video-jav.net

7 powodów, dla których warto znaleźć wspólnotę

Na swojej drodze wiary poczułam w pewnym momencie, że zaczynam kręcić się w kółko i to wokół siebie, a nie za bardzo wokół Boga. Zrodziło się we mnie wtedy ogromne pragnienie wspólnoty, bycia z ludźmi, z którymi będę mogła dzielić swoje niepokoje, wątpliwości, wszystko to czego już doświadczyłam szukając w życiu swojej drogi.

Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czułam, że jest mi to potrzebne by móc się rozwijać  zamiast tkwić w tym samym miejscu. Dużo myślałam i szukałam odpowiedzi. Chciałam skonfrontować swoje wizje i wnioski, które wyciągałam pochłaniając różne teksty. Długo to we mnie dojrzewało. Zanim zdecydowałam się na to, można powiedzieć, pewne ryzyko minęło dwa lat. Cały czas mnie to bardzo pociągało – wspólnota – ale jak ja znajdę na to czas? Dziś wydaje mi się to żadnym argumentem, tylko wymówką przed podjęciem wysiłku organizacji czasu i otwierania się na innych. Teraz chwile z wspólnotą stały się jednym z moich priorytetów i po prostu wiem, że rezygnacja z nich na rzecz czy to jakiejś rozrywki czy choćby dodatkowej pracy byłoby większą stratą niż zyskiem. Mimo rezygnowania z różnych propozycji jakie pojawiają się na spędzenie tego czasu, nie czuję by mi czegoś ubyło, czy coś mnie ominęło. Wręcz przeciwnie im bardziej się angażuję tym więcej zyskuję, co dokładnie?

 

1. Przyjaźń

Tak po prostu, tak zwyczajnie, a tak niesamowicie istotnie. Na wspólnym wartościach, można budować piękne i głębokie relacje. Łatwo o zrozumienie naszych intencji, pragnień, ale też obaw i trudności. W codzienności stajemy przed podobnymi dylematami gdy stykamy się z ogromnym wachlarzem możliwości i rozwiązań, a my chcemy kierować się Ewangelią. Budzi to niekiedy niezrozumienie i inne tego typu rekcje otocznia. Dobrze móc odnaleźć wsparcie i wspólnie się motywować. Niejednokrotnie interesujemy się czymś zupełnie innym, mamy przeróżne temperamenty i cechy charakteru, ale łączy nas bardzo silna nić, braterstwo w wierze. Nie ujmuję tutaj ani trochę naszym relacją z osobami niepodzielającymi naszych poglądów. Takie więzi, są ogromnie rozwijające, zarówno dla naszego człowieczeństwa, poprzez szacunek dla poglądów których nie rozumiemy jak i dla samej naszej wiary, której nie pozwalają się uśpić pod tytułem “wszystko już wiem i to najlepiej”. Przychodzi nam to jednak znacznie łatwiej gdy sami jesteśmy umocnieni w swojej tożsamości i akceptowani.

 

2. Dostaniesz do rąk narzędzia, by rozwijać swoją wiarę

Wspólnota to centrum, które nas gromadzi. Msze święte, modlitwa, spotkania formacyjne, konferencje, adoracje. Mamy, w czym wybierać i możemy przeżywać to wszystko razem. Przesiąknąć tak by przemieniało to naszą codzienność. Budować tą najważniejszą relację, z Bogiem, uczyć się miłości do Niego, siebie i ludzi, co przecież tak łatwo napisać, ale zrobić to już wyczyn. A tu proszę, dostajemy i wskazówki i możliwości.

 

3. Ludzie są piękni, czyli inspiracje

Poznała tu wiele osób, którym po prosu chce się czegoś więcej. Zawierzają, że z Bogiem są w stanie robić wielkie rzeczy. I próbują. Nie działają jednak tylko dla swoich korzyści, ale cieszy ich również uszczęśliwianie innych. Wierzą, że warto czynić świat piękniejszym, gestami, dobrymi słowami, że bycie choćby kroplą w morzu potrzeb to nie wysiłek po próżnicy tylko piękny sposób na życie i sensowne jego wykorzystanie. Zarażają radością i nadzieją, gdy nam się nie chce, wątpimy, wszystko się sypie i mamy już to wszystko gdzieś. Jeśli damy się zainfekować, odwdzięczmy im się tym samym, gdy taka chwila przyjdzie na nich.

 

4. Razem możemy więcej

Nawet jeśli mamy już ten entuzjazm, czasami słomiany, i mnóstwo pomysłów w głowie, wszystko może spalić na panewce. Potrzebujemy rąk do działania takich samych zapaleńców jak my. Każdy ma inny talent, inne możliwości. Suma naszych sił i czasu, którym dysponujemy jest nieporównywalnie większa. Prosta matematyka. Liczne burze mózgów mogą zrodzić rozwiązania, na które nasza głowa ze swoimi schematami myślowymi po prostu by nie wpadła. No i o ile przyjemniej się pracuje przy okazji żartując i nadrabiając niedokończone rozmowy. A po wszystkim oczywiście nie może obyć się bez wspólnego świętowania. Każdy powód jest dobry, no ale gdy świętujemy coś w czym każdy miał swój udział, sprawiato, że ta radość się nadzwyczaj potęguje.

 

5. Prostowanie ścieżek

Przy największych nawet chęciach i zapale, łatwo się zamotać, zafiksować na małym wycinku rzeczywistości, nie widząc nic po za tym. Stajemy się fanatyczni lub wręcz przeciwnie nazbyt na coś obojętni. Potrzebujemy innych by uchronić się od stawiania siebie i własnej racji w centrum. Wykolejenia mogą być różne, ale mierzenie się z odmiennością cudzych myśli i otwartość na bliźniego pomaga nam z dystansem przyjrzeć się sobie. Oby nasi bracia postępowali w imię miłosierdzia i nie bali się nas w razi czego upominać.

 

6. Odpoczynek w cieniu i… dalsza droga

Iść dalej, poza wspólną cieplutką kanapę i ewangelizować swoim życiem. W tak przyjaznym środowisku danie świadectwa nie jest trudem. Na uczelni, w pracy, w szkole, rodzinie, na imprezie stajemy wobec innych światopoglądów, a co mamy na poparcie naszego? Tylko nasze własne życie. Jeśli jest spójne to mamy choć cień szansy, że kogoś może to poruszyć, dodać nadziei, że chodź ,, jest jak jest po prostu”, to warto to przeżyć, bo jeszcze może być pięknie, może być dobrze. Jeszcze możemy zaznać prawdziwej miłości i nadać chwilom trochę sensu.

 

7. Poczucie szczęścia

Przeczytałam kiedyś w jakimś mądrym tekście, bardzo obrazowe porównanie, poparte w dodatku badaniami naukowców, którymi się niestety nie podeprę, gdyż nie udało mi się ich odszukać. Brzmiało ono: ,,regularne spotkania z grupą przyjaciół tak podnoszą nasze poczucie szczęścia jak podwojenie naszej pensji z dnia na dzień”. Myślę że, w tak namacalnym wyobrażeniu, dużo łatwiej jest nam sobie to wyobrazić, niż czytając samo abstrakcyjne słowo ,,szczęście”. Brzmi to bardzo idealistycznie, ale na pewno nie jest takie proste, gdyż obwarowane warunkami. Warto zwrócić uwagę na słowa i spróbować je zdefiniować. ,,Przyjaciół” to znaczy, że najpierw trzeba te relacje tak wypielęgnować i tyle w nie zainwestować by móc tak je określać,  po drugie ,,regularne” czyli wymagana jest pewna konsekwencja i stałość, a po trzecie ,,spotkania”. Tutaj zacytuję słownik SJP: spotkać — spotykać: 1. «natknąć się na kogoś, na coś», 2. «poznać kogoś», 3. «stać się czyimś udziałem», 4. «znaleźć coś gdzieś». Ja znalazłam swoje miejsce. Polecam wszystkim!

 


ZOBACZ MAPĘ WSPÓLNOT W POLSCE I ZNAJDŹ MIEJSCE DLA SIEBIE


 

Agata Burghardt

Agata Burghardt

Dziennikarka, w trakcie zdobywania wykształcenia. Pociągnięta do pisania, ponieważ uwielbia kontakt z drugim człowiekiem i płynące z niego różnorodne doświadczenia, a także bogactwo i piękno języka polskiego. Wrażliwa na świat, piękno i wiarę. Chce się tym wszystkim dzielić przy pomocy swoich talentów.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >

Co powiedzieć rodzicowi po stracie dziecka?

Kiedy umiera dziecko, każde z rodziców jest w swojej żałobie. Tym samym mogą mieć oni inne „zapotrzebowanie” na wsparcie. Najważniejsze jednak, co możemy zrobić, to być. Towarzyszyć.

Katarzyna Binkiewicz
Katarzyna
Binkiewicz
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Żałoba to proces mierzenia się z wieloaspektowym smutkiem i bólem wynikającym z utraty naszego bliskiego. Jest to także proces stopniowej adaptacji do życia bez niego. Jej przebieg i charakter zależny jest od wielu czynników. Mają na niego wpływ okoliczności śmierci, relacja ze zmarłym, umiejętności radzenia sobie czy wsparcie społeczne. Strata dziecka to strata szczególna, bo jest to strata absolutnie wbrew naturze. Zaburza porządek świata. Rodzice tracą nie tylko dziecko. Tracą też cały wyobrażony świat, plany i marzenia związane z nim. Doświadczają więc kilku strat – po dziecku, po swoich marzeniach z nim związanych, a także po sobie – w roli ojca i matki.

Żałoba to proces absolutnie indywidualny. Nie ulega jednak wątpliwości, że w tym czasie, czasie mierzenia się ze stratą każdy z nas potrzebuje wsparcia.

 

Jak wspierać rodziców po stracie dziecka?

Przede wszystkim dobrze pamiętać, że każde z rodziców jest w swojej żałobie. Tym samym mogą mieć też inne „zapotrzebowanie” na wsparcie. Najważniejsze jednak, co możemy zrobić, to być. Towarzyszyć. Dać przestrzeń do ugłośnienia emocji i uczuć, do nazwania ich. Dać prawo do płaczu, smutku, złości. Słuchać, akceptować, nie oceniać, zachęcać do rozmowy. Z pewnością nie można unikać tematu dziecka, udawać, że nic się nie stało. Rodzice często wspominają, że ta „zmowa milczenia” dotycząca ich zmarłego dziecka jest bardzo trudna do zniesienia, często o wiele trudniejsza niż wspomnienia o nim.

Co możesz zrobić? Nie narzucaj się, ale przypominaj o sobie, proponuj konkretną pomoc (zrobienie zakupów, ugotowanie obiadu, wyjście na spacer). Nie lituj się. Jeśli nie wiesz, jak się zachować, co powiedzieć – powiedz to. Krótkie i szczere: „Nie wiem, co mam powiedzieć. Bardzo mi przykro.” będzie zdecydowanie lepsze niż „Wszystko będzie dobrze, ułoży się”.

Pytaj o potrzeby. To najczęściej powtarzana i podkreślana przeze mnie kwestia, kiedy spotykam się z osobami wspierającymi. Nasze potrzeby i pomysły dotyczące tego, czego potrzebuje teraz nasz bliski w żałobie – choć wypływające ze szczerego serca, mogą być zupełnie nieadekwatne do jego potrzeb. Dlatego zawsze warto pytać. Proponować i pytać: „Czego potrzebujesz? Co mogę dla Ciebie zrobić? Może ja coś zaproponuję, a Ty powiesz czy masz na to ochotę?”.

Warto także zaproponować wizytę u psychologa czy – w razie potrzeby – u psychiatry.

 

Czego nie mówić rodzicom doświadczającym straty?

Jest wiele zwrotów i słów, które – z pozoru wspierające – mogą potęgować ból albo blokować przeżywanie żałoby.

→ „weź się w garść”
→ „nie płacz”
→ „musisz żyć normalnie”
Sytuacja w której znalazł się Twój bliski nie jest normalna. Płacz i wszystkie inne reakcje emocjonalne, które mu teraz towarzyszą są potrzebne, by przeżyć stratę, której doświadcza.

→ „wszystko będzie dobrze”
→ „wiem, co czujesz”
Nawet jeśli doświadczyłeś podobnej straty, to była Twoja strata. Mogłeś doświadczać zupełnie innych emocji i uczuć.

→ „jeszcze będziesz miał całą gromadkę dzieci”
→ „to nie było dziecko” (w sytuacjach wczesnych poronień)
→ „musisz być silna, masz jeszcze inne dzieci”
Rodzic mógłby powiedzieć “Ale jedno z nich straciliśmy i chciałabym, żebyś nie umniejszał jego wartości”

→ „nie myśl już o tym”
To właśnie czas, kiedy rodzic myśli o swoim dziecku i stracie najintensywniej. Pozwól mu na to.

 

To tylko niektóre ze sformułowań, przy używaniu których należy być bardzo czujnym i delikatnym. To, co dla jednego będzie wspierające, u drugiego może wywołać złość bądź smutek. W żałobie mamy prawo doświadczać pełnej gamy emocji. Możemy przechodzić przez różne fazy – złości, szoku, depresji, lęku. Czas żałoby jest właśnie po to, by doświadczyć tych wszystkich stanów, by je nazwać, wyrazić, wypłakać lub wykrzyczeć – jeśli jest taka potrzeba. Nieocenionym wsparciem dla osób w żałobie jest… obecność. Życzliwe towarzyszenie, uważne i empatyczne wspieranie.

 

Każdego roku na Litwie z powodu nieuleczalnych chorób umiera ponad 120 dzieci. Do dziś nie ma dla nich odpowiedniego miejsca. Most do Nieba to pierwsze hospicjum dla dzieci na Litwie. Dzięki Fundacji Aniołów Miłosierdzia, dzięki Wam powstanie miejsce, w którym nieuleczalnie chore dzieci będą wstępować na drogę do nieba. Otoczone miłością rodziny i przyjaciół. Chcemy im służyć do końca.

 

Katarzyna Binkiewicz

Katarzyna Binkiewicz

Psycholog, psychoonkolog, terapeuta. Prowadzi konsultacje, poradnictwo i terapię psychologiczną dla osób doświadczających różnych trudności życiowych, zaburzeń nastroju czy silnego stresu, kryzysów osobistych, niskiego poczucia własnej wartości, trudności w związku z chorobą somatyczną czy w relacjach z innymi. Pracuje również z osobami zmagającymi się z chorobą nowotworową oraz ich rodzinami a także obejmuje specjalistycznym wsparciem osoby w żałobie po stracie bliskich.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Katarzyna Binkiewicz
Katarzyna
Binkiewicz
zobacz artykuly tego autora >