video-jav.net

“Wilki dwa. W obronie stada”. A gdzie są kobiety?

Książka bardzo męska z delikatnym i subtelnym (bo przecież takie jesteśmy) wątkiem kobiecym

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Obrona STADA to zadanie dla twardzieli. Prawdziwych facetów, którzy nie bali się zostać przewodnikami i nie bali się za to stado wziąć odpowiedzialności. Nie jest łatwo być przewodnikiem, a jeszcze trudniej stawać w obronie swojej watahy. Żyć pełną parą wszędzie i zawsze, o każdej porze dnia i nocy. Czuwać. Być. Odpowiadać… Taka rola.

 

Czuwać i bronić to przede wszystkim jednak również pracować nad sobą. Nawracać się każdego dnia. W każdy weekend. Budować siebie. Pilnować. Chronić przed porywczością. Łagodnieć. Trudne to zadania dla “twardzieli”. Wierzę, że książka “Wilki dwa. W obronie stada” może być pełnym inspiracji i przemyśleń niezbędnikiem dla przewodników stada. By się nie pogubili. Nie stracili z oczu drogi. Nie zabłądzili. Już po raz drugi spotkali się w tej sprawie: ojciec Adam z Robertem, Robert z Ojcem Adamem, no i pogadali – jak jest…

 

Wiele doświadczeń z życia. Wiele sytuacji z Pisma Świętego przeżyjecie na nowo czytając książkę. Warto się zainspirować, wzmocnić, doradzić, przyjrzeć czemuś raz jeszcze. Z nową energią i zapałem. Z modlitwą. Z Bogiem.

 

Tu kończę wątek o panach. Przeczytajcie książkę koniecznie…

 

 

Pojawia się bowiem w “Wilkach” stanowczy, acz subtelny i delikatny, wątek kobiecy, który najbardziej przykuł moją uwagę. My kobiety (podobnie jak Wy) kochamy Pismo Święte, czytamy Pismo Święte, staramy się żyć według Pisma Świętego. A nawet chyba staramy się, by to ono było naszym życiem. Wiele w nim jednak wątków, które – jak przystało na kobiety dwudziestego pierwszego wieku – przyjmujemy z wiarą i pokorą (bo to my) ale coś nas tam uwiera pod żebrem. Coś nam tam zgrzytnie w odcinku szyjnym, gdy mamy być takie posłuszne, takie pokorne, wydawałoby się takie nijakie i poddane.

 

I tu w książce mamy nieoczekiwany zwrot akcji. Bo nagle, w tym ważnym, a w zasadzie kluczowym dla nas momencie pojawia się Dobrochna (żona Roberta), która z właściwą tylko nam kobietom świeżością, orzeźwiającym powiewem podejmuje temat tego naszego posłuszeństwa.

 

“Bądźcie posłuszne swoim mężom” – przyznam, że jeszcze nikt mi tego tak dobrze nie zobrazował, jak ona.

 

Mówi bowiem Dobrochna, że posłuszeństwo to nie jest poddanie się a wola szacunku wobec kogoś. Ależ ona to dobrze wyjaśnia na przykładzie. “Nie chodzi o to, że Robert ma decydować jaki kolor butów ubieram, czy mam zrobić manicure, czy też co mam zrobić dzieciom na śniadanie, lub do jakiej szkoły pójdą? To są decyzje wspólne. Ale szanować męża oznacza coś zupełnie innego” i wyjaśnia na przykładzie “Mój mąż mówi dziecku, że natychmiast ma iść spać… a ja mówię wtedy: ale on nie umył jeszcze zębów. Kochanie idź umyj zęby. Czyli co robię? Zdejmuję autorytet ojca. To ja mam rację. Przykład dotyczy drobiazgu, ale przecież są mocniejsze sytuacje.”

 

Właśnie tak. Często takie zapatrzone w tę swoją niezależność, wolność, ambicje, pęd, staramy się być niepokorne, nieposłuszne, zupełnie źle to pojmując. Zamiast budować rzeczywiście autorytet matki, autorytet ojca i na tym opierać swoje relacje, źle pojętą niezależnością podważamy autorytet męża, robiąc największą krzywdę dzieciom, nam samym i w końcu mężowi. Prawdziwa duma i niezależność to wznieść się ponad własne ambicje dokładnie po to, by czuć się wolną i niezależną, ale od tych dziwnych ambicji właśnie. My, dzisiejsze matki, chyba mamy z tym kłopot. Wiemy lepiej. Choćby nie wiem co, jesteśmy najmądrzejsze, bo przecież jesteśmy matkami. Z definicji ta mądrość do nas należy. W ten sposób chcąc najlepiej (w naszym odczuciu) budować rodzinę, same niszczymy w niej to, co w rodzinie ważne. Chcemy przecież, by dzieci miały ojca. Przewodnika. Obrońcę. Wzór. Autorytet.

 

Natchnęła więc mnie Dobrochna tym jednym zdaniem do tego, bym dla siebie, dla mojej rodziny, dla moich dzieci pozwoliła mężowi być przewodnikiem stada, pozwoliła je chronić, odpowiadać za nie, dokładnie tak jak on sam chce to robić. Według jego przemyśleń, mądrości, a przede wszystkim serca. Wystarczy, bym mu w tym nie przeszkadzała. A jeśli uda mi się zbudować jeszcze większy autorytet ojca (okazać posłuszeństwo – szacunek), tym bardziej mogę być z siebie dumna, że wykonałam swoją rolę jak trzeba.

 

Drogie panie, pozwólmy mężom być przewodnikami i obrońcami stada. Nie mieszajmy naszych ról. Słuchajmy dokładnie, co mówi Pismo Święte. Przecież rodzina to taka wartość, dla której jesteśmy w stanie zrobić wszystko.

 

Polecam “Wilki dwa. W obronie stada” paniom i panom. Naprawdę warto!

 


 

• 7 najlepszych wskazówek. Wilki dwa. W obronie stada

 

• 7 męskich spojrzeń na rodzinę

 

•  Nie ma rodziny bez Boga

 

• Pochodzę ze zwykłej rodziny – O. Federico Lombardi

 

• Ojcostwo z pierwszych stron gazet

 

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >
TEMAT NUMERU

Popiełuszko. Świętość jest w nas

Najważniejsza i kluczowa z perspektywy świata była Ewangelia, którą ks. Jerzy po prostu miał w swoim sercu i którą głosił, i w której imieniu oddał swoje życie

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Spotkaliśmy się przy kawie w całkiem międzynarodowym gronie: oprócz mnie byli koledzy księża z Meksyku, USA, Hiszpanii, Francji i Włoch, przebywający – podobnie jak ja – na studiach w Rzymie. Oni – zafascynowani filmem, który właśnie wtedy, kilka lat temu, miał swoją międzynarodową premierę. Film – jak mówili – opowiadał o pewnym księdzu zamordowanym za wiarę, a rzecz wcale nie dotyczyła początków Kościoła, lecz czasów współczesnych.

 

Kadry z filmu “Popiełuszko. Wolność jest w nas”

 

Uwierzcie, nieczęsto się zdarzają między księżmi tematy tego typu akurat przy kawie. Sam ten fakt był dla mnie zaskakujący, tym bardziej, że koledzy opowiadali o bohaterze z niekłamaną pasją. Zobaczyli w nim coś, co stało się dla nich, dla ich duszpasterstwa i życia, wielką inspiracją. Ten film – nawet nie film, co postać tego księdza – dodała im skrzydeł, otworzyła nowe perspektywy, przywróciła sens trudnej pracy kapłana w dzisiejszych świecie.

– Ale o jakim księdzu i o jakim filmie mówicie? – zapytałem w końcu.

– Uwierz, nazwisko jest nie do wymówienia – powiedział jeden.

Drugi przerwał mu, mówiąc:

– Powinieneś go znać, to Polak.

I w tym momencie zdałem sobie sprawę, że mówią o ks. Jerzym Popiełuszce i o filmie, który ja już bardzo dobrze znałem: “Popiełuszko. Wolność jest w nas”. Z dumą opowiedziałem wtedy, że to ksiądz z mojej diecezji, co więcej, że skończył to samo seminarium przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, które i ja ukończyłem.

 

Ale nie moja duma była ważna. Pamiętam, że zadawałem im wtedy dziesiątki pytań, bo po prostu byłem ciekawy, co fascynującego jest w ks. Jerzym Popiełuszce dla Meksykanina, Francuza, Hiszpana, Amerykanina. Przecież wiedziałem, jak ważna to postać dla Polaków, zwłaszcza tych, którzy pamiętali jeszcze okres komunizmu. Nie spodziewałem się jednak, że bł. Jerzy może stać się ważnym świętym dla ludzi, którzy nie mają pojęcia, czym był komunizm albo jakim krajem jest Polska.

Otrzymałem wtedy bardzo cenny, bo odmienny od tego, który ja nosiłem, obraz ks. Jerzego. Ten sam człowiek, lecz z innej, nieznanej mi perspektywy. Bo oto najważniejsza i kluczowa w ich perspektywie była Ewangelia, którą po prostu miał w swoim sercu i którą głosił i w jej imieniu, jak Chrystus, oddał swoje życie. Że wolność naprawdę jest w nas, że Bóg naprawdę czyni nas wolnymi.

 

Kadr z filmu “Popiełuszko. Wolność jest w nas”

 

Ale najbardziej zaskakujące były wskazówki, które wynieśli dla własnego kapłaństwa. Że dynamicznie rozeznawał swoje kapłaństwo, a dokładnie: co w danym momencie robić, co w danym momencie na jego miejscu zrobiłby Chrystus. Że najważniejsza w kapłaństwie jest więź z człowiekiem i ludźmi, niekoniecznie polegająca na głoszeniu tego, co zadowoli innych, wręcz przeciwnie – tego, co trudne, wymagające, ale konieczne.

Mówili też o męczeństwie. Że męczeństwo kapłana to nie historia, ale teraźniejszość. W każdym czasie i w każdym kraju mogą znaleźć się oprawcy, dla których wrogiem staje się ktoś, kto po prostu głosi Chrystusa. Było tak w pierwszych wiekach prześladowań, było tak w czasach nazizmu i komunizmu, jest tak – co wciąż nas zaskakuje – i dziś. I mówili – była w tym piękna pokora i mądrość – że wcale nie są pewni, czy w takiej sytuacji mieliby tyle odwagi, by zachować się jak ks. Jerzy.

 

Próbujemy dziś znów pokazać postać ks. Jerzego Popiełuszki, ale niejako inaczej, oczami z zewnątrz, by pokazać, że każdy błogosławiony i święty jest świętym dla wszystkich. Dla swojej epoki, dla swojej Ojczyzny, ale przede wszystkim dla całego Kościoła i świata: tu i teraz, a jednocześnie wszędzie i zawsze.

 


 

Nie wszystkim by się podobał. Kard. Nycz o ks. Jerzym Popiełuszko

Bo trwał przy prawdzie

Naśladował Chrystusa. Do końca

Męczeństwo oczami oprawców

Fenomen Mszy za Ojczyznę

Modlitwa za wstawiennictwem bł. Jerzego Popiełuszki

Litania do bł. Jerzego Popiełuszki

Quiz tematyczny. Wyłącznie o bł. Jerzym

 


 

Wydanie o ks. Jerzym Popiełuszce tworzymy dzięki współpracy z Jego muzeum w Warszawie


ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >