Czy Bogu miła jest piątkowa zabawa?

Piątek! W końcu możemy odpocząć i trochę się zrelaksować. Czy jednak bawiąc się w piątek nie ranimy czyichś uczuć religijnych? Nie obrażamy Boga?

Alicja Samolewicz - Jeglicka
Alicja
Samolewicz - Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

IV przykazanie Kościelne mówi jasno "zachowywać nakazane posty…". Natomiast w dokumencie Konferencji Episkopatu Polski czytamy: "Powstrzymywanie się od zabaw obowiązuje we wszystkie piątki i w czasie Wielkiego Postu".

Jak mówi ks. Jakub Biernacki, MIC "wezwanie do powstrzymania się od zabaw zwłaszcza hucznych nie tyczy się tylko dyskotek. Czasem na koncertach jest lepsza zabawa niż na dyskotekach. Sztuczne rozdzielanie nie przyniesie efektu. Nie da się stworzyć listy imprez dozwolonych i zakazanych".

Alicja Samolewicz Jeglicka: Po ciężkim tygodniu zmęczony człowiek chce się w końcu trochę zabawić… Czy mogę jako katoliczka iść w piątek na imprezę?

Ks. Jakub Biernacki, MIC: Na pytanie "Czy mogę?" zawsze odpowiadam: TAK! Słowo Boże mówi jasno: "Wszystko wolno, lecz nie wszystko korzyść przynosi" (Por. 1 Kor 10, 23).

Wiara zakłada wolność wyborów. Ani Bóg ani Kościół nikogo nie zmusza do takich czy innych zachowań. Każdy z nas ma prawo wyboru. A zatem "mogę" tyle tylko, że muszę się zapytać o tę wspomnianą korzyść.

Korzyść… czyli? W piątek po prostu wielu z nas chce odpocząć i się zrelaksować.

W tym przypadku możemy powiedzieć, że po ciężkim tygodniu faktycznie korzystny jest odpoczynek. Zachęcałbym, by w piątek odpocząć spokojniej, niekoniecznie na dyskotece. A zebrane siły wykorzystać prawdziwie na przykład w sobotę.

Czy Bogu miła jest piątkowa zabawa?

Dlaczego nie należy urządzać zabaw w piątki?

Piątek jest dniem, w którym nasz Pan Jezus Chrystus oddał życie za zbawienie świata, za nasze zbawienie! Dla każdego wierzącego jest to czas powrotu do tych wydarzeń. Nie po to, by ckliwie je wspominać, ale by wejść w tajemnicę krzyża, by oddać cześć Jezusowi.

Przecież On oddał z miłości swoje życie, krzyżując nasze grzechy i słabości. Niewątpliwie takie zatrzymanie nad adoracją Krzyża jest okazją do zastanowienia nad cierpieniem, bólem, krzyżem, zdradą naszego życia. Oto bowiem możemy przylgnąć sercem do przebitego Serca Jezusa, by w Nim szukać ukojenia, siły.

Jest to też dzień, w którym przez naszą postawę, jako osoby wierzące możemy zaświadczyć, że wydarzenie odkupienia, dokonane przez Śmierć i następujące po niej Zmartwychwstanie jest wartością w naszym życiu.

Czyli pokazywać wiarę poprzez swoje życie i postawę?

Życie wiarą tak "na serio", powoduje samo w sobie, że przyjmuję odpowiednie postawy. To tak, jak z doświadczeniem śmierci, z którym każdy się spotyka. Wszyscy uczestnicząc w uroczystościach pogrzebowych współodczuwają ból po utracie kogoś bliskiego. Takie wydarzenie bez skutecznego założenia, samo skłania nas przecież do zadumy, zatrzymania, współodczuwania smutku.

Kiedy na poważnie angażuję się w Kościół, w wiarę, wówczas w życiu przyjmuję określone postawy i wtedy żadne przykazanie, jak choćby to o nieuczestniczeniu w zabawach piątkowych i przestrzeganiu dni postnych, nie jest sztucznie narzucanym przez Kościół zakazem. A jest czasem na odniesienie korzyści duchowej przez zatrzymanie, refleksję a nawet swoiste wyciszenie… .

A co z dyskotekami w szkołach? W jaki dzień mają być urządzane? Ciężko je zorganizować w środku tygodnia, bo następnego dnia trzeba iść na zajęcia. Sobota też odpada, bo nauczyciele nie pracują w soboty.

Oczywiście chęć przeżywania radości z koleżankami i kolegami ze szkoły czy klasy jest jak najbardziej dobra. Trudno mi jednak powiedzieć czy trzeba angażować do tego szkołę.

Rozwiązań jest wiele, jak choćby zorganizowanie takich dyskotekowych spotkań przez komitet rodzicielski, ale poza budynkiem szkoły, jak na przykład przy ośrodkach kultury, świetlicach miejskich czy osiedlowych a może po prostu w wynajętej sali.

Nie wiem, to tylko luźno rzucane pomysły. Swoją drogą dyskoteki szkolne nie są organizowane co tydzień a nawet co miesiąc, więc po odpowiednim uzgodnieniu z władzami szkoły mogłoby udać się zorganizować takie spotkanie nawet w budynku szkolnym w dzień wolny od nauki.

A co ze studniówkami, kiedy ich termin jest często narzucany ?

Co do terminu studniówek przyznam, że jest to problem. Jednak moim zdaniem należy od początku walczyć o to, by ci "odgórnie narzucający termin" wybrali inny dzień i wówczas nie ma problemu.

Pytanie, czy rodzice i uczniowie prawdziwie go widzą… Bo łatwiej jest powiedzieć "trudno, skoro wybrali piątek…" niż: "trudno! wybierzmy inny dzień niż piątek".

Studniówki czy tzw. "połowinki" i tak organizowane są zazwyczaj w restauracjach czy innych lokalach, więc nie widzę przeszkód, by ustalić dzień studniówki na sobotę.

Wszystko zależy od jasnego postawienia sprawy przez uczniów, rodziców i nauczycieli przed dyrekcją i całym gronem pedagogicznym.

Powracam tylko do pytania czy zrzucam odpowiedzialność na tych "ustalających", czy zawalczę, by moje wartości były zachowane…

Czy Bogu miła jest piątkowa zabawa?

Czy pójście na koncert w piątek to to samo co pójście na dyskotekę? Też zabawa, też często się na nich tańczy…

Koncert to nie dyskoteka. Wszak wezwanie do powstrzymania się od zabaw, zwłaszcza hucznych, nie tyczy się tylko dyskotek. Czasem na koncertach jest lepsza zabawa niż na dyskotekach.

Sztuczne rozdzielanie nie przyniesie efektu. Nie da się stworzyć listy imprez dozwolonych i zakazanych.

Tak na przykład, że na koncert muzyki klasycznej można iść, a na inny nie. Przecież to absurd. Chodzi o postawę serca! Czasem to właśnie koncert, np. dla paradoksu wielkopiątkowy koncert pieśni pasyjnych, pozwoli mi przeżyć bliskie spotkanie z Chrystusem podążającym drogą krzyżową!

Czy są jakieś ważne sytuacje z powodu których możemy uzyskać dyspensę i iść w piątek na zabawę?

O wszelkich dyspensach decydują władze Kościoła. Tak więc biskup miejsca lub proboszcz parafii może udzielić dyspensy z ważnych powodów.

Trudno też i taki katalog stworzyć. Wystarczy bowiem, że odpust parafialny przypadnie w piątek i wówczas proboszcz może prosić o dyspensę dla parafian i gości przebywających na terenie parafii na ten dzień, gdy nie przenosi się odpustu choćby na niedzielę.

Czy takie imprezowanie w piątek to grzech ciężki czy lekki?

Pamiętam jak pewna Pani zapytała mnie, czy ma grzech ciężki, bo niechcący zjadła kawałek kiełbasy i dopiero wieczorem przypomniała sobie, że jest piątek.

Grzech ciężki to świadome i dobrowolne złamanie przykazania.

Jeszcze raz wrócę do tego, co mówiłem o postawie serca. Jeżeli lekceważę czas, w którym Jezus Chrystus oddawał za mnie życie i robię to świadomie to grzeszę ciężko.

Pytanie czy to grzech ciężki ma szczególne znaczenie w kontekście wydarzeń piątkowych. Chcemy bowiem rozgraniczenia "ciężkości" grzechu, za który przecież w pamiętny piątek, Pan Jezus umarł na Krzyżu…

Czy Bogu jest miły taniec i zabawa?

Słowo Boże wzywa do radości, do chwalenia Boga w psalmach, hymnach, na instrumentach, śpiewem i tańcem. Pan Bóg nie zabrania nam okazywać radości ani zabawy. Nie zabrania tańczyć, cieszyć się czy śpiewać.

Wrócę do tego od czego zacząłem. Wierząc i czerpiąc radość najpierw z życia, w którym jest Pan Bóg, sakramentów, szczęścia z bliskości, z relacji z Chrystusem, będziemy wiedzieli co nam przyniesie prawdziwą korzyść.

Często problem piątku rozwiązuje mądre planowanie, ustalanie terminu, jak to już mówiłem. Jestem jednak przekonany, że radość, którą przecież ukazujemy przez zabawę i taniec są miłe Bogu.

A nawet, że mogą prowadzić do spotkania ze Źródłem wszelkiej radości, z samym Bogiem i do pogłębienia tej radości, którą On nam daje.

Zatem radujmy się, weselmy i tańczmy na chwałę Bożą!

Ks. Jakub Biernacki MIC, ur. 7 lutego 1986r. w Grudziądzu. Po ukończeniu szkoły średniej wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia NMP. Święcenia prezbiteratu przyjął 13 kwietnia 2013r. w Licheniu Starym. Ukończył Wyższe Seminarium Duchowne Księży Marianów w Lublinie oraz studia magisterskie na KUL.


AKTUALIZACJA: Od 14 marca 2014 treść IV Przykazania Kościelnego brzmi: 4. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w czasie Wielkiego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach.



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Alicja Samolewicz - Jeglicka

Alicja Samolewicz - Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz - Jeglicka
Alicja
Samolewicz - Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Złote cielce czy gody baranka

Biblijny przepis na dobrą imprezę podaje Siostra Judyta Pudełko PDDM

Judyta Pudełko PDDM
Judyta
Pudełko PDDM
zobacz artykuly tego autora >

Pierwsze emocje na kartach Biblii pojawiają się w Księdze Rodzaju, podczas pierwszego spotkania Adama i Ewy: zachwyt i radość (Rdz 2,23). Ostatnia księga Biblii – Apokalipsa, zapowiada niekończącą się radość zbawionych – to będzie uczta godów Baranka (Ap 19,7nn).

A pomiędzy?

Całe życie człowieka wraz z jego radością i smutkiem. Bóg wchodzi w historię ludzi, aby to, co trudne i smutne zamienić w radość. Kiedy Stary Testament zapowiada nam Boże zbawienie, często posługuje się obrazami.

Szczególną metaforą zbawienia jest uczta. Izajasz 25,6-9 opisuje najbardziej wystawną ucztę: najtłustsze mięsa i najlepsze wina. Być może nie odpowiada to do końca naszym współczesnym, dietetycznym standardom, ale w rozumieniu starożytnych oznaczało to absolutne nasycenie, a zatem szczęście.

Złote cielce czy gody baranka

Jest to przede wszystkim obraz radości, która wynika z doświadczenia wspólnoty, obecności drugiego człowieka – bo przecież nie ucztuje się samemu! Uczta jest otwarta „dla wszystkich ludów”.

Ale absolutnie najważniejszy jest tu Organizator uczty – sam Bóg! On jest gwarantem, iż doświadczana radość nie będzie namiastką, a szczęście obejmie wszystkie płaszczyzny ludzkiej osoby.

Kiedy prorok Jeremiasz zapowiada czas wybawienia, to oprócz obfitości pokarmu wspomina też o tańcu i wesołym wyrażaniu emocji:

„Pan bowiem uwolni Jakuba, wybawi go z ręki silniejszego od niego. Przyjdą i będą wykrzykiwać radośnie na wyżynie Syjonu i rozradują się błogosławieństwem Pana: zbożem, winem, oliwą, owcami i wołami. Życie ich będzie podobne do zroszonego ogrodu i nigdy już sił im nie zbraknie. Wtedy ogarnie dziewicę radość wśród tańca, i młodzieńcy cieszyć się będą ze starcami. Zamienię bowiem ich smutek w radość, pocieszę ich i rozweselę po ich troskach. Kapłanom dostarczę obficie tłuszczu, a naród mój nasyci się błogosławieństwem” (Jr 31,11-14).

Czy każda uczta i zabawa przynoszą człowiekowi Biblii korzyść? Mamy też obraz zabawy bez Boga, a nawet wbrew Niemu, czy przeciwko Niemu. To taniec Izraelitów na cześć złotego cielca (Wj 32).

Zaniepokojeni zbyt długim pobytem Mojżesza na Górze Synaj, tworzą sobie wyobrażenie swojego boga, namiastkę, która ma dać im poczucie bezpieczeństwa.

Okazuje się to być wielką iluzją. Cielec nie może ich ocalić, a staje się przyczyną ich hańby i poniżenia.

Nowy Testament też mówi nam o zabawie. Są tam tacy, którzy tylko chcą się bawić. To bogacze, których opisuje ewangelista Łukasz. Jeden z nich cieszy się z powodu wyjątkowej pomyślności finansowej:

„Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” (Łk 12,19).

Złote cielce czy gody baranka

Inny, opisany w przypowieści o bogaczu i Łazarzu, każdego dnia “świetnie się bawi” (Łk 16,19). Co jest niewłaściwego w postawie tych dwóch ludzi? Ich zamknięcie. Chcą się bawić – ale sami.

Mają dobra, bogactwa, które same w sobie są Bożym darem, ale nie chcą z nikim tym podzielić. Ich zabawa jest więc krótkotrwała i kończy się tragicznie. Również po śmierci pozostają sami.

Ale święty Łukasz opisuje jeszcze inną ucztę i zabawę. To uczta, którą Miłosierny Ojciec wyprawia dla swojego marnotrawnego syna (Łk 15,23n): „(…) «będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się». I zaczęli się bawić”.

Znów pojawia się uczta, muzyka i tańce. Rodzina cieszy się z powrotu syna. Ta radość wyraża nieskończoną miłość Ojca, który na tę ucztę zaprasza wszystkich. Nawet wtedy, gdy pojawia się zazdrość starszego brata, sam Ojciec szuka sposobu, aby zaprosić go do wspólnej radości…

Bawić się więc, czy się nie bawić?

Bawić się – ale niech będzie to dla nas kwestią zasadniczą: z kim… z jakiego powodu… w jaki sposób…

Tak się więc bawmy, aby smak tej radości trwał dłużej w naszych sercach, był dobrem dzielonym z innymi i budził wdzięczność wobec Stwórcy, który pragnie naszego szczęścia…


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Judyta Pudełko PDDM

Judyta Pudełko PDDM

Zobacz inne artykuły tego autora >
Judyta Pudełko PDDM
Judyta
Pudełko PDDM
zobacz artykuly tego autora >