video-jav.net

Biblia jak filmy Tarantino

Co ma wspólnego Biblia z twórczością Quentina Tarantino? Czy wszystko w Biblii należy rozumieć dosłownie?

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!


Fragment pochodzi z książki “Biblia. Początek” autorstwa Romana Zająca


Kiedy szukamy jakiegoś filmu do obejrzenia, bywa, że sugerujemy się gatunkiem filmowym. Czego innego możemy się spodziewać po kryminale, a czego innego po westernie, dramacie psychologicznym, thrillerze, horrorze, komedii lub po filmie fantastycznonaukowym. Istnieją czarne komedie i komedie romantyczne, musicale, dramaty sądowe, filmy biograficzne, przygodowe, gangsterskie, historyczne i wiele, wiele innych. Nikt nie spodziewa się spektakularnych strzelanin w filmie familijnym ani nikt nie będzie oczekiwał erotyki w filmie dla dzieci. Czasem granice są nieco płynne, ale zasadniczo łatwo określić, do jakiej kategorii należy dany film.

Plakat promujący film "Pulp Fiction", reż. Quentin Tarantino, 1994r.

Plakat promujący film “Pulp Fiction”, reż. Quentin Tarantino, 1994r.

Aczkolwiek są wyjątki. Quentin Tarantino tworzy filmy, które cechuje zabawa konwencjami oraz całkowite pomieszanie stylów i gatunków. Mamy tam wszystko. Do wyboru, do koloru. Wiem, że zestawianie twórczości Tarantino z Biblią może się komuś wydać obrazoburcze, ale Pismo Święte również nie jest dziełem jednolitym i zawiera w sobie wypowiedzi przynależące do wielkiego wachlarza gatunków literackich oraz stosuje najróżniejsze sposoby przemawiania.

Można powiedzieć, że Biblia jest swoistą biblioteką, w której znajdziemy książki o przeróżnej treści i przynależności gatunkowej. Ale często już w ramach poszczególnych ksiąg mamy różnorodność gatunków. Pewne fragmenty Pisma Świętego są jak film sensacyjno-przygodowy, inne przypominają historie szpiegowskie, jeszcze inne tchną poezją. Biblijny tekst, który akurat czytamy, może bowiem być na przykład kroniką historyczną, legendą etiologiczną, pamfletem, satyrą, sagą, epopeją, przepowiednią, przysłowiem ludowym, napomnieniem, wyrocznią prorocką, alegorią, błogosławieństwem, odpisem urzędowego dokumentu, biografą lub autobiografą, midraszem hagadycznym lub halachicznym, rodowodem, hymnem, nowelą przygodową, kodeksem prawa, zbiorem sentencji prawnych, traktatem filozoficznym, tekstem liturgicznym, kazaniem, listem, przypowieścią, aforyzmem, bajką, opowiadaniem mitologicznym, lamentacją, modlitwą, pieśnią lub psalmem. A dodajmy, że lista ta nie wyczerpuje wcale wszystkich sposobów przemawiania Biblii.

W Księdze Sędziów znajduje się historia o tym, jak Jotam zaczął publicznie opowiadać o wyborze władcy wśród drzew, które ostatecznie dopuściły do władzy oset (Sdz 9, 8–15). Oczywiście nikt z czytelników Biblii nie podejrzewa, że opowieść ta jest dowodem na to, iż drzewa niegdyś rzeczywiście potrafiły mówić, a nawet wybierały dla siebie władcę. Od razu czujemy, że mamy do czynienia z opowieścią metaforyczną i aluzyjną. Jest to po prostu bajka, czyli utwór o charakterze satyrycznym lub dydaktycznym, którego bohaterami są najczęściej zwierzęta bądź przedmioty. Wiemy o tym, ponieważ zetknęliśmy się wcześniej z tym gatunkiem literackim. Celem bajki Jotama było ukazanie prawdy, że szlachetny i mądry człowiek nie jest skory do obejmowania ważnych stanowisk, za to często pcha się na nie głupiec i prostak. Była to aluzja do bieżącej sytuacji politycznej. Swego czasu w Telewizji Polskiej emitowano satyryczny program pod tytułem Polskie Zoo, w którym politycy mieli postać różnych zwierząt. W przypadku bajki Jotama też wszyscy doskonale wiedzieli, kim naprawdę jest ów oset.

Jak widać, rozpoznanie gatunku literackiego może być całkiem proste, jeśli jest to znany nam gatunek. Pismo Święte powstało jednak w starożytności, dlatego pragnąc poznać występujące w nim gatunki literackie, trzeba zwrócić uwagę na te charakterystyczne dla dzieł starożytnych. W wielu wypadkach różnią się one od współczesnych form stosowanych w literaturze, człowiek starożytny bowiem przyjmował inne konwencje, w inny sposób wyrażał swe myśli. Wszystko to służy w Piśmie Świętym przekazowi prawdy zbawczej, aby ją jednak poznać i właściwie odczytać, trzeba zrozumieć środki wyrazu stosowane w czasach autora i ówczesną mentalność. Tekst biblijny zawiera rozliczne gatunki literackie, z których każdy wymaga odrębnej metody interpretacji.

Historia etiologiczna – próba wyjaśnienia jakiegoś zwyczaju, stanu i tym podobnych rzeczy, przez snucie opowieści rozgrywającej się w przeszłości.

Dla właściwej interpretacji Biblii bardzo ważna jest świadomość, że Księga ta zawiera zarówno kronikarskie opisy rzeczywistych wydarzeń, jak i przypowieści, które mniej troszczą się o historyczną prawdę, a bardziej o wnioski moralne i podbudowanie słuchacza. Niektóre fragmenty Pisma Świętego trzeba rozumieć przenośnie, bo tak zostały one napisane. Szczególnym gatunkiem literackim jest tak zwana historia etiologiczna, będąca próbą wyjaśnienia jakiegoś zwyczaju poprzez snucie opowieści rozgrywającej się w przeszłości. Możemy tu dostrzec na przykład analogię do legendarnych wyjaśnień, dlaczego orzeł jest godłem Polski. Ludzie pytali: „A dlaczego właściwie orzeł?”. I w odpowiedzi powstała historia o Lechu, który założył siedzibę w pobliżu orlego gniazda.

Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Czy Jezus znał wszystkie języki?

Jezus żył na pograniczu wielu kultur i był otoczony wieloma językami. Których z nich używał? Czy rzeczywiście mówił po łacinie jak to zostało przedstawione w Pasji?

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!


Fragment pochodzi z książki “Biblia. Początek” autorstwa Romana Zająca


Kraj zamieszkiwany przez Żydów, czyli Palestyna, został niejako skazany przez historię na wielojęzyczność. Podbój Palestyny przez wojska Aleksandra Wielkiego i późniejsza okupacja rzymska spowodowały, że na terenie Izraela mówiono różnymi językami. Nawet mało wykształceni wieśniacy spotykali prawie codziennie ludzi posługujących się obcymi językami. 

 

Językiem potocznym we wsiach i w miastach był jednak głównie aramejski w dwóch odmianach: judejskiej i galilejskiej (por. Mt 26, 73). Wielką sensację wywołał swego czasu film Mela Gibsona Pasja, w którym – obok bardzo realistycznego odtworzenia przerażających obrazów śmierci na krzyżu – aktorzy wypowiadają dialogi w języku aramejskim i w potocznej łacinie, a napisy na dole ekranu pozwalają ich zrozumieć. Pamiętam, jak po obejrzeniu filmu wyraziłem wobec mego kolegi wątpliwość co do tego, czy rozmowa Piłata z Jezusem odbyła się w języku łacińskim, jak to pokazano w filmie. Mój kolega (informatyk z wykształcenia) powiedział, że kompletnie nie rozumie moich zastrzeżeń.

– Jezus prawdopodobnie w ogóle nie znał języka łacińskiego – rzekłem.

– Nie gadaj głupot. Jezus jest Bogiem. Zna wszystkie języki świata – wygłosił z pełnym przekonaniem mój kolega, zamykając tym samym dyskusję.

 

No cóż… Trudno się nie zgodzić z twierdzeniem, że Bóg zna wszystkie języki świata, ale Jezus, jako Bóg wcielony, w swej ograniczonej ziemskiej egzystencji miał także ograniczoną ludzką wiedzę. Jako człowiek musiał się nauczyć chodzić, mówić, pisać i tym podobne.

 

Ojczysty język Jezusa

W jakim języku myślał Jezus? Macierzystym językiem Jezusa z Nazaretu był z całą pewnością język aramejski i właśnie w tym języku zwracała się do Niego Maryja, kiedy był dzieckiem. Z Ewangelii wiemy, że Jezus zwracał się do Boga aramejskim słowem Abba, czyli „Tatusiu”.

Miejsce narodzenia Jezusa, Bazylika Narodzenia Pańskiego, Betlejem

Miejsce narodzenia Jezusa, Bazylika Narodzenia Pańskiego, Betlejem

Nawet w wielojęzycznym środowisku jeden język zawsze jest tym pierwszym, najbardziej naturalnym. Andrzej Wajda, odbierając Oscara, powiedział: Będę mówił po polsku, bo chcę powiedzieć to, co myślę, a myślę zawsze po polsku. A w jakim języku myślał Jezus? Otóż macierzystym językiem Jezusa z Nazaretu był z całą pewnością język aramejski i właśnie w tym języku zwracała się do Niego Maryja, kiedy był dzieckiem. W tym języku śpiewała Mu jakieś aramejskie Lulajże, Jezuniu, moja perełko. Z Ewangelii wiemy, że Jezus zwracał się do Boga aramejskim słowem Abba, czyli „Tatusiu” (Mk 14, 36).

 

Do niewidomego powiedział po aramejsku effatha, czyli „otwórz się” (Mk 7, 34), a do córki Jaira zwrócił się słowami: talitha kum, co znaczy „dziewczynko, wstań!” (Mk 5, 41). W Ewangelii Marka na liście tych, których Jezus wybrał do grona Dwunastu, znajdziemy informację, że powołał: „Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, i nadał im przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu” (Mk 3, 17). Słowo boanerges jest grecką transliteracją nazwy aramejskiej. W Ewangeliach napisanych po grecku zachowano także inne zwroty aramejskie, takie jak Szatan (Mt 4, 10), raka, czyli pogardliwe określenie głupca (Mt 5, 22), oraz korban, słowo oznaczające dar złożony w ofierze (Mk 7, 11).

Warto sobie przypomnieć, że kiedy Jezus odwiedził z uczniami Nazaret, został poproszony w synagodze o odczytanie fragmentu z Księgi Izajasza. Uczynił to oczywiście po hebrajsku, bo w liturgii synagogalnej i świątynnej posługiwano się zawsze hebrajskim tekstem Biblii, a po odczytaniu fragmentu zgodnie z ówczesnym zwyczajem dokonał własnej interpretacji przeczytanych słów, posługując się językiem aramejskim (por. Łk 4, 16–21). Istnieją próby odtworzenia pierwotnej postaci modlitwy Ojcze nasz po aramejsku. Nowy Testament przekazał ją w wersji greckiej, ale w ustach Jezusa mogła ona brzmieć na przykład tak: Abwun d’biszmajja, jitqadesz sz’makh. Titej malkhutakh; tihej re’utakh – hejkhma d’biszmajja kejn af be’ara. Lachman d’me’ara hab lan joma dejn umachra uszbaq lan chobajn, hejkma d’af sz’baqnan l’chajjabajn. We’al ta’ejlan l’nisajuna, ela atsejlan min bisza. Amin.

 

Jezus modlił się na krzyżu początkowymi słowami Psalmu 22, ale wypowiedział je po aramejsku: Eli, Eli, lema sabachthani (Mt 27, 46). Ewangelista Marek, transliterując to zdanie za pomocą greckich liter, użył Eloi zamiast Eli (Mk 15, 34). Obaj Ewangeliści, Mateusz i Marek, podali także tłumaczenie tych słów na grecki. W naszych przekładach czytamy: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?. W języku hebrajskim początek Psalmu 22 brzmi: Eli, Eli, lama azavtani. Moment kiedy Jezus wypowiedział te słowa, musiał mocno zapaść w pamięć naocznym świadkom, skoro obaj Ewangeliści przytoczyli je po aramejsku, czyli w oryginalnym brzmieniu. Żydzi odmawiali Psalmy oczywiście po hebrajsku, ale zazwyczaj człowiek wyraża cierpienie w języku, w którym został wychowany, czyli w języku matki. I tak właśnie postąpił Jezus. Pismo Święte przytacza również aramejskie słowo Rabbouni („Mój nauczycielu”), jakiego użyła Maria Magdalena, kiedy rozpoznała zmartwychwstałego Jezusa (J 20, 16).

 

Z kim Jezus rozmawiał po grecku?

Jest także wielce prawdopodobne, że Jezus znał język grecki w jego zhellenizowanej wersji koiné. Przede wszystkim należy pamiętać, że Jezus spędził dzieciństwo w Egipcie, a tam Żydzi posługiwali się przede wszystkim greką.

 

Anne Rice, pisarka znana na całym świecie głównie z cyklu bestsellerowych powieści o wampirach, po swoim nieoczekiwanym nawróceniu postanowiła w pewnym momencie skończyć z mrocznymi historiami o krwiopijcach i dla odmiany napisała trylogię o Jezusie. Pierwszy tom, zatytułowany Chrystus Pan. Wyjście z Egiptu, dotyczy Jego dzieciństwa. Ze strony fanów wampirzego cyklu posypały się na autorkę gromy za to, że zaangażowała swój literacki talent w taką tematykę, porzucając ukochanego przez nich wampira Lestata, ja jednak śmiem twierdzić, że dzięki jej decyzji powstała jedna z najciekawszych oraz najbardziej rzetelnych faktograficznie literackich wizji życia Jezusa, w której narratorem jest zresztą On sam, opowiadający, jak wyglądał świat widziany oczami siedmioletniego chłopca, który wraz z rodziną powracał w rodzinne strony, znane mu tylko z opowieści.

Anne Rice z jednej strony inspirowała się przekazami apokryficznymi (między innymi epizodem o wskrzeszeniu przez Jezusa zabitego niechcący chłopca oraz o ptaszkach ulepionych z gliny, które ożywił), a z drugiej strony spróbowała pokazać realia epoki i wyjaśnić, co mogło znaczyć dla małego Jezusa mieszkanie w kraju faraonów i jaki mogło to mieć wpływ na ukształtowanie się jego mentalności.

 

W Egipcie już od wielu lat istniała bardzo duża żydowska diaspora. Niektórzy twierdzą, że Żydzi stanowili nawet jedną trzecią mieszkańców Aleksandrii, która licząc około miliona ludzi, była jednym z największych miast Cesarstwa Rzymskiego. Paradoksalnie w Aleksandrii mieszkało więcej Żydów niż w Jerozolimie, choć wielu z nich nie znało już języka hebrajskiego. Nie wiemy, czy Jezus mieszkał w tym słynnym mieście na północy Egiptu, ale jeśli tak, to znalazł się w jednym z kulturowych centrów ówczesnego świata.

W diasporze aleksandryjskiej Żydzi mówili po grecku i czytali po grecku Torę, bo tam dokonano przekładu Biblii hebrajskiej. Żydowskie dzieci uczono Tory już od piątego roku życia, niewykluczone więc, że pierwszy kontakt małego Jezusa ze świętymi księgami odbył się za pośrednictwem Septuaginty. Co więcej, Anne Rice spekuluje, że mały Jezus mógł zetknąć się nawet ze słynnym żydowskim uczonym Filonem Aleksandryjskim, który pisał wiele o przedwiecznym Logosie (Słowie Bożym). Według powieści nauczyciel Jezusa zaprowadził go do Filona, aby przedstawić swego najlepszego ucznia, a Filon, urzeczony bystrością dziecka, zaczął zlecać Józefowi różne prace, takie jak wykonanie drzwi, ławek czy pulpitów na zwoje do biblioteki.

 

"Powołanie św. Piotra i św. Andrzeja (fragm.), Duccio, XIII/XIV w.

“Powołanie św. Piotra i św. Andrzeja (fragm.), Duccio, XIII/XIV w.

Także w Palestynie greka była dość powszechnym językiem. Jeżeli ktoś szedł z Galilei do Judei, a nie chciał przechodzić przez Samarię, musiał przejść przez obszar Dekapolu, gdzie posługiwano się niemal wyłącznie językiem greckim. Kupcy podróżujący przez Galileę używali najczęściej języka greckiego, że nie wspomnę o okupantach, czyli żołnierzach rzymskich. Nazaret leżał niedaleko Seforis, jednego z ważniejszych miast Galilei, gdzie greka z pewnością była głównym językiem w miejscach handlu. Jezus jako rzemieślnik żyjący niedaleko Seforis mógł robić interesy z jego mieszkańcami. Zanim rozpoczął nauczanie, pracował tam pewnie razem z Józefem, najmując się do budowy domów i wykonywania mebli na zamówienie.

 

Mamy jednak kilka wzmianek o rozmowach Jezusa z ludźmi, którzy prawdopodobnie nie znali języka aramejskiego, na przykład z Syrofenicjanką.

W gronie Dwunastu było dwóch apostołów noszących greckie imiona i pochodzących z Betsaidy Galilejskiej. Do nich zwrócili się Grecy, którzy przybyli do Jerozolimy i pragnęli zobaczyć Jezusa ( J 12, 20–22). Nie wiadomo, czy Jezus rozmawiał z nimi bezpośrednio, czy też z pomocą Andrzeja i Filipa. Mamy jednak kilka wzmianek o rozmowach Jezusa z ludźmi, którzy prawdopodobnie nie znali języka aramejskiego, na przykład z Syrofenicjanką (Mk 7, 25–30; Mt 15, 22–28), z setnikiem rzymskim z Kafarnaum (Mt 8, 5–13; Łk 7, 1–10; J 4, 46–54) czy z Piłatem (Mt 27, 11–26). Rzymski prokurator w czasie oficjalnych spotkań i przesłuchań mógł posługiwać się łaciną albo greką, która w tamtych czasach była językiem wykształconych Rzymian, ponieważ podbita przez Rzymian Grecja zawładnęła kulturowo okupantami.

Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >