Nasze projekty

Kard. Ryś na Synodzie: Bez tego nie zaniesiemy Ewangelii współczesnym ludziom

"Bez szerokiej synodalności nie mamy szans na zaniesienie Ewangelii współczesnym ludziom" – powiedział kard. Grzegorz Ryś w pierwszym dniu obrad Synodu Biskupów w Watykanie. Metropolita łódzki poproszony został o podzielenie się doświadczeniem przebiegu synodu w jego archidiecezji.

fot. Episkopat News/flickr.com

„Tym co się liczy, nie są liczby”

W archidiecezji łódzkiej, liczącej 1,3 mln katolików i 219 parafii, w prace 300 grup synodalnych włączyło się około 7 tys. osób. Ktoś może powiedzieć, że to dosyć duża liczba, ale z drugiej strony jest to tylko kropla w morzu 1,3 mln katolików. Ale tym, co ostatecznie się liczy, nie są liczby. Liczy się to, że wszystkie 7 tys. osób naprawdę się spotkały – powiedział kard. Ryś.

Jak powiedział, te grupy stały się miejscem doświadczenia „jedności w bogatej różnorodności”. Spotykały się tam bowiem zarówno osoby chodzące na liturgię w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego jak i liderzy wspólnot charyzmatycznych.

„Pierwszy raz czuję się w Kościele wysłuchany”

Kard. Ryś relacjonował, że w czasie spotkań wiele osób zaczynało swe wypowiedzi od słów „Pierwszy raz w życiu mam okazję zabrać głos w Kościele i czuję, że jestem słuchany”. Niektóre osoby podkreślały, że udziałem w synodzie chciały „ostatni raz” zrobić krok zaufania.

Reklama

Zdaniem metropolity łódzkiego „dzięki procesowi synodalnemu odkryliśmy nową, ważną cechę Kościoła”. Zwykle opisując stan diecezji zaczynamy od procentów tak zwanych dominicantes [chodzących na niedzielną Mszę – KAI] i communicantes [przyjmujących regularnie Komunię świętą – KAI]. Teraz coraz ważniejsza staje się znajomość liczby responsabiles [odpowiedzialnych – KAI] – liczba osób, które nie tylko chodzą do kościoła, ale które budują Kościół, będąc do tego zaproszonymi i zachęconymi – wskazał kard. Ryś.

Strach przed synodalnością

Metropolita zauważył też, że nietrudno znaleźć ludzi bojących się synodalności, która ich zdaniem może „zburzyć hierarchiczną strukturę Kościoła, zastępując ją demokratyczną równością, parlamentarną dyskusją lub konsensusem”. Ci, którzy promują synodalność są określani mianem osób sprzeciwiających się hierarchii i jej kierowniczej roli w Kościele – powiedział.

Zacytował przy tej okazji jedną z osób, która w czasie spotkania synodalnego powiedziała: „Nie boimy się hierarchii, wcale się nie boimy. Boimy się jej tylko wtedy, kiedy duchowni odkładają na bok stałą formację, gdy nie słuchają słowa Bożego, nie spowiadają się, tak naprawdę nie należą do żadnej konkretnej wspólnoty, gdy uciekają od udziału w rekolekcjach. Tak, jedynie w takich przypadkach naprawdę się ich boimy i ich władzy w Kościele”.

Reklama

Metropolita łódzki stwierdził, że „bez szerokiej synodalności nie mamy szans na zaniesienie Ewangelii współczesnym ludziom, szczególnie gdy chcemy dotrzeć z Ewangelią do tych, którzy nie przychodzą do naszych kościołów”. W Łodzi tacy ludzie stanowią 80 proc. mieszkańców.

„Tak działa Duch Święty”

Kard. Ryś opowiedział również, jak podczas jednego z wydarzeń synodalnych ktoś z uczestników zaczął mówić o „wewnętrznym życiu Trójcy Świętej jako najważniejszym wzorze prawdziwego życia rodzinnego”. Arcybiskup przyznał, że choć to prawda, to trudno nie zastanowić się nad tym, że jest to idea dla niewielu osób zrozumiała i pociągająca.

Na spotkaniu tym były – jak mówi kardynał „na szczęście” – obecne także rodziny o tzw. nieuregulowanym statusie, w których są osoby nie praktykujące regularnie lub zupełnie niewierzące. Jedna z nich, która zazwyczaj nie chodziła do kościoła, a u spowiedzi ostatnio była 20 lat temu, zabrała głos jako ostatnia i powiedziała: „Siedzę z wami cały dzień. Ciągle podkreślacie, że chcecie się zwrócić do osób takich jak ja. Muszę więc wam powiedzieć, że nie zrozumiałem ani jednego słowa z tego, co dzisiaj powiedzieliście”.

Reklama

W ten sposób przychodzi błogosławieństwo. Tak działa Duch Święty. Nie wystarczy zaprosić na synod nawet setek ludzi świeckich, którzy są już zaangażowani w Kościele i rozmawiać z nimi. Przepaść pomiędzy nimi a tymi, który są ochrzczeni jak oni, ale żyją w świecie, jest niewyobrażalna – powiedział kard. Ryś odnosząc się do wspomnianej sytuacji. Podkreślił także, że „bez szerokiej synodalności nie tylko nie mamy narzędzi, ale nie mamy nawet języka ewangelizacji”.

Synod parafialny – prace w archidiecezji łódzkiej

Jak powiedział kard. Grzegorz Ryś w archidiecezji łódzkiej rozpoczął się 16 września dwuletni „synod parafialny”. W każdej parafii jest on prowadzony przez parafialną radę duszpasterską. Rada ta po rozeznaniu sytuacji ma przygotować pytania, wyróżnić problemy i wyzwania stojące przed konkretną wspólnotą lokalną.

Następnie proboszcz wraz ze wszystkimi parafianami ma zaprosić wszystkich parafian na spotkanie prowadzone metodą „konwersacji duchowej”. Oczywiście nie wiadomo, jakie będą wyniki tych spotkań, ale na razie przynajmniej powstały rady duszpasterskie we wszystkich parafiach – wskazał metropolita łódzki.

os, KAI / Stacja7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę