fot. Proelio/Instagram.com

Zespół Downa to nie koniec świata, to początek naszej historii

Dziś Światowy Dzień Zespołu Downa. "Kochać to działać dla drugiej osoby na 1000%. Marynia nauczyła nas cierpliwości, pokory i wniosła w nasze życie dużo radości, cieszymy się z najmniejszych drobiazgów, których inni nawet nie dostrzegają. Dziś już wiemy, że zespół Downa to nie koniec świata, to początek naszej historii".

Reklama

Pani Ania jest szczęśliwą żoną i mamą trójki dzieci. Wydawać by się mogło, że to historia idealna – najpierw ślub, potem dzieci, kariera zawodowa, stabilizacja. Tymczasem ta potoczyła się nieco inaczej. A wszystko zaczęło się w dniu urodzin jej najmłodszej córeczki. Tego dnia okazało się bowiem, że ma ona Zespół Downa.

Dzień porodu nie był, niestety, dniem radości. Zaraz po porodzie dowiedzieliśmy się, że nasza córka oprócz wady serca ma również Zespół Downa. Ból, złość, masa pytań…
Dlaczego właśnie my? Jak będzie wyglądała przyszłość? Dlaczego muszę się poświęcić dla chorego dziecka? Czy będzie bardzo upośledzone? Jak my mamy teraz żyć?
– przywołuje wspomnienia Pani Ania.

„To dziecko połączy naszą rodzinę na nowo”

Gdy w głowie było coraz więcej pytań, a odpowiedzi brak, pojawił się ktoś, kto całkowicie zmienił myślenie całej rodziny. Wtedy rozpacz zamieniła się w radość, a strach w nadzieję. Tą osobą była teściowa.

Reklama
Reklama

Nie zapomnę słów mojej kochanej teściowej: „zobaczysz, że to dziecko połączy naszą rodzinę na nowo”. To właśnie babcia Czesia zawierzyła Marysię opiece Świętemu ojcu Stanisławowi Papczyńskiemu, naszemu rodakowi. A wnusia stała się jej oczkiem w głowie Dziś już wiem że miała rację. Nasza Marysia skradła serca wszystkich dookoła. Bo po prostu zaraża uśmiechem. A grono prawdziwych przyjaźni wciąż rośnie… Znajomi się od nas nie odwrócili i wciąż spotykamy na naszej drodze dobrych ludzi – tłumaczy Pani Ania.

Sztuką jest wziąć swój krzyż i iść do przodu

Bywają trudne chwile, a Marynia musi dać z siebie wszystko, by doganiać swoich rówieśników. Mimo, że wychowanie dziecka z Zespołem Downa nie zawsze należy do najłatwiejszych… Pani Ania podkreśla, że to najcenniejsze doświadczenie, które ją umacnia.

Często jest ciężko. Jest trud, ale w tym szukamy poczucia sensu i spełnienia.
Nie sztuką jest kochać i dziękować za to co piękne i miłe. Sztuką jest wziąć swój krzyż i iść do przodu, a jak się upadnie to wstać i iść dalej. Bo Bóg dając krzyż, daje siłę aby go dźwiga
– podkreśla.

Reklama
Reklama

Kochać to działać dla drugiej osoby

Pomimo wszelkich trudności, życie z dzieckiem z niepełnosprawnością może być piękne, szczęśliwe i pełne radosnych chwil – jak podkreśla Pani Ania.

Odkryłam w sobie pokłady energii, o które nigdy bym siebie nie podejrzewała. Bo „kochać” to działać dla drugiej osoby na 1000%. Marynia nauczyła nas cierpliwości, pokory i wniosła w nasze życie dużo radości, cieszymy się z najmniejszych drobiazgów, których inni nawet nie dostrzegają. Dziś już wiemy, że zespół Downa to nie koniec świata, to początek naszej historii.

Świadectwo Anny Ruchały.

kw, Proelio (instagram)/Stacja7

Reklama

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę