video-jav.net

Boskie szaleństwo. Top 10 najdziwniejszych rekolekcji na świecie.

Co łączy Jezusa ze skateboardingiem, deskorolką i...

Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Boskie szaleństwo. Top 10 najdziwniejszych rekolekcji na świecie.
Co łączy Jezusa ze skateboardingiem, deskorolką i...

Ćwiczenia duchowe przeszły od Średniowiecza poważną ewolucję. Dziś rekolekcjoniści zapraszają nas na deskorolkę do Izraela, snowboard w Californii czy ewangelizacyjny auto-stop po Europie. Śmiałkowie testują życie w całkowitym ubóstwie, modlitwę przez facebook i 40-dniowy post o chlebie i wodzie. Oto 6 najdziwniejszych pomysłów na rekolekcje – po jednym na każdy tydzień Wielkiego Postu.

Miejsce 10: NA JĘZYKACH

Można iść na cały świat i głosić Ewangelię, ale żeby być zrozumiałym dla tubylców, warto operować tym samym systemem leksykalnym, co oni. Wariantów nauki języków jest kilka. Po pierwsze, kursy – szczególnie takie, które już od wczesnej młodości wraz z wkuwaniem słówek kładą nacisk na przyswajanie wartości chrześcijańskich – dzięki czemu podczas jednych ferii dziecko zalicza i rekolekcje i semestr. Po drugie, opcja dla profesjonalistów, czyli specjalistyczne kursy językowe dla sióstr zakonnych, zakonników i osób świeckich zaangażowanych w pracę misyjną, którym przyświeca idea: „Your English, His glory”.

I ostatnia wersja – dla niecierpliwych – glosolalia, czyli dar mówienia językami, który możemy odkryć i rozwijać np. podczas rekolekcji charyzmatycznych. Nie zapewni nam on wprawdzie dobrej komunikacji w londyńskim metrze, ale pozwoli na sprawne wysławianie Pana po chińsku, hebrajsku, a bywa, że i  w dialekcie zupełnie niezrozumiałych dla śmiertelników.  Dlatego jak zachęca święty Paweł, warto oprócz daru języków modlić się też o umiejętność ich tłumaczenia.

Miejsce 9: REKOLEKCJE NA TRANSATLANTYKU

Rekolekcje pod żaglami sięgają swą historią pierwszych apostołów, kiedy do łodzi bogu ducha winnych rybaków z Galilei wsiadł spychany przez tłum w stronę jeziora wędrowny nauczyciel – Jezus z Nazaretu. Od tej pory symboliczna rybka ICHTYS wypełnia proroctwo dane głowie Kościoła: „ludzi będziesz łowić”. Gdzie?  Na łajbie albo na kajaku, po polskich rzekach i strumieniach, śladami błogosławionego Jana Pawła II. Tudzież z rozmachem, na gigantycznym jachcie – podczas jednego z niezapomnianych rejsów organizowanych przez Inspiration Cruises. Prócz luksusowych kabin i wszelkich rozkoszy ziemskich kojarzonych choćby ze Statku Miłości, w programie duchowego rejsu przewidziano liczne spotkania i prelekcje znanych chrześcijan, a także koncerty i modlitwy uwielbienia na pełnym morzu… a nawet oceanie. Wśród gości specjalnych – gwiazdy pokroju Michael W. Smitha, autora takich przebojów jak „Awsome God” czy „Let it rain”. To się nazywa być na fali!

Boskie szaleństwo. Top 10 najdziwniejszych rekolekcji na świecie.

Fot. Jules Morgan from Montreal

Miejsce 8: KUCHENNE REWOLUCJE

Jak oczyścić duszę i ciało ze zbędnych obciążeń? Opracowany przez średniowieczną wizjonerkę, mniszkę benedyktyńską i autorkę ksiąg medycznych, świętą Hildegardę  z Bingen system zdrowego żywienia wydaje się optymalnym rozwiązaniem. Dietę opartą na orkiszu, warzywach i owocach, bez mleka, tłuszczów i białka zwierzęcego poleca współczesna medycyna, ale też sanktuarium maryjne w Gietrzwałdzie. Organizowane tam przez Fundację Samarytanie apetyczne rekolekcje „Medytuję i gotuję” połączono z tygodniowymi warsztatami kulinarnymi według średniowiecznej kuchni świętej Hildegardy. Prócz degustacji i duchowej opieki kapłana przewidziano ćwiczenia ruchowe, konsultacje medyczne oraz "pogadanki o zdrowym i roztropnym stylu życia". Brzmi pysznie!

Miejsce 7: BIAŁE SZALEŃSTWO

Idea jest prosta: miłość do Jezusa i miłość do snowboardu – połączmy to razem, a otrzymamy całkiem nowy wymiar szkółki niedzielnej! 45 snowboardzistów, 3 miesiące w Colorado Rockies, zero używek. Nie chodzi jednak wyłącznie o to, żeby po deskach zamiast w schronisku na grzańcu, lądować w kaplicy na nabożeństwie. Musimy odwrócić perspektywę – by nie tyle jeździć z Jezusem, co dla Jezusa. To wyzwalające doświadczenie stało się także udziałem złotej medalistki z Salt Lake City, Kelly Clark. „Dzięki bliskiej relacji z Panem, odnalazłam o wiele więcej wolności w snowboardzie dla siebie samej” – wyjaśnia. – „Jestem w Nim zakochana po uszy, a za każdym razem, kiedy sobie uświadamiam chce mi się śmiać"!

Miejsce 6: REKOLEKCJE "PIĘKNE STOPY"

Boskie szaleństwo. Top 10 najdziwniejszych rekolekcji na świecie.

Rekolekcje autostopowe "Piękne stopy" to propozycja dla tych, którzy w nietypowy sposób chcą pogłębić swoją relację z Bogiem, zgodnie ze słowem skierowanym do pierwszego biblijnego autostopowicza, świętego Filipa: „Podejdź i przyłącz się do tego wozu…"

Czas spędzony w drodze stanowi świetną okazję do doświadczenia Bożej opieki, otwarcia się na codzienne prowadzenie Ducha Świętego i zauważenia Jezusa w drugim człowieku. Na pierwsze takie rekolekcje wyruszyło prawie 60 Bożych wariatów. Dotarli na wszystkie krańce Polski i Europy: do Włoch, Bośni, Anglii… Niektórzy nie wydając ani grosza!

Rekolekcje prowadzi o. Krzysztof Pałys OP, autor książki „Ludzie 8 dnia. Autostopem do Matki Teresy” oraz autor portalu Stacja7.pl :)

Miejsce 5: GANGSTA’S PARADISE

Świadectwo przemiany zatwardziałych grzeszników jest zawsze wstrząsające dla wspólnoty wiernych. Zwłaszcza, jeśli o swojej drodze do Chrystusa opowiada osadzony za kratkami na 24 lata bandyta i narkotykowy dealer, członek mafii skazany za wyłudzanie haraczy, rozboje i handel żywym towarem. Swoje radykalne nawrócenie Piotr Stępniak przeżył jeszcze w więzieniu. Uwolniony i uzdrowiony, w każdym zakładzie karnym, do którego został skierowany, zakładał kolejne grupy modlitewne i nie przestawał ewangelizować, mimo, że pozostali skazani przeklinali go, wyzywali czy rzucali w niego słoikami. Jak wyznaje, nawet w tej wylęgarni diabła, czuł radość w sercu i absolutną wolność. Dziś głosi rekolekcje w zakładach karnych i ośrodkach poprawczych, a także wśród dzieci i młodzieży podczas rekolekcji szkolnych.

http://www.youtube.com/watch?v=NBMA-PzKKC4

Z podobnym doświadczeniem przemocy, uzależnień i przeszłości kryminalnej dzieli się z młodymi raper Mirek „Kola” Kolczyk. Ale prócz wstrząsających, osobistych przeżyć, muzyk serwuje swoim słuchaczom spontaniczne koncerty, w których rapuje o tym, co najtrudniejsze i najważniejsze. Bo jest tylko jedno ale: AL-LE-LU-JA!

Miejsce 4: KRÓL PRAGNIE TWEGO PIĘKNA

Boskie szaleństwo. Top 10 najdziwniejszych rekolekcji na świecie.

Wychwalane w Pieśni nad Pieśniami zmysłowe ciało i krasa Oblubienicy mogą być rozumiane bardzo dosłownie. Uczestniczka programu „American Next TOP Model”, absolwentka psychologii i teologii w jednej osobie, Leah Darrow, prowadzi specjalne rekolekcje właśnie dla ludzi mody. Spotkania z amerykańską modelka są szczególnie popularne wśród kandydatek do zawodu. Prócz sekretów zza kulis pokazów i sesji mody, Leah Darrow zdradza tajemnice swej duszy i wspiera idee ruchu Pure Fashion, który przeciwstawia się wykorzystywaniu modelek i epatowaniu seksualnością w biznesie urodowym.

Miejsce 3: Z JEZUSEM NA DESKOROLCE

Co łączy katolicyzm i skateboarding? Ekskluzywność, wolność i odrobina ryzyka.

Brat Gabriel ze zgromadzenia Franciszkanów Niepokalanej w Sydney jeździ na desce od urodzenia – od kilku lat w habicie. Wszystkie kombinacje w powietrzu wykonuje na chwałę Niepokalanej, a zszokowanym obserwatorom w skate-parku rozdaje cudowne medaliki. „Chrystus słynął z niestandardowego sposobu ewangelizacji, gdyby żył dzisiaj, z pewnością jeździłby na desce” – tłumaczy.

Podobnie uważają bohaterowie filmu „Jesus Freaks” (tłum. „Świry Jezusa”). Na wąskich i stromych uliczkach starego miasta w Jerozolimie urządzili sobie prawdziwy tor przeszkód. To bardzo intensywne rekolekcje i najszybsza lekcja pokory, zaufania i zawierzenia na świecie, a efekt: gwarantowany natychmiast! Jeśli porównamy jazdę na desce do modlitwy, w okamgnieniu odczuwamy (i to nieraz dość boleśnie), że każda chwila zawahania kończy się automatycznie upadkiem i że tylko dzięki bezgranicznej wierze, możemy wnieść się naprawdę wysoko ku niebu.  

Miejsce 2: ŻEBRZĄC MIŁOSIERDZIA

Wśród wyrzutków społeczeństwa, bezdomnych i prostytutek, swoje życie na serio z Bogiem zaczynali najwięksi święci: Franciszek, Dominik, brat Albert Chmielowski – śladem Tego, który „ogołocił samego siebie”. Dlatego kilkudniowy pobyt na ulicy porównać można do najbardziej radykalnych ćwiczeń duchowych: postu, umartwienia, nocnych czuwań. Chłód, wyczerpanie i upokorzenie bezbłędnie weryfikują pragnienia naszej duszy. Na taki radykalizm zapraszają nas m.in. studenci z duszpasterstwa przy kościele Wszystkich Świętych w Waynesville, N.C. Dopuszczalny ekwipunek uczestnika rekolekcji obejmuje koc, pudełko kartonowe i folię przeciwdeszczową. Weekend pod gołym niebem uczy pokory i otwiera oczy na potrzebę bliźnich intensywniej, niż najbardziej płomienne kazanie z ambony.

Natomiast w Kenii bracia z ekumenicznej wspólnoty Taize zapraszają „Pielgrzymów zaufania przez ziemię” na rekolekcje w slumsach, które jeśli przyniosą zamierzony efekt, z powodzeniem można kontynuować w ramach dłuższego wolontariatu w Mji wa Furaha.

Boskie szaleństwo. Top 10 najdziwniejszych rekolekcji na świecie.

NAJDZIWNIEJSZE REKOLEKCJE NA ŚWIECIE: TRENING Z ANTYTERRORYSTAMI

Boskie szaleństwo. Top 10 najdziwniejszych rekolekcji na świecie.

Słowo Boże powinno nas 1) od środka 2) po kawałku 3) skutecznie… rozbrajać, czyli – pacyfikować wszelkie nasze oddolne inicjatywy, usprawniać proces komunikacji z Górą i efektywnie demilitaryzować złego. Zupełnie jak wyszkolona brygada antyterrorystyczna, przykładem grupy szczecińskich funkcjonariuszy policji, wśród których nie brakuje mistrzów Polski. Na prośbę księdza arcybiskupa metropolity Andrzeja Dzięga przeprowadzili oni dla młodzieży niezwykłe rekolekcje, w ramach których zatrzymywali furgonetkę z bandytami, atakowali uzbrojonych napastników i fachowo rozbrajali przeciwnika, a także – co świetnie uzmysławia telepatyczne właściwości modlitwy – pozwolili gimnazjalistom na strzelanie z pistoletów treningowych na laser. Wszystko po to, by zgodnie z hasłem rekolekcji „Zmieniać świat i siebie”, uzmysłowić na nowo, że każdy z nas jest jednostką specjalną.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Dorota Paciorek

Dorota Paciorek

Wymienianie ksiąg Starego Testamentu idzie jej zdecydowanie słabiej niż recytacja odcieni Pantone. Ale ma hopla na punkcie Jezusa z Nazaretu i uważa, że chrześcijaństwo to najradośniejsza religia na świecie (choć złośliwi wliczają ten entuzjazm w profity neofity). Od niedawna zajmuje się designem chrześcijańskim i wciąż wierzy, że sztuka użytkowa w Kościele nie musi ograniczać się do plastikowych Maryjek z odkręcaną główką na wodę święconą. Lubi malować ikony i robić memy na Facebook’u. Nie lubi gdy muchy zjadają jej pigment z ikon i gdy nieznajomi użytkownicy kradną obrazki z fejsa zamiast je udostępniać.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

A może by tak te 40 dni spędzić na pustyni…

Prawdziwa pustynia to teren gdzieś pomiędzy Trasą Łazienkowską a stadionem Legii. Tam mają swoją oazę siostry i bracia z Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich.

Marta Arbatowska
Marta
Arbatowska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

A może by tak te 40 dni spędzić na pustyni…
Prawdziwa pustynia to teren gdzieś pomiędzy Trasą Łazienkowską a stadionem Legii. Tam mają swoją oazę siostry i bracia z Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich.

Wszystko zaczęło się blisko 40 lat temu we Francji. On miał na imię Pierre-Marie Delfieux, był teologiem, socjologiem i duszpasterzem paryskiej Sorbony. Swój profesorski urlop tzw. „rok szabatowy” postanowił spędzić na Saharze, gdzie chciał posmakować mniszego życia. Był szczęśliwym księdzem diecezjalnym, który od dawna pragnął życia wspólnego, choć nie widział siebie w dominikańskim, karmelitańskim czy kamedulskim habicie.

Pewnego dnia przyszedł do niego mały brat od Jezusa ze zgromadzenia założonego przez Karola de Foucauld. W ręku trzymał urywek z gazety, która dotarła na pustynię z wielkim opóźnieniem. „To dla ciebie” – powiedział. Był to artykuł, w którym kardynał Marty, ówczesny arcybiskup Paryża, wzywał mnichów, aby przyszli do stolicy Francji.

W tamtym momencie wszystko stało się jasne. Ksiądz Pierre-Marie zrozumiał, że istnieje pustynia o wiele straszniejsza niż ta geograficzna – pustynia miejska, gdzie ludzie stworzeni do wspólnoty i przyjaźni umierają z osamotnienia.

Kiedy wrócił do Paryża okazało się, że żaden z istniejących zakonów nie odpowiedział na prośbę kardynała. Poszedł więc do swojego zwierzchnika i przedstawił mu swój plan.

 „D’accord” – usłyszał w odpowiedzi, co po francusku oznacza tyle co „zgoda”. I od tamtej pory Monastyczne Wspólnoty Jerozolimskie stały się oazami na pustyniach wielkich miast.

O tym, że ludzie szukają wody na tej pustyni przekonują tłumy, które codziennie gromadzą się w ich kościołach, aby odetchnąć od pośpiechu i hałasu, jaki funduje brutalna rzeczywistość.

A może by tak te 40 dni spędzić na pustyni…A może by tak te 40 dni spędzić na pustyni…

Miłość to konkret

 „Kochaj” – tak brzmi pierwsze słowo w przetłumaczonej na 20 języków „Księdze Życia Jeruzalem”, którą ojciec Pierre-Marie napisał jako regułę dla Wspólnot. Siostry i bracia realizują ją w dziesięciu placówkach na całym świecie.

Nie głoszą płomiennych kazań ani nie prowadzą działań ewangelizacyjnych jak to mają z zwyczaju zgromadzenia czynne. Zapytani o to co robią, odpowiadają po prostu: „modlimy się”.

Modlą się za mieszkańców metropolii, w których żyją. W rytmie, w jakim biją serca wielkich miast:

– jutrznię odmawiają z myślą o ludziach, którzy rano spieszą się do pracy,

– oficjum południowe w łączności z tymi, którzy trudzą się przy swoich codziennych obowiązkach,

– nieszpory w intencji tych, którzy zmęczeni wracają do domów.

Po prostu starają się „być” dla ludzi. Obecność to najprostsza filozofia miłości. Ich modlitwa połączona jest z ciszą, która należy dzisiaj do „towarów deficytowych” i często znajduje się na liście wielkopostnych postanowień.

Raz do roku podczas „miesiąca pustyni” mnisi Jerozolimscy upodabniają się do tradycyjnych pustelników i spędzają kilka tygodni w domkach pasterskich rodem z XIX wieku. Zaś szczególnym czasem na milczenie w tygodniu jest poniedziałek zwany także „dniem pustyni”. Dla sióstr i braci jest to czas, kiedy przebywają tylko z Bogiem, serce przy sercu.

Taki dzień daje siłę, aby przetrwać.

Na przekór większości społeczeństwa kochają poniedziałki, a w kolejne dni tygodnia pracują, podobnie jak mieszkańcy metropolii. Członkowie wspólnot szukają zatrudnienia w świeckich zawodach, aby być jak najbliżej tych, za których się modlą. Jedna z warszawskich sióstr jest księgową, inna pracowała w kwiaciarni, jeden z braci żartował, że wykłada w pewnym liceum… obiady na talerze.

„Jestem siostrą Jerozolimską, mogę pracować tylko na pół etatu, nie będę przychodzić do pracy w poniedziałki” – czy potrzeba czegoś więcej, aby zniechęcić pracodawcę?

A może by tak te 40 dni spędzić na pustyni…

Styl życia mają prosty i zwyczajny. Ludzie, którzy gromadzą się wokół nich tworząc „świeckie odgałęzienia” przyznają często, że w duchowości braci i sióstr najbardziej atrakcyjny jest… brak fajerwerków. A kto powiedział, że współczesny człowiek, oczekuje od chrześcijaństwa kolorowych sztucznych ogni? Wspólnoty nie oferują nic nadzwyczajnego poza ciszą, modlitwą, adoracją Najświętszego Sakramentu i Eucharystią. A jednak właśnie to przyciąga ludzi spragnionych tego, co do bólu zwyczajne i czego podczas Wielkiego Postu zabraknąć nie może.

Jak wygląda sam Wielki Post na Łazienkowskiej?

Wbrew pozorom nie znajdziemy tutaj egzotyki, jakiej moglibyśmy spodziewać się po życiu mnichów. Siostry i bracia nie chodzą w tym czasie we włosiennicach ani się nie biczują, lecz wykonują swoje codzienne zajęcia.

W codzienności otwiera się przecież najszersze pole dla wielkopostnych postanowień, bo nie każdemu łatwo milczeć albo kochać człowieka, który denerwuje. Nie praktykują przesadnej ascezy, ale wiernie trzymają się trzech wielkopostnych filarów: jałmużny, postu i modlitwy.

Wielki Post to ich zdaniem zaproszenie do wewnętrznego wyciszenia i wejścia w głąb siebie. Wspólnoty Jerozolimskie pokazują, że aby przeżyć Wielki Post jak mnich, mnichem być… nie trzeba. Zwyczajne życie braci i sióstr niesie ze sobą wiadomość:

Przecież Ty też tak możesz.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Marta Arbatowska

Marta Arbatowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marta Arbatowska
Marta
Arbatowska
zobacz artykuly tego autora >
Share via