Fot. Joshua Benoliel - santuario-fatima.pt/ Wikipedia

Łucja, Franciszek i Hiacynta. Co wiemy o objawieniach od dzieci z Fatimy?

Ks. Manuel Formigao od września do listopada 1917 roku przeprowadził kilkanaście wywiadów z Łucją, Hiacyntą i Franciszkiem a także ich krewnymi. Co powiedziały mu dzieci z Fatimy?

Reklama

13 maja 1917 roku, gdy toczyła się pierwsza wojna światowa, rządy w Portugalii sprawował antykościelny reżim, a w Rosji zaczynała szaleć rewolucja – na obrzeżach miasteczka Fatima, Matka Boża zaczęła się ukazywać trojgu wiejskim dzieciom nie umiejącym jeszcze czytać. Przekazała im też orędzie dotyczące całego świata.

Maryja podczas objawień przedstawiła dzieciom 3 tajemnice. W jednej z tajemnic pokazała dzieciom wizję piekła i wzywała do modlitwy i nawrócenia. W drugiej zapowiedziała pokój na ziemi, gdy ludzie oddadzą się jej Niepokalanemu Sercu – podkreśliła, że konieczne jest nawrócenie Rosji. W trzeciej tajemnicy była mowa o kapłanie w bieli, który zginął od kul. Ta wizja wielu osobom przypomina zamach na Jana Pawła II w 1981 r.

Jan Paweł II początkowo nie interesował się specjalnie Fatimą. Zaczęła ona nurtować go po zamachu z 13 maja 1981 r. Poprosił o tekst objawień. Po opuszczeniu Polikliniki Gemelli, Jan Paweł II oświadczył: „Zrozumiałem, że jedyną drogą uniknięcia wojny, uratowania świata przed ateizmem, jest nawrócenie Rosji zgodnie z fatimskim orędziem”.

Reklama
Reklama

Orędzie Maryi porusza serce. Oto najważniejsze myśli z przesłania Maryi: „Nie trać odwagi, nie opuszczę cię nigdy. Moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która zaprowadzi cię do Boga”; „Odmawiajcie różaniec codziennie, abyście uprosili pokój dla świata i koniec wojny„.

Dyskretny udział w jednym z objawień

To jak wyglądały objawienia wiemy m.in. dzięki wywiadom, jakie ks. Manuel Formigao przeprowadził z Łucją, Hiacyntą i Franciszkiem a także ich krewnymi od września do listopada 1917 roku. Wywiady te zostały opublikowane po raz pierwszy dziesięć lat po tych portugalskich objawieniach. To w znacznej mierze dzięki jego rozmowom z trojgiem pastuszków w 1917 roku kilkanaście lat później Kościół wydał decyzję o uznaniu nadprzyrodzoności wydarzeń w Fatimie.

Ks. Manuel Formigao zaczął interesować się objawieniami we wrześniu 1917 roku, w czasie piątego objawienia, w którym dyskretnie uczestniczył, prawdopodobnie wykonując w ten sposób polecenie swoich zwierzchników. Aby zbadać sprawę objawień przyjechał do Cova da Iria 13 września, w dzień kolejnego objawienia. Wówczas był bardzo sceptycznie nastawiony do rzekomych objawień i obserwował dzieci oczekujące na spotkanie z Matką Bożą ze znacznej odległości.

Reklama
Reklama

27 września przyjechał ponownie, by już porozmawiać na temat objawień z dziećmi. Ks. Manuel Formigao przeprowadził z dziećmi z Fatimy (z każdym osobno i przy świadkach) łącznie kilkanaście rozmów. Spotykał się z nimi jeszcze w czasie trwania objawień (27 września i 11 października), tuż po ich zakończeniu (13 października, o godzinie siódmej wieczorem), a także później (19 października) i po blisko miesięcznej przerwie – ostatnie wywiady pochodzą z 2 i 3 listopada 1917 roku. Ks. Formigao wypytał dzieci o wydawałoby się – nieistotne szczegóły, ale w ten sposób chciał sprawdzić autentyczność wydarzeń i prawdomówność dzieci. Co od nich usłyszał?

Jak wyglądała Matka Boża?

Franciszek jako jedyny z trojga nie słyszał, co mówi Matka Boża, ale nie miał wątpliwości, że Ją widział. Według relacji chłopca Maryja nadchodzi szybko, od wschodu, i zatrzymuje się nad dębem (Łucja mówi, że nie widzi skąd przychodzi Matka Boża, bo pojawia się nad dębem). Odchodzi w stronę punktu na niebie, gdzie wschodzi słońce. Ma na sobie białą szatę (ze złotymi zdobieniami) i płaszcz, który okrywa całą postać od głowy. Ręce trzyma złożone, jak do modlitwy; trzyma różaniec z białych paciorków. Dzieci dopytywane też są jakiego koloru jest łańcuszek i krucyfiks różańca – zgodnie odpowiadają, że białego. „Nigdy nie widziałem nikogo piękniejszego od Niej” – powie Franciszek.

Hiacynta do opisu Matki Bożej dodaje złoty pasek wokół talii, który spływa aż do krawędzi szaty. Dziewczynka zwraca też uwagę, że Maryja nie ma butów – jej stopy są bardzo blade, że sprawiają wrażenie, jakby miała białe skarpetki. Co ciekawe, Łucja twierdzi, że Maryja nie ma paska na szacie, ale za to dostrzega małe złote kolczyki, których nie widziało rodzeństwo Marto. W drugim wywiadzie Łucja szacuje, że Matka Boża wygląda na piętnastoletnią kobietę.

Reklama

Pytania o objawienia

Wszystkie dzieci twierdzą, że Maryja ani się nie uśmiechała, ani nie płakała, ale była poważna. Łucja mówi, że w czasie widzenia opuszcza wzrok, bo blask bijący od Maryi ją razi. Dziewczynka przyznaje także, że za pierwszym razem chcieli uciekać, bo się przestraszyli, ale Maryja powiedziała, żeby się nie bali, że nie zrobi im nic złego. Odpowiedziała Łucji, że przychodzi z nieba, ale nie powiedziała kim jest – obiecała to zdradzić w czasie ostatniego objawienia.

Objawienia są różnej długości. Na ogół trwają krócej niż odmówienie części różańca. Łucja zapamiętała – podobnie Hiacynta i Franciszek, że Matka Boża odchodziła odwrócona plecami. Najpierw zniknęła Jej głowa, potem reszta ciała. „Ostatnie, co widziałam, to Jej stopy” – mówiła Łucja.

W pierwszym wywiadzie ks. Formigao pyta Łucję o maryjne objawienia z ubiegłego roku. Dziewczynka kategorycznie zaprzecza. Dopiero w kolejnych rozmowach przyzna, że na objawienia Matki Bożej „przygotował” ją Anioł Pokoju. To te wcześniejsze objawienia sprawiły, że wydarzenia z maja 1917 roku Łucja chciała zachować w tajemnicy, bo bała się, że zostanie skarcona przez rodziców. W rzeczywistości rodzina Łucji o tym, że Matka Boża objawiła się w Cova da Iria dowiedziała się od rodziny Marto.

Prośby i obietnice Matki Bożej

W czasie pierwszego wywiadu Hiacynta zdradza ks. Formigao, o co prosiła Maryja – aby codziennie odmawiali cząstkę różańca (Łucja doda, że w intencji pokoju na świecie, a w późniejszych wywiadach doprecyzuje, że chodzi dokładnie o zakończenie wojny). Dzieci tę prośbę realizują modląc się wspólnie.

Łucja zdradza też modlitwę, którą Maryja prosiła odmawiać po każdej tajemnicy różańca: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, uwolnij dusze w czyśćcu cierpiące, a zwłaszcza te najbardziej opuszczone”.

Według relacji Łucji, w czasie ostatniego objawienia Matka Boża powiedziała, że jest Królową Różańca Świętego. „Mówiła, że ludzie powinni się nawrócić; mówiła, żeby nie obrażali już więcej Pana Jezusa, ponieważ jest nieustannie obrażany, żeby modlili się cząstką różańca i prosili o wybaczenie grzechów. Powiedziała też, że wojna skończy się już dzisiaj i żebyśmy niebawem oczekiwali powrotu naszych żołnierzy (…). Mówiła jeszcze, że pragnie, aby zbudowano Jej kapliczkę w Cova da Iria (pod wezwaniem Królowej Różańca Świętego)”.

W czasie czwartego przesłuchania – 19 października – Łucja poprawiła się, że nie chodziło o „żołnierzy”, ale o „wojskowych”. Ks. Formigao dopytywał jeszcze o to, jak należy interpretować słowa Matki Bożej o zakończeniu wojny, skoro po 13 października stoczono kolejne bitwy. Łucja nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie. Ksiądz próbuje doprecyzować, czy chodziło o zakończenie wojny w dniu 13 października, czy raczej w najbliższym czasie. Łucja wtedy przyznaje, że nie jest pewna, co Matka Boża dokładnie jej powiedziała; mogła Ją też źle zrozumieć.

Ks. Formigao w czasie rozmów z dziećmi pytał je także o pieniądze, które ludzie składali w miejscu objawień. Według Łucji Matka Boża prosiła, żeby dzieci przygotowały dwa przenośne ołtarzyki i zaniosły je do kościoła. Część pieniędzy miała być przeznaczone na ołtarzyki i rozpowszechnianie kultu oraz na święto Królowej Różańca, a druga część na pomoc w wybudowaniu nowej kaplicy.

Już od czerwcowego objawienia Łucja pytała Matkę Bożą o to, czy uzdrowi konkretnych ludzi – dziewczynka na spotkania z Maryją przynosiła intencje ludzi, którzy ją o to prosili. Pytana o to przez ks. Formigao konsekwentnie powtarzała, że Matka Boża zawsze odpowiadała, że „niektórzy z nich zostaną uzdrowieni, ale nie wszyscy, że jedni nawrócą się, a inni nie”.

Podczas ostatnich rozmów w listopadzie obie dziewczynki wyznały jeszcze, że Łucja pytała Matkę Bożą, czy pójdą do nieba. Maryja miała dać pozytywną odpowiedź dotyczącą Łucji i Hiacynty. Zapytana o Franciszka powiedziała, że „musi się jeszcze dużo modlić, odmawiając różaniec”.

Tajemnica, której nie wolno zdradzić

Już w pierwszej rozmowie z ks. Formigao Łucja mówi, że Maryja przekazała jej tajemnicę, której nie może nikomu zdradzić. Dziewczyna milknie i wydaje się zmieszana na pytanie czy nie może jej zdradzić nawet swojemu spowiednikowi. Ks. Formigao nie nalega na odpowiedź.

Jak powiedziała Hiacynta w czasie drugiego wywiadu, tajemnica ta została objawiona przez Matkę Bożą w czerwcu. Słyszały ją obie z Łucją. Ponieważ dziewczynki nie mogą jej zdradzić, ks. Formigao chciał się przynajmniej zorientować, czego ona dotyczy:

– Czy dotyczy ona tego, że staniecie się bogaci?
– Nie.
– Czy może tego, żebyście zawsze byli dobrzy i szczęśliwi?
– Tak. To dla dobra nas wszystkich.
– I żebyście kiedyś trafili do Nieba?
– Nie.
– Nie możesz ujawnić tajemnicy?
– Nie mogę.
– Dlaczego?
– Ponieważ Matka Boża powiedziała, żeby nikomu nie mówić.
– A gdyby ludzie dowiedzieli się treści tajemnicy, byliby zmartwieni, smutni?
– Tak.

Podobny charakter ma wywiad z Franciszkiem:

– Nie powiesz, bo boisz się Łucji? Boisz się, że cię zbije, tak?
– Nie.
– Więc dlaczego nie powiesz? Ponieważ to grzech? Dlatego, że jest to dobre dla waszych dusz, twojej, Hiacynty i Łucji?
– Tak.
– I dla duszy księdza proboszcza?
– Nie wiem.
– Gdyby wszyscy się dowiedzieli, czego dotyczy tajemnica, byłaby to smutna wiadomość?
– Tak.

W żadnej rozmowie z ks. Formigao Łucja nie potwierdziła, że wiadomość o tajemnicy zasmuciłaby ludzi. Dziewczynka konsekwentnie milczała na wszystkie pytania dotyczące tajemnicy.

„Cud słońca”

Poza Matką Bożą Różańcową w czasie objawienia 13 października dzieci widziały także św. Józefa i Dzieciątko Jezus. Dzieci wiedziały, że do takiego objawienia dojdzie z zapowiedzi Matki Bożej z 13 września. Tylko Łucja widziała potem także Pana Jezusa błogosławiącego ludzi, a na koniec Maryję, „która wydawała się być Matką Bożą z Góry Karmel”.

Ks. Formigao wypytywał o szczegóły. Łucja mówiła, że po tym, jak Matka Boża zniknęła znad dębu, postacie pojawiły się „u stóp słońca”. Dzieciątko Jezus było „malutkie”, wyglądało jak roczne dziecko. Znajdowało się na kolanach św. Józefa. Hiacynta i Franciszek potwierdzili wiek Dzieciątka, ale powiedzieli, że stało ono obok św. Józefa; dopytywane są nawet, po której stronie – zgodnie odpowiedzą, że po prawej.

W czasie wrześniowego objawienia Matka Boża zapowiedziała, że 13 października „sprawi, aby wszyscy uwierzyli w Jej objawienia”. W rozmowach z ks. Formigao wszystkie dzieci zgodnie potwierdzają, że po tym, jak Matka Boża zniknęła 13 października miał miejsce „cud słońca” – słońce, niczym ognista kula, zaczęło się obracać dookoła.

KAI/Stacja7


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę