Nasze projekty

„Miał głęboką pasję do Jezusa”. Przyjaciele wspominają ks. Godnarskiego

„Ks. Artur jawił mi się jako człowiek, który ma głęboką pasję dla Jezusa, który chce, aby Jezus był znany i kochany” – tak księdza Artura Godnarskiego wspomina o. Bartłomiej Parys, werbista. Ks. Godnarski, inicjator akcji „Przystanek Jezus” zmarł 18 stycznia.

Reklama

„Poznałem ks. Artura w 2002 roku, podczas pierwszego mojego Przystanka Jezus w Żarach i później, w zasadzie rok po roku – z jednym wyjątkiem – miałem okazję bardziej go poznawać jako uczestnik PJ. Od 2007 roku bliżej się zaprzyjaźniliśmy. Ks. Artur odwiedził mnie dwukrotnie w Irlandii, mieliśmy okazję porozmawiać o wielu rzeczach, pragnieniach ewangelizacyjnych, o Kościele, o nowych horyzontach dla ewangelizacji” – wspomina o. Parys.

„Ks. Artur jawił mi się jako człowiek, który ma głęboką pasję dla Jezusa, który chce, aby Jezus był znany i kochany – to zdanie małej Arabki, które przyjął niejako za swoje, chciał aby to było realizowane. Miał też pragnienie Kościoła, który byłby Kościołem relacji, Kościoła, który będzie miał rzeczywiście ludzkie cechy Jezusa, znane z ewangelii, który będzie odchodził od zbyt sztywnego, urzędniczego wymiaru na rzecz relacji – tak krótko podsumowałbym jego postawę” – twierdzi.

Dodaje, że ks. Godnarskiemu bardzo bliski był papież Franciszek. „Myślę, że te pasje i pragnienia Artura mocno się ucieleśniły w pontyfikacie papieża Franciszka, zwłaszcza w Evangelii Gaudium – często ks. Artur przypominał o niej już po publikacji, bo widział, że szybko się zapomina o tej adhortacji, o jej mocy dla Kościoła. Można powiedzieć, że w Evangelii Gaudium był zawarty charyzmat Artura, która wyrastała z jego doświadczenia kerygmatycznego Szkół Nowej Ewangelizacji”.

Reklama
Reklama

Jak twierdzi, ks. Godnarski był też osobą wymagającą. „Był też człowiekiem wymagającym – również wobec innych. Znane było jego powiedzenie z odpraw odpowiedzialnych PJ: „Pamiętajmy, że zawsze mogliśmy zrobić więcej i lepiej”.

Dzisiaj umarł ks. Artur Godnarski. Wiele razem przeżyliśmy w przeszłości. Duch Święty dosłownie wysłał mnie jednego…

Opublikowany przez Bartłomieja Parysa Poniedziałek, 18 stycznia 2021

Reklama
Reklama

„Wielu ludziom, którzy przewinęli się przez PJ, ks. Artur dał szansę zobaczyć dynamizm obecności Jezusa w dzisiejszym świecie i mógł ucieleśnić to, co papież Paweł VI napisał w Evangelii nuntiandi: „Kościół jest dla ewangelizacji”. Taka jest postawa Kościoła, jej cel i to chciał przekazać ks. Artur. Jednocześnie chciał pokazać Jezusa bliskiego, który wchodzi w głęboką relację z nami. Myślę, że teraz właśnie Artur może realizować to pragnienie, by Jezus był znany i kochany – że może go lepiej poznawać i bardziej kochać w niebie” – kończy werbista.

“Dla mnie to święty człowiek”

Przez ponad 7 lat z ks. Arturem przyjaźnił się ks. Piotr Gruszka. Byłem w Gubinie jako diakon przez 9 miesięcy. Wszystkim podkreślam, że Pan Bóg przez niego dał mi kapłaństwo. Jego postawa, nauka, Jego relacja z Jezusem miała duży wpływ na kształtowanie się kapłaństwa. Dla mnie to święty człowiek. Kiedyś ks. Artur przyjechał do nas do seminarium na rekolekcje. Byliśmy wprawdzie przyzwyczajeni, że adwent i wielki post to czas rekolekcji, ale to było coś innego. Zapadło mi w pamięć jedno zdanie z tych rekolekcji – że mamy mieć mentalność nie rolnika, od miedzy do miedzy, ale rybaka – dać się wyprowadzić na głęboką wodę Duchowi Świętemu i łowić, łowić, łowić – mówi.

Wspomina też, że ks. Artur nie szczędził słów krytyki po jednym z jego kazań, jakie wygłosił przy okazji święta Bożego Ciała, będąc diakonem. Podkreśla jednak, że zawsze uwagi z jego strony były krytyką z miłości i troski, nigdy krytykanctwem. Był bezpośredni, ale to co sobie w nim ceniłem, to że zawsze potrafił postawić to pionu i stanowczo, ale zawsze z miłością. Mając doświadczenie z innymi wychowawcami i przełożonymi, on nigdy nie był przełożonym, a towarzyszem, przewodnikiem. Ponadto widać było po nim, że ma żywą, prawdziwą relację z Jezusem, był autentyczny. Nasz zespół, “Jak Najbardziej” bardzo się dzięki niemu rozwinął. Zawsze miał dla nas jakieś wskazówki i rady, też dotyczące budowania wspólnoty kapłańskiej – podkreśla.

Reklama

Ks. Piotr przyznał także, że ponieważ ks. Artur od kilku lat chorował na nerki, można było przy nim uczyć się wrażliwości na chorego człowieka, chociażby organizując różne spotkania i wyjazdy, z uwzględnieniem różnych koniecznych ograniczeń.

„Byłeś człowiekiem odważnym”

„Arturze, dziękuję za wszystkie spotkania z Tobą ( także te połączone ze spowiedzią ). Byłeś człowiekiem odważnym, takim ryzykantem… jednym z tych w których płonie żarliwość która daje innym siłę…” – napisał na Facebooku Marcin Pospieszalski. 

.Arturze , dziękuję za wszystkie spotkania z Tobą ( także te połączone ze spowiedzią ). Byłeś człowiekiem odważnym, takim ryzykantem… jednym z tych w których płonie żarliwość która daje innym siłę…

Opublikowany przez Marcin Pospieszalski Poniedziałek, 18 stycznia 2021

Nigdy nie lekceważył natchnień

Ks. Łukasz Glapiński poznał ks. Artura w czasie, gdy mieszkał w domu Wspólnoty św. Tymoteusza. Będąc alumnem w seminarium pojechał do Gubina, by nauczyć się, czym jest nowa ewangelizacja. To, co mnie urzekło w jego osobie, co było innego niż u innych nauczycieli i wychowawców, to że nie lekceważył żadnych pomysłów i natchnień. Gdy mieszkałem w Ziemi Świętej, zrodził się we mnie pomysł, by pomóc chrześcijanom w Aleppo. Przyjechałem do Polski z myślą, jak im pomóc. Akurat wtedy na Przystanku Jezus modliliśmy się za chrześcijan prześladowanych. Powiedziałem ks. Arturowi, że może zrobimy coś więcej niż modlitwa i on powiedział: dobrze, zróbmy to razem. Nie znaliśmy się wtedy jeszcze bardzo dobrze, dopiero od miesiąca mieszkałem w Gubinie, byłem tylko klerykiem. On mi zaufał, kazał uruchomić cały system. I dzięki jego pomocy inicjatywa, która się wydawała się niemożliwa, stała się faktem: ściągneliśmy jedną z rodzin z Aleppo do Polski. Do dziś tutaj mieszkają – mówi.

Najpierw miłość

Ks. Łukasz wspomina, że wiele razy miał okazję brać z ks. Arturem udział w konferencjach, rekolekcjach. Na koniec dnia, mimo zmęczenie, brał mnie jeszcze na spacer i pytał: “czego się dzisiaj nauczyłeś?”. Wiele mi tłumaczył, doradzał. Czynił ze mnie ucznia i pokazał, jak ja mogę czynić uczniów, będąc kapłanem. Dziś wiem, że cały mój styl kapłaństwa, to w większości jego zasługa, bardzo wiele mu zawdzięczam. Był dla mnie jak ojciec w wierze. Zawsze potrafił znaleźć dobro w człowieku, choć był wymagający – potrafił powiedzieć “widzisz, miałeś taką okazję do ewangelizacji, do głoszenia Chrystusa i zmarnowałeś to”. Zwykł jednak mówić “zwracam ci uwagę, bo mi na Tobie zależy”. To też nauczyło mnie, że zanim komukolwiek zwrócę uwagę, powinienem najpierw okazać mu miłość.

Zakorzeniony w Kościele

Z ks. Arturem współpracował przy Ogólnopolskiej Szkole Ewangelizatorów ks. Mateusz Włosek. Dzięki znajomości z nim mogłem wejść w środowisko nowej ewangelizacji. Zapamiętam go jako człowieka niesamowicie zanurzonego w Słowie Bożym. Bardzo zwracał uwagę na to, jak się rozważa Słowo Boże, jak się je głosi, jak się nim żyje. Był wizjonerem, patrzył szeroko, wyprzedzał naszą epokę jeśli chodzi o duszpasterstwo. Czuł głęboką więź z Kościołem, z papieżami – mówi.

Ks. Włosek wspomina także, że ks. Artur Godnarski był pierwszą osobą, która zabiegała o utworzenie Rady ds. Nowej Ewangelizacji w polskim episkopacie. Chciał w jakiś sposób przekazywać idee, wokół których skupiała się praca Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji. Zadał sobie trud, by odbyć kilka rozmów z biskupami. Tworzył środowisko nowej ewangelizacji zanim jeszcze na dobre powołano radę Episkopatu – dodaje. 

Znamiennym jest fakt, iż ks. Artur Godnarski zmarł w Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan, a ostatniemu Przystankowi Jezus towarzyszyły mówiące o jedności słowa z Modlitwy Arcykapłańskiej Jezusa: “Spraw, Ojcze, aby byli jedno”.

Ks. Godnarski zmarł po zarażeniu koronawirusem

O śmierci ks. Godnarskiego poinformował profil Przystanku Jezus na Facebooku. „Dziękując wszystkim, którzy w tych dniach wspierali ks. Artura modlitwą, spieszymy by przekazać wiadomość, że Pan zdecydował wziąć go do siebie. Patrząc na jego życie i to, co każdy z nas mu zawdzięcza, oraz wierząc w zmartwychwstanie – nie rozpaczajmy – pamiętając, że kiedyś spotkamy się na innym przystanku – twarzą w twarz z Tym, do którego ks. Artur nas prowadził i którego uczył nas kochać i naśladować. Uwielbiajmy dobrego Boga, który dał nam tak wspaniałego Brata i Przyjaciela” – czytamy.

Ks. Artur Godnarski był zarażony koronawirusem i od kilku tygodni w ciężkim stanie przebywał w szpitalu. Kilka miesięcy wcześniej miał przeszczep nerki i z tego powodu miał obniżoną odporność.

Ks. Artur Godnarski był księdzem diecezji zielonogórsko-gorzowskiej od 1994 roku. Był założycielem Wspólnoty św. Tymoteusza, która zainicjowała Przystanek Jezus. Od 2011 roku pełnił funkcję sekretarza Zespołu Konferencji Episkopatu Polski do spraw Nowej Ewangelizacji.

SPRAWDŹ: Nie żyje ks. Artur Godnarski, inicjator „Przystanku Jezus”

ag/os/kh/Stacja7

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite