video-jav.net
MIŁOSIERDZIE

Od Łagiewnik do Melbourne

Kult Bożego Miłosierdzia rozwija się na naszych oczach. I to w tempie błyskawicznym

Ewa K. Czaczkowska
Ewa K.
Czaczkowska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Gdziekolwiek jestem w nowym miejscu – w Polsce czy na świecie – rozglądam się w kościołach za obrazem Jezusa Miłosiernego. W styczniu widziałam go w kościele w Sliemie na Malcie, ale największą niespodziankę przeżyłam, gdy w 2007 roku zobaczyłam kopię obrazu z Łagiewnik na antypodach – w Melbourne w Australii.

Natomiast kompletnie zaskoczona zostałam niedawno na lotnisku w Monachium. Gdy z portfela wypadł mi obrazek Jezusa Miłosiernego, pracowniczka Lufthansy,  bez wątpienia rodowita Niemka, szybkim ruchem wyjęła z torby i wręczyła mi… obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej z informacją o mszach św. w języku polskim w tym mieście.

Pewnie jeszcze nie we wszystkich kościołach w Polsce są obrazy Jezusa Miłosiernego, tym bardziej więc nie ma ich na świecie. Ale kult Bożego Miłosierdzia rozwija się w tempie błyskawicznym, a potrzeba głoszenia orędzia o Bogu bogatym w miłosierdzie jest ogromna.

Od Łagiewnik do Melbourne

Kilka dni temu Violetta Wawer, Polka mieszkająca we Francji, opowiadała mi o przygotowaniach do Święta Miłosierdzia, jaki od 2006 roku współorganizuje w drugim co do wielkości kościele Paryża Saint Sulpice. Na mszę św. z Koronką i adoracją Najświętszego Sakramentu przychodzi tego dnia dwa tysiące osób. Pani Violetta wraz ze Stowarzyszeniem „Dla Miłosierdzia Bożego”, od 2008 roku jeździ w weekendy z orędziem o Bożym Miłosierdziu po całej Francji, a zaproszeń spływa coraz więcej.

Szybkie tempo rozwoju kultu Bożego Miłosierdzia jest fenomen naszych czasów. Do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, które jest światowym centrum tego kultu, przyjeżdża co roku dwa miliony pielgrzymów z 80 – 100 krajów świata.

Chapelinterior

Kaplica Bożego Miłosierdzia w Stanie Kentucky w USA

Narodowe sanktuaria Bożego Miłosierdzia obok sanktuariów diecezjalnych (w Polsce ma je każda diecezja) istnieją w wielu krajach świata. Do najliczniej odwiedzanych, poza Łagiewnickim, należą prawdopodobnie sanktuaria w Meksyku, Brazylii oraz na Filipinach. W tym ostatnim kraju kult jest tak popularny, że – jak mi relacjonowano – rzeczą naturalną jest, iż o godz.15 kierowca autobusu zatrzymuje się i wspólnie z pasażerami odmawia Koronkę. Na Filipinach też można kupić zegarki z alarmem ustawianym na godzinę 15.

W Rwandzie, gdzie okrutna wojna domowa zostawiła głębokie rany w ludziach i podziały, zbudowane zostało sanktuarium Jezusa Miłosiernego w Ruhango przez ks. Stanisława Urbaniaka, pallotyna. To miejsce stało się dzisiaj sanktuarium pojednania – ludzie doznają tu przebaczenia od Jezusa Miłosiernego i wybaczają innym najcięższe zbrodnie, jednają się.

Mojemu sercu najbliższy, po kaplicy w Łagiewnikach, jest kościół pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego i św. Faustyny przy ul. Żytniej w Warszawie, gdzie s. Faustyna wstąpiła do zgromadzenia (a który do dziś nie ma rangi sanktuarium diecezjalnego, czego nie umiem pojąć), a także sanktuaria w Wilnie i w Rzymie. To pierwsze, dlatego że jest w nim oryginalny obraz Jezusa Miłosiernego pędzla Eugeniusza Kazimirowskiego, który malował go zgodnie ze wskazówkami s. Faustyny. Natomiast sanktuarium w kościele Santo Spirito w Rzymie prawdopodobnie z racji swojego położenia, czyli bliskości bazyliki św. Piotra.

Od Łagiewnik do Melbourne

Wszystkie te sanktuaria są młode – powstały w latach 90. ubiegłego wieku i po roku 2000. Co najmniej kilka powstało z inicjatywy polskich misjonarzy, którzy nadal je prowadzą, np. pallotyni  w Brazylii (kilka ośrodków Bożego Miłosierdzia), w Meksyku i Korei; marianie na Filipinach.

Pallotyni i marianie wiele uczynili dla rozwoju kultu Bożego Miłosierdzia jeszcze w czasie drugiej wojny światowej i tuż po jej zakończeniu –  ci pierwsi przede wszystkim we Francji, gdzie do dziś prowadzą ośrodek kultu w Osny pod Paryżem, natomiast drudzy  w Stockbridge w USA.

Marianin ks. Walter Pełczyński już w 1943 roku  na wzgórzu Eden Hill w Stockbridge w Massachusetts utworzył pierwszy na świecie Apostolat Miłosierdzia Bożego, który dzisiaj, jako narodowe sanktuarium Bożego Miłosierdzia,  jest wielkim centrum pielgrzymkowym. Te dwa miejsca przetrwały mimo iż przez niemal 20 lat kult Bożego Miłosierdzia w formach podanych przez s. Faustynę był przez Święte Oficjum zakazany. Ożył za pontyfikatu Jana Pawła II, a rozwinął się czy wręcz wybuchł z nową siłą w chwili beatyfikacji s. Faustyny, co nastąpiło 18 kwietnia 1993 roku. Zaledwie 20 lat temu. Natomiast tegoroczna Niedziela Miłosierdzia będzie obchodzona w Kościele powszechnym dopiero po raz trzynasty, gdyż Jan Paweł II ogłosił wpisanie Święta Miłosierdzia do kalendarza liturgicznego w momencie kanonizacji s. Faustyny 30 kwietnia 2000 roku. W Polsce Święto Miłosierdzia obchodzimy od 1997 roku. Też niedługo.

1200px-Cathedral_of_Santa_Maria_Assunta_(Nepi)

Obraz “Jezu, ufam Tobie” w katedrze w miejscowości Nepi we Włoszech

Ewa K. Czaczkowska, publicystka, portal Areopag21.pl

Ewa K. Czaczkowska

Ewa K. Czaczkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ewa K. Czaczkowska
Ewa K.
Czaczkowska
zobacz artykuly tego autora >

Co to jest miłość miłosierna?

Dlaczego Święto Miłosierdzia obchodzone jest w Drugą Niedzielę Wielkanocną?

Ks. Tomasz
Jaklewicz
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wybór tego właśnie dnia nie jest przypadkiem. Kluczem jest fragment Ewangelii św. Jana odczytywany zawsze w czytaniach z tej niedzieli (J 20, 19-31). Mowa w nich o ukazaniu się Jezusa Apostołom w pierwszym dniu tygodnia w Wieczerniku, pokazaniu im ran, przekazaniu władzy odpuszczania grzechów oraz o kłopotach Apostoła Tomasza z wiarą w zmartwychwstanie.

Bł. ks. Michał Sopoćko podkreślał, że obraz Jezusa miłosiernego namalowany według wizji św. Faustyny ma oddawać właśnie ów moment ukazania się Zmartwychwstałego w Wieczerniku. Nawiasem mówiąc z tych powodów krytykował obraz Adolfa Hyły jako nieliturgiczny, a bronił pierwszego wizerunku namalowanego w Wilnie przez artystę Eugeniusza Kazimirowskiego. Zostawmy jednak na boku spór o to, który obraz lepiej oddaje wizję św. Faustyny. Faktem jest, że pierwsze publiczne wystawienie pierwszego obrazu miało miejsce w 1935 roku w Ostrej Bramie właśnie w II Niedzielę Wielkanocną.

Jakie jest powiązanie kazania się Jezusa Zmartwychwstałego w Wieczerniku z tajemnicą Bożego Miłosierdzia? Na pierwszy rzut oka nie widać tego związku, ale spróbujmy poukładać pewne fakty po kolei.

Jezus mówi do Siostry Faustyny: „Powiedz, że miłosierdzie jest największym przymiotem Boga. Wszystkie dzieła rąk moich są ukoronowaniem miłosierdzia” (Dzienniczek, 301). Pojawia się pytanie, czym właściwie jest miłosierdzie i czym różni się ono od miłości. Św. Jan pisze „Bóg jest miłością” (1 J 4,8). Można powiedzieć, że miłosierdzie jest wyjątkowym, najpiękniejszym obliczem Bożej miłości. Jest ono Bożą odpowiedzią na tajemnicę zła, śmierci i grzechu. Prościej, jest to miłość wobec słabych, dotkniętych złem, grzechem, chorobą, samotnością, rozpaczą, śmiercią.

Miłosierdzie ma sobie podwójny dynamizm: ruch w dół i w górę. Pierwszy jest ruch w dół – zejście na poziom ludzkiego bólu, grzechu, samotności, choroby, śmierci. Drugi jest ruch w górę, czyli wydobywanie nieszczęśnika z dołka, podnoszenie z upadku, przywracanie do życia przez przebaczenie, uzdrowienie.

Biblia pokazuje tę dwoistą aktywność miłosierdzia w wielu obrazach. Dobry Pasterz wyrusza na poszukiwanie zagubionej owcy, następnie przyprowadza ją do stada. Samarytanin pochyla się nad ofiarą napadu, a następnie leczy jej rany, zawozi do gospody.

Co to jest miłość miłosierna?

Ten podwójny ruch miłosierdzia Bożego widać w osobie Jezusa, w całej jego misji, ale najpełniej w krzyżu i zmartwychwstaniu, czyli Jego Passze.

Krzyż to ogołocenie, uniżenie, zejście Boga w ludzkiej postaci na samo dno ludzkiego bólu, samotności, ciemności. „Zstąpił do piekieł” – mówimy w credo, czyli wszedł w rzeczywistość ludzkiej śmierci. Jan Paweł II pisze: „Krzyż stanowi najgłębsze pochylenie się Bóstwa nad człowiekiem… Krzyż stanowi jakby dotknięcie odwieczną miłością najboleśniejszych ran ziemskiej egzystencji człowieka”. Dlatego w koronce powtarzamy: „Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i całego świata”. „Dla” – czyli „z powodu”, „ze względu na”.

Krzyż jest jednak tylko pierwszym etapem aktywności Bożego miłosierdzia. Drugim jest powstanie z martwych. Jezus po to wchodzi do mrocznej krainy śmierci, by nas z niej wybawić, czyli pociągnąć w górę ku życiu, ku zmartwychwstaniu.

Miłosierdzie pochyla się nie tylko, by współczuć, by towarzyszyć w ciemności. Ono wyprowadza z mroku do światła, ze śmierci ku życiu, bierze na ręce i przyprowadza do wspólnoty zbawionych.

Miłosierna miłość Boga okazuje się potężniejsza niż nienawiść, grzech i śmierć. „Wykonało się!” – te słowa zwiastują już na krzyżu zwycięstwo Bożego miłosierdzia.

Co to jest miłość miłosierna?

Wróćmy teraz do Wieczernika. Zmartwychwstały Jezus ukazuje się jako ten, który właśnie odbył paschalną drogę, dokonał największego dzieła Bożego miłosierdzia. Przynosi uczniom owoce tego czynu. Daje im pokój i przekazuje moc odpuszczania grzechów. „Weźmijcie Ducha Świętego!” – mówi.

A Duch Święty to owa miłosierna miłość Boga, która przeprowadziła Jezusa ze śmierci do życia. Ta sama moc miłosierdzia będzie odtąd obecna we wspólnocie Kościoła, w sakramentach. Teraz uczniowie Pana mają dawać ją światu, leczyć nią ludzi, wydobywać ich z niewoli zła.

Jezus „pokazał im ręce i bok”, czyli swoje rany. Wątpiącemu Tomaszowi kazał nawet dotknąć ran. Mówi tym gestem: „Moja miłość jest silniejsza niż wszelkie zło, wszystko przetrzyma. Wasze zranienia ranią i Mnie. To, co was najbardziej boli, dotyczy Mnie. Jestem w samym środku waszego cierpienia. Dlatego w moich ranach jest wasze uzdrowienie, przebaczenie, życie. Te rany są zdrojem miłosierdzia, które nieustannie rozlewa się na cały świat!”.

Co to jest miłość miłosierna?

„Miejscem”, gdzie łaska Bożego Miłosierdzia dotyka nas i leczy są sakramenty, a zwłaszcza chrzest i spowiedź.

Ochrzczeni jako dzieci nie bardzo rozumiemy, że chrzest jest sakramentem odpuszczenia grzechów. Ale każda spowiedź jest w gruncie rzeczy odnowieniem łaski chrztu. Jezus może powtórzyć każdemu z nas, to co powiedział do św. Faustyny: „Jestem dla ciebie miłosierdziem samym, przeto proszę cię, ofiaruj mi nędzę i tę niemoc swoją, a ucieszysz tym serce moje”. Czy nie tak dzieje się zawsze, gdy klękamy przy konfesjonale?

Osobiście z Niedzielą Miłosierdzia kojarzy mi się wiersz ks. Jana Twardowskiego. Usłyszałem go kiedyś od innego księdza, który mówił z ambony, a ja siedziałem w konfesjonale. Spowiadałem innych, ale ciążyły mi strasznie własne grzechy. Ja, wątpiący Tomasz, usłyszałem wtedy odpowiedź z Góry:

„Święty Tomaszu niewierny

ze mną było inaczej

On sam mnie dotknął

włożył dłonie w grzechu mego rany

bym uwierzył że grzeszę i jestem kochany

Bóg grzechu nie pomniejsza ale go wybaczy

za trudne

i po co tłumaczyć”

(„Wybaczyć).

Ksiądz Tomasz Jaklewicz,

z-ca redaktora naczelnego tygodnika „Gość Niedzielny”

Najprościej i najkrócej można powiedzieć, że tak chciał sam Jezus, który „sekretarce” Bożego Miłosierdzia powiedział: „Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia” (Dzienniczek 299).

Ks. Tomasz Jaklewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Tomasz
Jaklewicz
zobacz artykuly tego autora >