Fot. Wikipedia

„Kochajcie swoją świętą wiarę i tradycję własnego Narodu”. Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Rotmistrz Witold Pilecki po ucieczce z Auschwitz powiedział do swoich dzieci: „Kochajcie ojczystą ziemię. Kochajcie swoją świętą wiarę i tradycję własnego Narodu. Wyrośnijcie na ludzi honoru, zawsze wierni uznanym przez siebie najwyższym wartościom, którym trzeba służyć całym swoim życiem”. To przesłanie naprawdę do nas, nie tylko na 1 marca. Na każdy dzień.

Reklama

Kropla drąży skałę

Jeszcze 10 lat temu obrazek uroczystości patriotycznych wyglądał dość groteskowo. Flagi biało – czerwone łopoczące na wietrze, patriotyczne pieśni, wojskowa asysta honorowa, ważne słowa podczas przemówień polityków i… brak polskich bohaterów na tych uroczystościach w pierwszych rzędach. Ostatnich żyjących bohaterów, uczestników i świadków wojennych wydarzeń. Albo uściślając – ich obecność tuż za barierkami strzeżonymi przez służby porządkowe. Smutny obrazek, łamiący serce. Ci, którzy jako nastolatkowie i nierzadko dzieci, brali udział w bardziej i mniej znanych wydarzeniach II wojny światowej czy Powstania Warszawskiego, wiernie celebrowali polską niepodległość i pamięć, stojąc potulnie zupełnie na uboczu. Pominięci, zapomniani, nieuszanowani. Aż pojawili się ludzie, którzy mieli odwagę i siłę zacząć to zmieniać.

Nie twierdzę, że osiągnęliśmy stan doskonały w przekazywaniu prawdy historycznej, przecież nadal jest nad czym pracować. Jednak zmiana jest gołym okiem zauważalna. To oni, kombatanci, coraz częściej stoją i siedzą w pierwszych rzędach podczas rocznic i uroczystości związanych z krwawymi polskimi rocznicami. Oni. Z każdym rokiem w coraz mniejszym gronie… Ze względu na szacunek i podziw wobec ich ofiarności nie wolno nam zatrzymać się tylko na takim honorowaniu tego wyjątkowego pokolenia. Pokolenia, które walczyło i niejednokrotnie po wojnie było opluwane przez komunistyczną władzę. Musimy pójść krok dalej w celebrowaniu pamięci, byśmy coraz świadomiej przeżywali i pielęgnowali patriotyzm w czasie błogosławionego pokoju.

Co zmienia Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych?

Od 11 lat 1 marca jest Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Można powiedzieć, że to raczkujące święto. Może dobrze, bo nasze wyobrażenia o Żołnierzach Wyklętych potrzebują złotego środka. Bo ani nie byli świętymi z gładkimi policzkami i wymanicurowanymi paznokciami, ani tym bardziej bandytami i dzikusami z lasu. I choć eventowy charakter ogólnopolskiej dyskusji o  Żołnierzach Niezłomnych nie zawsze sprzyja odkrywaniu prawdy historycznej o nich, to budzi powszechną świadomość i sumienia z letargu. Święto dość młode, ale po pierwszej czy drugiej rocznicy emocje już zdążyły się nieco ostudzić.

Reklama
Reklama

O społecznym kontekście pielęgnowania pamięci o Żołnierzach Niezłomnych mówi ks. Tomasz Trzaska, kapelan Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, pracujący na co dzień w Instytucie Pamięci Narodowej.

CZYTAJ: Bohaterowie historii

To jest bardzo ciekawe, bo trudno powiedzieć, że entuzjazm społeczny jest na takim samym poziomie. Na pewno go nie ma już. Nowe święta mają to do siebie, że obchodzi się je huczniej, zwłaszcza, jeśli stają się świętem narodowym. A z drugiej strony trudno mówić o zapomnieniu zupełnym. Sam obserwuję mniejszy udział ludzi w kolejnych latach, ale to, co cieszy to wzrastająca liczba inicjatyw lokalnych związanych z pobudzaniem pamięci o Niezłomnych. Nie tylko 1 marca, ale przez cały rok- mówi. Jak zauważa, Warszawa jest na pewno szczególnym miejscem, jednak w całym kraju tych wydarzeń przybywa, patrząc na zaproszenia, jakie do niego trafiają. Są to i prelekcje, i publikacje. Taka praca u podstaw cegła po cegle buduje trwałą świadomość społeczną i historyczną.

Ks. Trzaska celnie zauważa, że z jednej strony temat nieco okrzepł, ale z drugiej przekształcił się w systematyczną i regularną pracę w tych środowiskach, które chcą go rozwijać. Już zeszliśmy z tego etapu krzyczenia wszędzie, gdzie tylko można „Cześć i chwała Bohaterom”, a przeszliśmy do etapu edukacyjnego i upamiętniania. Ważną, ale oddzielną kwestią są stale prowadzone poszukiwania prowadzone przez Biuro Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej. I choć patriotyczny entuzjazm na pewno ostygł, to ewoluuje teraz w kierunku codziennej pracy u podstaw.

Reklama
Reklama

Pamięć jest nie tylko dla oficjeli

Zapytany czy formuła składania kwiatów, odczytu listów jest nadal odpowiednią formułą pamięci kapelan Muzeum Żołnierzy Wyklętych odpowiada: Każdy entuzjazm się skończy, jeśli będzie oparty na ogólnych hasłach i stałych formach uroczystości. Hasła w końcu przestaną emocjonować, uroczystości się znudzą. Nie stanie się tak, jeśli będzie to ugruntowane w sposób lokalny, ale także indywidualny. Mam tu na myśli, np. zgłębianie konkretnych historii, konkretnych postaci. Przywiązanie do tematu buduje się przez systematyczną pracę. Aby to mogło się wydarzać warto szukać lokalnych bohaterów. Nie tylko ważne są znane warszawskie nazwiska, ale może w moim terenie także są historie nie mniej ciekawe.

Dopowiada, że ludzie pracujący z historią na co dzień zauważają bogactwo tematów historycznych i bohaterów czekających wręcz na odkrycie. Żeby temat naprawdę zrozumieć to trzeba wejść w głębię. Pytany o przepis na kształtowanie pamięci o bohaterach, nie tylko Wyklętych, zdecydowanie podkreśla, że działalność patriotyczna w ciągu roku nie może zatrzymać się na cyklicznym wyciąganiu flagi.

Ks. Tomasz Trzaska przywołuje temat pamięci o Powstaniu Warszawskim. Zobaczmy jaka ogromna praca została wykonana przy Powstaniu Warszawskim. Rozmowy z Powstańcami, powstawały publikacje, oznaczenia czy murów getta czy tabliczki upamiętniające kluczowe wydarzenia. Wiele lat temat publicznie nie istniał, nie można było i potem dopiero była eksplozja. Bo zadziała się wcześniej praca organiczna, aby temat nie zniknął wraz z odchodzeniem powstańców. Narastało, w pewnym sensie się zinstytucjonalizowało.

Reklama

Pierwsze rzędy z polskimi bohaterami to ważny znak, ale nadal potrzebne są kolejne kroki w opowiadaniu historii, szerzeniu świadomości patriotycznej i wierność tym działaniom.

Testament Wyklętych

Co możemy dla siebie wziąć od Żołnierzy Wyklętych? Ks. Trzaska mówi, że może to być wierność pewnym postawom, systemowi wartości. Wyklęci chcieli Polski niepodległej, ale walczyli w czasach, gdy wielu ludzi uznało, że Polska już jest niepodległa. To zachęta do obrony najświętszej sprawy, życia, wolności, także w czasach trudnych.

Zaraz dopowiada: Dla mnie osobiście poruszające jest to, że Niezłomni to byli ludzie, dla których wiara i wartości szły w parze. Wyjątkowa cecha tamtego pokolenia, że wiara i patriotyzm przenikały się. Wiara traktowana była poważnie, może prościej, ale głęboko i na serio. To ona dawała im siłę do przetrwania najgorszych sytuacji.

Rotmistrz Witold Pilecki po ucieczce z Auschwitz powiedział do Zosi i Andrzejka, swoich dzieci: „Kochajcie ojczystą ziemię. Kochajcie swoją świętą wiarę i tradycję własnego Narodu. Wyrośnijcie na ludzi honoru, zawsze wierni uznanym przez siebie najwyższym wartościom, którym trzeba służyć całym swoim życiem”. To przesłanie naprawdę do nas, nie tylko na 1 marca. Na każdy dzień.


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę