrzym przychodzi do celu zmieniony. Są zmiany najbardziej prozaiczne, jak opalenizna, bąble na nogach, otarcia czy zmęczenie, ale za nimi kryje się coś więcej – długa droga z samym sobą. Milczenie, odmówione modlitwy, wiele małych zwycięstw nad sobą. I w tym wszystkim wdzięczność, która wypełnia serce.

Z pielgrzymki wracamy do tego samego życia, ale nie jesteśmy tacy sami. Nawet jeśli na starcie wyznaczyliśmy sobie jakieś cele – szczególną intencję, decyzję do podjęcia – owoce pielgrzymki zazwyczaj przekraczają to, co planowaliśmy. Niekiedy przychodzą też długo po pielgrzymce. Gdy ruszamy na szlak nie jest ważne wyznaczenie konkretnego celu – ważne jest zaufanie, że Jezus doprowadzi nas tam, gdzie chce. Gdy klękamy przed wizerunkiem Matki Bożej, Ona wskazuje na Niego – Tego, który najlepiej wie, czego nam potrzeba. Doświadczenie pielgrzymki ma nas też nauczyć wrażliwości na Jego działanie na co dzień – wtedy, kiedy trudniej je zobaczyć. Dzięki temu będziemy mogli podczas modlitwy jak najczęściej wołać wraz z Maryją „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, bo Jego Imię jest święte”.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Ks. Marcin Filar

Ks. Marcin Filar

Kapłan Archidiecezji Krakowskiej, pochodzi z Rabki-Zdroju, od lat związany z Ruchem Apostolstwa Młodzieży. Obecnie duszpasterz w Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej oraz katecheta w technikum i szkołach zawodowych. Pomysłodawca i koordynator akcji modlitewnej #panamska10, pracuje w zespole medialnym ŚDM Archidiecezji Krakowskiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >