Z KRAJU

Sezon pieszych pielgrzymek na Jasną Górę rozpoczęty

Wraz z rozpoczęciem lata na Jasną Górę wyruszają pierwsze pielgrzymki. W czerwcu przybywają przede wszystkim grupy, głównie parafialne, ze Śląska. Największe natężenie pieszego pielgrzymowania do Jasnogórskiej Maryi przypada na lipiec i sierpień. 15 i 26 sierpnia obchodzone są główne uroczystości ku czci Matki Bożej.

Polub nas na Facebooku!

Parafia w drodze – tak najkrócej można streścić czas wspólnego podążania na Jasną Górę wiernych ze śląskich wspólnot. Jak przyznają pątnicy rekolekcje w drodze dają „bliskość Boga, podźwignięcie i wsparcie Tej, do Której przyszli”. Wiele grup także wraca pieszo.

Duszpasterską posługę podczas rekolekcji w drodze sprawują kapłani, często poświęcający na pielgrzymowanie swój urlop. – Moim powołaniem jest po prostu być z wiernymi w każdych warunkach – wyjaśnia ks. Maciej Soluch, duszpasterz pieszej pielgrzymki z parafii św. Józefa w Rudzie Śląskiej.

Z kolei ks. Mateusz Pałys z parafii św. Michała Archanioła podkreśla, że decyzję zarówno pieszej wędrówki jak i kwaterowania razem z wiernymi podjął pod wpływem papieża Franciszka. – Jest na pewno „efekt Franciszka”, jesteśmy tym pokoleniem młodych księży, którzy chcą „robić raban”, służyć z radością. Papież mówił, ze “pasterz powinien pachnieć swoimi owcami, to mamy być cały czas z wiernymi”.

Poświęcenie czasu na kilkudniową wędrówkę wymaga często zastępstwa w obowiązkach parafialnych, dlatego aby kapłan mógł służyć na pielgrzymce, potrzeba zaangażowania i współpracy innych prezbiterów. – Wierni przyjmują naszą obecność z wdzięcznością – podsumowują księża.

– Rekolekcje w drodze prowokują do zastanowienia się nad wiarą. To też okazja, aby dać innym świadectwo swojej relacji z Bogiem – podkreśliła Danuta Magiera z Czarnego Lasu, pątniczka z jedenastoletnim stażem.

Jak zauważa ks. Krzysztof Tabath, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Knurowie pielgrzymka to także wyznanie wiary. – Byliśmy świadkami wiary dla tych wszystkich, przez których miejscowości przechodziliśmy. Tym bardziej w sytuacji, kiedy coraz więcej ludzi od wiary odchodzi, kiedy tyle jest zgorszenia. My chcemy pokazać, że jedyna droga to droga wierności Chrystusowi, wierności Ewangelii” – podkreślał kapłan.

Cecha charakterystyczną „pielgrzymowania po śląsku” jest liczny udział całych rodzin. Ks. Grzegorz Uszok, proboszcz parafii Ducha Świętego w Wodzisławiu Śląskim przypomniał, że kiedy przed 20 laty rodziła się ta pielgrzymka, „to była myśl, że jest to pielgrzymka parafialna, więc żeby mogły w niej też iść dzieci, całe rodziny, osoby starsze i taki jest przekrój tej pielgrzymki”.

Pielgrzymka piesza, która od 16 lat jako pierwsza staje na mecie to Nocna Pielgrzymka „Na przekór” z Piekar Śląskich, w tym roku dotarła 12 maja na Jasną Górę. 160 osób, 60 kilometrów, 14 godzin i 30 minut oraz niepoliczalna moc modlitwy – tak wyglądała tegoroczna nocna piesza pielgrzymka. Co roku piekarscy pątnicy prosili za współbraci prześladowanych za Chrystusa w różnych zakątkach świata.

Pielgrzymowanie Ślązaków na Jasną Górę ma długą tradycję. Już Jan Długosz (1460) i Grzegorz z Sambora (zm. 1587) pisali o pielgrzymach ze Śląska. Zaborcy, okupanci, komuniści zakazywali tej formy kultu lub uporczywie przeszkadzali, jednak z każdym stuleciem liczba pątników rosła. Obecność górnośląskich pielgrzymek na Jasnej Górze jest udokumentowana stosunkowo bogato.

W XVIII w., w latach panowania pruskiego, król Fryderyk II, zdając sobie sprawę ze znaczenia Częstochowy dla ludu Górnego Śląska, zabronił poddanym urządzania pielgrzymek do Częstochowy. Ludność nie przestrzegała jednak ściśle tych zakazów. W pierwszej połowie XVIII w. zachowały się w „Liber Miraculorum” dowody obecności pielgrzymów z terenu Górnego Śląska. Jednym z cudownie uzdrowionych był Jan Emanuel Slovik z Bytomia, który przybył na Jasną Górę, by podziękować za cudowne wyleczenie z choroby.

Na Śląsku w pierwszych latach XX w. nastąpiło wyraźne ożywienie ruchu narodowego w wyniku działalności Wojciecha Korfantego i innych polskich działaczy. Jednym z elementów wchodzących w skład przeobrażeń politycznych i narodowych były pielgrzymki do miejsc o szczególnym znaczeniu dla polskiej sprawy.

Jak podaje ks. prof. Jerzy Myszor badacz historii Górnego Śląska to właśnie w Częstochowie pielgrzymi znajdowali sprzyjający klimat dla uzewnętrznienia swych uczuć narodowych, także wśród paulinów znalazło się wielu, którzy jawnie manifestowali łączność Śląska z resztą ziem polskich, którzy angażowali się w działalność społeczną przed i w czasie akcji plebiscytowej. Właśnie po plebiscycie w 1921 r. na Górnym Śląsku w sprawie przynależności państwowej tych terenów wiele pielgrzymek parafialnych datuje swoje początki.

Jednak grupy pątnicze ze Śląska przybywające licznie pod koniec czerwca to nie pierwsze pielgrzymki w tym roku na Jasną Górę.

36 godzin wysiłku dla Maryi podjęli z kolei po raz czwarty uczestnicy Pieszej Pielgrzymki „non stop” z parafii pw. Matki Bożej Bolesnej w Jawiszowicach-Osiedle Brzeszcze zorganizowanej przez Grupę JG24 „Jasna Góra bez kompromisów”. Pątnikom w tak krótkim czasie udało się pokonać 126 km. Na trasę wyruszyło 32 uczestników oraz 5 osób obsługi – pilot, ratownik, techniczny – transport, dwóch fizjoterapeutów. Najmłodszy pielgrzym miał 20 lat, najstarszy – 54.

Wierni tradycji pątnicy z Łowicza przybywają na Jasną Górę zawsze w wigilię Zielonych Świątek w tym roku było to 8 czerwca. To jedna z najstarszych i najbarwniejszych pieszych pielgrzymek. Pątnicy łowiccy zawsze wchodzą do sanktuarium w kolorowych, księżackich strojach tzw. pasiakach, tańcząc oberki i polki. Wejściu towarzyszy także kapela, wspomagająca śpiew pątników, którzy witają Jasnogórską Panią starymi, niektórymi jeszcze z XVI w., łowickimi pieśniami.

Tradycyjny „szczyt pielgrzymkowy” przypada jednak na sierpień. Jego kulminacja obejmuje dni poprzedzające uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) oraz uroczystość odpustową Matki Bożej Częstochowskiej (26 sierpnia). Wówczas na Jasną Górę każdego dnia docierają tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy wiernych. Sezon pieszych wędrówek do Częstochowy kończy się 8 września.

Zdaniem historyków, początki ruchu pielgrzymkowego sięgają początków istnienia klasztoru. Zorganizowane grupy przybywają od XV w. Pierwsza pielgrzymka piesza miała dotrzeć do sanktuarium w 1434 r. Wtedy to, po odrestaurowaniu Obrazu Matki Bożej zniszczonego po rabunkowym napadzie na klasztor, w uroczystej procesji przeniesiono Obraz Jasnogórskiej Bogurodzicy z Krakowa do Częstochowy.

Po raz 408. dotrą w tym roku wierni z Żywca. W 1608 r. powstało w Żywcu Bractwo Różańca Świętego. Trzy lata później wspólnota zorganizowała pierwszą pielgrzymkę do Częstochowy. O początkach Pielgrzymki Żywieckiej wspomniano po raz pierwszy w „Dziejopisie Żywieckim” Andrzeja Komonieckiego. Autor dzieła, który od 1686 był kolejno burmistrzem i wójtem Żywca, sam organizował kolejne pielgrzymki na Jasną Górę.

Do najstarszych, udokumentowanych w kronikach, należy też ślubowana pielgrzymka z Gliwic. Mieszkańcy tego miasta wyruszyli na Jasną Górę w 1626 r. Podczas wojny trzydziestoletniej, gdy Gliwice były oblegane przez wojska duńskie, mieszkańcy nie potrafili obronić miasta. Wtedy powierzyli swój los Maryi. Złożyli uroczyste ślubowanie, że odtąd corocznie będą pielgrzymować na Jasną Górę. Miasto nie zostało zdobyte, a śluby z krótkimi przerwami, spowodowanymi historycznymi uwarunkowaniami, wypełniane są do dziś.

Z XVII w. datowana jest także Praska Pielgrzymka Piesza, która po raz pierwszy wyszła w 1657 roku. Ostatnia – w roku 1917, lecz nie dotarła na Jasną Górę z powodu działań wojennych na froncie w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. W 1983 r. została wznowiona przez Pomocników Maryi Matki Kościoła.

Od 381 lat nieprzerwanie na Jasną Górę pielgrzymują mieszkańcy Kalisza. Początki tej pielgrzymki związane są z kaliskimi księżmi jezuitami. To właśnie z ich domu wyruszyła na Jasną Górę grupa kleryków. Z czasem w wielu kaliskich parafiach tworzyły się grupy pątnicze, udające się do Częstochowy. Pielgrzymowania kaliskiego nie przerwały nawet lata okupacji hitlerowskiej i stalinowskiego reżimu. Podobnie pielgrzymka warszawska wychodząca z paulińskiego kościoła w Warszawie od 307 lat nieprzerwanie notuje swoje dzieje.

Zainicjował ją w 1711 r. paulin, o. Innocenty Pokorski, który złożył ślub Matce Bożej, że zorganizuje pielgrzymkę ze stolicy, jeśli Maryja wstawi się za Warszawą i panująca wówczas zaraza ustanie. Raz pielgrzymka warszawska nie dotarła do celu – w 1792 r. Wszyscy jej uczestnicy wraz z księdzem zostali wymordowani i do dziś nie wiadomo, czy zabójcami byli Prusacy czy Kozacy. Tragedia rozegrała się na drodze z Woli Mokrzyckiej do Krasic.

Wciąż nie brakuje pątników na najdłuższych trasach, a te wiodą z Pomorza Zachodniego, z Warmii i z Helu – to 500-600 kilometrów.

W pielgrzymce kaszubskiej z Helu uczestnicy mają do pokonania aż 640 km. Podobny dystans podejmują pątnicy pielgrzymki szczecińsko-kamieńskiej, szczególnie ci, którzy wychodzą sprzed krzyża w nadmorskim Pustkowie. Wierni z Łukęcina idą aż 20 dni. Również długą trasę do pokonania ma Piesza Pielgrzymka Diec. Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Grupa z Ustki 600 km pokonuje w 19 dni.

Kaszubską pielgrzymkę wyróżnia nie tylko to, że jest najdłuższą w Polsce, ale również to, że kultywuje regionalne tradycje i dba, aby na flagach czy koszulkach znalazły się motywy z kaszubskim haftem.

Od lat do najliczniejszych grup pielgrzymkowych należą kompanie z Krakowa (8,1 tys.), Tarnowa (7,1 tys.) i Radomia (5 tys. 800) oraz paulińska Warszawska Pielgrzymka Piesza (6 tys.).

Na Jasną Górę prowadzi ponad 55 pieszych szlaków pielgrzymkowych. W sumie liczą one ponad 15 tys. kilometrów.

KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Burza spustoszyła Wierzchowiska, Caritas pomaga

Ubiegłotygodniowa burza, która spowodowała gwałtowną powódź w Wierzchowiskach (diecezja sandomierska), sprawiła, że ponad 300 posesji i domów zostało zalanych. Na pomoc poszkodowanym ruszyli wolontariusze Caritas.

Polub nas na Facebooku!

– Staramy się nieść pomoc w bardzo szerokim zakresie. Od zapewnienia podstawowych środków czystości i detergentów do czyszczenia domów, poprzez ubrania, koce, łóżka aż po żywność. Na razie szacowane są straty. Na pewno będzie potrzebna jeszcze bardziej kompleksowa i długotrwała pomoc, bo w wielu przypadkach zostały zalane pola z uprawami zbóż i malin, co stanowi źródło dochodu dla rodzin. Wielu osobom została zapewniona pomoc przez naszego psychologa – informuje ks. Bogusław Pitucha, dyrektor Caritas Diecezji Sandomierskiej.

Jak dodaje ks. Bogusława Pitucha, kilka domów po wstępnych oględzinach nie będzie się nadawało do zamieszkania. Są to domy drewniane, w których woda zbyt poważnie naruszyła konstrukcję. Ich właściciele znaleźli już schronienie u bliskich, a jeśli tylko będzie taka potrzeba, to Caritas wynajmie mieszkania zastępcze w Janowie Lubelskim.

Do pomocy poszkodowanym mieszkańcom pośpieszyli wolontariusze Caritas oraz mieszkańcy kilku parafii z terenu diecezji. Pomagali wynosić zalane meble, oczyszczali mieszkania, podwórka, wywozili naniesiony przez wodę muł.

– Szczerze współczujemy mieszkańcom, którzy ucierpieli w tej powodzi, ich sytuacja jest naprawdę ciężka. W wielu domach woda i błoto zniszczyły piwnice i całe mieszkania. Często trzeba zrywać podłogi, odbijać płytki, osuszać i oczyszczać ściany. Pracy jest ogrom – opowiada pan Antoni, który przybył z pomocą.

Caritas nadal organizuje w kolejne dni wyjazdy wolontariuszy do pomocy w porządkowaniu zalanych posesji w Wierzchowiskach. Osoby chętne do takiej formy pomocy proszone są o kontakt z biurem Caritas pod nr tel. 15 644 58 98 lub bezpośrednio z dyrektorem Caritas Diecezji Sandomierskiej ks. Bogusławem Pituchą (tel. 695 308 060).

Natomiast osoby chętne do pomocy przy sprzątaniu pochodzące z okolic Rudnika proszone są o zgłoszenie się do Centrum Caritas w Rudniku nad Sanem do koordynatora ks. Tomasza Szostka pod tel. 785 270 035. Pomóc poszkodowanym można także poprzez wpłatę środków pieniężnych na konto Caritas Diecezji Sandomierskiej 33 1240 2786 1111 0010 5670 9561 z dopiskiem: „Powódź w Wierzchowiskach”.

W środę 19 czerwca nad miejscowościami Wierzchowiska Pierwsze i Drugie i Pasieka w gminie Modliborzyce na terenie diecezji sandomierskiej przeszła potężna burza z ulewnym deszczem. Silna nawałnica wywołała tam tzw. powódź błyskawiczną. Zalane zostały drogi, pola i posesje. Na skutek spływania wody z pól oraz wystąpienia z brzegów rzeczki Sanna zalanych zostało około 300 posesji.

Niesiony przez wodę muł pokrył pola, uprawy malin, podwórka i wnętrza budynków mieszkalnych. Zaraz po ustaniu ulewy miejscowość była dosłownie odcięta od świata przez nagromadzoną wodę, naderwane mosty i drogowe przepusty. W pierwszych dniach z pomocą mieszkańcom przyszli strażacy, policjanci i żołnierze z Lubelskiej Brygady Wojsk Obrony Terytorialnej.

– Pomoc była bardzo duża. Najpierw ratowali nas miejscowi strażacy, potem przyjechały wozy strażackie ze sprzętem do wypompowywania wody z kilku powiatów. Wielką pomoc okazali żołnierze terytorialsi. To oni byli już następnego dnia gotowi pomagać. Zrobili naprawdę wielką robotę – opowiada pan Andrzej.

– Około 14.00 pojawiła się chmura, niecała godzina deszczu i wszystko zostało zalane. Do naszego domu nie można było dojść. Z matką siedzieliśmy na stole, bo w domu wszystko pływało. Dom nadaje się do generalnego remontu. Ludzie pomagali nam z całego serca. Nawet nie mam pojęcia, kto i ile pomagał. Ale bez pomocnych rąk nic byśmy nie zrobili – podkreśla pan Bogumił.

– Pierwszego dnia czyściliśmy domy. Wszędzie było pełno mułu. Woda niosła wszelkie nieczystości, więc trzeba wszystko odkażać. Meble, które zalała woda wywozimy do utylizacji. Nie nadają się do niczego. Zniszczeniu uległ także sprzęt rolniczy: traktory, maszyny. Budynki gospodarcze są także zamulone. Na płotach zostały śmieci z całej okolicy. W wielu miejscach ciężko jeszcze dojechać ciężkim sprzętem, bo jest mokro – opowiada pan Zbigniew.

KAI/ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap