fot. prt. sc. z filmu pt. "Życie jest piękne"

Życie jest piękne! Wierzysz w to?

Wyobraź sobie, że jesteś niesamowicie szczęśliwy. Masz piękną żonę, wspaniałego synka, cudowny dom z ogrodem we Włoszech i drobny interes, który przynosił całkiem niezły dochód. Pomyśl, co czujesz, gdy ktoś z dnia na dzień ci to wszystko odbiera. W takiej sytuacji znalazł się Guido, któremu Holocaust zabrał wolność, szczęście, ale nie zabrał mu miłości, nadziei, niegasnącego optymizmu i wiary w to, że “Życie jest piękne”.

Reklama

Włochy, lata 30. XX wieku. Życie toczy się spokojnie i jak na Włochów przystało – jest pełne radości, tańca, przypadkowych spotkań i dynamicznych rozmów. Pewne miasteczko tętni życiem, a w nim, w tej uroczej scenerii poznajemy Guido – Włocha o żydowskim pochodzeniu, który czerpie z życia pełnymi garściami. Swoim poczuciem humoru niejednokrotnie udało mu się wyjść z niejednych tarapatów. 

Jest lubiany – to widać! Umie cieszyć się z małych rzeczy i drobnostkami rozpromieniać dni napotkanych osób. Tak właśnie stało się, gdy wraz z przyjacielem pojechał do pobliskiej wsi. Miał doskonałe poczucie humoru, a przy tym dar przekonywania, że absolutne bzdury, o których mówił, nabierały sensu i stawały się jakby bardziej realne, niż mogłoby się wydawać. W takich właśnie warunkach poznaje Dorę, która całkiem przypadkiem wpadła mu w ramiona (dosłownie! I to z dużej wysokości), podczas gdy ten był zaoferowany bajerowaniem młodej dziewczyny, której wmówił, że jest prawdziwym księciem i właścicielem krainy, do której właśnie przybył. 

“Dzień dobry, księżniczko!” 

Jak przystało na prawdziwego księcia, Guido poznał swoją księżniczkę, która spadła mu z nieba! Już od pierwszych chwil wpadła mu w oko, co dało się we znaki. Rozstali się w lekkim dysonansie, by kilka dni później spotkać się ponownie, znów – zupełnie przypadkiem. Przywitał ją słowami “Dzień dobry księżniczko”. Dora nieśmiało spuściła wzrok, wymieniła się z uroczym Włochem uśmiechem i wraz z koleżanką ruszyła w długą. “Lubi, gdy się tak nagle pojawiam” – mówił Guido, zresztą miał rację. Już wtedy wiedział, że to nie będzie ostatni raz, gdy będzie zabiegał o serce młodej Włoszki. 

Reklama
Reklama

Dora tak zapadła Guido w pamięci, że nie mógł o niej zapomnieć, pojawiała się w jego snach, marzeniach, w każdej myśli. Gdy tylko powstała możliwość, by znaleźć się bliżej niej, natychmiast z niej korzystał, posuwając się nawet do najbardziej absurdalnych czynów. Potrafił wcielić się w rolę włoskiego gubernatora, który miał wygłosić faszystowskie przemówienie w szkole, w której nauczycielką była Dora, czy uknuć intrygę, by ta znalazła się w jego samochodzie. Sprawa nieco skomplikowała się, gdy okazało się, że ukochana Guido jest narzeczoną mężczyzny, z którym zresztą miał on małe zatargi. Ale to go nie powstrzymało. 

“Guido, porwij mnie” 

Guido posługiwał jako kelner w jednej z najsłynniejszych restauracji w tamtejszym miasteczku. Kiedy pojawił się na przyjęciu, na którym miał podawać, okazało się, że było ono swego rodzaju spotkaniem, podczas którego miały poznać się dwie rodziny, które wkrótce zostaną połączone dzięki małżeństwu zakochanej pary. Chodziły słuchy, że panna młoda jest niesamowicie piękna – wszyscy oczekiwali jej przybycia. Kiedy się pojawiła, Guido nie mógł uwierzyć własnym oczom! Kobietą, na którą wszyscy czekają była jego ukochana Dora! Co gorsza, wkrótce miała wyjść za mężczyznę, którego najzwyczajniej w świecie nie kochała. 

Gdy Dora ujrzała Guido zrozumiała, że ten dzień był ostatnią szansą, by mogła spocząć w ramionach ukochanego. Los chciał, by całkiem przypadkiem spotkali się w nieco specyficznym miejscu, bo… pod stołem! Tam pierwszy raz wymienili się pocałunkiem, a Dora powiedziała: “Guido, porwij mnie!”. Znany we Włoszech z szalonych pomysłów główny bohater i tym razem nie zawiódł swojej ukochanej i tak, jak prosiła – porwał ją, by już na zawsze zawładnąć jej sercem. 

Reklama
Reklama

Żydom wstęp wzbroniony! 

Historia Guido i Dory, choć piękna – osadzona jest w niepięknych czasach. W faszystowskich Włoszech coraz częściej widoczne były nastroje antysemickie, które mimo wszechobecnej sympatii do głównego bohatera, zaczęły pojawiać się także w jego życiu. Guido miał żydowskie korzenie, a wraz z nim, jego syn – Giosue, który obserwował z niezrozumieniem panującą niesprawiedliwość. 

“Żydom wstęp wzbroniony” – taki napis widniał na niejednym, sklepowym szyldzie. Giosue obserwując te napisy, próbował wytłumaczyć sobie, skąd ten pomysł. Na szczęście na ratunek zawsze przychodził jego tata z niegasnącym optymizmem, który świat pełen niesprawiedliwości i smutku, przemieniał w pełen radości i ciepła. Wszystko po to, by w pamięci syna nigdy nie zapisał się obraz męki i cierpienia. Pragnął, by dzieciństwo Giosue było dzieciństwem z prawdziwego zdarzenia, nawet w skrajnych warunkach. Robił wszystko, by ustrzec niewinną świadomość syna przed brutalną prawdą. 

Nagrodą jest czołg! 

Tytułowe “piękne życie” w pewnym momencie zostaje drastycznie przerwane. Gdy Dora wróciła do domu, widziała poprzewracane stoliki i harmider, a jej męża i syna nie było. Szybko zorientowała się, gdzie się znajdowali. W jej głowie pojawił się najgorszy scenariusz – wywóz do obozu Auschwitz. Nie pomyliła się, gdy przybyła na miejsce wywozów, jej rodzina była już w wagonie. Nie myśląc wiele, mimo, iż nie było jej na liście, postanowiła razem z nimi wsiąść do pociągu śmierci.

Reklama

Guido doskonale wiedział, gdzie skończy się podróż w bydlęcych wagonach. Wiedział także, że zrobi wszystko, by życiowa przygoda jego rodziny nie skończyła się w obozowych barakach. Tak właśnie rozpoczęła się wielka gra, w której do wygrania był… czołg! Taki przynajmniej wizerunek obozu Guido przedstawił swojemu synowi, by ustrzec go przed okrutnymi obrazami Auschwitz. Wciągnął więc sam siebie w wykreowany przez siebie świat, co pomagało Giosue, ale także jemu samemu, a nawet współwięźniom w ocaleniu cząstki człowieczeństwa i optymizmu w nieludzkich warunkach. Włoch robił wszystko, by dać o sobie znak żonie, która przebywała w żeńskiej części obozu i umilać jej ten pełen cierpienia czas. 

Najlepszy film o Holocauście 

Film pt. “Życie jest piękne” wzbudza tak wiele emocji, że nie sposób ich wszystkich opisać. Z pewnością w pierwszych momentach filmu są nimi: radość, szczęście, rozbawienie. Im dalej poznajemy historię Włocha pochodzenia żydowskiego, tym bardziej kibicujemy jego poczynaniom i chcemy, by najpierw zdobył serce ukochanej, następnie by otworzył swoją upragnioną księgarnie, a w końcu, by całej jego rodzinie udało się wydostać cało z obozowej męczarni. 

Film można potraktować jako komedię, jednak tak naprawdę to tragikomedia, której celem jest ukazanie roli optymizmu nawet w najtrudniejszych czasach, gdy gra “o czołg” toczy się właściwie o śmierć i życie. Po filmowej premierze pojawiło się wiele kontrowersji wobec przedstawionej opowieści. Reżyserowi zarzucano bowiem zbyt lekkie podejście do Holocaustu, który niewątpliwie był jedną z największych tragedii w historii ludzkości. Pojawiły się także głosy o występowaniu nierealnych wręcz wątków, takich jak: wystąpienie Guido i Giosuego przez obozowy megafon. Mimo to, film ten został doceniony zarówno na świecie, jak i przez Żydów, którzy w 1998 r. uznali “Życie jest piękne” za najlepszy film o Holocauście (Jewish Experience Award). A ponadto na cześć realizatorów posadzono dwa drzewa w Ogrodzie Sprawiedliwych w Jerozolimie. 

Życie jest piękne! Uwierz w to!

Po seansie filmu pt. “Życie jest piękne” człowiek zostaje pozostawiony ze łzami w oczach i masą przemyśleń. Z jednej strony cieszy się z mini “happy endu”, a z drugiej strony pozostaje z żalem po stracie ulubionego bohatera. Niewątpliwie cała historia Guido i jego rodziny jest dla nas prawdziwą lekcją historii. Poznajemy zupełnie inną stronę obozowych warunków, gdzie przede wszystkim w cierpieniu, przebijała się niegasnąca nadzieja więźniów, że to wszystko kiedyś się skończy, a nad niebem jeszcze zaświeci słońce. Widzimy postaci, które jak nikt nigdy dotąd troszczyły się o każde tchnienie i nie chciały zmarnować ani chwili, by korzystać z życia. Nie chciały też zapomnieć o tym, co w życiu najważniejsze – o miłości. 

Dlatego film ten jest dla nas prawdziwą lekcją optymizmu. Dziś, gdy tak wiele jest powodów, by się smucić, by szukać dziury w całym, spróbuj – za przykładem głównego bohatera – wyobrazić sobie zupełnie inną rzeczywistość. Taką, w której szczęście i radość są najważniejszą częścią, a twoje marzenia się spełnią. Być może wtedy, ten wyimaginowany świat, stanie się twoją codziennością? ”Życie jest piękne!” Tylko musisz w to uwierzyć i docenić, że wciąż jesteś na tym świecie i masz szansę zmienić swoje jutro. 

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę