video-jav.net

Św. Agnieszka: mężna niewinność

Była zaledwie dziewczynką, według dzisiejszych standardów, gdy zmuszano ją do małżeństwa. Wybrała jednak Chrystusa, więc została skazana na śmierć. Dziś w liturgii wspominamy św. Agnieszkę - Dziewicę i Męczennicę pierwszego Kościoła.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Agnieszkę za świętą uznają zarówno prawosławni, nazywając ją “Agnią”, jak i katolicy, należy bowiem do grona pierwszych chrześcijańskich męczenników z końca III w. Żyła za czasów Dioklecjana, na świat przychodząc w bogatej rodzinie rzymskiej. Tam też zetknęła się z wiarą w Chrystusa, którą przyjęła całym sercem. Nie wiemy do końca, czy chrześcijanami byli jej rodzice – legenda mówi, że tak. 

Fakty i legendę łączy pewność co do tego, że była piękną dziewczyną, w której zakochał się syn naczelnika miasta, czyli bogaty i wysoko postawiony młodzieniec imieniem Semproniusz. Choć miała dopiero 12 lat koniecznie chciał się z nią ożenić – nie był to zresztą wtedy wiek niestosowny do zamążpójścia. Agnieszka jednak wytrwale odmawiała zarówno jego zalotom, jak i obietnicom związanym z byciem żoną wysoko urodzonego Rzymianina. Mówiła mu ponoć, że “już zaręczyła się z Innym, o wiele bogatszym”. Zarówno legenda jak i udokumentowane fakty mówią w tym miejscu o gniewie młodzieńca. Miał on się bowiem dowiedzieć lub domyślić, że Agnieszka jest chrześcijanką, co było prawnie zakazane w Rzymie. Według przekazów natychmiast rozkazał ją zabić, a skoro prawo zakazywało zabijania dziewic, wcześniej zaprowadzić do domu publicznego. Podobno tam również Agnieszka pozostała dziewicą. Legenda mówi wręcz o tym, że tych, którzy próbowali naruszyć jej czystość spotykały natychmiast nieszczęścia. 

Wówczas rozkazano więc spalić ją na stosie – który jednak nie chciał się palić. Podobno z powodu tych znaków nawróciło się wtedy na chrześcijaństwo wielu rzymskich gapiów. Według legendy dziewczyna została następnie zaprowadzona na stadion, rozebrana całkowicie z szat i rzucona na pastwę dzikich zwierząt. Według innych zapisów – obcięto jej głowę. Miało to miejsce 21 stycznia 304 lub 305 roku. 

W miejscu jej męczeńskiej śmierci powstał najpierw kościół, gdzie złożono jej ciało, następnie bazylika. Od początku była jedną z najpopularniejszych świętych, czczonych od początku w Kościele rzymskim. Jest patronką zaręczonych, młodych par, dziewic i ofiar gwałtu. Jej atrybutem jest baranek – bo jej imię pochodzi od łacińskiego słowa oznaczającego baranka (Agnus).

Polecamy
Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
ŚWIĘCI

Św. Józef Sebastian Pelczar: specjalista od sumienności

Był pracowity, sumienny i uporządkowany, ale nad wszystko kochał Najświętsze Serce Boże i Eucharystię. Dziś w liturgii wspominamy św. Józefa Sebastiana Pelczara - biskupa przemyskiego z czasów zaborów, założyciela sióstr sercanek.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Józef Sebastian urodził się 17 stycznia 1842 r. w Korczynie niedaleko Krosna rodzinie pobożnych rolników. Mama ofiarowała jego życie Matce Bożej jeszcze przed narodzeniem, a całe jego wychowanie odbywało się w bardzo religijnej atmosferze. Ministrantem był od 6. roku życia, nikt się więc nie dziwił, że prosto po maturze zdanej w 1860 r. od razu wstąpił do seminarium duchownego. Po 4 latach przyjął święcenia, zaś po roku pracy wikariusza został wysłany na studia w Rzymie. Tam studiował teologię i prawo kanoniczne, rozwijając własne życie duchowe. Równolegle z doktoratami – teologii i prawa – pisał również książkę-poradnik dotyczący życia duchowego. “Życie duchowe czyli doskonałość chrześcijańska” przez długi czas była ważną lekturą wielu księży i wiernych świeckich. 

Tak pisał w niej o obowiązkach życia codziennego:

“Obowiązki są najważniejszym przejawem woli Bożej, która każdemu człowiekowi wyznaczyła pewien zawód i pewne pole do działania, a stąd pewną miarę obowiązków, by je spełniając, uwielbiał Pana Boga, przyczynił się do dobra społecznego lub rodzinnego i uświęcił własną duszę. Tego żąda Chrystus Pan, a Ewangelia jest udoskonaleniem prawa natury i życia społecznego. (…)

Jeżeli jesteś urzędnikiem, dbaj o dobro publiczne, broń sprawiedliwości, przestrzegaj porządku i pokoju; w społeczeństwie pomnażaj chwałę Bożą, a sam bądź wzorowym chrześcijaninem. (…)

Pracuj uczciwie, nie krzywdząc nikogo, pracuj po Bożemu, nie gwałcąc dni świętych i ofiaruj wszystko na chwałę Bożą. (…)

Jeżeli jesteś przełożonym, świeć podwładnym dobrym przykładem, zwracaj na nich uważne i czujne oko, nagradzaj dobrych, upominaj błądzących, karz opornych, kierując się zawsze roztropnością, słodyczą i męstwem.
Jeżeli jesteś podwładnym, poddaj się pokornie swej władzy, słuchaj jej we wszystkim, co się nie sprzeciwia woli Bożej, słuchaj ochotnie, dokładnie i wytrwale, szanuj ją dla Boga samego, a ten szacunek objawiaj i na zewnątrz.”

Do kraju ze studiów wrócił w 1869 r. by przez kilka lat pracować jako wykładowca w przemyskim seminarium duchownym, następnie zaproponowano mu pracę w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Był nawet rektorem tej uczelni. Słynął ze znakomitych kazań w których często mówił o miłości do Serca Bożego. Z tego nabożeństwa wynikło pragnienie założenia nowego zgromadzenia zakonnego, oddanemu Sercu Pana Jezusa. Tak w 1894 r. z inicjatywy Józefa Pelczara powstało Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego (sercanek).

W 1899 r. w jego życiu pojawiło się kolejne wyzwanie: papież nominował go na biskupa przemyskiego, a po roku służby jako biskup pomocniczy został ordynariuszem. Zapamiętano go jako bardzo zaangażowanego pasterza, często wizytującego księży w parafiach, zatroskanego o ubogich i mocno zanurzonego w codziennej modlitwie. Niezwykle pracowitego i sumiennego. I odważnego: to on, pomimo trwających zaborów po 179 latach przerwy zwołał synod diecezji, aby lepiej uporządkować duszpasterstwo. 

Biskup Pelczar zmarł w opinii świętości 28 marca 1924. Zarówno jego beatyfikacji (1991) jak i kanonizacji (2003) dokonał św. Jan Paweł II.

 

ad/Stacja7

Polecamy
Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Share via