Nasze projekty

Dobroczynna kawa pomoże gotować zupę bezdomnym. Pomysł Zupy w Kato

Inicjatywa katolików świeckich z Katowic zwana potocznie Zupą w Kato regularnie, również podczas epidemii, rozdaje ciepłe posiłki bezdomnym. Teraz zbiera na zakup ekspresu do kawy, której sprzedaż będzie finansować przygotowywanie posiłków dla najbiedniejszych.

– Zakup profesjonalnego ekspresu do kawy zabezpieczy finansowo Zupę w Kato i pomoże nam rozwinąć skrzydła – mówi Wioletta Iwanicka-Richter, która z mężem prowadzi w Katowicach klub Wysoki Zamek. Kawiarnia ta jest jednocześnie bazą Zupy z Kato, ponieważ właśnie tu przygotowywane są ciepłe posiłki rozdawane potem potrzebującym. Raz w tygodniu wolontariusze niosą gary z ciepłą zupą na katowicki Plac Przyjaciół z Miszkolca, gdzie wraz z kanapkami i ciepłymi napojami rozdają je potrzebującym, najczęściej – w kryzysie bezdomności. Teraz chcą zapewnić Zupie w Kato stałe finansowanie. Każda kawa, zrobiona w Dobroczynnym Ekspresie i sprzedana potem klientom klubu Wysoki Zamek sfinansuje jedną zupę dla potrzebujących. 

Pomysł jest prosty. Cały dochód z kawy kupowanej przez klientów klubu Wysoki Zamek będzie regularnie finansował przygotowywanie ciepłych posiłków dla potrzebujących.

Zbiórkę ekspresu można do końca czerwca wesprzeć na www.zrzutka.pl/zupawkato. Z potrzebnych 18 tys. zł, do wtorku 23 czerwca udało się zebrać ponad 9 tys. zł. Skąd taka kwota? – Niestety, dobry profesjonalny ekspres do kawy kosztuje, a zależy nam na tym, by kawa była u nas dobra. 16 tys. zł to nie jest jeszcze sprzęt z najwyższej półki, ale tyle przewidzieliśmy na ekspres, pozostałe 2 tys. zł chcemy przeznaczyć na zapas dobrej kawy – tłumaczy Iwanicka-Richter.

Reklama

Zupa w Kato nie przestała działać nawet w czasie narodowej kwarantanny. Trafiała wówczas w słoikach do katowickich Sióstr Elżbietanek, których adres jest bardzo dobrze znany osobom w potrzebie, była też wystawiona dla wszystkich chętnych w oknie Wysokiego Zamku.

– Od początku pandemii wiedzieliśmy, że musimy być odpowiedzialni za tych, dla których istniejemy, i że nie możemy ich zostawiać w tym trudnym szczególnie dla ubogich czasie. Nie udałoby się to bez ofiarodawców, dzięki którym mieliśmy słoiki i wiele składników posiłków, ale nie byłoby też możliwe bez niezwykle odważnych i zdeterminowanych wolontariuszy

– podkreśla prowadząca Klub Wysoki Zamek, która angażuję się również w Zupę w Kato.

Reklama

Katowicka Zupa wróciła z posiłkami na Plac Przyjaciół z Miszkolca i mimo różnych trudności ma coraz większy apetyt, by zaspokajać nie tylko fizyczny głód. – Siłą Zupy jest pewna niezależność od jakiejkolwiek instytucji, a zarazem ofiarność wolontariuszy, którzy w dużej mierze finansują ją od jej początków [co tydzień kupując za własne pieniądze niezbędne składniki zupy i kanapek nawet dla 150 i więcej osób – red.]. Chcemy jednak uczynić kolejny krok, czyli założyć fundację, by oprócz zupy mieć wiele innych propozycji dla tych, których spotkamy na ulicy. Marzy nam się na przykład, by w Klubie pracowały w przyszłości osoby, które chcą wyjść z bezdomności i bezrobocia – dzieli się swoimi nadziejami Iwanicka-Richter.

Wierzy, że i tym razem uda się zebrać całą potrzebną sumę i wykorzystać ją jak najlepiej.

– Siłą Zupy jest obietnica Boga. Ufam, że doprowadzi to dzieło do końca. Jest też potencjał wolontariuszy, którzy nie chcą żyć tylko dla siebie, i którzy widzą, że więcej radości jest w dawaniu niż w braniu

Reklama

– podkreśla.

ad, mat. prasowe/Stacja7

 

 

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite