17 września – pamiętamy!

"Tych dni historia nie zapomni, gdy stary ląd w zdumieniu zastygł. I święcić będą nam potomni, po pierwszym września - siedemnasty". Pamiętajmy o dramacie Polski zaatakowanej jednocześnie z dwóch stron we wrześniu 1939 roku! Dziś mija 80 lat od tego wydarzenia.

Polub nas na Facebooku!

17 września - pamiętamy!
"Tych dni historia nie zapomni, gdy stary ląd w zdumieniu zastygł. I święcić będą nam potomni, po pierwszym września - siedemnasty". Pamiętajmy o dramacie Polski zaatakowanej jednocześnie z dwóch stron we wrześniu 1939 roku! Dziś mija 80 lat od tego wydarzenia.

Jacek Kaczmarski – “Ballada wrześniowa”

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

HISTORIA

Miłość w czasie wojny

I wcale nie chodzi tu o wojenne historie miłosne, choć takich z pewnością było wiele. „Miłość ma ten przywilej, że do niej należy zwycięstwo ostateczne” - mawiał bp Adolf Piotr Szelążek. Przedstawiamy kilka wojennych historii, w których miłość okazała się silniejsza niż śmierć.

Renata
Czerwińska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Miłość w czasie wojny
I wcale nie chodzi tu o wojenne historie miłosne, choć takich z pewnością było wiele. „Miłość ma ten przywilej, że do niej należy zwycięstwo ostateczne” - mawiał bp Adolf Piotr Szelążek. Przedstawiamy kilka wojennych historii, w których miłość okazała się silniejsza niż śmierć.

Prześliczna polonistka

Piękna, ciemnooka, o imieniu przywodzącym na myśl poezję Gałczyńskiego. Polonistka, skrzypaczka, poetka, miłośniczka teatru, malarstwa i muzyki. Natalia Tułasiewicz. Marzyła o pracy w radiu, ale w czasie wojny otrzymała inne zadanie: prowadzenie tajnego nauczania, a następnie wyjazd do Hanoweru, by tam jako emisariusz rządu londyńskiego i świecka apostołka pomagać w fabryce pracownikom przymusowym. Niestety, jej tajna misja została zdemaskowana. Przeszła szlak więzień i obozów, mimo tortur i pogłębiającej się gruźlicy dodając otuchy innym więźniom, a nawet… organizując czwartki literackie. Bł. Natalia – „dobry anioł”, „żywa Ewangelia” – zmarła zagazowana w Ravensbruck w Wielką Sobotę 1945 r., niedługo przed wyzwoleniem obozu. „Nie potrafię nienawidzić nawet tych, którzy nas skrzywdzili” – pisała – „Wspiera mnie sam Bóg”.

 

Przyjaciele

 Ty możesz odejść, bo jesteś Niemcem! – esesman dał znak, aby wystąpił z szeregu.

Ksiądz profesor spoglądał zdziwiony na swojego rozmówcę.

 Nie, zostanę z nimi. To moi przyjaciele, będę dzielił ich los.
 A, rób jak chcesz!

20 października 1939 r., po całym dniu znęcania się i tortur, rozstrzelano 16 profesorów pelplińskiego Wyższego Seminarium Duchownego, Collegium Marianum, członków kapituły i pracowników kurii. Wśród nich ks. Waltera Schutta, zwanego przyjacielsko „Szytkiem” – rodowitego Niemca, którego brat był oficerem Wermachtu.

 

Listy miłosne

Niemal całe swoje kapłaństwo przeżył w obozach koncentracyjnych. Mawiano o nim, że Dachau traktował jak własną parafię. Podnosił na duchu, potajemnie spowiadał, organizował Msze św. (zwłaszcza kiedy jego siostra przesłała komunikanty ukryte w toruńskich piernikach). Jego listy z obozowego przedpiekla są przepełnione wyrazami miłości i troski o rodzinę i przyjaciół. Dzieci, które przygotowywał do I Komunii Świętej były przekonane, że przeżyły wojnę, bo modlił się za nie ich ksiądz.

Bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski nie dożył końca wojny. Umarł w lutym 1945 r., zarażony tyfusem od tych, których władze obozowe skazały na pewną śmierć. Nie potrafiłby zostawić ich samych.

 

Zakochani

Byli zakochani po uszy i oczekiwali narodzin siódmego dziecka. Wojna pokrzyżowała im plany przeprowadzki. Dom Wiktorii i Józefa Ulmów stał w Markowej koło Łańcuta na uboczu, początkowo nikt nie wiedział, że Józef wykopał w lesie kryjówkę dla sąsiadów – Żydów. Po jakimś czasie dwie rodziny ukryli pod własnym dachem, choć wiedzieli, że grozi za to śmierć.

Kto na nich doniósł – nie wiadomo. Wczesnym rankiem 24 marca 1942 roku gospodarstwo otoczyli żandarmi. Zamordowali wszystkich, także dzieci. Dziś toczy się proces beatyfikacyjny całej rodziny Ulmów.

 

Na przekór

Wybitny historyk i liturgista, w trakcie I wojny światowej ratował głodujące dzieci. Stare lata przyszło mu spędzić w więzieniu, a następnie w KL Soldau – obozie koncentracyjnym w Działdowie, porównywanym do Dachau. Przez dawne koszary wojskowe przewinęły się tysiące więźniów – zarówno władz faszystowskich, jak i później, po wojnie, komunistycznych. Uwięzieni zapamiętali, jak dzielił się z innymi nędzną strawą, a po brutalnym przesłuchaniu oddał drugiemu więźniowi sweter. Mawiał: „Tylko miłością dochodzi się do celu”. Płocki bp Antoni Julian Nowowiejski umarł w Działdowie w maju 1941 r. Kilka miesięcy później odszedł za nim współwięzień i przyjaciel, bp Leon Wetmański, który przed śmiercią modlił się, aby ich prześladowcy poznali miłość Bożą.

Teraz w Działdowie można odwiedzić sanktuarium im poświęcone.

 

Głodnych nakarmić

I na koniec wspomniany już Sługa Boży, bp Szelążek. Świadek masakry wołyńskiej, przymusowo wygnany przez bolszewików z ukochanej diecezji łuckiej. Podczas podróży pociągiem z Kresów do centralnej Polski przez całą drogę towarzyszyli mu dwaj enkawudziści. Biskup doskonale zdawał sobie sprawę z tego, kim są. Kiedy wysiadł w Kielcach, zwrócił się do księdza, który wyszedł mu na spotkanie: „Stasiu, ci panowie są głodni! Jechali ze mną od samej granicy! Daj im coś zjeść i wypić”.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Renata Czerwińska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Renata
Czerwińska
zobacz artykuly tego autora >