video-jav.net

Św. Jan Chrzciciel: Twardziel z nutą zawahania

Jan Chrzciciel nie zadowalał się przeciętnością. Był radykalny i zdecydowany, odważny i jednoznaczny.

Paweł Kozacki OP
Paweł
Kozacki OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Św. Jan Chrzciciel: Twardziel z nutą zawahania
Jan Chrzciciel nie zadowalał się przeciętnością. Był radykalny i zdecydowany, odważny i jednoznaczny.

Pan Jezus dał świadectwo o Janie Chrzcicielu: „Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w pałacach królewskich przebywają ci, którzy noszą okazałe stroje i żyją w zbytkach. Ale coście wyszli zobaczyć? Proroka? Tak, mówię wam, nawet więcej niż proroka. (…) Powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana. Lecz najmniejszy w królestwie Bożym większy jest niż on” (Łk 7,24-28).

Twardziel z nutą zawahania

Piero di Cosimo – “Św. Jan Chrzciciel”

1. Radykalny wobec samego siebie

Syn Zachariasza i Elżbiety nie zaczynał od reformowania świata i innych ludzi. Najpierw był radykalny wobec samego siebie: „Nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny” (Mt 3,1-2). Mieszkał na pustyni nad Jordanem. Nie szuka wygody. Nie szuka popularności. Jego surowość życia bowiem, była nie tylko ascezą, ale droga wolności. Jan oddala się na pustynię, oddala się od zwyczajnego życia, pozbawia się dóbr materialnych, by nikt nie mógł mu zabrać tego, czego sam się pozbawił. Tak budowała się wolność Jana. Swoim postępowaniem zapowiadał słowa Baranka: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie” (Łk 16,10). Na początku nie bał się zrezygnować z wybornych potraw i miękkiego odzienia, by być gotowym narazić swoje życie w momencie, gdy tego będzie wymagała jego misja.

Twardziel z nutą zawahania

Le Tintoret – “Le Baptême du Christ”

2. Radykalny w słowie

Nie pochlebiał ludziom, ale potrafił mówić w oczy to, co ważne, nie dbając o swoją popularność. Jasno wzywał do nawrócenia, porzucenia grzechów, po imieniu nazywał fałszywe motywacje: „A gdy widział, że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi” (Mt 3,7-8).

To nie było głaskanie słuchaczy, to nie było szukanie popularności ani schlebianie ludzkim gustom. To była odwaga mówienia prawdy w imię Boga, który posłał Jana.

Jednoznaczność Jana objawiła się najbardziej, gdy zarzucił Herodowi niemoralność. Atakując króla nie narażał się na szyderstwo i odrzucenie, ale kładł na szali swoje życie. Jan wiedział, że zadzieranie z tymi, którzy mają władzę, którzy mają moc zgładzić lub ocalić, jest narażaniem własnej głowy.

3. Radykalność Jana objawia się w jego pokorze.

Gdy gromadziły się wokół niego rzesze, by słuchać jego słów i przyjmować chrzest nawrócenia, usłyszał pytanie: „Kto ty jesteś?, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie! Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?” (J 1,19-22).

Mało który człowiek potrafi się oprzeć pokusie, by nie korzystać z profitów, które ma na wyciągnięcie ręki. „Nie zawiążesz pyska wołowi młócącemu”.

Jan żył surowym życiem, zapowiadał przyjście Mesjasza, piętnował grzechy współczesnych, wzywał do nawrócenia. Zasługiwał na uznanie. Rozumnie odrzucił tytuł mesjasza, Eliasza, ale przecież był prorokiem! Umiał jednak usunąć się w cień. „Jam głos wołającego na pustyni”, „nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”, „Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał”.

Nie chciał świecić odbitym blaskiem, nie chciał odcinać kuponów, od powołania, którym został obdarowany, nie chciał ludzkiego uznania. Klarowność postawy Jana objawiała się nie tylko w surowości życia, ale w odkryciu wewnętrznej prawdy. Wiedział kim jest Bóg, kim jest człowiek, wiedział że nie posiada nic, co by mu nie zostało wcześniej dane, dlatego nie wynosił się nad innych i nie pysznił, ale wskazywał na Tego, który był źródłem jego powołania i dawcą wszelkich talentów.

Twardziel z nutą zawahania

4. Egzamin z bezbronności

Doceniając radykalizm Jana w aspektach, które opisałem powyżej, najbardziej cenię Chrzciciela za egzamin z bezbronności, próbę nadziei, której był poddany. W czasie publicznej działalności objawiał moc: żył surowym życiem proroka, nawoływał ludzi do nawrócenia, bezkompromisowo głosił prawdę, odważnie zapowiadał sąd, był głosem nadchodzącego Boga. Bezbronny, zamknięty w więzieniu, zapomniany przez ludzi zadaje pytanie, czy Jezus jest tym mesjaszem, którego zwiastował, czy innego mają oczekiwać. Został skazany na długie dni rozmyślania o sensie przepowiadanej nadziei, której spełnienia nie widać, i całkiem ludzkiego wahania, czy jego posłannictwo miało sens, czy się nie pomylił.

Łatwo zawierzyć Bogu, gdy świat stoi otworem, a siły i zapał wydają się niewyczerpane. Prorokować, gdy nadzieja na spełnienie zapowiedzi jest tak wyraźna, jakby miały zrealizować się już jutro. Niełatwo żyć wiarą w sens swojej misji, gdy głosiło się sprawiedliwy sąd Boży, a Jezus przynosi dobrą nowinę o miłosierdziu, gdy mówiło się o siekierze przyłożonej do pnia bezowocnego drzewa, a Jezus chce jałowe drzewo okopać, obłożyć nawozem i dać mu kolejną szansę, gdy Ten, który miał przynieść zbawienie, nie robi nic, by wybawić przyjaciela gnijącego w więzieniu.

Jan okazał się najbardziej radykalny w zawierzeniu Bogu nie wtedy, gdy dokonywał wielkich rzeczy na pustyni, ale wtedy, gdy nie zwątpił w ciemności więzienia, gdy niczego już światu nie mógł zaoferować. Dane mu było spotkać Boga innego niż prorockie wyobrażenia. Wtedy został napełniony Światłem, którego nie mogły już zgasić żadne ciemności.

Tekst pierwotnie ukazał się 29 października 2016 roku.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Paweł Kozacki OP

Paweł Kozacki OP

Dominikanin, publicysta, blogger, były przeor Konwentu Świętej Trójcy w Krakowie oraz wieloletni redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". Od 1 lutego 2014 r. Prowincjał Polskiej Prowincji Dominikanów.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Kozacki OP
Paweł
Kozacki OP
zobacz artykuly tego autora >
ŚWIĘCI

Bóg, Kościół, Ojczyzna. Błogosławieni Męczennicy Gdańscy

Odważni, oddani drugiemu człowiekowi i Polsce, pomysłowi. Błogosławieni Męczennicy Gdańscy są przepięknym wzorem dla młodych ludzi. Czego możemy się od nich nauczyć?

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Bóg, Kościół, Ojczyzna. Błogosławieni Męczennicy Gdańscy
Odważni, oddani drugiemu człowiekowi i Polsce, pomysłowi. Błogosławieni Męczennicy Gdańscy są przepięknym wzorem dla młodych ludzi. Czego możemy się od nich nauczyć?

W Archidiecezji Gdańskiej obchodzimy Jubileuszowy Rok Błogosławionych Męczenników okresu II wojny światowej. Mija równo 20 lat od ich beatyfikacji, której dokonał Ojciec Święty Jan Paweł II w Warszawie 13 czerwca 1999 roku. Wśród nich jest pięciu Błogosławionych Męczenników Gdańskich. Ich wspomnienie przypada dzień wcześniej, 12 czerwca. To ks. Marian Górecki, ks. Bronisław Komorowski, ks. kmdr. Ppor. Władysław Miegoń, ks. Franciszek Rogaczewski oraz siostra Alicja Kotowska.

 

Dla nich ważny był drugi człowiek

– To są niesamowite postaci! Wszyscy wiedzieli, co ich czeka. Zdawali sobie sprawę, że idą do obozu koncentracyjnego na śmierć. Jednak zostali na stanowiskach, w swoich parafiach – mówi kleryk Wiktor Szponar z Gdańskiego Seminarium Duchownego. – Najbardziej porusza mnie to, że każdy z nich oddał życie nie za życie drugiego człowieka jak to zrobił Św. Maksymilian Kolbe w Auschwitz. On oddał swoje życie za konkretnego człowieka – życie za życie. Natomiast Błogosławieni Męczennicy Gdańscy podjęli decyzję, że oddają swoje życie za to, by być ze swoimi parafianami. By być z nimi w momentach, kiedy będą najbardziej potrzebowali księdza. Oni nie musieli iść do obozu koncentracyjnego. Mogli się uratować… Ale poszli do tych obozów by sprawować, nielegalnie oczywiście, sakramenty. To była wartość, za którą oddali swoje życie… Za to by być i pełnić funkcje kapłańskie dla swoich parafian – opowiada kleryk.

– Ufam, że Rok Jubileuszowy ożywi kult Błogosławionych Męczenników oraz przyczyni się do wzrostu gorliwości kapłanów posługujących w Archidiecezji Gdańskiej. Jednocześnie mam nadzieję, że orędownictwo Błogosławionych wyjedna dar nowych powołań, zwłaszcza do Gdańskiego Seminarium Duchownego i do wspólnot zakonnych – zaznaczył w specjalnym dekrecie abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański.

 

Warto znać „lokalnych” błogosławionych

 – Traktujmy, tak jak oni, swoje życie odpowiedzialnie i wsłuchujmy się w głos Boga – mówi ks. Maciej Kwiecień, autor doktoratu poświęconego Gdańskim Męczennikom. – Wykazali się oni ogromną konsekwencją. Praktykowali swoje kapłaństwo w sposób bardzo heroiczny. Byli oddani i poświęceni Polakom, którzy mieszkali na terenie Wolnego Miasta Gdańska – dodaje.

Wszyscy święci należą do jednej rodziny Kościoła. Warto więc znać historię życia nie tylko świętych z najdalszych zakątków świata, ale i naszych, „lokalnych”. – Szczególnie warto zwrócić uwagę na błogosławionych z okresu II wojny światowej. To jest bardzo nieodległy czas. Trzeba uświadomić sobie, że oni zginęli w roku 1940. A w tym roku urodziło się co najmniej kilku kapłanów, którzy pracują do dzisiaj na terenie Archidiecezji Gdańskiej. Można powiedzieć, że to jest taka sztafeta pokoleń – zaznacza autor doktoratu poświęconego Gdańskim Męczennikom.

 

Czego możemy się od nich nauczyć?

Błogosławieni Męczennicy Gdańscy podjęli decyzję, że oddają swoje życie za to, by być ze swoimi parafianami. Oni nie musieli iść do obozu koncentracyjnego. Mogli się uratować… Ale poszli do tych obozów by sprawować sakramenty.

Na pewno bezinteresownego oddania się drugiemu człowiekowi. Każdy z nich mógł uratować swoje życie i uciec ze wspólnoty, do której był posłany. Błogosławieni jednak zostali ze swoimi parafianami i podopiecznymi. Kapłani poświęcili swoje życie, nie po to by komuś je uratować, ale by sprawować dla współwięźniów-parafian święte sakramenty w obozach koncentracyjnych. Bł. ks. kmdr ppor Władysław Miegoń na mocy konwencji genewskiej, tylko na chwilę opuszcza swoich marynarzy w areszcie, by zabrać z mieszkania siostry paramenty liturgiczne niezbędne do odprawienia Mszy Świętej. – Możemy się od nich nauczyć tego jak przebaczać – mówi kleryk Szponar. Jako przykład podaje siostrę Alicję Kotowską: na początku wojny, siostra Alicja prosi klasztornego woźnego Franciszka Prangę o zakopanie w ogrodzie sprzętu liturgicznego i cenniejszych przedmiotów kultu. Woźny informuje o tym gestapo. Kiedy bł. s. Kotowska zostaje aresztowana, wypowiada do sióstr tylko jedno zdanie „Wszystko przebaczam Franciszkowi” – opowiada.

Błogosławieni Męczennicy Gdańscy są przykładem osób odpowiedzialnych i odważnych. Bł. ks. Rogaczewski dostaje bardzo prestiżową propozycję studiów w Rzymie. Dla syna rzeźnika z Prochocimia jest to szansa na wielki awans w hierarchii kościelnej. Ksiądz Franciszek jednak odmawia, żeby zaopiekować się w Polsce swoją młodszą siostrą. Błogosławieni księża sprawowali w obozach koncentracyjnych sakramenty, choć groziło to rozstrzelaniem. Siostra Alicja wywożona do Lasów Piaśnickich na egzekucję, pocieszała płaczące, żydowskie dzieci, by ulżyć im w cierpieniu.

To również niezwykły przykład patriotyzmu oraz pokory. Błogosławieni Męczennicy Gdańscy zakładają szkoły, teatry, biblioteki, stowarzyszenia i ruchy patriotyczne. W swojej społecznej i religijnej działalności poświęcają się nie tylko Polakom, ale i Niemcom, którzy ich prześladują w Wolnym Mieście Gdańsku. – Oni są prawdziwymi patriotami i pokazują w praktyce czym jest pokora – opowiada kleryk Wiktor Szponar. – Księża w obozach koncentracyjnych zajmowali się wydobywaniem fekaliów ze zbiorników kloacznych, byli bardziej niż wszyscy bici i szykanowani, mieli mniejsze racje żywnościowe. Wszystko jednak znosili z pokorą i podnosili na duchu pozostałych współwięźniów. Bł. ks. Komorowski mówił, że sprzątanie latryn to jego najlepsze kazania – podkreśla kleryk.

 


Zapraszamy do cyklu o Błogosławionych Męczennikach Kościoła Gdańskiego, emitowanego na antenie Radia Plus. Rozmowę z kl. Wiktorem Szponarem z Gdańskiego Seminarium Duchownego przeprowadza Alicja Samolewicz Jeglicka.

Część 1. Bł. ks. kmdr ppor. Władysław Miegoń >>>
Część 2. Bł. ks. Bronisław Komorowski >>>
Część 3. Bł. ks. Marian Górecki >>>
Część 4. Bł. siostra Alicja Kotowska >>>

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >
Share via