Nasze projekty
fot. Luis Ángel Espinosa/cathopic.com

Dominikanin o. Krzysztof Pałys: “Dlaczego nadal chcę być w tym zakonie?”

“Wam nie jest łatwo się modlić w dominikańskim kościele, mnie również nie jest łatwo, może nie tyle się modlić co nosić dominikański habit, który obecnie kojarzy się negatywnie.” O byciu dominikaninem po publikacji raportu, mówi o. Krzysztof Pałys OP.

Reklama

Po upublicznieniu raportu ws. o. Pawła M. nad zakonami dominikańskimi zawisły czarne chmury. Sprawa ta zostawiła swój ślad nie tylko na tych, których bezpośrednio dotyczyła, ale na całej społeczności. W niedzielnej homilii o. Krzysztof Pałys OP przyznał, że: nie jest łatwo być dominikaninem po raporcie komisji. 

“Nie jest łatwo nosić dominikański habit”

Prawie rok temu, o tej samej godzinie musiałem powiedzieć swoje najtrudniejsze kazanie w całym swoim zakonnym życiu – powiedział,, nawiązując sytuacją do czarnych protestów i sytuacji jaka miała miejsce tuż po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Oprócz aktów wandalizmu na same budynki kościelne, dochodziło także do ataków słownych na wierzących. Jesteś księdzem, jesteś katolikiem to jesteś gestapowcem, który niszczy ludziom życie i nie ma znaczenia czy gestapowiec jest dobry czy zły – jesteś w strukturach zła – takie słowa w tamtym okresie słyszał o. Krzysztof i jak mówi, choć dziś sytuacja jest trochę inna, to atmosfera i zapewne słowa brzmią podobnie. 

Dla niektórych ludzi polscy dominikanie są obecnie niemalże synonimem struktury zła. Mam świadomość, że dla wielu z Was raport komisji budzi wiele emocji i jest też może tak, że również Wam nie jest łatwo się modlić w dominikańskim kościele, mnie również nie jest łatwo, może nie tyle się modlić co nosić dominikański habit, który obecnie kojarzy się negatywnie – dodaje.

Reklama
Reklama

Powinieneś wielokrotnie rozczarować się samym sobą”

Ojciec Krzysztof wstąpił do zakonu prawie dwadzieścia lat temu, jednak bardzo dobrze pamięta jakie słowa usłyszał wtedy od nieżyjącego już ojca Isnarda Szypera OP. Jak się okazuje są one aktualne także dzisiaj, a brzmią: najpierw musisz rozczarować się kościołem, później musisz rozczarować się zakonem, a następnie powinieneś wielokrotnie rozczarować się samym sobą. Dopiero wówczas będziesz mógł się oczarować miłością Jezusa. 

Jak przyznaje dalej, ojciec Krzysztof przez lata swojego zakonnego życia widział wiele odejść, swoich współbraci, spowiedników, ale także osób, które swoim przykładem motywowały go…do pozostania w zakonie. Jak mówi: Widziałem w zakonie zło, ale widziałem też wiele dobra. Żyjąc w dużej wspólnocie braci, w różnych klasztorach bywałem wiele razy raniony, ale także i tutaj dokonywało się moje uzdrowienie. 

“Otrzymałem największą w życiu łaskę”

Wytrwanie w powołaniu nie należy do najłatwiejszych. Ojciec Krzysztof wspomniał swoich współbraci, którzy nie podołali, ale jak sam mówi, on także miewał niejeden gorszy czas. Miałem już kilka takich momentów, że musiałem samemu sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego właściwie nadal chce być w tym zakonie (…). Ja naprawdę kocham ten kościół i kocham ten zakon. Nigdy nie żałowałem decyzji o wstąpieniu i dzisiaj także nie żałuje. Osobiście nie czuje się nikim wyjątkowym, ani też nie uważam się za dobrego człowieka. Dobry jest tylko Jezus. – zaznacza.

Reklama
Reklama

Jak sam mówi w czasie swojej posługi, niemalże każdego dnia spotyka ludzi lepszych od siebie, ale mimo to trwa w kapłaństwie, ponieważ wie, że nie chodzi o to by być najlepszym, ale o to by doznać szczęścia w Bogu. Jestem tutaj z jednego powodu, ponieważ otrzymałem największą w życiu łaskę jaką tylko można dostać: Bóg objawił mi swoją miłość. A kiedy On daje się poznać, to nie ma na tym świecie większego szczęścia. I Bóg okazał mi swoją miłość w zakonie kaznodziejskim. Ja Go tu spotkałem i zresztą cały czas spotykam i to jest najważniejszy powód dla którego jestem w zakonie i jestem w kościele. Bo właśnie tutaj spotkałem Pana Jezusa. Czasem jest On uwielbiony, a czasem tak jak teraz jest ukrzyżowany, ale wciąż jest to ten sam Pan Jezus, który jest dla mnie jedynym ratunkiem i największym szczęściem – mówi. 

“Żeby w tym wszystkim samemu wiary nie stracić”

Bóg jest jedynym ratunkiem i właściwie tylko On przytrzymuje ludzką wiarę w kościół i nadaje jej sens. Ojciec w swojej homilii przedstawił pewną niedobrą zależność: mamy jakąś taką chorą tendencję, że kiedy zgrzeszymy zamiast biec do Chrystusa, to zachowujemy się jak Judasz, który ucieka od Jezusa. Diabeł przychodzi do nas, żeby nas potępić, żeby nas oskarżyć i by nasze myśli skierować ku nam samym, byśmy sami chcieli siebie skreślić. Szczególnie gdy dotyka nas zło, a Bóg przychodzi by nas usprawiedliwić, po tym można rozpoznać działanie Jego od działania wroga. Diabeł sieje rozpacz, a Bóg przynosi nadzieję. – zauważa.

Jak zauważa ważne jest, aby w tym całym złym zamęcie, rozmowach, trosce nie zapominać o samym sobie i o tym dlaczego jest się częścią tego wszystkiego, żeby w tym wszystkim samemu wiary nie stracić (…) – mówi.

Reklama

“Nigdy nie odchodźcie od kościoła”

Ojciec Krzysztof Pałys w swojej niedzielnej homilii postanowił zaapelować także do wiernych, aby mimo największych trudności nie rezygnowali z kościoła. Bez względu na to, z jakimi trudnościami, jeśli chodzi o wiarę przychodzi wam się mierzyć, to bardzo was proszę nigdy nie odchodźcie od kościoła. Do dominikanów możecie przestać chodzić, ale nie odchodźcie od kościoła, nie rezygnujcie z sakramentów, nie rezygnujcie z Eucharystii – prosił.

Dodał również, że ważne jest, aby w tych nawet najgorszych chwilach nadal pamiętać o swojej wierze i o nią w takim czasie zadbać. Nawet jeśli upadają jakieś autorytety (…) to przede wszystkim zadbajcie o własną wiarę, żeby w tym całym zamęcie nie stracić samego siebie, żeby w tym całym zgiełku owca nie stała się wilkiem. Myślę, że jest jedno niezawodne kryterium czy jesteśmy na właściwej drodze. Jeżeli po ludzku jest trudno, ale ty w tym wszystkim trzymasz się pana Jezusa to jest dobrze. On Cię przeprowadzi przez każdą burzę, każdą ciemność. Dominikanie Cię nie przeprowadzą, księża cię nie przeprowadzą, tylko Pan Jezus cię przeprowadzi, a jeżeli jest po ludzku dobrze, a ty nie masz Jezusa to na pewno jest źle. Na kim się oprzesz? Na sobie? – podkreśla.

“Naszą jedyną nadzieją jest Jezus”

Na koniec zaznaczył, że  wiara bez nadziei nie ma szans.Jednak to nie my tworzymy tą nadzieje, ale czerpiemy ją z Eucharystii od Boga. Nasza nadzieja ma swoje uzasadnienie, ale my sami nie jesteśmy źródłem tej nadziei. Naszą nadzieją jest Jezus wciąż obecny w kościele, w Eucharystii i On jest naszym jedynym ratunkiem. Jeżeli będziesz się karmił słowem Boga, jeżeli będziesz adorował najświętszy Sakrament, jeżeli będziesz karmił się modlitwą to Duch Święty zawsze przeprowadzi Cię przez największe sztormy, a twoja wiara tylko się uszlachetni (…).

Każdy z nas przechodzi swoje próby wiary, ale Biblia pokazuje nam jedno, że po takich próbach przeżytych z Chrystusem możemy więcej, wchodzimy na inny poziom. Przychodzą takie momenty, myślę, że w życiu każdego człowieka, kiedy wszystko co nie jest Bogiem zaczyna się rozsypywać i wówczas się okazuje, co mnie naprawdę trzyma. Naszą jedyną nadzieją jest Jezus i to w nim szukajmy zawsze prawdziwej pociechy, a dopiero w drugiej kolejności w ludziach i w naszych sposobach – kończy. 

Nagranie homilii o. Krzysztofa Pałysa OP

pa/aleteia.org/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę